Może by tak w końcu poważniej...

Obrazek użytkownika Natusiewicz
Blog

OPERACJA „KOZIOŁ OFIARNY”

06-07-2009 12:07

Bezpieka
pozbywa się wynajętych wykonawców w trzech wypadkach: gdy byli
nielojalni, gdy się nie sprawdzili, gdy są już niepotrzebni, a nawet
mogą zawadzać, natomiast użyźniając grunt stają się po raz ostatni
przydatni. W wypadku „Prezydenta z Gdańska”, wydaje mi się, iż zachodzą
dwie ostatnie przyczyny.

Tusk nie
zlikwidował PIS, co było jego głównym zadaniem, mimo iż  dysponował
prokuraturą, niezależnym sądownictwem i ABW kontrolującym część mediów
oraz nieograniczoną pomocą medialnej agentury na usługach służb
wielopłciowych Ubekistanu. Inna rzecz, że nie zdecydował się na
szerokie użycie „panów od śrubek” i represji pozaprawnych. Okazało się
to niemożliwe, ponieważ nie żyjemy już w 1992 roku i dwa lata rządów
PISu zmieniło jednak sytuację niczym nie skrywanej przemocy wobec
opozycji i kompletnej bezkarności władzy. Wykonawcy widząc, iż PIS
żyje, nie są już tak skłonni do posługiwania się bezprawiem lub
tuszowania go, jak po obaleniu Olszewskiego, z przezorności: a nóż PIS
wróci i kto zapłaci? Przecież nie decydenci tylko wykonawcy właśnie.

 

Chociaż  „Prezydent z Gdańska” i cyngle przekonały nas, że kryzysu
nie ma, to służby wiedzą doskonale jaka jest sytuacja, a zwłaszcza
muszą się przygotować na krach finansowy państwa jeszcze w tym roku.
Stąd konieczność znalezienia kozła ofiarnego, na którego zrzuci się
odpowiedzialność i przygotowania „ekipy zapasowej”, która przejmie
schedę po Tusku i nie dopuści by na zgliszcza po PO wkroczyła opozycja,
o czym już pisałem poprzednio. Wybór Piskorskiego jest bardzo dobry,
gdyż do budowy nowej formacji na usługach służb potrzebny jest
technolog władzy, a nie niewydarzeni nieudacznicy od gadania,
olbrzymiego ego i niebotycznych żądań w sprawie posad. Resztki Polski
XXI, podobnie jak odpady z dawnej SLD (już straciłem orientacje gdzie
jest KO Dep. I „Buyer”, a gdzie byli wykładowcy szkół SB, ale na pewno
odnajdą się we właściwym miejscu) mogą jedynie odegrać rolę pomocniczą.
Kluczową kwestią jest jak szybko średni szczebel PO zostanie przekonany
przez służby, iż przyszłość jest z Piskorskim. Ludzie PO są bardzo
pojętni, więc stawiam na rozłam w ciągu miesiąca. Piskorski wie kogo
czym przekupić by nie przepłacić, kogo trzeba postraszyć itp. Dlatego
projekt Olechowski ma duże szanse powodzenia. Pamiętać jednak należy,
iż łatwo jest uruchomić lawinę wydarzeń ale trudno zatrzymać. Jeśli
Tuskowi zostałoby jeszcze kilka osób, może mógłby się trochę pobronić,
a wtedy dynamika nabrałaby rozpędu. I o to chodzi by wykańczali się
nawzajem.

 

Gdy 6 czerwca rozmawiałem na seminarium fundacji „Veritas et
Scientia” z Antonim, równocześnie powiedzieliśmy to samo: Tusk jest
trupem tylko jeszcze o tym nie wie. Wówczas nie wiedzieli jeszcze o tym
nawet jego dzisiejsi egzekutorzy. Z obserwacji mediów Uzbekistanu
wnoszę, iż rozkaz rozpoczęcia egzekucji niezależni dziennikarze
otrzymali dopiero 26 czerwca, a przystąpili do jego wykonania dziś, 6
lipca 2009 roku.

 

Były znaki
W państwie policyjnym nowego typu, w
którym medialna Czerezwyczajka odgrywa rolę ważnego instrumentu
represji wobec opozycji, niezależnych dziennikarzy śledczych można
nazwać „wskaźnikiem” walk frakcyjnych i pozycji poszczególny klanów
rządu i władzy. Normalnie zajmują się oni wyłącznie opozycją, dążąc do
wyeliminowania wszelkich możliwych i nieprawdopodobnych nadużyć,
oczywiście w trosce o moralną doskonałość krytyków rządu, samemu
pozostając ślepymi, głuchymi i niemymi wobec permanentnych nadużyć
władzy.

 

Kiedy niezależni dziennikarze śledczy nagle dostają  orlego wzroku,
słuch im się  wyostrza, usta nie zamykają a ręka sama pisze, należy
wnioskować, że właśnie otrzymali telefon od swego oficera prowadzącego
lub pośrednika. Z takiej perspektywy spojrzałbym na ujawnienie spraw
finansowych Palikota.

 

Jak zawsze w takich wypadkach należy jeszcze zadać trzy kluczowe pytania:

 

   1. Kto jest parasolem ochronnym Plikota, by wiedzieć z kim łączą
go interesy i w kogo w takim razie atak na Palikota był w
rzeczywistości wymierzony?
   2. Komu zależy na osłabieniu parasola ochronnego Palikota i dlaczego?
  
3. Kto stoi za parasolem ochronnym i z atakującym, a więc cała akcja
jest wyrazem jakiego konfliktu interesów, między kim a kim?

 
Nie
ulega wątpliwości, że najbardziej związanym z Palikotem jest Tusk i to
nie dlatego, że zawdzięcza mu wydanie swoich wiekopomnych myśli, ale
ponieważ chodzi o rolę finansową „Człowieka z ryjem” i użyteczność
polityczną. Kojarzenie „Wibratora” z Tuskiem sprawia, iż nie mogąc
bezpośrednio uderzyć w celuloidowego premiera, by go dosięgnąć, cios
wymierza się w jego pomagiera. Wprawdzie Tuskowi udało się wyciszyć
sprawę Palikota, ale to nie zmieniło stosunku sił, a tylko wskazało
służbom, że muszą się lepiej przygotować.

 

Wziąwszy pod uwagę, iż atak ukazał  się w „Dzienniku” można wnosić, 
że decyzje podjęto na szczeblu międzynarodowym. Dzisiejszy początek
egzekucji w „Newsweeku” tę tezę tylko potwierdza. Nurtuje mnie jedynie
pytanie, czy decyzja zapadła wyłącznie w związku z planami
uporządkowania „Priwislanskiego Kraju”, czy też jest również
odzwierciedleniem rywalizacji w Centrum czyli na Kremlu i początku
wielkiej gry z USA celuloidowego Obamy? Wróćmy jednak do naszych spraw.

 

Kto udzielił  informacji o Palikocie „Dziennikowi”? Istnieją  w
Polsce dwa parasole ochronne nad WSI: Bronisław Komorowski i Radosław
Sikorski. Z różnych powodów postawili na to środowisko. Minister spraw
zagranicznych stoi jednak na uboczu rozgrywek w PO, pozostaje zatem
„lotnik na drzwiach od stodoły”. Afera marszałkowa i jej losy pokazują,
iż zrobi wszystko by się wyplątać.

Egzekucja publiczna
Po
pewnej przerwie potrzebnej na przygotowanie mieliśmy LIST TW „Musta”,
wystąpienie jego oficera prowadzącego i nagłe odkrycie przez
niezależnych dziennikarzy, iż Tusk jest zły. Posłużyła do tego „sprawa
Farfała”. Drugim człowiekiem Tuska, w którego uderzono krytyką jest
Grad. Też nagle okazał się zły, brzydki i niefotogeniczny niczym ja sam
w „Wybiórczej”. I znów Axel Springer w ataku.

 

Gdy w weekend przeczytałem „śmiałe odkrycie” Piotra Śmiłowicza z
„Newsweeka” na salonie24, iż Tusk w piątek związał się z LPR i dlatego
stał się zły i przeszkadza, już było widomo, że publiczna egzekucja
zacznie się w poniedziałek. No i mamy wywiad Olechowiego o „Prezydencie
z Gdańska”, który jest „Prawie jak Hitler”, a dla zwolenników lustracji
„Co Stasi miało na Tuska”. Najzabawniejsze, że to organ Axela Springera
gra kartą niemiecką, ale liczy się skuteczność. Dlatego „Wybiórcza”
potrafi grać np. kartą antysemicką.

 

Teraz ważne jest jak zachowa się „Wprost”. Będzie to znak jaką  rolę
w operacji odgrywa służba cywilna ABW, czyli Bondaryk i jego parasol
Schetyna. Uważam, że powinniśmy teraz bronić Tuska celem pogłębienia
konfliktu w obozie przeciwnika. Jeśli służby mają zwyciężyć, niech
przynajmniej popracują, bo że lemingi przełkną wszystko, to oczywiste.

 

Czekam teraz na spowiedź Żakowskiego: „Dlaczego zawiodłem się na
Tusku”. Warto notować wystąpienia gwiazd dziennikarstwa
ubekistańskiego, by naszkicować mapę wpływów służb w tym środowisku.

Jerzy Targalski

bez zgody autora (myslę, że się nie będzie miał pretensji)

za: http://niezalezna.pl/blog/show/id/1429

Brak głosów

Komentarze

 Ciekawa analiza. Tylko w dalszym ciągu zastanawiam się co jest lepsze, DŻUMA czy CHOLERA. 

_________________

 "Strzeżcie się Wilki, strzeżcie się przynęty..."

Vote up!
0
Vote down!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#25295