Nadchodzi zły kaczor i was zje!

Obrazek użytkownika kryska
Kraj

Obserwuję tę medialną histerię,

te skowyty wśród salonowszczyzny i michnikowszczyzny związane z przerażeniem tych zdechłych salonowych płotek wywołanym możliwością wygranej Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich i nie wiem czy się śmiać czy płakać.

Pełna mobilizacja, wszystkie ręce na POkładzie.
Żadnych skrupułów, wszelkie chwyty, haki i gwożdzie dozwolone ale tylko dla jedynie słusznej opcji, tej niesłusznej - WARA!
Mało było tańczenia na trupach żołnierzy poległych w Afganistanie, dzisiaj Bronek odstawił POdrygi na trupie śp.Blidy, chociaż to podobno według Tuska ten wstrętny kaczor miał tam się udać, bo to on cierpi na ślinotok żądzy władzy ale nie broń Boże Komorowski i PO.
Oni po prostu nie chcieli ale musieli jak ich "diament" Bolek z Gdańska, któremu nie tylko kaczory przeszkodziły ale i "boski" OLO - pupil salonu, by zrobił nam II Japonię, co ulatwiłoby Donkowi uczynienie z tej II Japonii Irlandii bis.

Dzisiaj zewsząd znowu krzyki - UWAGA! NADCHODZI ZŁY KACZOR i WAS ZJE!

W bębny uderzyły znane salonówki Agata Bielik-Robson, Agnieszka Graff, Magdalena Środa na łamach Krytyki Politycznej [pisząc:

- "Im gorzej, tym gorzej, czyli dlaczego jednak Komorowski" -

- Na wygraną Jarosława Kaczyńskiego ciężko pracują w tych dniach proboszczowie w całej Polsce. Po stronie narodowej prawicy mobilizacja jest pełna. Efekty tej mobilizacji znamy z poprzednich wyborów.

Czy środowisko lewicowe stać na analogiczny zryw? Można oczywiście twierdzić, że nie mamy w drugiej turze swojego kandydata. Że obu panów K. z perspektywy nowej lewicy nic nie różni. Tu konserwa i tam konserwa. A zatem, niczym zajączek ze starego dowcipu, można sobie wygodnie usiąść pod krzaczkiem i obserwować, jak się wilki nawzajem wyginają. Jednak nam jest obca strategia zajączka. Naszym zdaniem różnica między kandydatami jest ogromna. Co więcej, jesteśmy przekonani, że wszystko, co nie jest jednoznacznym poparciem dla Komorowskiego jest dziś poparciem dla Kaczyńskiego. Bo taka jest logika drugiej tury.

Różnica między dwoma panami K. to różnica między demokratycznym państwem, w którym rządzą ludzie o poglądach innych niż nasze, a państwem, którego demokratyczne podstawy są systematycznie podkopywane przez Prezydenta. Naszym zdaniem równanie jest proste: Kaczyński to PiS. Przypomnijmy zatem, czym jest PiS, pogrzebmy choć trochę w pamięci. Rospuda. Zamknięcie klubu Le Madame. Białe miasteczko. Zakazy Parad Równości. Nazwiska Giertycha i Leppera też uruchomią parę wspomnień. W tle majaczy pomysł na konstytucyjny zakaz aborcji i ten drugi – by karać więzieniem za in vitro. IPN. Barbara Blida. I dalej: żałoba w barwach patriotycznych. Ten z nami, ten przeciw nam. To coś więcej niż konserwa. To erozja demokratycznego ładu.

Można też włączyć wyobraźnię i uświadomić sobie, kto razem z Kaczyńskim wejdzie na salony władzy i ekrany telewizorów: Macierewicz, Staniszkis, Krasnodębski, Legutko. Nie wspominając już o cieniu Tadeusza Rydzyka. Trudno nam zrozumieć tych przedstawicieli lewicy, którzy powiadają, że dla nich to wszystko jest równie odrażające jak bagaż, z którym przybywa Komorowski. Tych, którzy mówią, że jest im wszystko jedno. Czy sądzą, że z Kaczyńskim będzie im się owocniej negocjować parytety i związki partnerskie? My nie.

„Wszystko nam jedno” oraz „im gorzej tym lepiej” – to jest stanowisko niebezpieczne. Naszym zdaniem, większość środowisk lewicowych, feministycznych i LGBT go nie podziela. Wczoraj, czyli przed pierwszą turą krytykowanie Komorowskiego miało sens. Dziś nie ma żadnego. Bo dziś mamy do wyboru dwóch panów K., innego kandydata po prostu nie ma. Kinga Dunin puentuje rozmowę z Piotrem Najsztubem w „Przekroju”: w wyborach prezydenckich życzy sobie wygranej Kaczyńskiego, który będzie przeszkadzał Tuskowi. Tymczasem jest oczywiste, że zwycięstwo Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wzmocni PiS w wyborach parlamentarnych. Dziś prezydent Kaczyński, to za rok premier Macierewicz. Taka jest logika tej sytuacji. Im gorzej, tym gorzej.

W „Gazecie Wyborczej” Agnieszka Kublik pyta Sławomira Sierakowskiego czy jego zdaniem „oferta Napieralskiego [tj. refundacja in vitro, podpisanie Karty Praw Podstawowych, parytety] jest rzeczywiście skierowana do PiS?”. Sierakowski odpowiada: „To jasne, że o głosy Napieralskiego może zabiegać tylko Platforma. PiS musi oszukiwać.” No właśnie – nie dajmy się oszukać.

Lewicowiec-ideowiec nie może popierać konserwatysty? Cóż, to są wybory prezydenckie, a nie konkurs na idealizm. Odmawiając głosowania na umiarkowaną konserwę, de facto popiera się konserwę nieumiarkowaną. Uczmy sę na cudzych błędach. Podobną lekcję odrobiła lewica amerykańska: głosując w 2004 na Nadera, ludzie o poglądach zbliżonych do naszych przyczynili się do zwycięstwa Busha (przewidujący ten scenariusz zwolennicy Busha łożyli zresztą na kampanię Nadera grube miliony). Pokrewny błąd popełniła w 2002 młoda lewica francuska: głosując na radykalne partie lewicowe zamiast na Jospina, doprowadzili do sytuacji, gdzie w drugiej turze można było wybierać między LePenem i Chirakiem (dopiero wtedy było dla nich jasne, że jednak nie jest wszystko jedno).

Dziś w Polsce rachunek jest prosty: jeśli nie zagłosujesz na Komorowskiego, to popierasz Kaczyńskiego. Jeśli nie pójdziesz na te wybory, to popierasz Kaczyńskiego. Jeśli skreślisz obu, to popierasz Kaczyńskiego. A zatem głosujmy na Bronisława Komorowskiego. Z niesmakiem, irytacją, poczuciem zawodu – głosujmy na Komorowskiego. Z jednego tylko powodu – bo nie jest on Jarosławem Kaczyńskim.-

http://www.krytykapolityczna.pl/Opinie/ImgorzejtymgorzejczylidlaczegojednakKomorowski/menuid-1.html

Po prostu aż strach się bać, gdyby tak Bronek Jarkiem został.
Co to, to nie, nie ze mną takie numery Panie lewicowe i wojujące feministki.
Kto by Bronkowi zupę podał pod nos, przecież nie kot chyba.
Komu Bronek by piątkę potomstwa zmajstrował?
Kaszalotowi jakiemuś czy innemu wielorybowi?
Nie!
Nie wyrażam zgody!
Bronek, Bronkiem musi zostać, bo przecież czy się znajdzie większy zuch niz Bronek druh.

A teraz kilka informacji o w/w damach.

Agata Bielik-Robson dla DZIENNIKA:

Uwolniłam się od polskości

- Są elementy polskiej kultury inteligenckiej, które lubię i w sobie pielęgnuję, ale to przez wierność mojej rodzinie i przywiązanie do Anina, mojej małej ojczyzny. Ale ta wielka Ojczyzna, sprawa narodowa, wierność Polsce itd. - to już nie dla mnie. Po latach zaczadzenia trucizną narodową nareszcie czuję się wolna - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Agata Bielik-Robson.

http://dziennik.pl/kultura/article324985/Uwolnilam_sie_od_polskosci.html

Agnieszka Graff (ur. 1970) – polska pisarka, tłumaczka i publicystka, związana z ruchem feministycznym. Autorka Świata bez kobiet (2001). Członkini zespołu "Krytyki Politycznej".

Studiowała na angielskim University of Oxford, w Amherst College w stanie Massachusetts w USA i w warszawskiej Szkole Nauk Społecznych PAN. W 1999 doktoryzowała się z literatury angielskiej. Pracuje w Instytucie Ameryk i Europy Uniwersytetu Warszawskiego, wykłada również na gender studies. Autorka wielu esejów i felietonów (publikowanych m.in. w "Gazecie Wyborczej", "Literaturze na Świecie" i "Zadrze"). Współzałożycielka Porozumienia Kobiet 8 Marca, wraz z którym organizuje coroczne Manify. Członkini Rady Programowej Programu Spraw Precedensowych w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Żona fotografa Bernarda Ossera.

Jej pierwsza książka, Świat bez kobiet (2001), to feministyczne spojrzenie na przemiany ustrojowe w Polsce. Graff bada proces, który doprowadził do wykluczenia głosu kobiet ze sfery publicznej kształtującej się liberalnej demokracji. Analizując toczący się w latach 90. spór o prawo do aborcji, stawia tezę, że ruch feministyczny przegrał "walkę o język". Ponieważ w kulturze popularnej feminizm został symbolicznie utożsamiony z okresem PRL, odzyskiwanie niepodległości było jednocześnie odzyskiwaniem przez naród poczucia męskości ("Patriarchat po seksmisji"). W kolejnej książce, Rykoszetem (2008), przechodzi Graff do rozważań nad związkami między polskim nacjonalizmem a kulturową konstrukcją płci. Dokumentuje proces, w którym kobiety i mniejszości seksualne stały się "zakładnikami" sporu o polską tożsamość. Bada związki między homofobią a antysemityzmem.

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,6343317,Wole_myc_wanne.html

Magdalena Środa (ur. 7 stycznia 1957 w Warszawie) – etyk, filozof, publicystka, feministka; zajmuje się historią idei etycznych, etyką stosowaną, filozofią polityczną i problematyką kobiecą, była wiceminister w rządzie Marka Belki.
Od 1993 redaktor Przeglądu Filozoficznego, od 1994 sekretarz redakcji pisma Etyka.

Jest stałą felietonistką „Gazety Wyborczej” i profesorem Uniwersytetu Warszawskiego.

- I tak w Polsce rządzi nie tyle Chrystus co mamona, nie tyle powszechna religia, co powszechna hipokryzja.-
Opis Środy o świętach Bożego Narodzenia w Polsce.

- Katolicka, w przeważającej mierze, Polska, choć wolna od „honorowych zabójstw”, ma problemy ze zjawiskiem stosowania przemocy wobec kobiet, mające źródło w silnym wpływie kościoła katolickiego na życie publiczne.[...] Katolicyzm nie wspiera bezpośrednio, ale też nie sprzeciwia się przemocy wobec kobiet. Istnieją pośrednie związki [między przemocą a katolicyzmem], poprzez kulturę, która jest silnie oparta na religii.-

Te trzy damy to stałe bywalczynie na salonie tvn24, uczestniczki programu BABILON.

Ostatnio p.Agata Robson wyraziła na antenie tejże tv swoje życzenie - "aby Kaczynski znikł raz na zawsze" .

Ja bym wolała, by takie zakłamane babiszony, wrzeszczące o równości, wolności i demokracji zniknęły mi z wizji i fonii, czego sobie i wszystkim serdecznie życze.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Przed wojną, w środowiskach patriotycznych, istniało określenie na tak zdemoralizowanych odszczepieńców narodowych. To KOSMOPOLITYZM.

Te przypadki są wzorcowe dla tego określenia.

Ale ne od dziś wiadomo, że NIE MA KULTURY BEZ KORZENI. One "patrzą w przód", żeby nie zobaczyć swoich korzeni.

Pozdrawiam myślących.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#68789

Trafna diagnoza (proszę o odczytywanie tego jako terminu medycznego). ;)

Odnoszę wrażenie, że niedościgłym i wręcz obsesyjnym
(nie jestem do końca przekonany czy niemożliwym) marzeniem tych pań, jast autokastracja - dosłownie i w przenośni. Dałoby to bezsprzeczny zaczyn ku podwalinom nowej kulturowej
tozsamości.

Pozdrawiam

:/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#68851

Byle gdzie i byle jak, nawet uwalać się szmbem, aby głośno. Wyjść na ulicę, nie bacząc, że tam są raczej miejsca pod latarniami, obnażając się ze swoich najintymniejszych uczuć. Nie liczą się z uczuciami pozostałej, większej, grupy kobiet, które wstydzą sie za nie, które propagują styl mamaitata !!!, które swój czas poświęcają na życie. Życie etyczne, pracowite.

 

podpisujemy petycje o ustanowienie niezależnych obserwatorów OBWE podczas II tury wyborów prezydenckich. ZAPRASZAMY !!! http://pis-sympatycy.pl/ Przyjmiemy każdą pomoc w realizaci inicjatywy. Dziękujemy !!! -kontakt@pissympatycy.pl Na stronie http://pis-sympatycy.pl polecamy WAŻNE

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#68899