"My i Państwo" oraz wieczór autorski Martyny Ochnik

Obrazek użytkownika elig
Kultura

  Oba te wydarzenia miały miejsce 13.06.2014 w Warszawie.  Pierwszym była prezentacja książki "My i Państwo" w kościele przy pl. Grzybowskim, a drugie to wieczór autorski p. Martyny Ochnik w kawiarni "Niespodzianka" przy Marszałkowskiej 7.



  Książkę wydało Stowarzyszenie "Polska Jest Najważniejsza".  Zawiera ona 11 artykułów zainspirowanych wykładami, które ich autorzy wygłosili w SPJN w roku 2011/2012  /linki do relacji i relacji wideo z 9 wykładów z cyklu "My i Państwo" można znaleźć  /TUTAJ//.  Prezentacja zaczęła się kilka minut po godz. 17:00.  Przy wejściu na salę znajdował się stolik z książkami i dwa czarne kapelusze.  Książki były "bezcenne", do kapeluszy można bylo wrzucać "co łaska".



  Przy długim stole zasiadło siedmiu autorów - profesorowie: Zofia Zielińska, Jan Żaryn, Tadeusz Rutkowski, Edward Opaliński, Jan Dzięgielewski i Tomasz Panfil, a także Jarosław Sellin z PiS.  Zabrakło wśród nich Marka Barańskiego, Andrzeja Nowaka, Janusza Odziemkowskiego i Tadeusza Wolszy.  Prezes SPJN prof. Jan Żaryn i dr Andrzej Wroński /animator całej akcji i redaktor książki/ podziękowali proboszczowi parafii za gościnę.  Potem głos zabrali profesorowie.



  Każdy z nich wygłosił krótką prelekcję związaną z tematyką jego wykładu.  Tak więc prof. Zofia Zielińska broniła króla Stanisława Augusta, twierdząc, iż robił on, co mógł, by ratować Rzeczpospolitą.  Jan Żaryn mówil o antypaństwie, jakim było PRL i przeciwstawiał mu I RP z okresu jej rozkwitu oraz Polskie Państwo Podziemne z czasów drugiej wojny światowej.



 Szerzej o tym ostatnim opowiedział prof. Tadeusz Rutkowski. Prof. Opalińki mowił o tym, że "państwo to my" - o obywatelach szlacheckiej Rzeczpospolitej.  Jarosław Sellin - jedyny polityk w tym gronie - przypomniał swój wykład o dziedzictwie ideowo-politycznym Lecha Kaczyńskiego.



 Prof. Dzięgielewski zastanawiał się nad przyczynami upadku I RP.  Główna wine przypisywał fakcjom magnackim, korupcji elit i zobojętnieniu społeczeństwa na sprawy publiczne, ale wspomniał też o czynnikach niezależnych od ustroju politycznego, n.p. o konfliktach z miastami.  Na koniec prof. Panfil mówił o znaku Orła Białego.



  Było potem kilka pytań z sali /było na niej ok. 30 słuchaczy/, a impreza skończyła się o 18:25.  Spotkanie filmowała ekipa portalu Blogpress.pl . Zapowiedziano wydanie następnych książek: "Sylwetki niezwykłe" z wykładami z roku 2012/2013 oraz "Epokowe dokonania Polaków" - prelekcje z r. 2013/2014.



  O godz. 19:00 w kawiarni Niespodzianka zaczął się wieczór autorski pani Martyny Ochnik /a właściwie Martyny Żandarowskiej-Ochnik/.  Był on poświęcony jej książce "Pewnego dnia w grudniu".  Oprócz autorki uczestniczyli w nim Janusz Kowalczyk z portalu Culture.pl, a także z Instytutu Adama Mickiewicza oraz Maciej Rayzacher, który czytał fragmenty książki.  Przyszło ok. 28 osób.



  Najpierw pan Janusz Kowalczyk wygłosil szereg entuzjastycznych opinii o powieściach p. Ochnik, a potem autorka powiedziała kilka słów o sobie.  Ukończyła ona biologię i pracowała w laboratorium szpitalnym, ale potem zrezygnowała z pracy, zajmujac się rodziną, a następnie i pisarstwem.



  Zadebiutowała w 2008 roku książką "Pan Wichrów i Powiewów" /krótkie omówienie - /TUTAJ/.  Potem zyskała pewien rozgłos publikując w 2011 roku pierwszą powieść o Smoleńsku "Oszołomy" stanowiącą prawie dokumentalny zapis wydarzeń z okresu od kwietnia 2010 do czerwca 2011.  Jej trzecia powieść "Pewnego dnia w grudniu" ukazała się w 2013.



  Znany aktor, Maciej Rayzacher zaczął czytać fragmenty tej ostatniej książki.  Pierwszy był dość krótki i niewiele mówiący, ale drugi okazał się bardzo dobrze, z satyrycznym zacięciem, napisaną sceną spotkania z niejakim Piotrem, podejrzanym guru reklamującym "medytację progresywną" /wzorowanym zapewne na Kaszpirowskim/.



  Potem przyszedł czas na pytania z sali.  Ja spytałam, czemu ten obraz guru jest tak karykaturalny?  Odpowiedził mi Maciej Rayzacher zapewniając, że niektórzy ludzie są zdolni uwierzyć nawet w coś takiego.  Ciekawa byłam też reakcji czytelników, zwłaszcza na książkę o Smoleńsku.  Pani Ochnik opowiedziała o Targach Książki, na których do jej stoiska ustawialy się kolejki, a wielu czytelników dziękowało jej za tę książkę.



  MarkD z Niepoprawneradio.pl  /transmitowało ono wieczór/ spytał o źródła agresywnego zła pojawiającego się w jej powieściach.  Martyna Ochnik zmieszała się nieco i wspomniała coś o Złym.



 Na tym zakończyła się oficjalna część wieczoru, a słuchacze mogli skorzystać z wina, wody z cytryną i owocami oraz z orzeszków i innych przekasek.  Na ścianach kawiarni widniały zdjęcia pozostałe po Wieczorze Dysydentów z 6 czerwca 2014 /pisałam o nim  /TUTAJ/.  Dokumentowały one historię ruchu Wolnośc i Pokój oraz Solidarności Walczącej i pochodzily z drugiej połowy lat 80-tych.  Impreza zakończyła się ok. 20:30.



  Przejrzałam dość pobieżnie książki p. Martyny Ochnik i muszę powiedzieć, że umie ona pisać.  Czasem jednak ją ponosi.  Każdy z czterech pierwszych rozdziałów "Oszołomów" rozpoczęła inwokacją w stylu:"W noc zimną i bezgłośną, w przestrzeni, bez końca i bez poczatku sunie skalna bryła.  Uczepiona kurczowo orbity wokół Słońca, w pióropuszu galaktyki, pędzi nieświadoma tej wędrówki przez czas.  Niesie na sobie lądy i oceany i wszelkie życie, jakie w nich jest." itd. itp...



  Nic na to nie poradzę, ale natychmiast przypomniało mi się zdanie z "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" Strugackich: "G. Docie­kliwy wsławił się zdaniem: “Oort był pierwszym, który spojrzawszy na gwiaździste niebo zauważył, że Galaktyka się obraca"  /TUTAJ/.   Na szczęście w dalszym ciągu "Oszołomów" i w następnej powieści autorka zrezygnowała z tego typu "ozdobników".

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)

Komentarze

  Jest tu:

 http://www.blogpress.pl/node/19402

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

elig

#1429514