Smoleńsk – Warszawa. Dwie narracje….

Obrazek użytkownika raven59
Kraj

Dwa podejścia do lądowania, dwie załogi, dwa biegunowo różne lotniska i sposoby pracy wieży, wreszcie dwie diametralnie odmienne narracje…

„…Powodem niepowodzenia operacji awaryjnego wypuszczenia podwozia w Boeingu 767 mogło być wybicie bezpiecznika tego systemu. Możliwości są dwie: albo uległ uszkodzeniu, albo nie aktywowała go załoga. Sekwencję działań pilotów i sprawność układów w samolocie bada Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych…”

/…/,

„…Z pewnością odpowiedzi wskaże PKBWL, która z dużą pieczołowitością podeszła do badania wypadku. Nie tylko zabezpieczyła dokumentację i zapisy czarnych skrzynek, lecz także szybko przeprowadziła oględziny samolotu, który został odholowany do hangaru. Sprawność podjętych działań mimowolnie przywołuje obraz badania tragicznej w skutkach katastrofy samolotu Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku przez rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy. Dlaczego w tamtym postępowaniu zapisy rejestratorów były wystarczające do prowadzenia badania, a wrak można było niszczyć i ciąć na kawałki, by następnie rzucić je w bezładzie na płytę lotniska? Dlaczego można było bez dowodów oczerniać załogę, obciążając ją winą za katastrofę? Na jakiej podstawie w końcu uznano, że działanie rosyjskich kontrolerów nie miało większego znaczenia? Awaryjne lądowanie na Okęciu wyraźnie pokazało, że dobra współpraca wieży z pokładem oraz sprawnie działającymi służbami lotniskowymi to połowa sukcesu…” –
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111105&typ=po&id=po02.txt
Wybity bezpiecznik -Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 5-6 listopada 2011, Nr 258 (4189)

/…/

„…Dwa podejścia do lądowania, dwie załogi, dwa biegunowo różne lotniska i sposoby pracy wieży, wreszcie dwie diametralnie odmienne narracje. Chodzi o lot Boeinga 767 relacji Newark - Warszawa i PLF 101 do Smoleńska.

Zaskoczenie numer 1.

Przez ponad półtora roku wmawiano nam, że badanie zdarzenia lotniczego zaczyna się od defragmentacji maszyny i porzucenia pociętych kawałków na pastwę deszczu i śniegu. Tak stało się na Siewiernym z rządowym tupolewem. Ścieżka działań zainicjowana w przypadku boeinga lądującego awaryjnie we wtorek na warszawskim Okęciu była zgoła odmienna: natychmiast ściągnięto specjalistyczny sprzęt i ekipę techników z Seattle, by podnieść samolot i odholować go do hangaru.

Zaskoczenie numer 2.

To magia czarnych skrzynek przestała działać? Jak to? Teraz okazuje się, że ekspertom sama analiza rejestratorów już nie wystarcza i trzeba dokładnie przebadać silniki i inne układy samolotu.

Czy coś umknęło mojej uwadze i od kwietnia ubiegłego roku Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych zmieniła metodykę swoich działań? Czy raczej właśnie teraz proceduje w reżimie zasad obowiązujących w całym cywilizowanym świecie? Kontrast obu sytuacji jest dojmujący.

Gdzie jest Edmund Klich ze swoją arcyprostą wykładnią arcyskomplikowanych sytuacji, teorią o dominancie czynnika ludzkiego w wypadkach lotniczych i tezą o rażącym braku symetrii między umiejętnościami pilotów wojskowych i cywilnych?...”- http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111105&typ=po&id=po03.txt
Dwa zaskoczenia -Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 5-6 listopada 2011, Nr 258 (4189)

Polecam również: Różne standardy: Z doświadczonym pilotem maszyn transportowych w służbie czynnej rozmawia Marcin Austyn - http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111105&typ=po&id=po05.txt
Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 5-6 listopada 2011, Nr 258 (4189)

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

warszawskiej kraksy. Niestety dla tej Polski, która wciąż ma świeżo w pamięci 10 kwietnia 2010, który jakby był wczoraj, ta obecna sumienność PKBWL wydaje się sztuczna, groteskowa i po prostu tak naciągana, że aż śmieszna. Co chce udowodnić E.Klich, co chce udowodnić PKBWL ? Ze zna się na badaniu wypadków lotniczych ? Bo że się nie zna, to i on, i PKBWL udowadniali z powodzeniem przez półtora roku i trudno im będzie to bardzo złe wrażenie zmienić.
Patrząc na pokazowość wszystkich "akcji" 1 i po 1 listopada 2011 i na salta mortale wyczyniane przez media, tylko w jednym się utwierdzam - niechlujstwo polskiego śledztwa smoleńskiego było... zamówione !
Kto zamawiał, każdy z łatwością odpowie sobie sam szukając odpowiedzi na pytanie - dlaczego Prezydent Lech Kaczyński musiał zginąć i kto na tym najbardziej skorzystał.
Pozdrawiam.
contessa

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#197380

przestępstwem i jest karalne.
Ten, kto wciągnął w przestępcze śledztwo prokuratora generalnego RP, NPW, OPW, instytuty badawcze zaangażowane w ekspertyzy itd. powinien odpowiedzieć za to i ponieść karę. Wyżej wymienieni również.
Wierzę, że tak się stanie.
contessa

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#197384

 głęboko w to wierzę. Szacunek dla kapitana Wrony. I wspomnienie św. pamięci pana Arka Protasiuka... on wylądował, tylko co stało się później... wierzę, że kiedyś świat się dowie... chciałabym tego doczekać...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#197406

Również mam nadzieję, że winni przyczynienia się do jak i zaniedbań po tragedii zostaną osądzeniu - sprawiedliwie i surowo.
pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo

#197408