Biblia. Boski chichot, czy Projekt? (2)

Obrazek użytkownika Krzysztof J. Wojtas
Blog

Wpływy.

Ks. prof. Chrostowski w książce „Bóg, Biblia, Mesjasz”, przedstawia wyniki swych prac badawczych, gdzie wskazuje niezwykłą zależność: po analizie, okazuje się, że Księga Rodzaju – zawarte w niej wątki tyczące stworzenia świata, są zapożyczeniem z kręgu cywilizacji Międzyrzecza, a wskazuje na to m.in. Księga Ezechiela.

To zadziwiająca konstatacja wskazująca możliwość dalszych zapożyczeń, lub też celowych zmian redakcyjnych dostosowujących Tradycję do aktualnych potrzeb społeczności żydowskiej, a także ukierunkowań zmian do jakich dążyli „strażnicy” Tradycji.

Nie jestem znawcą Biblii, ale czytając ją byłem zdziwiony niektórymi zapisami.
Takie zdziwienie odczułem np. w odniesieniu do Prawa Mojżeszowego, gdzie dosyć szczegółowo określano zasady obowiązujące przy żniwach; Żydzi byli ludem pasterzy i to po wędrówce przez pustynię.
Zastanawiające.

Ale też w odniesieniu do Mojżesza i jego narodzin – umieszczenie w koszu i puszczenie z biegiem Nilu.
Piękna legenda.
Tyle, że pierwszym władcą całej Mezopotamii był Sargon.
(Sargon to inaczej Prawowity Władca – typowy zabieg tych, którzy uzurpują sobie prawa do przejęcia władzy).
Syn kapłanki i przywódcy jakiegoś plemienia pasterskiego. Utrata czystości przez kapłankę była karana tylko w jeden sposób – śmierć i jej, i dziecka.
Dlatego po urodzeniu dziecka oblepiła kosz bitumem ( to materiał łatwo dostępny w tamtym rejonie – to ważna uwaga, gdyż w Egipcie ani bitum, ani żywica i smoła – skąd drzewa? – nie są łatwo dostępne, zwłaszcza dla niewolniczego ludu) i po włożeniu doń dziecka puściła z biegiem rzeki. Dziecko zostało wyłowione przez ogrodnika królewskiego
(patrz moje zawołanie;-)))
i przez niego wychowane. Z czasem zjednoczyło całe Międzyrzecze stając się pierwszym władcą imperialnym.
Porównanie interesujące; warto tylko zwrócić uwagę, że Sargon żył około 1000 lat przed Mojżeszem, a historia była znana w całej Mezopotamii.

Wśród powodów do zastanowienia są i fundamentalne, bo tyczące np. Abrahama. Czy rzeczywiście wyruszył z Ur chaldejskiego?

Mam wątpliwości.
Przede wszystkim chaldejczycy przejęli władzę w Babilonie dopiero ok. 1000 lat od okresu kiedy rzekomo żył tam Abraham (ale w czasie niewoli babilońskiej). Wątpliwe jest więc, aby lud przez 1000 lat wędrował obrzeżami cywilizacji babilońskiej i objawił się dopiero w postaci silnego i ukształtowanego – zdolnego do przejęcia władzy, narodu.
Na jakiej podstawie występuje twierdzenie, że Ur było chaldejskie w czasach Abrahama?
Dziwne też jest, że Abraham wysyła sługę po żonę dla Izaaka do kraju tak odległego, a Jakub udaje się do swych krewnych i dociera do nich po krótkim okresie wędrówki.

Można sądzić, że krewni Abrahama paśli swoje stada na terenach znacznie bliższych Kanaanowi.

Ta sugestia jest uzasadniona ważnym zdarzeniem – ofiarą Izaaka. Niekiedy niedoszłą ofiarę Izaaka przedstawia się jako proto-ofiarę Chrystusa, a zawsze jako wyraz uległości i zaufania Jahwe.

Przyznaję, że nie jest ta sprawa jednoznaczną w wyjaśnianiu.

Zupełnie pomijany jest inny wątek. Wśród plemion semickich żyjących na terenie Kanaanu i terenach leżących w kierunku Syrii, istniał kult senioralnego boga El, który z czasem przekazał władzę Baalowi. Jednym z przejawów kultu było „przeprowadzanie przez ogień”, a w rzeczywistości (dowodzą tego badania archeologiczne – duża ilość grobów małych dzieci), ofiara z najstarszego dziecka.
Odzwierciedleniem w prawie żydowskim jest konieczność wykupienia pierworodnego, gdyż wszystko „co otwiera łono jest święte i przynależne Bogu”. Obowiązek wykupu tyczył zatem nie tylko dzieci, ale wszelkich pierwocin – to także zaznaczone jest w Prawie.
W świetle powyższych uwag ofiarę Izaaka należałoby traktować jako próbę dokonaną przez Abrahama nawiązania do pierwotnego zwyczaju, a zastąpioną ofiarą zamienną. Ten kontekst dotyczy także rozpowszechnianej idei dotyczącej ofiary Chrystusa; przedstawiona i stosowana interpretacja może być jedynie wiarygodna wraz z judaistyczną koncepcją rozumienia Prawa i historii.

Tymczasem to właśnie Żydzi najbardziej kontestują znaczenie tej Ofiary. Przy rozumieniu uniwersalnym chrześcijaństwa, kwestia staje się dziwną i mało zrozumiałą. To jedna z przyczyn wątpliwości.

Wskazane interpretacje nie leżały u podstaw moich wątpliwości tyczących całokształtu przekazu biblijnego. Biblia jest zbyt „świętym” tekstem, aby dzielić się uwagami opartymi jedynie na własnym rozumieniu treści. Decydując się na nadanie formy pisemnej swym przemyśleniom zamierzałem tylko zaznaczyć niektóre ich fragmenty . Opisy badań i wnioski przedstawione w odniesieniu do Biblii przez ks. prof. Chrostowskiego upewniły mnie o słuszności zastrzeżeń, a tym samym nadania im formy uwiarygodnionych przypuszczeń, nie zaś tylko zastrzeżeń do niektórych tekstów i ich treści.

Spróbuję zatem sformułować swe zastrzeżenia najpierw w formie ogólnej, a następnie odnieść je do ważnych, chyba nie tylko moim zdaniem, kwestii.

1. Biblii nie można traktować jako zapisu chronologicznego dziejów społeczności żydowskiej, nawet , jeśli uwzględnić „niedokładności” historyczne.
2. Faktyczna mitologia judaizmu mogła mieć zupełnie inną treść niż przedstawiana nawet w najbardziej podwalinowej warstwie.
3. Treść przekazu nie jest zapisem zapamiętanej mitologii, a świadomym procesem „tworzenia” historii dostosowywanej i zmienianej zgodnie z aktualnymi potrzebami społeczności i celami wskazywanymi przez warstwę kierującą narodem.

W tym miejscu należy wtrącić kilka zdań rozróżnienia między egzegetyką żydowską i chrześcijańską Biblii.
Przekonanie wyrażone w 3 punkcie jest wyraźnie zaznaczone w poglądach ks. prof. Chrostowskiego, ale tyczy ono Biblii Hebrajskiej, jako „dzieła” rabinicznego, gdzie celem było wyeliminowanie wszelkich treści, które mogły być uznane za profetyczne względem Chrystusa.
Wydaje się, że jest to zbyt płytkie ujęcie; Biblia Hebrajska zawiera równie wiele zapożyczeń z innych kultur (zapisane tu niektóre z nich jako uwagi wstępne), aby traktować je jako powrót do źródeł. Innym przykładem wskazującym na to, że okres niewoli babilońskiej był czasem kształtowania żydowskiej świadomości i towarzyszącej przemianie obyczajów jest np. nakaz Ezechiela odrzucenia niektórych praw wcześniej obowiązujących: „Nie będzie już tak – ojcowie jedli kwaśne jagody, a synom żeby ścierpły”. (cytat z pamięci). To odrzucenie dziedziczenia odpowiedzialności – należy sądzić, że związanej z zemstą.

Można rozważać odmienne od chrześcijańskiego rozumienie roli „świętego” tekstu; kult jest nie tylko i nie tyle związany z kultem treści i formy, ale także jest oznaką uległości względem przekazu. W efekcie uległość należna jest też temu, kto przekazu dokonuje. Podkreśla więc rolę pośredników przekazu, stawiając przy tym znak równości między Przekazem i jego interpretacją . To dodatkowo podkreśla rolę pośredników.

Ważne jest zwrócenie uwagi na jeszcze jeden element. Odbiorca nie ma prawa kwestionować ani treści, ani interpretacji przekazu. Z chwilą jego zaistnienia - staje się „święty”. Istota tej konstatacji tyczy zarówno halachy jak i hagady; hagada powstała w Polsce jest „święta” zarówno w Polsce, USA, Izraelu, czy Ameryce Łacińskiej. Zaznaczał ten wątek ks. prof. Chrostowski wyrażając zdziwienie; wydaje się, że przedstawiona tu interpretacja daje inne, może nawet głębsze, uzasadnienie.

W odniesieniu do „polskiego podwórka” mamy do czynienia z tego rodzaju hagadą tyczącą Jedwabnego. Wytworzono mit krwiożerczych i nienawistnych Polaków, którzy wymordowali wszystkich sąsiadów – wszystkich mieszkańców pochodzenia żydowskiego w liczbie ponad 1600.
I niezależnie od dalszych ustaleń ani liczba zamordowanych, ani sprawstwo niemieckiego Sonderkommando, nie jest podważane. Bo już powstała hagada, której treści nie wolno zmieniać. Koniec.
A prawda historyczna, może ktoś zapytać?
Nie ma najmniejszego znaczenia.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Krzysztof J. Wojtas
Próbowałemzamieścić wpis w lepszej formie graficznej - z pogrubieniami tp, ale są jakieś konflikty w moich systemach.
Zatem wersja "siermiężna".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#42523