Sikorski i lekcja dyplomacji. Z Białorusi.

Obrazek użytkownika Thomas Jefferson
Kraj

Kolejna lekcja dla naszego ministra spraw zagranicznych. Tym razem od Białorusi.Tym bardziej bolesna, bo kpią z całego rządu. Zaproponowano, aby Polska powołała komisje miedzynarodową dla zbadania smierci A. Leppera. Jasne odwołanie do sprawy smoleńskiej. Tym razem czyny pan Sikorskiego dały asumpt do kpiny z tak smutnej waznej dla narodu polskiego sprawy jak śmierc prezydenta.

Przypomnijmy sobie słowa, które pan Radosław skierował do władz Bialorusi w lutym 2011 r.Podczas konferencji prasowej „solidarność z Białorusią” złotousty m.in rzekł był:

- „Panie prezydencie Łukaszenka, przegrywacie. Nawet w krajach, które uznały ostatnie wybory za wewnętrzną sprawę Białorusi, nikt nie wierzy w zadeklarowane poparcie na poziomie 80 proc.”.

- „Prędzej, czy później będziecie zmuszeni uciekać przed własnymi współobywatelami i szukać schronienia w kraju o jeszcze niższych standardach niż te, które sami ustanawiacie”.

- "Nasza politykawobec Białorusi przynosi efekty. Musimy się jej trzymać. Radek wspominał także coś o samoloci, który trzeba w Mińsku utrzymywac w gotowości i utwierdzał Białorusinów, że Europa Nigdy ich nie opuści.

Niewarygne wręcz słowa.Czy pan Sikorski nie pomylił czasem stanowiska polskiego MSZ z szefem dyplomacji UE lub nie przymierzając USA? Ale nawet ichni dyplomacji są jednak dość wstrzemięźliwi w słowach. To, co powiedział pan Sikorski, to jawna ingerencja w sparwy wewnętrzne obcego kraju. To wręcz podburzanie społeczeństwa i zachęta do „obalania ustroju siłą”. To próba destabilizacji regionu. Białoruś, przypomina panu Radkowi, nie jest Tunezją. Tam czołgów nie wprowadzi, ani nie wybuchną w najbliższym czasie spontaniczne rozruchy. Przypominam także, to Polska graniczy z Białorusią. Na Twitterze widnieje wpis pan Sikorskiego, który uwaza, że Pis doprowadziłby do nowej wojny z Rosją i Niemcami. I to pisze człowiek, który wikla nasz karj w dyplomatyczą awanturę! To pisze człowiek, który miał czelnosć twierdzić, ze siły opozycji w Polsce są gotowe do takich czynów jak niedawno pewien ekstremista w Norwegii!

Prosze państwa- to nie żarty, Na czele MSZu stoi człowiek, którego posądzam w obecnej chwili o psychiczną niestabilność. Bo to juz nie jest zwykły :dyplomatołek". To człowiek, który popełnia dramatyczne błedy wynikajaće z kompletnego braku koncepcji polityki zagranicznej lub z własnej bezradnosci i obawy pzred utratą stanowiska. Brak koncepcji w polityce zagranicznej włąsciwie by mnie nie dziwił, gdyż to jeden z podstawowych problemów całego tego rządu. Ale jeżeli zawiedzone ambicje i miłosc własna dyktują mu słowa aroganckie i zaprzeczajace kulturze dyplomatycznej, to Polska znalazła się na skraju przepaści.

Sikorski, nazywając Białoruś „Kubą Europy ”, zdaje się prowadzić swoją własną wojnę z władzami na Białorusi pod flagą europejską. Kieruje nim ni mniej ni wiecej ambicja, która niestety jest znacznie większa niż jego możliwości intelektualne i dyplomatyczne. Co innego, gdyby był szeregowym posłem, członkiem think tanku lub komisji sejmowej. Ale on stoi na czele jednego z najważniejszych, a mozego najważniejszego urzędu w Polsce i świadomie podjudza nas do nieformalnego konfliktu z Białorusią. Sikorski chyba jednak zapomina, ze Białoruś jest uzalezniona od Rosji gospodarczo i politycznie i każda ingerencja w wewnętrzne sprawy Białorusi jest pośrednio wymierzona w Rosję. Czy Sikorski, patronując Partnerstwu Wschodniemu i pochylając głowę nad równie złotoustym Putinem o tym zapomniał? To tak, jakbym ja chciał podrywać w mojej wsi ukochaną córkę sołtysa, a na mieście mówiłbym, że sołtys to świnia i oszust. Sikorski chce wykazać się, że jego działania będa bardziej skuteczne niz całej UE.

Najgorsze faux pas miał kilka dni temu, gdy wezwał Łukaszenkę do oddania władzy na wzór Jaruzelskiego. Popełnił w sumie dwa błędy. Oprócz dyplomatycznego, dokonał świadomej, kolejnej próby legitymizacji osoby Jaruzelskiego, choć wie dokładnie, że jego prezydentura nie była efektem świadomego kompromisu narodowego, a interpretacja narzuconą społeczeństwu przez „sily wyższe”. Legitymizacja Jaruzelskiego doprowadziła także to wytworzenia parasolu ochronnego nad sitwą komunistyczną. Formalnie wiec pan Sikorski staje po stronie dawnych ciemiężycieli. Jak to się ma do jego „zdekomunizowanej strefy”?

Teraz Sikorski dostaje kolejną lekcję dyplomacji. Wpierw był Watykan – ale Radzio nie wyciągnął z niej żadnych wniosków. Jedynie odczuł upokorzenie osobiste, które przełożyło się na walkę w dziennikarzami i portalami, na których co rusz padają dość niewybredne pod jego adresem komentarze. Ja bym się na jego miejscu zastanowił, dlaczego jest obiektem takich złych opinii i wsłuchał się w głos dziennikarzy. Ale na to trzeba mieć sporo pokory i dysponować pewną dozą intelektu. Interesuje mnie tak naprawdę, czy Sikorski czyni to sam czy z inicjatywy Tuska? Na ile Sikorski jest samowolny w swych enuncjacjach, choć oczywiście wiem, że ani on ani Tusk w Polsce naszej nieszczęśliwej nie mają wiele do powiedzenia w sprawach zasadniczych. Czy można być szefem MSZu i uważać się za Bruca Nieomylnego?

Z takimi przymiotami umysłu i ducha nie powinien nigdy nim zostać.

Ocena wpisu: 
Brak głosów