Kwestia edukacji

Obrazek użytkownika Kirker

Ostatnimi czasy Ministerstwo Edukacji ma mnóstwo modernistycznych pomysłów. Jednym z nich były lekcje o pseudonauce np. bioenergoterapii. Zwykłem uważać, że głupoty się nie nobilituje. To jest jednak istna wisienka na torcie obok szeregu innych poczynań MEN-u jak na przykład obniżanie poziomu. Minister Hall oferuje po prostu dzieciom intelektualną lobotomię, no i aż strach do takiej szkoły pociechę posłać. Wszystkie zmiany idą po prostu na gorsze tak, że szkoła obecnie hoduje stada orwellowskich proli. No i co należałoby zrobić, żeby tak nie było? Moim skromnym zdaniem to rodzice powinni odpowiadać za edukację dzieci, czy posyłają do jakiejkolwiek szkoły, czy wynajmują guwernerów itd. Jeżeli by nie zadbali należycie, to klepaliby na starość biedę. Tak więc, jeżeli część ludzi prawicy obawia się, że niektórzy uczyliby swoje dzieci np. ekologizmie, feminizmie et cetera, to mylą się. Lewactwo jakoś swoich idei własnym dzieciom nie chce serwować, tylko posyła je do katolickich prywatnych szkół. Ci sami ludzie opowiadają się za istnieniem ministerstwa edukacji, kuratoriów, monopolem państwa na edukację oraz przymusem szkolnym, co więcej, są tychże najmocniejszymi adwokatami. Mówią, że bez tego to ludzie uczyliby swoje dzieci kreacjonizmu, płaskiej Ziemi czy żydowsko-masońskich rządów nad światem. To jednak tryk słowny, ponieważ lewactwo doskonale wie, że światopogląd konserwatywny jako bardziej "życiowy" i zdroworozsądkowy okazałby się zwycięzcą. Jednakże prywatyzacja szkolnictwa i zmuszenie ludzi do odpowiedzialności za edukację swoich dzieci nie jest w stanie obecnie przejść. Partia, która chociażby częściowo sprywatyzowałaby szkolnictwo, prawdopodobnie straciłaby większą część poparcia społecznego. Demokracja to niestety podły system sprzyjający populistyczny, zagrywkom w postaci obiecywaniu gruszek na wierzbie. Pewne rzeczy dałyby się przeprowadzić jedynie w autorytaryzmie. Poza tym, ile nas jest, co chcemy, aby rodzice byli w pełni odpowiedzialni za edukację swoich dzieci bądź jej brak. Raczej niewielu. Jesteśmy więc zbyt maluczcy, żeby cokolwiek ruszyć. Co pozostaje zatem? Ponieważ się wszyscy składamy na tą państwową centralnie sterowaną szkółkę, to można by domagać się posprzątania tej stajni Augiasza, jaką ona jest. Co należy przy tej okazji popierać?Jeżeli już szkoła ma być państwowa, to niech będzie porządna. To ma nie być ogród zoologiczny, w którym uczniowie onanizują się na lekcjach. Tak samo niech nie będą to ochłapy edukacji. Niżej opiszę w kilku punktach, co przydałoby się zrobić. <b>Podniesienie poziomu nauczania</b>Podnieść należy poziom zarówno z przedmiotów matematyczno-przyrodniczych jak i humanistycznych. Nie może być tak, że procenty się robi dopiero w gimnazjum. Tak samo dawniej były całki, pochodne, liczby zespolone i macierze w szkole, teraz takie rzeczy robi się dopiero na pierwszym roku studiów przyrodniczych i technicznych. A takie rzeczy to powinny wrócić do szkolnych programów. Przywrócić również należy maturę z matematyki. Tak samo - zrewidować należy listę lektur. Za dawnych czasów np. cała Trylogia była omawiana w szkole. Dlaczego tak nie może być teraz? Również nie widziałbym nic złego, żeby w szkole był taki przedmiot, jak filozofia. Z logistycznego punktu widzenia to jest do wykonania. Gimnazjum stanowi obecnie powtórkę podstawówki. Czas spędzany w nim jest zatem bezproduktywnie. Część materiału z liceum można zatem spokojnie przerzucić do gimnazjum. Skończyć powinno się z takimi "zapchajdziurami" jak podstawy przedsiębiorczości czy wychowanie seksualne. Pierwsze dublują treści przekazywane na wiedzy o społeczeństwie. Od rozmów o sprawach damsko-męskich jest dom rodzinny. <b>Likwidacja centralnego egzaminowania</b>Na siłę próbując dopasować się do zachodnich standardów, wprowadziliśmy centralne egzaminowanie. Moim zdaniem jest to głupota. Powoduje bowiem spłaszczania się i obniżanie poziomu edukacji. Wszyscy bowiem robią ten materiał, który najczęściej pojawia się na egzaminach. Tak więc poziom wszystkich rodzajów szkół się niejako wyrównuje, a także ulega obniżeniu. Mamy tutaj później do czynienia z pętlą dodatniego sprzężenia zwrotnego, co skutkuje spadkiem poziomu egzaminów. Inna sprawa, że centralne egzaminowanie preferuje najbardziej przeciętnych. Nie ma co się dziwić później pracownikom wyższych uczelni na narzekanie na narybek. Przy okazji rozpędzić można niepotrzebną biurokrację w postaci CKE i OKE, a budynek na ulicy Grzybowskiej zlicytować. <b>Wprowadzenie szkół dysedukacyjnych</b>System szkolnictwa ma kierować się pewną efektywnością. Jak popatrzymy na Zachód, to tam najlepsze szkoły prywatne są właśnie dysedukacyjne. Dlaczego nie mielibyśmy takiego rozwiązania wprowadzić zatem u siebie? Robiono zresztą eksperymenty, w których klasy dysedukacyjne osiągały wyższe wyniki niż koedukacyjne. Wielu psychologów i pedagogów popiera takie rozwiązanie. A poza tym czy mężczyzna ma nie być męski, a kobieta kobieca?<b>Obowiązkowa uniformizacja wszystkich rodzajów szkół</b>Jeżeli spojrzymy na najlepsze zachodnie elitarne szkoły, to tam uczniowie chodzą w mundurkach. Przywrócenie tego rozwiązania byłoby bardzo dobre. Szkoła nie jest rewią mody, żeby popisywać się tym, kto ma jakie "ciuchy". <b>Przywrócenie kar cielesnych oraz zniesienie kodeksu praw ucznia</b>Powinno się przywrócić również kary cielesne. Gdyby nastoletni wątpliwej jakości bohater dostał za swoje przy całej klasie, to raczej wątpliwe, żeby powtórzył swój wyczyn. W szkole powinien panować ład i porządek. Przywracając kary cielesne, również odbudowany zostałby autorytet nauczyciela. Szkoła również powinna móc zostawić ucznia w kozie i ukarać pracą fizyczną. Zniesiony powinien być również kodeks praw ucznia. Szkoła powinna być traktowana jako miejsce pracy, a nie spotkań z kolegami. Skończyć trzeba z tymi limitami sprawdzianów, kartkówek itd. Uczeń powinien być przygotowany na każdą lekcję. Przywrócić się również powinno powtarzanie klasy na wszystkich etapach edukacji - obecnie graniczy to z cudem, i to nie tylko za słabe wyniki, ale również dyscyplinarne. <b>Zniesienie Karty Nauczyciela i ograniczenie kompetencji związków zawodowych</b>Obecnie marnego nauczyciela nie można usunąć ze szkoły, ponieważ chroni go Karta Nauczyciela. Tak samo belfer, który flirtował z uczennicami, jest praktycznie nietykalny, bo też może powołać się na pewne zapisy. Z takich powodów ów świstek powinien zostać anulowany. Ograniczyć powinno się kompetencje związków zawodowych, bo inaczej żadnych zmian w szkolnictwie nie da się przeprowadzić. Zostaną one bowiem oprotestowane i zablokowane przez ZNP. Giertych i Legutko chcieli dobrze, zaczęli jednak od niewłaściwej strony, najpierw bowiem należało ograniczyć związki zawodowe. Nie może tak być, że jakaś stalinówka z ZNP domaga się wycofania Lalki czy Nie-Boskiej Komedii, bo to rzekomo lektury antysemickie. Taki wariant w oparciu o kilka wymienionych wyżej punktów jest do przeprowadzenia w obecnych warunkach państwowej centralnie sterowanej szkółki. Pojawia się tylko pytanie: kto zechce to wszystko przeprowadzić? Od biedy można by też wystąpić z obywatelskim projektem ustawy; wymagane 100 tysięcy podpisów dałoby się spokojnie zebrać. Obecnemu gabinetowi zależy jednak na przemysłowej hodowli orwellowskich proletów. A kto przyjdzie po tym tragicznym (nie)rządzie, to tego nie wiemy...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jako wersja pośrednia ... no warunkowo możliwa ale baaardzo daleka do ideału :) Jest pocieszenie że szkoły poniżej 150 dzieci będą mogły przejmować osoby fizyczne więc będzie to jakieś wyjście we właściwym kierunku zwłaszcza ze w niech ma nie obowiązywać karta nauczyciela. Przy sensownie dobranej kadrze takie prywatne mini szkoły (z subwencją identyczną jak przy dużych) mogą okazać się idealnym rozwiązaniem przejściowym.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

--------------------------------------- -Wolnościowiec / Prawicowiec / Ateista- =____We wszystkich trzech radykał___= ==============================

#15990

o tym rozwiązaniu słyszałem. Tylko gdzie teraz są takie szkoły. Zdecydowana większość to molochy, gdzie uczęszcza co najmniej 500 dzieci. Tak więc możliwość przejęcia niewielkiej szkoły przez osobę fizyczną, to i tak niewiele tutaj zmieni.

Sensowny dobór kadry. Moim zdaniem to i tak niewiele tutaj zmieni, jak układany przez centralę program jest do bani. Można pewne rzeczy owszem przemycić, ale i tak smutna rzeczywistość zmusza do przestrzegania tego, co sobie ustalili biurokraci w ministerstwie.

A to, że nie będzie obowiązywała Karta Nauczyciela. No i bardzo dobrze! Niech się towarzystwo weźmie do roboty!

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#16009

Doskonale zdaję sobie sprawę że odgórne ustalanie programów nauczanie jest skrajnym debilizmem i jego likwidacja jest bardzo istotna lecz trzeba brać poprawkę na aktualnie obowiązujące prawo (raczej lewo) i tendencje myślenia głupiej większości. Na raz wszystkie zmiany można wprowadzić jedynie rewoltą (jestem za) ale jest nas za mało i będziemy mieć zbyt małe poparcie wśród ludzi. Jeśli więc nadarza się okazja popchania sprawy w dobrym kierunku (choćby o cal) to warto ją wykorzystać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

--------------------------------------- -Wolnościowiec / Prawicowiec / Ateista- =____We wszystkich trzech radykał___= ==============================

#16011

rewolta to byłby niezły pomysł. Tylko że za mało jest ludzi, którzy by podpisali się pod pewnymi postulatami.

Zezwolenie na prywatyzację małych jednostek jest pewnym kroczkiem na przód, lecz czy on uruchomi lawinę? Po części tak, ponieważ w dłuższej skali pozwoli wymusić demonopolizację MEN-u, jeżeli chodzi o układanie programu, a może nawet jego likwidację.

Z drugiej strony też trzeba patrzeć realnie. Jest silne lobby - związki zawodowe nauczycieli i biurokraci zatrudnieni w MEN-ie i kuratoriach. Oni się przyzwyczaili do przywilejów oraz do ciepłych posadek. Nie będą zatem chcieli, aby zostali tychże pozbawieni. Napotkamy zatem bardzo silny opór ludzi, którzy są związani z częścią politycznego establishmentu. A z tym to będzie bardzo ciężko wygrać.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#16016