Trzecia władza z ulicy Mysiej.

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Kraj

Nadchodzi czas wielkiego kneblowania?

Gwoli przypomnienia – „trzecia władza”, to w klasycznym monteskiuszowskim systemie trójpodziału, władza sądownicza. Ulica Mysia w Warszawie zaś, to takie sympatyczne miejsce, w którym mieścił się Główny Urząd Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk, czyli cenzura.

Przypomnienie jest niezbędne, albowiem bez cenzury, jak się okazuje, nie jest możliwe utrzymanie społecznej jedności moralno – polityczno – światopoglądowej. Ale słowo „cenzura” nie brzmi dobrze. Słowo „cenzura” nie mieści się w poprawnościowym wolapiku, to jest, chciałem rzec, w siatce pojęciowej „demokratycznego dyskursu”, którego ramy zakreślone zostały u zarania III RP. A hamować zapędy nieodpowiedzialnych, samozwańczych inkwizytorów, którzy naruszają, knują i generalnie, godzą w podstawy, jakoś trzeba.

Cóż zatem robić? (Lenin: „Szto diełat’?”)

Zaprząc do cenzorskiej roboty niezawisłe sądy.

I. Procesujemy…

Trudno o inne wnioski odnośnie poczynań naszego wymiaru sprawiedliwości, gdy spojrzy się na niedawny wyrok w sprawie książki Pawła Zyzaka, który, prócz nakazu ocenzurowania pracy młodego autora, może postawić w bardzo ciężkiej sytuacji materialnej wydawnictwo „Arcana” zmuszając je do wykupienia całostronicowych przeprosin w „Gazecie Wyborczej”. Dodajmy niezliczone procesy wytaczane za pośrednictwem „Agory” przez Adama Michnika, lub chociażby sprawę Lech Wałęsa kontra Grzegorz Braun. Do tego dochodzą pozwy o charakterze światopoglądowym, czego najgłośniejszym przykładem jest sprawa Alicja Tysiąc vs „Gość Niedzielny” i niedawny pozew Wandy Nowickiej przeciw Joannie Najfeld.

Oklaski. Wszystkim, którzy w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej przewodniczyli składom orzekającym, wróżę owocne kariery.

II. Co orzeka?

Celowo nie piszę „kto”, ale „co” orzeka.

Sformułuję tu tezę, że orzekają nie tyle sędziowie, ile wpojone im na odpowiednich etapach ścieżki edukacyjno – zawodowej odpowiednie, „właściwe” przekonania. W ten sposób sędzia, czy też sędzina może orzekać w pełnym komforcie psychicznym – jako niezawisła jednostka, nie poddająca się „naciskom”, gdyż racje miłej swemu sercu strony postępowania mimowolnie odczytuje, jako naturalne, jedynie rozsądne.

Spójrzmy raz jeszcze: biorąc z osobna, każdy ze wspomnianych wyżej procesowych przypadków można by potraktować jako wyrywkowy, ideologiczny odlot składu orzekającego. Patrząc zbiorowo, można odczytywać powyższe procesy jako sądowy odcinek „dożynania watah”. Prezesi poszczególnych sądów oddelegowali tych a nie innych podwładnych do orzekania.

Pozwolę sobie na supozycję, że prezesi doskonale wiedzieli o poglądach swych podopiecznych.

Uznano najwyraźniej, że w trakcie edukacyjno – zawodowej obróbki, sędziowski narybek został nasączony jedynie słusznym światopoglądem na tyle, że można go bez strachu wypuścić na odpowiedni przyczółek. Innymi słowy - narybek dojrzał do historycznych zadań.

Młody wiek sędziów jest dodatkowym atutem z punktu widzenia ich uniwersytecko – zawodowych preceptorów. Nie sposób trzydziestoparolatków powiązać personalnie z komuną. A to, że ich światopogląd w kluczowych kwestiach został ukształtowany wedle jedynie słusznej linii… Któżby śmiał wpływać na opinię niezawisłego sądu?

Niezawiśli od wszystkiego sędziowie, którzy tak wspaniale sprawdzają się na sądowniczym odcinku walki o jedność historyczno - światopoglądową, zostali przez kogoś wykształceni, by nie rzec - ukształtowani, wprowadzeni do zawodu i tak dalej. Wyszli spod czyjejś ręki.

Czyjej? Bandy zafajdanych hipokrytów w prawniczych togach i uniwersyteckich biretach, uważających się za pępek świata.

No dobrze, niech no się wysapię…

III. Wiatr przemian… czyli „wraca nowe”.

Mdli mnie od wewnętrznego przekonania, iż środowisko sędziowskie poczuło, in corpore, „wiatr przemian”, który to „wiatr”, zgodnie z dialektyczno – darwinistyczną praktyką przetrwania, odczytano jako: „wraca nowe”, czyli – zatęchły, ale jakże swojski klimacik, rodem z lat 90-tych, kiedy to było tak bezstresowo, nikt liczący się nie próbował nikogo lustrować… a wyroki niezawisłych sądów były wyjęte spod oszołomskiej krytyki.

Grunt, to wypracować właściwą linię orzecznictwa – taką na czasie i dostosowaną do klimatu aktualnego odcinka dziejów. Modnie jest wspierać krzykliwych, skrajnych lewaków? To wspieramy. Modnie jest zemścić się i dać popalić „samozwańczym lustratorom”? To im damy. Za nasze lęki, za duszne bóle, że watahy chciały naruszyć naszą kastę… Oooch, damy popalić, by żadne zyzaki i inne najfeldy nie burzyły nam ugruntowanego światopoglądu…

A jak kto sobie nie pozwoli założyć kagańca na tępy, reakcjonistyczny ryj, to odpowie za obrazę sądu. Albo za cokolwiek. Odpowiednio zinterpretowany artykuł, w takim czy innym kodeksie, zawsze się znajdzie.

I, co najgorsze, nie ma w tym żadnego, wszechogarniającego „układu”, w który można by uderzyć jednym celnym strzałem i rozbić. Jest coś znacznie gorszego, trudniejszego do nazwania i obezwładnienia: korelacja środowiskowych interesów, połączona z ideologicznym zacietrzewieniem i zwykłym oportunizmem.

IV. Czas kneblowania.

Joanna Najfeld na stronie mamproces.pl/ podaje, że na spotkaniu w redakcji „GW”, przedstawiciele środowisk, nazwę to, „antycywilizacyjnego postępu” wzywali do procesowania się „aż po sądy zagraniczne”. Tak oto, zdeterminowana, agresywna i dobrze zorganizowana mniejszość, nakłada pomału knebel „milczącej większości”. Schemat jak z bolszewickiej rewolucji, tylko przeprowadzony w prawniczych szatach. Według demokratycznych procedur państwa prawa.

Myślę sobie, iż owi postępowi pieniacze nie byliby tak zdeterminowani w swych nawoływaniach, gdyby nie poczuli, iż stopień nasycenia sądownictwa bliskim ideowo „materiałem ludzkim” jest wystarczający. I że mają zaplecze finansowe odpowiednie do długich i kosztownych procedur. Trawestując Kaczmarskiego, „poczuli siłę i czas”. Czas kneblowania. W imię dialektycznie pojmowanej wolności. Sądokracja jest po naszej stronie, więc któż przeciw nam?

I tak, niepostrzeżenie, rodzi się sądowa „trzecia władza” z ulicy Mysiej. Na szczęście jest internet. Tylko, jak długo jeszcze to medium będzie w stanie wymykać się cenzurze?

Gadający Grzyb

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Czyli do dyktatury, do cenzury już tylko jeden, no może dwa kroki!
Nawet członkowie PO czując te zapędy do totalnej cenzury-kontroli, woleli olać i nie głosować, aby nie sprawdzono POtem ich preferencji!
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#53248

A jak doliczymy bodaj siedem służb uprawnionych do inwigilacji... Jeszcze spec-służba od internetu na wzór chiński i będzie komplecik.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#53257

... "normy". Jakoś przez dwa lata wytrzymali, zaciskając zęby i zbierając haki. Brak lustracji, autolustracji, czy przynajmniej odpowiedzialności tego środowiska za własny poziom gwarantuje, że III RP będzie wieczna. PiS powinien był (i będzie w przyszłości) skupić się na oczyszczeniu sądownictwa, prokuratury i adwokatury. Lekarze czy "naukowcy" moga poczekać (byle nie za długo:):))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#53267

Ale jak odchorowali te dwa lata ciągłego strachu... Ci ludzie muszą mieć całkiem zdruzgotaną psychikę ;)) I dlatego teraz odgrywają się jak mogą. Co do meritum: racja, sądy i korporacje "do czyszczenia" w pierwszej kolejności! Bez tego nigdy nie będzie normalnego państwa - i bez otwarcia korporacji.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#53269

normalnego państwa musza chcieć Polacy
jak widać nie chcą
udowodnili to dopusczaąac po raz drugi do władzy tych, którzy krzyczeli, że pierwszy milion trzeba ukraść

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#53273

... twierdzą, że działają dla dobra ludzi i państwa. To istotna różnica. Ci aferzyści mają jeszcze czelność domagać się ochrony, szacunku i szantażują opinię publiczną nieszczęściem rodzin (vide komisje).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#53279

Polacy wyzbyli się instynktu samozachowawczego. Uśpieni medialną narkozą, uznali, że IIIRP to "normalność".

Z tego powodu rządzący IIIRP establishment z taką straszliwą determinacją wykańcza IPN. Ujawnienie faktów dotyczących elit IIIRP, a zwłaszcza zakwestionowanie „rządu dusz” nad masą lemingów jest bardzo groźne dla status quo.
Dlatego IPN zostanie zniszczony.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#53282

po wybudzeniu odtańczą chocholi taniec i zaśpiewają sobie - miałeś chamie złoty róg.....

smutno mi, Boże...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#53286

A bedzie to wybudzenie?
Obawiam sie, ze obwinia tego kogo media wskaza.

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#53327

Ustawodawcza "kłonica" na IPN to kolejny odcinek pola walki o jedność polityczno-historyczno-światopoglądową. Jak to ładnie zgrało się w czasie: knebel sądowy z kneblem ustawodawczym...
Nic, tylko podziwiać samoistną koordynację działań na różnych odcinkach tego samego frontu.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#53376

Ten internet, to raptem 300 odslon pańskiego, skądinąd bardzo trafnego podsumowania. Gdzie ma się do tego świadomość społeczna??? Która jako jedyna, suweren, mogłaby odwrócić bieg wydarzeń, ale czy to możliwe, kto mógłby tego dokonać??? Czy jest jakaś potęga polityczna, która bezinteresownie zechce wprowadzić normalność do naszej ukochanej ojczyzny??? Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#53353

Moje skromne trzysta odsłon, to jedynie cegiełka. Jakby podsumować odsłony wszystkich blogerów niepoprawnie komentujących na różnych portalach "coraz bardziej nas otaczającą rzeczywistość" - to wychodzi tego znacznie więcej.

Znaczy, zaplecze jest.

A co do "potęgi politycznej, która... itd" - na razie takiej nie ma. PiS notorycznie daje ciała...  Trzeba uzbroić się w cierpliwość i robić swoje.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#53372