Smak porażki

Obrazek użytkownika box2008
Kraj

Nie ma co owijać w bawełnę, gorzko smakuje wynik ostatnich wyborów. Nie tyle szkoda mi przegranej PiS co zmarnowanej dla Polski szansy. W ciągu czterech lat rządów platformy nie rozwiązano żadnego z problemów jakie doskwierają Polakom, ograniczenie ambicji rządu do ciepłej wody w kranie i kilku boisk gminnych to zdecydowanie za mało by zabezpieczyć przyszłość 38 mln. ludzi, zwłaszcza w dzisiejszym, galopującym, otoczeniu. Choć większości moich rodaków wystarcza perspektywa roztaczana z telewizyjnego okienka, jednak przy chwili zastanowienia się sami przyznają, że nie ma powodu by łudzić się jakościową zmianą w rządzeniu obecnej ekipy. Donald Tusk nie podołał żadnemu z wyzwań jakie postawiła przed nim ubiegła, czteroletnia, kadencja. Lista spraw, które zostały prze niego przegrane, jest niemal tak długa jak lista obietnic, które składał. Czeka nas druga fala kryzysu, doskonale wszyscy o tym wiemy, że strusia polityka ministra Rostowskiego nie daje nam szans na jej przejście w miarę suchą stopą. Nie wiem jak platforma zamierza zrównoważyć budżet, a przede wszystkim zdynamizować wzrost gospodarczy, i konia z rzędem temu, kto w sprzecznych wypowiedziach polityków partii rządzącej znalazł odpowiedzi na te pytania. Nie spodziewam się uproszczenia systemu podatkowego, usprawnienia działania sądów, naprawy służby zdrowia czy punktualnie jeżdżących kolei za to na pewno będziemy mieli wystąpienia telewizyjne odpicowanego premiera Tuska, epatującego nas swoją wytrenowaną gestykulacją. W takich okolicznościach pytanie „jak żyć …?” zaczyna nabierać głębszego sensu. Choć to bolesne trzeba zaakceptować rzeczywistość i szukać sposobów na jej zmianę, ta zaś może nastąpić jedynie przy udziale większości Polaków. Wiem co Państwo teraz sobie pomyślicie i proszę mi wierzyć, wcale nie pisze mi się tego łatwo.
PS
Łukasz Warzecha pisze o zmianie prezesa PiS, powiem krótko, to bzdura. Jarosław Kaczyński jest jedynym zwornikiem zebranych, z takim trudem, środowisk niezależnych. Jest liderem całe tej części społeczeństwa, która przez krytyczną ocenę rzeczywistości, ciągle wypychana jest z życia publicznego, przez tzw. meistream.

Brak głosów