Zlepek mamlasów

Obrazek użytkownika Spitfire
Blog

- Czołem pułkowniku! Co słychać w szerokim świecie?
- A witam, witam! Nie jest wesoło. Przegrywamy Honduras.
- Jak to? Przecież partyzantka, tysiące kałasznikowów, masa czasu, przywódcy, tysiące rubli. To ogromny potencjał.
- Partyzantka, przywódcy? - zdziwił się. - To zlepek mamlasów. Nic tylko narzekają. Wiesz, że oni nawet nie potrafią robić krzyku? Mają ku temu tysiące okazji i nic; zupełnie nic. Jakby języków nie mieli.
- No ale tam dżungla. Oni nie mają własnej stacji radiowej. To nie jest takie proste!
- Proszę, Maurycy. Czy ty dzisiaj źle się czujesz? Do robienia krzyku nie potrzeba wcale mediów. Do tego wystarczą chęci i wytrwałość. A co oni robią? Oni ciągle gadają o jakimś chłopskim rozumie; szczycą się nim. Ale gdyby faktycznie posiadali ten chłopski rozum, to by wiedzieli, że to totalna głupota. Ludzie bowiem nie myślą logicznie. Ludzie patrzą na świat przez pryzmat emocji. Krzyk, krzyk, Maurycy. Krzyk.
- Faktycznie dupa blada. Powalczą jeszcze trochę i padną.
- Bez krzyku padną. Krzyk podburza i nastawia wrogo do władzy. Oni nie potrafią krzyczeć. Natomiast ich przeciwnicy są w tym doskonali. I co robią nasi? Śmieją się z tego, że tamci krzyczą. Potępiają ten krzyk. To po prostu zlepek mamlasów. Kałasznikowy, sztandary i wszystko inne jest nic nie warte, kiedy nie ma krzyku. Musi być wytworzona odpowiednia atmosfera, a tu tysiące zmarnowanych okazji. Można im to powtarzać ad usrandum, a oni nic. Żaden nie spojrzy na siebie.
- Nie wierzę!
- He! - zaśmiał się. - Wiesz gdzie ci debile przylepili najwięcej ogłoszeń propagandowych? We własnej kwaterze!
- Niemożliwe.
- Pamiętasz jak przemawiał towarzysz Lenin? Tam były tylko emocje. Zwinny język, podkręcanie atmosfery, wiece! Czuło się to wszystko aż w kościach. A tutaj? Wyjdzie taki jeden z drugim artysta i wygłosi jakieś jałowe przemówienie. Zero kunsztu. Ostatnio tym z naszej partyzantki chcą zabierać rodziców. A ci co? A ci wychodzą i chcą ze spokojem o tym sobie rozmawiać. Krzyk, k***a mać! Aż liście z drzew powinny lecieć.
- Zapomnijmy.
- Za dwadzieścia lat zapomnimy. Oni nawet nie wiedzą, że walczą o własne życie. Mówił im to Jurij, a oni nic. Zero oleju w makówach. Kiedyś zaczną krzyczeć, ale to będzie nie w czas.

Ocena wpisu: 
Brak głosów