Założenia polskiej obronności alternatywnej

Obrazek użytkownika Smok Eustachy
Historia

Uważam że Polska miała szansę się obronić w 1939 roku. Armatkami byśmy rozbili czołgi, myśliwcami bombowce i skończyła by się Niemcom amunicja. Aby moją refleksję wyartykułować przejdę teraz do dywagacji nad zagadnieniami ekonomicznymi. Jak wiadomo, Niemcy mieli nad nami olbrzymią przewagę ekonomiczną, więc mogli wyprodukować olbrzymie ilości drogiego sprzętu, jak bombowce, czołgi, haubice 150-155mm, co umożliwiło wystawienie znacznej ilości dywizji, eskadr, dyonów. Tymczasem w obronie działko 37mm kosztujące ok. 30 000 zł zatrzyma może 3, może 4 czołgi o wartości około 600 000-800 000 zł. Uważam, że dysponując nawet wielokrotnie mniejszymi funduszami można było stworzyć armię zdolną do skutecznej obrony bytu państwowego. Odpowiednią politykę obronna powinniśmy prowadzić jednak już co najmniej od 1925 roku, tymczasem kierowaliśmy się chorą megalomanią, o czym za chwilę. Można było jednak sprawę rozegrać inaczej, o czym traktuje niniejszy artykuł.

I. Na początek garść założeń tyczących się polskiej obronności alternatywnej gdzieś tak od 1925 r:

  1. Podstawowym celem jest wyzyskanie możliwości mobilizacyjnych kraju, wynoszących nawet około 4 000 000 ludzi, zapewnienie im odpowiednich ilości sprzętu, uzbrojenia, amunicji, fortec etc.

  2. Gen. Rayski idzie w odstawkę. I adm. Świrski

  3. Mierzymy zamiary na siły, a nie siły na zamiary. Koncentrujemy się na obronie i sprzęcie obronnym, wojna ofensywna i tak będzie możliwa tylko razem z Francją, więc niech ona nam ofensywnego uzbrojenia, jak moździerze oblężnicze i bombowce dostarczy, jak chce, żebyśmy atakowali.

  4. Działamy wąskim frontem. Przyjmujemy zasadę, że priorytet to może być jeden, góra dwa. Trzy priorytety to już tłum. Tymczasem wszystko było priorytetem. Koncentrujemy się na kilku wybranych typach uzbrojenia. Nie trwonimy środków na programy badawcze broni i sprzętu, których nie będziemy i tak w stanie produkować w znaczących ilościach. Myślę tu np. o moździerzach 305mm, armatach 150mm czy tam 155mm - ile tam im by nie było, Miśkach, czołgach rozpoznawczych, słowem - generalnie na sprzęt opisywany niegdyś w "Młodym Techniku" w cyklu "Nieznane bronie II Rzeczypospolitej"

  5. Rozsądne dowodzenie o czym pisze WC Kol. Andrev tu: http://www.drugawojnaswiatowa.org/forum/ dział Kampania Wrześniowa, temat "Wrzesień 1939 zupełnie inaczej", odsłona 14.

  6. Odpowiednio wcześnie wprowadza się konieczne zmiany.

  7. Słowniczek:

wojska forteczne - oddziały obsadzające umocnienia.

wojska zaporowe - silnie uzbrojone oddziały przeznaczone do blokowania uderzeń npla.

Tymczasem plan z 1925 r. zakładał wystawienie 30+30 dywizji piechoty, 9 dywizji kawalerii i był nierealny, konieczne były znaczne cięcia. Dokonano ich jednak redukując dywizje rezerwowe początkowo do 4, potem do 9. W latach dwudziestych zaś inne kraje posiadały aktywnych dywizji piechoty np.:

  • ZSRR - 25 /1926 r/

  • Francja - 20-26 oraz kolonialne ok. 5.

  • Niemcy 7 i Reichswehra 100 000 ludzi oficjalnie, nie liczyli się jako siła agresywna.

  • Czechosłowacja - 12 4-pułkowych, potem 17. 

Szczególnie interesująca jest polityka militarna naszego południowego sąsiada. Wydając na zbrojenia połowę tego, co my wystawiał w 1938 roku silniejszą armię zmobilizowaną, mając słabszą pokojową. Prawdą jest, że był to kraj bogatszy o wyższym dochodzie na łebka i miał przemysł. No to skoro byli bogatsi, to my, będąc biedniejsi powinniśmy chyba mieć armię pokojową mniejszą, żeby jakoś zmniejszać dystans i handicap wynikający z braku przemysłu? To abecadło logiki. W Polsce zaś górą była megalomania narodowa i duma z kolosa na glinianych nogach - przejadanie wszelakich środków, zamiast zredukowania wydatków do poziomu czeskiego, a za pozostałe sumy budowa zakładów fabrykujących uzbrojenie oraz tworzenie zapasów sprzętu. Na stopie pokojowej armia przedstawiałaby się następująco:

  1. aktywne dywizje piechoty: 10

  2. zmotoryzowane dywizje piechoty: 3

  3. rezerwowe dywizje piechoty: 16

  4. rezerwowe dywizje piechoty 2 fali: 8

  5. brygady kawalerii.: 8

  6. brygady kawalerii rezerwowe: 4

  7. pułki art. ciężkiej: 5

  8. pułk art. motorowej: 1

  9. pułk artylerii górskiej: 1

  10. pułk artylerii lekkiej: 1

  11. inne, mniejsze formacja artylerii, saperów, pancerne, KOP etc.

II. Rezerwy Ludzkie i potrzeby.

Polska posiadała ok. 3 500 000 - 4 000 000 wyszkolonych wojskowo rezerwistów, przyjmuję jednak, że zamierzamy wystawić armię ok. 3 000 000, natomiast armia zmobilizowana 1 IX 1939 r. liczyła zaledwie ok. 1 200 000 ludzi, co stanowi zaledwie ok. 40% rezerw, Czechosłowacja zaś w 1938 r. osiągnęła zaś współczynnik ten ok. 100 % - wyzyskała w zasadzie zwoje zasoby ludzkie. Biorąc pod uwagę słabsze wyposażenie jednostek rezerwowych szacuję, że Polsce brakowało 1 800 000 karabinów oraz 100% większości innego sprzętu:

  1. ckm - 15 000

  2. rkm i lkm - 25 000

  3. granatniki 45mm - 3 800

  4. moździerze 81mm - 1200

  5. armaty 75 mm – 0 /rezygnuję z nich na rzecz haubic 100mm/

  6. haubice 100mm – 2700

  7. Haubice 155mm - ?

W latach trzydziestych doszłyby jeszcze:

  1. Karabin pepanc. - 5000

  2. Armatka ppanc. 37mm Bofors - 2000

  3. Armatka ppanc. 47mm – a bo ja wiem ile? 500?

Sprzęt plot:

  1. Nkm 13.2mm.

  2. Nkm 20mm - również piechoty uniwersalny.

  3. Działko 40mm plot Bofors.

  4. Armata plot. 75mm.

Lotnictwo:

  1. Myśliwiec.

  2. Szturmowiec.

Sam nie wiem, co zrobić z czołgami. Nawet 300 czołgów niewiele zmieni losy kampanii, a zamiast nich można zbudować 2000 armatek ppanc., mogących mieć o wiele większy wpływ na losy Kampanii Wrześniowo-Październikowej. Może więc dać se siana z nimi?

  1. Organizacja.

1 IX 1939 r. byliśmy w stanie wystawić:

30 dywizji aktywnych

9 dywizji rezerwowych

11 brygad kawalerii

2 brygady pancerno-motorowe

5 brygad piechoty i KOP

6 brygad i półbrygad Obrony Narodowej

Dodatkowo masa rezerwistów /1 800 000/ pozwoliłaby na zmobilizowanie znacznej ilości pułków piechoty, kawalerii etc, powiedzmy że wprowadzą tu pojęcie Dywizji Mobilizowanej /dalej: DM/ - 3 pułki piechoty, pułk artylerii lekkiej, oddział rozpoznawczy, łączność służby, około 15 000 ludzi, 60 karabinów ppanc., 240 rkm, 100 ckm, 12 moździerzy 81mm, 27 działek ppanc. 37mm, 12 armat 75 mm, 24 haubice 100 mm. Teoretycznie moglibyśmy wystawić około 50 takich dywizji dodatkowo, reszta rezerw w marszbatalionach i innych takich. Torchę orientacyjnych cen uzbrojenia:

7,92mm kbk wz.29 (Mauser) 250 zł [1930/31]; 187,75 zł [1935/36]; 164,96 zł [1938/39]

7,92mm rkm wz.28 (Browning) 2430 zł [1930/31]; 1640 zł [1935/36]; 1433 zł [1938/39]

7,92mm ckm wz.30 4076 zł [1931/32]; 3124 zł [1935/36]; 2102 zł [1938/39]

9mm pm Mors 2500 zł [1939 - seria informacyjna]; 400 zł (przewidywana seryjna)

46mm granatnik wz.36 1032 zł [1938]

37mm armata ppanc. wz.36 (Bofors) 22.900 zł [1937]

100mm haubica wz.14/19P ok. 147.620 zł

 

Tak więc dodatkowy sprzęt kosztowałby szacunkowo:

 

  1. kbk - 1 800 000 szt. /przeciętna cena 200 zł/: 360 000 000 zł.

  2. ckm - 15 000 szt. /przeciętna cena 3 000zł/: 45 000 000 zł.

  3. rkm i lkm - 25 000 szt. /przeciętna cena 1834zł/: 45 850 000 zł.

  4. granatniki 45mm - 3 800 szt.: 3 921 600 zł

  5. moździerze 81mm - 1200 szt.: ?

  6. haubice 100mm - 2 700 szt. : 398 574 000 zł.

  7. 37 mm armaty ppanc. - 45 800 000

Razem daje to kwotę 899 145 600 zł , nie licząc kosztów mundurów, gaci, masek pgaz, moździerzy i karabinów ppanc.. Ponadto konieczne by było zwiększenie zapasów amunicji, szczególnie artyleryjskiej o 100%, a składowanie jej jest dość kosztowne. Znaczna część dowództw musiałaby istnieć już w czasie pokoju, co zwiększyłoby koszta, zwiększyłoby się znacznie zapotrzebowanie mobilizacyjne na konie i inne środki transportu, środki łączności, dlatego w życie musiałby wejść plan mniej ambitny, a tańszy.

Przede wszystkim wyprodukowanie takiej ilości dział byłoby trudne, ponadto lepiej by było uzupełnić nimi jednostki pierwszoliniowe. Dysponując zaś kwotą 50 000 000 zł. rocznie - 500 000 000 zł. w ciągu dziesięciu lat moglibyśmy wzbogacić się o 1 000 000 karabinów, 5 000 ckm, 15 000 rkm i lkm, 3 000 granatników, 2 000 działek ppanc. 37mm. Co umożliwiłoby wystawienie milionowej Armii Rezerwowej, niestety słabo wyposażonej w artylerię. Jednostki jej byłyby mobilizowane w trybie terytorialnym, co umożliwiałoby szybkie osiągnięcie gotowości bojowej przy małym obciążeniu systemu komunikacyjnego państwa. Co prawda ideał - system szwajcarski - każdy w domu trzyma mundur i karabin i w momencie ogłoszenia mobilizacji pędzi na zbiórkę - w polskich warunkach był nierealny, ale za realne uważam lokalne zorganizowanie rezerw już w czasie pokoju. Oprócz dodatkowych brygad, batalionów Obrony Narodowej stworzono by liczne marszbataliony i pułki zapasowe, baterie artylerii, mające uzupełniać dywizję aktywne, ponadto wyrwać z paszczy kwatermistrzostwa cały sprzęt, kwatermistrzostwo ma bowiem tendencję do nie wydawania sprzętu żołnierzom, ale przetrzymywania i potem niszczenia w obliczu npla, co nie jest tylko polska przypadłością, ale parametrem ogólnoświatowym, np. taki Skorzeny otaczał składy armatami 88mm i pod groźbą luf brał co mu trzeba, bardzo narzekał też na zaopatrzeniowców, że wolą marnować wyposażenie niż dać je potrzebującym wojskom liniowym. Podobni wspomina nasz kpt. Łaszkiewicz. Tak więc w czasie mobilizacji co się da trafia do jednostek liniowych, co się da do zapasowych i wraz z nimi wzmacnia oddziały pierwszorzutowe. Te oddziały zapasowe mogłyby liczyć około 400 000 ludzi i pewną liczbę ckm, działek ppanc. 37mm, armat i haubic polowych. Dodatkowo zaś 300-400 000 w wspomnianych Brygadach Obrony Narodowej, reszta w milicjach obywatelskich, które pod komendą policji miałyby utrzymywać porządek, pilnować magazynów, dróg, mostów, przepraw, stanowić kompanie lotniskowe, kolejowe itp.

  1. Francuski sujusz i pożyczka.

    Treść sojuszu wojskowego z Francją, nakładająca na nas obowiązek utrzymywanie 30 dywizji piechoty w czasie pokoju rzekomo uniemożliwia wdrożenie procedur oszczędnościowo-usprawnieniowych. W rzeczywistości ślepe trzymanie się litery tego układu generowało gigantyczne koszty, stając się jedna z głównych przyczyn słabości mobilizacyjnej II RP. Ale formalnie li tylko trzymając się zapisów tej umowy można by ten program wcielić w życie, nazywając choćby KOP „Dywizjami piechoty KOP”, istotnym elementem było tu szukanie wegetacyjnych oszczędności, takoż Obronę Narodową. Paradoksalnie KOP i ON były u nas jedynymi jednostkami aktywnymi – o wysokich stanach zdolnych do akcji bez uzupełnienia rezerwistami. „Dywizje aktywne na stopie pokojowej” to były paradoksalnie obozy szkoleniowe, dopiero w wyniku mobilizacji przekształcane w wojsko czynne /na stopie wojennej/. A że było ich 30 /Niemcy znacznie więksi i silniejsi mieli 36/ wiec budżet był przeciążony kosztami obsługi ich. Starczyłoby 20 w zupełności, biorąc pod uwagę popularny w owym czasie stosunek dywizji aktywnych do rezerwowych 1:1. W latach dwudziestych mniej odpowiednio. Zwracam uwagę, że KOP obciążał budżet wojska a na wypełnienie obowiązków traktatowo-sojuszniczych miał mały wpływ. Kredyt francuski też nie był zbyt udany, podejrzewam, że gdyby go nie zaciągać, a spłaty kredytowe stopniowo przeznaczać na zakupy uzbrojenia – lepiej byśmy na tym wyszli. Czyli moje plany były realne nawet biorąc pod uwagę głupie zapisy traktatu francuskiego.

  2. FON i modernizacja armii.

Rozważyć wypada, czy plan modernizacji armii z 1936 roku nie powinien być zrewidowany, a niewątpliwie winien być bardziej wyzyskany, szczególnie klejnoty, złoto za które można było kupować brakujący Polsce sprzęt za granicą, licencje, maszyny, technologie itp. Ponadto rozważyć trzeba, czy nie lepiej byłoby zrezygnować z czołgów, bo 200 sztuk nie wiele zdziała, a zamiast nich 2 000 działek ppanc. mogłoby powstrzymać zagony niemieckie? Czy nie należałoby ustawić priorytetów tak:

  1. Myśliwce, działka ppanc. i plot.

  2. Radiostacje i inny sprzęt łącznościowy

  3. Zapasy strategiczne paliwa, lotniska

  4. Ciężarówki

a inny sprzęt dopiero brać pod uwagę po wysyceniu pewnym armii powyższym? Zbadać też należy, czy FON faktycznie miał służyć modernizacjom, czy też w dużej mierze rozejść się po kieszeniach decydentów.

VI. Elementy strategii

  1. Wprowadzenie dowództw frontów i korpusów.

  2. Skrócenie linii frontu, przesunięcie kilku jednostek na południe, wzmocnienie Armii Karpaty.

  3. Motoryzowanie dywizji piechoty – nawet doraźne.

VII. Dywizje szybkie.

Jeśli jednak czołgi były produkowane, celowym byłoby połączenie wojsk zmechanizowanych w jeden związek taktyczny - dywizje szybka w składzie:

  1. 10 Brygada Kawalerii Pancernej

  2. 1 i 2 Bataliony czołgów 7 TP

  3. 51, 52 61 Kompanie Czołgów Rozpoznawczych

  4. Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa

Ewentualnie w wypadku posiadania 4 brygad zmot., można by wystawić 2 takie dywizje, słabiej wyposażone w czołgi /po 1 batalionie/, ale z większą ilością dodatkowych kompanii tankietek. Było to jak najbardziej realne, gdyż główną przeszkoda w motoryzacji brygad były jałowe debaty tępych sztabistów.

VIII. Dodatkowe źródła pieniędzy.

O ile w XX-leciu Polska była państwem suwerennym, i sama decydowała o swojej polityce zagranicznej, o tyle nie ustrzegliśmy się pewnych błędów, tzn. zbyt idealistyczna była, dla aliantów sama marchewka, tymczasem może powinniśmy postraszyć ich możliwością ugody z Niemcami, jeśli nie dostaniemy wydatnej pomocy. Taki alians byłby dla Francji i Anglii katastrofą, Anglicy przestraszyli się tego na dobrą sprawę w 1939 roku po upadku Czechosłowacji, kiedy było już za późno. Zresztą cierpieliśmy przez tą idiotyczna politykę angielska wiele, a to sprawa nie przyznania Polsce Gdańska, czyli pozbawienia nas portu i bazy marynarki, dalej - sprawa podziału floty Austro-Węgierskiej, nie było żadnych przeciwwskazań oprócz pazerności Wielkich Brytów dla przyznania nam kilku większych okrętów, dalej Śląsk. Niestety dopiero Rydz-Śmigły podjął wysiłki modernizacyjne, tu trzeba mu oddać sprawiedliwość. Za Piłsudskiego takich działań nie podejmowano na szerszą skale, na uwagę zasługuje projekt działka piechoty "Pocisk" kal. 47mm, niestety nieudanego z powodu błędnych wytycznych wojskowych - zbyt uniwersalne miało być. Niestety, okazało się, zę o ile w roku 1919 żywiołowe, improwizowane tworzenie armii przyniosło sukces, o tyle późniejsze plany były do kitu, co świadczy o niezdolności naszej narodowej do planowania... Gdyby "Pocisk" był zamówiony jako działko ppanc. przede wszystkim, to raczej by się udał, a może potem by się zaimprowizowało odłamkową amunicję dla niego. Wyposażenie pułków w takie działka wydatnie zwiększyłoby ich siłę ognia i to umiarkowanym kosztem. O uniwersalistycznej działalności gen. Rayskiego w lotnictwie zamilczę, bo je zarżnął nieborak /do spółki z KSUS i SEPEWE/. Ale wracając do aliantów, być może dałoby się jakiś kredyt wyciągnąć wcześniej, albo wypożyczyć z 1000 dział do czasu wyprodukowania odpowiedniej ilości naszych, Anglia i Francja miały magazyny wypełnione sprzętem z I WŚ, oszczędziłoby im to kosztów przechowywania, a w razie wojny zostały by one użyte w walce z wspólnym wrogiem. USA obecnie postępują w myśl tej zasady, np. przekazanie OHP Polsce nie tylko jest istotnym elementem politycznym, ale daje konkretną oszczędność na kosztach konserwowania tych jednostek, ponadto jakby co to one są w gotowości i łatwo mogą USA bronić. Niestety, tumany ówczesne nie rozumiały tak prostych rzeczy i ofensywa militarno-polityczna była terminem abstrakcyjnym.

Brak głosów