Skoro GW się prosi, to pomówmy o „korycie”.

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Kraj

Ostatnio Newsweek, a teraz GW wzięły się za partyjne wydatki.
W Lisiej „norze” biadano nad tym, że tak dużo kosztuje osobista ochrona Prezesa PiS-u oraz analizowano wydatki na mecenasa Rogalskiego.
„Wyborcza” opublikowała zaś artykuł pt. „Jak PO i PiS wydają miliony z budżetu”, a na „Gazeta.pl” znalazłem dodatkowo publikację pt. „PO i PiS dają miliony na urabianie opinii i wynajmowanie dziennikarzy”.
Pomyślałem sobie, że dziennikarze GW, jako specjaliści od urabiania opinii publicznej na pewno znają temat od podszewki, więc warto poznać nowe fakty z pierwszej ręki.

Gdy człowiek jest młody, to często grzeszy naiwnością. Gdy się zestarzeje, to młody już nie jest.
Kolejny raz okazało się, że nadal bywam naiwny.
Wydawałoby się, że pieniądze, którymi rozporządzają partie polityczne, po ich otrzymaniu od państwa, już nie są „z budżetu”. O rzeczywistych wydatkach Platformy z budżetu, jako partii władzy, tych wydatkowanych przez rząd i różne państwowe instytucje na „urabianie opinii i wynajmowanie dziennikarzy” - nie znalazłem ani słowa.
Oprócz tego, że w wydatkach PiS-u pokazano sumę 40 tys. zł. dla red. Stanisława Janeckiego, opisaną przez redakcję jako wydatek na usługi PR, a w wydatkach Platformy sumę 50 tyś zł. na zaprzyjaźnioną z ministrem Nowakiem firmę Cam Media - nic ciekawego nie znalazłem.
Zaciekawiło mnie jednak coś innego. Dlaczego GW porusza tę tematykę. Bo chyba nie tylko dla samego spopularyzowania publicysty tygodnika „Sieci”.

Że PiS otrzymuje państwowe pieniądze na działanie partii – to musi boleć.
Platforma mając w swoich rękach finanse państwa, zarząd państwowych przedsiębiorstw, instytucji, większości samorządów oraz mając zaprzyjaźnionych biznesmenów i „zaprzyjaźnione” media - bez tego finansowania spokojnie by sobie poradziła.
Inne partie – niespecjalnie.
Jeśli można decydować o tym, kto ma dostęp do „koryta” – to czego jeszcze chcieć więcej?
Ile można zdziałać – mając do swojej dyspozycji cały aparat państwa? Ile „dobrego” można zrobić dla siebie, swoich bliskich, przyjaciół i znajomych? Ile dla zaprzyjaźnionych mediów?
A ile – niekoniecznie dobrego, dla pozostałych?

Może więc (taka podpowiedź dla niezależnej redakcji GW) warto byłoby się pokusić o artykuł np. na taki temat? – „Rząd Platformy daje miliony na urabianie opinii i przychylność mediów”.
Za dużo materiału na jeden rzetelny artykuł? Przecież, chyba to nie problem. „Gazeta” potrafi wydawać obszerne dodatki tematyczne. Taki rzetelny dodatek sam bym chętnie kupił, bo lubię mieć zebrane razem materiały, profesjonalnie przygotowane przez dociekliwych dziennikarzy śledczych.

Spokojnie – tylko żartowałem. Doskonale wiem, że to nie jest do zrobienia. Zbyt wiele można by stracić. Te wszystkie reklamy, ogłoszenia – i trzeba by tyle napisać o samej gazecie. Na dodatek jeszcze to odcięcie od żłobu.

Jak należało się spodziewać artykuł nadał ton dyskusji i wywołał szereg komentarzy.
Jeden z komentatorów w audycji „Poranek TOK-FM” skrytykował takie praktyki wydatkowania partyjnych pieniędzy m. in. w taki sposób:
„Powinniśmy się przed tym bronić, trzeba tego zakazać. To niejasne, nieczyste, pokazuje na czym polega polityka w Polsce. Na urabianiu opinii przez reklamy i wynajmowaniu dziennikarzy, którzy tak naprawdę są żołnierzami na froncie ideologicznym”

Przyznam, że tak szczerej krytyki dawno nie słyszałem.
A właśnie! Zapomniałem napisać, że autorem cytowanej powyżej wypowiedzi jest
dr Jarosław Gugała – od dłuższego już czasu redaktor naczelny „Wydarzeń” Polsatu.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 Nie wiem jak jest teraz,ale w czasie gdy rządziło SLD to każdy z członków tej partii  który dostał stanowisko z polecenia musiał odprowadzać 7% poborów na fundusz  partyjny.Jak z tego przykładu widać rządząca PO obejdzie się bez funduszu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

marekagryppa

#363268