Kościół na celowniku w Polsce i na Węgrzech

Obrazek użytkownika Roland von Bagratuni Budapeszt
Świat

Wspaniały polski duchowny pochodzenia ormiańskiego - Ks. Tadeusz Isakowicz – Zalewski, w Gazecie Polskiej niedawno napisał cudowny artykuł pod tytułem Kościół na celowniku z tej okazji, że mija 50. rocznica powołania do życia w PRL antykościelnej formacji, której akta mogą do dziś służyć do szantażu wielu duchownych, i to tych najważniejszych. Podobne formacje powstały we wszystkich koloniach Imperium Sowieckiego po rozpoczęciu ich okupacji, w tym również na Węgrzech, gdzie kościół, duchowieństwo i wiernych prześladowano z największym impetem!

Հավերժական Փառք Հիսուս Քրիստոսի! Serdeczne Bóg Zapłać za ten artykuł Der Tadeusz! Շատ շնորհակալ եմ! Mój nieodżałowany ojciec - red. Zdzisław Antoniewicz, od 1947 do 1951 siedział we więzieniu UB, dosłownie w cieniu szubienicy! Na moich oczach skopano jego jak świnię na stacji kolejowej w Zebrzydowicach, kiedy wywleczono jego z pociągu, którym przyjechaliśmy z Budapesztu. Węgierska bezpieka kilkakrotnie chciała mnie "sprzątnąć", ale Pan Bóg zawsze uratował mnie! Chcieli mnie deportować najpierw do PRL, ale spotkali się z ogromnym sprzeciwem, bo polska komuna Gomułki i Gierka bała się kompromitacji: moim "grzechem" był fakt, że o mało co powołałem do życia Towarzystwo Przyjaźni Węgiersko-Polskiej! Bo w PRL istniało już założone przez moich rodziców Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Węgierskiej i szereg jej "firm-córek" we wielu innych miastach Polski! Sowieci bez ogródek oznajmili, że mają dosyć własnych opozycjonistów, nie chcą jeszcze jednego! To samo oznajmili Gustav Husák i Erich Honecker! Kiedy po upadku komuny otrzymałem od Urzędu Historycznego pokaźną stertę kserrokopii z moich akt bezpieki - nie wiedziałem: śmiać się czy płakać, kiedy czytałem wielomiesięczną korespondencję na mój temat i TPWP szefa bezpieki i jednego z sekretarzy KC! Ich bezsilność ukrzepiła moje serce!

Na Węgrzech za komuny było wielokrotnie gorzej jak u Sowietów! Zamordowano ordynariusza diecezji Győr, błogosławionego biskupa barona Vilmosa Apora zastrzelono jak psa, bo stanął w obronie kobiet gwałconych przez podłych czerwonoarmistów! W obozie w Kistarcsa pod Budapesztem zamęczono na śmierć sufragana ostrzychomsko-budapeszteńskiego ks.bp.Zoltána Meszlényiego. Ormianinowi z pochodzenia, Prymasowi Węgier Józsefowi kardynałowi Mindszentyemu-Pehm (Pehm/Bem/Բեմ = ambona) wytoczono proces koncepcyjny. Dopiero w 1956 r grupka uzbrojonych Powstańców uprowadziła Jego z Więzienia. Po upadku Powstania schronił się w Ambasadzie USA w Budapeszcie, skąd dzięki interwencji monsigniore Agostino Casaroliego mógł wyjechać do Wiednia...

Mało kto wie, że w czasie II wojny światowej, Prymas József kardynał Mindszenty-Pehm jako proboszcz parafii Zalaegerszeg, bardzo dużo pomagał 140-tysięcznej rzeszy polskiego uchodźca, regularnie celebrował msze święte w polskich obozach Zalaszentgrót i innych okolicznych obozach. Ks.prałata Miklósa Beresztóczyego (również wielki dobroczyńca uchodźstwa polskiego) - dyrektora departamentu katolickiego królewskiego Ministerstwa Oświaty i Kultury, osobistego sekretarza i spowiednika Prymasów Jusztiniana kardynała Serédi oraz Józsefa kardynała Mindszentyego, miesiącami torturowano.

Niedawno zmarły wspaniały węgierski historyk kościelny Károly Hetényi Varga w pięciu grubych tomach opublikował bardzo długą listę i dane kilku tysięcy węgierskich księży, zakonników i zakonnic, których komuna zamordowała, katowała lub/i męczyła. Dwóch moich bardzo serdecznych przyjaciół i spowiedników, przy których przez 15 lat byłem ministrantem i kościelnym: ks.hrabia István Keglevich i ks.witeź László Emődy po prawie 10 lat siedzieli we więzieniu Jánosza Csermaneka (bandycki pseudonim "Kádár") za wierność do Jezusa Chrystusa i Matki Boskiej oraz świeckiego zgromadzenia Regnum Marianum i żądanie odbudowania kościoła wotywnego Regnum Marianum na rogu ulic Damjanich i Aréna, zburzonego na rozkaz dyktatora Mátyása Rákosi w 1951 r!

Napisałem po węgiersku książkę o najbardziej drastycznych morderstwach polskich księży: Jurka Popiełuszki, z którym od połowy lat pięćdziesiątych przyjaźniłem się, ks.ks. Zycha i Suchowolca, albo Wieśka Dymnego, którego starą metodą KGB-owską na siłę napojono chyba całą butelką spirytusu! Podaję również szczegóły morderstw wielu moich węgierskich przyjaciół-znanych zapalonych polonofilów. Do dzisiaj nie znalazł się wydawca, bo ci, którzy początkowo zapalili się do jej wydania, nagle albo poznikali, albo ...zmienili profesję! (A może polski wydawca opublikuje ją w obu językach? - zdaniem postronnych osób, książka ta byłaby światowym bestselerem!)

II komuna agentów KGB i rodzimej bezpieki: Medgyessyego-Gyurcsánya-Bajnaiego swój amok rozpoczęła od okrojenia dotacji dla kościołów katolickiego, ewangelickiego i ewangelicko-augsburgskiego. Jedynie bardzo liczna węgierska mniejszość Ormian Zachodnich do dnia dzisiejszego nie dorobiły się własnej szkoły i gimnazjum, chociaż mają je o wiele mniejsze mniejszości rumuńska, chorwacka, serbska i słoweńska, bo do fotelu prezesowskiego Ogólnokrajowego Samorządu Ormian dobrał się oficer KGB i węgierskiej bezpieki, były funkcjonariusz Towarzystwa Przyjaźni Węgiersko-Sowieckiej (agendy KGB!), sekretarz organizacji partyjnej i z-ca redaktora naczelnego Węgierskiego Radia niejaki Aleks Awanesjan. Zwrócił się on do Ministerstwa Kultury i Oświaty, że "Ormianie nie potrzebują szkoły państwowej, on sam ją założy. Ażeby historia była jeszcze bardziej "wesoła": po upadku komuny założył swoją spółkę z o.o. "Alexian" bezprawnie wydziedziczając tym nazwę Zakonu Ojców Samarytanów Alexian, założnego 500 lat temu bullą papieską! Oczywiście dlatego, bo w ten sposób mógł zbierać "pomoc charytatywną“ dla Wschodnich Ormian nękanych Wojną Wyzwoleńczą na Arcachu! Ani jeden forint, ani jedna datka zebrana przez tego psa nie dotarła do Erywania!

Szczęść Boże!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Czasy restrykcyjnej polityki wobec Kościoła wróciły. Zobaczymy jaka będzie skala tych restrykcji. Obecnie Kościół w Polsce nie jest jednością (nie chodzi mi oczywiście o jedność w sferze dogmatycznej, lecz solidarnościowej i przywódczej). Dlatego też obawiam się efekt tej konfrontacji.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#228255

redaktor Roland von Bagratuni Budapeszt - zweryfikowany inwalida wojenny 1956, opozycjonista - wróg czerwonych nazistów:

Ze smutkiem muszę przyznać rację. Niestety dla wielu duchownych dobra ziemskie są ważniejsze od dóbr życia pozagrobowego! Czasami nie rozumiem, po co proboszczowi z Pipidówka sześć mercedesów, pałacyk z tuzinem pokoi itd?! Ale człowiek jest istotą omylną. Grzesznikiem. Problem zaczyna wtedy, kiedy grzeszbikiem jest ten, który powinien zagrodzić nam drogę do grzechu!

Szczęść Boże!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Szczęść Boże!

redaktor Roland von Bagratuni Budapeszt - zweryfikowany inwalida wojenny 1956, opozycjonista - wróg czerwonych nazistów

#228515