II premier z Krakowa

Obrazek użytkownika MD
Kraj

Zabieg marketingowy pod hasłem "premier z Krakowa" okazał się dość skuteczny i dała się na niego nabrać spora część wyborców z Janem Władysławem Rokitą na czele. Jeszcze znaczna część z oszukanych nie zdążyła o tym zapomnieć jak spece od propagandy wcielają w życie taki sam plan różniący się co najwyżej kolorem pudru.

Pierwotna operacja polegała na wmówieniu, że oto światła i stateczna partia idzie po władzę dając do zrozumienia narodowi, że jak tylko zdobędzie większość w sejmie to natychmiast desygnuje na stanowisko szefa rządu Jana Rokitę, błyskotliwego członka sejmowej komisji śledczej w aferze Rywina a poprzednio nawet ministra szefa URM w rządzie Hanny Suchockiej. Dla naiwnych to wystarczyło, nie wyłączając samego Rokitę, który ponoć gruntownie przygotowywał się do tej roli. Sam zainteresowany zamiast fotela premiera otrzymał solidnego kopniaka.

Tym razem operacja zaczęła się podobnie jak kiedyś kariera partii Marka Borowskiego, co to w nocy ogłosili secesję a rano już w sondażu przekraczali próg wyborczy. Jarosław Gowin ledwie z trudem opuścił PO a już przewiduje, że będzie premierem i nikt z tego się nie śmieje. Oczywiście nie sam pracuje na rzecz tego sukcesu, lecz z tak "tęgimi głowami" jak Paweł Kowal, czy Roman Giertych. Z takimi "fachowcami" to sukces murowany. Czemu tylko jeszcze nie obsadzili resortów w swoim rządzi?

Poważniej rzecz biorąc, to mamy do czynienia z kolejnym oszustwem rządzącej ferajny dokonanej przy pomocy mediów. Gowin, gdyby nawet zdobył jakąś znaczącą pozycję w nowym sejmie, premierem nie zostanie i nie będzie miał większego wpływu niż kiedyś Jerzy Buzek, ale osłabi odpływ elektoratu od Platformy do Prawa i Sprawiedliwości i przez to stwarza szansę na bezpieczniejsze lądowanie ferajny Tuska po kolejnych wyborach parlamentarnych. Pamiętać trzeba przy tym, że dopóki w Polsce nie będzie konsekwentnych kar dla przestępców z najwyższych stanowisk państwowych dopóty nic dobrego nas nie czeka.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

[quote]Jan Maria Rokita
Data i miejce urodzenia: 1959-06-18 Kraków
Stan cywilny: kawaler
Wykształcenie: nie podano
Ukończona szkoła:
Klub Parlamentarny-Unia Demokratyczna
Partia (wybory): bezp.
Staż parlamentarny: bez stażu
Data ślubowania: 1989-07-04
Okręg wyborczy: 050 Kraków-Podgórze
Komisje Sejmowe:

Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych
Komisja Obrony Narodowej
Komisja Konstytucyjna
Komisja Nadzwyczajna do zbadania działalności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych[/quote]

http://orka.sejm.gov.pl/ArchAll2.nsf/X/324

http://www.fakt.pl/Jan-Maria-Rokita-na-Forum-Ekonomicznym-w-Krynicy,artykuly,228847,1.html

Ten sam, o którym Wiki donosi już PO zmianie imienia z Marii na Władysława, że urodził się politykiem i posłem, o tak:
[quote]....(ur. 18 czerwca 1959 w Krakowie) – polski polityk, poseł na Sejm w latach 1989–2007 (X, I, II, III, IV i V kadencji).[/quote]

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Rokita

Właśnie tak rozpoczynają się życiorysy wszystkich przedstawicieli, którzy chcą uchodzić za naród przez siebie samych wybrany, no i ta niestałość imion i nazwisk, do też jest normą, bo zapewne bardzo wstydzą się z jakichś powodów swoich przodków.
Jak dajmy na to nijaki kwaśny Stolzman, co ma żonę od bezy, co wstydzi się swojego ojca komunistycznego kata i zbrodniarza.
To taka zbiorowa przypadłość wybrańców, którzy potrafili swoich starych i schorowanych rodziców wysyłać do niemieckich "ośrodków wczasowych" nazywanych dla niepoznaki KL coś tam coś tam.

Za chwilę okaże się, że on jest już Kowalskim, Władysławem.

Obibok na własny koszt

PS
A to tylko turysta łonowy owinięty flanelką w paski.
Onwk.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#382363