Grecka masa upadłościowa

Obrazek użytkownika Marcusso
Świat

Kolejny newsowy serial fundują nam mediodajnie, tym razem chodzi o Grecję która wciąż bankrutuje i bankrutuje, ale upaść nie może. 'Kupujemy czas' ostrzegała rok temu Aniela Merkelowa, 'ta pożyczka to wyrzucanie pieniędzy w błoto' informował prezydent Czech Vaclav Klaus, zaś nasz ukochany przywódca Kim Donek Il oświadczył niedawno że Polska nie da pieniędzy na kolejną już, piątą transzę pożyczki dla Grecji. W rzeczywistości nikt z w/w nie miał racji bo razem z rzeczonym czasem kupowane są obligacje lichwiarskiej międzynarodówki, głównie amerykańskich bankierów, którzy wcześniej pożyczyli Grecji pieniędze, a teraz właśnie są uwalniani od odpowiedzialności - bo przecież niemal cała ta pożyczka jest przez Grecję wykorzystywana na spłatę tychże długów. Polska zaś nie zajmuje w tej sprawie stanowiska na zasadzie 'nasza chata skraja' bo, choćby pośrednio, płacąc MFW za ewentualną i hipotetyczną możliwość skorzystania z elastycznej linii kredytowej i inne składki na rzecz MFW czy rozmaitych agencji europejskich, ponosimy, niewielką co prawda, ale istniejącą część kosztów greckiej tragedii finansowej. Ile to finansowe koło ratunkowe jest warte to chyba tylko ekonomiści wiedzą, mass-media bowiem nie kwapią się aby to podsumować, zaś by dowiedzieć się że wszystkie pięć transzy pożyczki od Eurolandu i MFW jest warte 110 mld € musiałem przekopywać zasoby serwisu Forbes. Całość zaś greckiego zadłużenia wynosi przeszło 340 mld €, więc jeszcze tylko 2 takie pożyczki, z których jedna na dodatkowe 120 mld € została już udzielona i wszyscy którzy zainwestowali w, mówiąc Ziemkiewiczem, greckie papiery bezwartościowe, będą mogli spać spokojnie, gdyż całość zadłużenia przejmą dwie międzynarodówki - jedna ogólnoświatowa, ale tylko finansowa, drugą zaś stanowią frajerzy z Eurolandu którzy raczyli i zapewne jeszcze raczą, utopić pieniądze w greckiej studni finansowej bez dna. Jest co prawda nieliczny wyjątek w Eurolandzie w postaci Słowacji której rząd odmówił dalszego finansowania długu który, niemal na pewno, nie zostanie spłacony, ale jest to jeden z krajów z najmniejszym długiem zarówno liczonym w mld € (9 miejsce z 27 licząc od najmniej do najbardziej zadłużonych) jak i w stosunku do PKB - bowiem na koniec 2010r. dług publiczny Słowacji wynosił 39,2% PKB co daje 6 miejsce wśród krajów UE po Estonii (10,7% PKB), Bułgarii (16,2), Luksemburgu (16,4), Rumunii (27,4) i Danii (35,3). Ktoś mógłby zapytać co na tej liście robią Bułgaria, Rumunia i Estonia, ale widocznie zbyt mało były zadłużone aby UE mogła pogardzić ich członkostwem, nawet pomimo znacznego eurosceptycyzmu obywateli tychże krajów, a im kto ma większy własny dług tym hojniej jest w stanie pożyczać innym bankrutom. Wszak dług publiczny największych pożyczkodawców Grecji tj. Niemiec i Francji, wynosi odpowiednio 76,7 oraz 82,5% PKB, zaś kwotowo najbardziej zadłużone kraje UE na koniec 2009r;. to Niemcy, Włochy, Wielka Brytania i Francja. (Przepraszam za dane sprzed roku, ale nie dotarłem do analogicznego zestawienia za rok 2010). Ciekawostka jest fakt że nominalnie dług publiczny Polski jest ponad 10-krotnie mniejszy niż Niemiec czy Włoch. Jednak dwa najciekawsze, a raczej najbardziej tragiczne etapy greckiej tragedii finansowej dopiero przed nami. Oto bowiem w obliczu bankructwa greckie państwo wyprzedaje wszystkie srebra (na)rodowe jakie posiada, co zresztą zostało siłowo wymuszone przez Europejski Bank Centralny z siedzibą w Berlinie i MFW. Moim zdaniem taka tzw. prywatyzacja: szybka, bezmyślna i po jak najniższej cenie, nikt przecież nie będzie podbijał ceny jeśli sprzedający ma przysłowiowy nóż na gardle, to głupota w najczystszym wydaniu, zwłaszcza że owa tzw. prywatyzacja dotyczy przede wszystkim dziedzin mających strategiczne znaczenie, jak porty, koleje czy wodociągi, oraz stanowiących monopol bądź to naturalny bądź z woli narodu tzn. grupy ludzi rządzących owym narodem, jak pobór opłat za przejazd autostradami czy grecki odpowiednik naszego LOTTO, a przez to przyszących ogromne dochody. Zresztą co ja Was będę przekonywał - sami pomyślcie jak byście ocenili np. fabrykanta który ze względów finansowych wyprzedaje park maszynowy, bynajmniej nie myśląc, ani nawet nie mając możliwości zastąpienia go tańszymi czy jakimikolwiek maszynami? Wygląda więc na to że, za przeproszeniem, strategię gołodupców o której pisał prof. Krzysztof Rybiński Grecja wprowadza w czyn. Nie wiem tylko po co gdyż z ekonomicznego punktu widzenia spodziewane 50 mld € z tzw. prywatyzacji, a zapewne będzie tego mniej, to marna pociecha przy długu sięgającym 340 mld €, zaś kilka mld € zysku który rokrocznie 'na czysto' przynosiły prywatyzowane przedsiębiorstwa przepadnie bezpowrotnie, ale jeśli jedyną, jak się wydaje, motywacją dla owego chwycenia się przez Greków finansowej już nie brzytwy, a miecza samurajskiego, jest przymus ekonomiczny zastosowany przez MFW, EBC i Komisje Europejską, łatwo się domyśleć w czyim interesie, to... to juz każdy sam to może ocenić i skomentować. Drugą interesującą kwestią jest wyjaśnienie czemu, sądząc po tym co mamy okazję obserwować, służyły mld € z unijnej kasy na rozwój, unowocześnianie i tzw. modernizację państw biedniejszych przyjmowanych do Wspólnoty Europejskiej. O ile mnie pamięć nie myli to przed aneksją Polski w strefę wpływów WE byliśmy mamieni jak to niektóre kraje na tym skorzystały, a jako przykłady serwowano nam Hiszpanię, Irlandię i właśnie Grecję. Co prawda takie kraje jak m.in. Singapur czy Chorwacja osiągnęły niemały rozwój ekonomiczny bez żadnych dotacji w europejskim stylu i startując z poziomu znacznie biedniejszego, ale po co miałby kto nam o tym mówić, skoro to by tylko zepsuło manipulację. Ponadto, co swego czasu minister Zyta Gilowska artykułowała z mównicy sejmowej, jako kraj od początku mamy bilans ujemny w rozliczeniach ze WE, a od czasu traktatu lizbońskiego z UE, gdyż do polskiej kasy państwowej wraca zaledwie ułamek tego co w ramach corocznej obowiązkowej składki płacimy na europejską międzynarodówkę, zaś znacznie więcej niż polscy podatnicy odzyskują z wpłaconych pieniędzy, dostają podmioty niepaństwowe, głównie prywatne firmy i osoby oraz samorządy z funduszy przeznaczonych na euroregiony. Otóż, wracając do celu rozwoju europejskich żebraków, owym celem jest, jak pokazuje przykład grecki, przygotowanie jak najwięcej wartej państwowej masy upadłościowej którą za jak najniższą cenę będzie mogła nabyć lichwiarska międzynarodówka, począwszy na amerykańskich banków inwestycyjnych i funduszach emerytalnych, a na chińskich komunistycznych magnatach skończywszy. Coraz bardziej zadłużone i w konsekwencji po kolei bankrutujące państwa bowiem będą się po kolei chwytały tego, czego dziś się chwyta Grecja, a tym samym z jednej strony nie będą rynkowo zbyt wiele warte jako bankruty które jak najszybciej muszą jak najwięcej wyprzedać, z drugiej jednak nominalna wartość owej masy upadłościowej będzie odpowiednio napompowana tym co 'unia daje'. Mało tego, ponieważ 'unia daja' nie tylko pieniądze, janosikując nimi jak to powyżej zostało wykazane, ale i odpowiednie, a raczej nieodpowiednie dyrektywy, propagandę i starannie wyselekcjonowane informacje, toteż nie sądzę aby w którymkolwiek z bankrutujacych państw niezadowoleni obywatele utworzyli wystarczającą masę krytyczną aby chcieć i mieć możliwość przeciwstawić się przerobieniu całych narodów na niewoników pracujących dla lichwiarskiej międzynarodówki. Niestety, wszystko wskazuje na to że kraje UE bez wyjątku są na jak najlepszej ścieżce do tego aby podzielić los Greków gdyż wszystkie owe kraje, Polski nie wyłączając, zostały wkręcone w spiralę zadłużenia i są na jednym z jej etapów. Niektóre z nich, jak Bułgaria, Estonia czy Luksemburg, mają jeszcze wszystkie elementy niezbędne do wyjścia z owej spirali tj. nienagannie funkcjonującą gospodarkę, stosunkowo niewielki dług publiczny i prywatny oraz nie przeszły etapu rozkradania zwanego prywatyzacją, jak to w Polsce miało miejsce od lat 80-tych do pierwszych lat XXIw. Ponadto w w/w krajach jeśli nie rządzą, to przynajmniej funkcjonują w normalnym obiegu politycznym takie osoby i partie które w Polsce zepchnięto do politycznej otchłani za głoszenie idei niemile widzianych przez europejskie 'elyty'. Chodzi tu m.in. o tzw. rasizm i ksenofobię za które onegdaj został potępiony i ukarany absolwent Oxfordu, prof. M. Giertych, a które dziś owym 'elytom' odbijają się czkawką, czy ultrakapitalistyczne hasło 'ile własności tyle wolności' propagowane onegdaj przez LPR, akurat w kontekście spółdzielni mieszkaniowych, którego prawdziwość coraz wyraźniej możemy obserwować.
Uff, zaleciało pesymizmem, ale tylko jedno jest bezwzględnie pewne: warto przyglądać się temu co się dziś dzieje w Grecji, a niedługo zapewne w kolejnych krajach-świnkach z grupy PIIGGS (Portugalii, Irlandii, Italii, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii) gdyż możliwości są tylko dwie: albo nasza klasa polityczna nauczy się na ich błędach i podejmie odpowiednie środki zaradcze, obywatele zaś, przyjmując do wiadomości że niezbędne reformy będą dla milionów z nich bolesne finansowo, wybiorą klasę polityczną która temu podoła, albo podzielimy los Grecji który z każdym kolejnym dniem wygląda na coraz bardziej opłakany. Wybór należy do nas, odpowiedzialność za niego też, a jego konsekwencje spadną nie tylko na nas, ale i kolejne pokolenia, zaś pierwszej odpowiedzi co wybieramy, cząstkowej, ale jednej z najważniejszych, udzielimy 9 października przy urnach wyborczych. Powinniśmy poważnie potraktować najbliższe wybory, pamiętając że odpowiadamy nie tylko za swój własny głos, ale także za to co oprócz głosowania zrobiliśmy i czego nie zrobiliśmy, aby w ramach środków prawnie dopuszczalnych wpłynąć na wynik tego referendum, wybierać bowiem będziemy nie tylko ludzi, ale także ich pomysły, także te dotyczące ekonomii.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Grecja Bankrutuje bo to lenie śmierdzące.Nic nie produkują i liczą na drapane od Unii Europejskiej. Dostali "zapomogę" od UE i jeszcze im mało. Co ma Polska powiedzieć?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#205973