Pod-Grzybki (odc. 6)

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Humor i satyra

„Hej! Gerwazy! daj gwintówkę, / Niechaj strącę tę MAKówkę!”

I. Wieści dobrej treści:

Hurra! Szefowa radiowej „Trójki”, Magdalena Jethon, uratowała stację od faszyzmu! Jak? Wywaliła Wojciecha Cejrowskiego i jego „Audycję podzwrotnikową” w której puszczał muzykę latynoamerykańską. W audycji nie było wprawdzie ani słowa o polityce, ale od czego rewolucyjna czujność pani Magdy... Pani Magdo, pani pierwszej to powiem: nigdy więcej różnych sambów, rumbów i czaczów! I w ogóle, te latynosy to reakcyjny element – same katole! Podobno jak zobaczą krzyż, to od razu się modlą! Istne średniowiecze! Precz z latynofaszystowską cejrowszczyzną! Ura! Urra! Urrraaaa!

***

Czas na kolejną dobrą wiadomość: Dzięki mostowi energetycznemu z Kaliningradem nie będziemy musieli budować własnej elektrowni atomowej! Czysty zysk! Ura! Urra! Urrraaaa!

***

I jeszcze to: rusko-germańskie konsorcjum „Nord Stream” położyło Gazociąg Północny pod torem podejściowym do portu w Świnoujściu tak, by zabezpieczyć nasz gazoport przed kosztami jego budowy i przyjmowania statków o nieprzewidzianym dla polskich portów zanurzeniu! Wyręczą nas w tym porty niemieckie! Jakież oszczędności! Ura! Urra! Urrraaaa!

***

Nie można pominąć: Jego Wspaniałość Prezydent Bronisław Komorowski zapadł na infekcję górnych dróg oddechowych, dzięki czemu przestał raczyć naród bon-motami rodem z Ruskiej Budy! Wdzięczni poddani robią zrzutkę na mszę dziękczynną w łagiewnickim Sanktuarium Bożego Miłosierdzia! Ura! Urra! Urrraaaa!

***

Poza tym: Na Euro2012 nie powstaną drogi, szybkie koleje ani lotniska! Niczego nie będzie! Polityczne przesłanie samorodnego geniusza Krzysztofa Kononowicza urzeczywistnione! Gdy nie ma w pobliżu kamer, Donald Tusk w hołdzie dla swego Mistrza przywdziewa kultowy sweterek! Ura! Urra! Urrraaaa!

***

Zaraz, zaraz – właściwie to czemu w kółko wyję „urrraaaa”? Bo od bąkania „izwinitie druzja, eto prosta oszybka” jest kto inny. Ja tam wolę kultywować mieżdunarodną przyjaźń z komsomolskim entuzjazmem. Stakan, sało i „Podmoskownyje wieczera”! Ura... khe khe, zacny samogon, niech no złapię oddech... no, już lepiej: Ura! Urra! Urrraaaa!

II. Tuskowe MAK-owiny:

Nie wiem jak wam, ale mnie reakcja Donalda Tuska na raport MAK-u przypomina zachowanie prezydenta USA z komedii Tima Burtona „Marsjanie atakują!”. Tym którzy nie oglądali wyjaśnię, że filmowy prezydent (świetny Jack Nicholson) na każdy akt agresji ze strony marsjańskich najeźdźców reaguje pacyfistycznym bełkotem w rodzaju: musimy się porozumieć, to nieporozumienie, pokojowa koegzystencja... Ten skończony debil ciągnie swoją gadkę nawet wówczas, gdy przywódca Marsjan po rozpirzeniu Ameryki i reszty świata wkracza do tajnej kwatery dowodzenia. Efektem jest spektakularny zgon amerykańskiego prezia. Teraz porównajmy to sobie z bełkotem Tuska na konferencji 13.02.2011: dla dobrych relacji Polski z Rosją nie ma mądrej alternatywy, Polska nie ma większych zastrzeżeń, poprawne relacje... pozytywne relacje... I tak do usranej śmierci.

***

Skoro jesteśmy już przy filmach, to przypomnę klasyczny obraz „Cincinnati Kid” ze Steve McQueen’em. Młodemu pokerzyście z ambicjami wydawało się, że jest mocny dopóki nie trafił na starego wygę, który dał mu do wiwatu. Tyle, że pokerowa batalia trwała tam długo, zaś tytułowy Cincinnati Kid był gościem z jajami. Natomiast Tusk, którego widzieliśmy na „po-MAKowskiej” konferencji, to wykastrowany politykier, któremu wydawało się że jest cwany grając z Putinem w „ocieplenie”. Teraz obudził się z ręką we własnej dupie i gorączkowo pragnie zatrzeć złe wrażenie. Nic to - niedorobiony „Cincinnati Tusk” jeszcze Polską porządzi. Wygra wybory. Naprawdę.

***

Byłbym zapomniał: podczas przemówienia premier robił swoje słynne „wilcze oczy” - niechybny znak, że wilczek został zagoniony w kozi róg i stał się zającem: „Raz ordynarny niedźwiedź kucnąwszy na łące / W dość niewybredny sposób podtarł się zającem. / Zając się potem żonie chwalił po obiedzie: / - Wiesz stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem!”  Wiem, że ten wierszyk Andrzeja Waligórskiego został w kontekście Donka i MAK-u dość solidnie przez blogerów wyeksploatowany, ale cóż poradzę – trafne jak w mordę strzelił. Tudzież, jak w mordę napluł, niestety.

***

Ech, poetycka dusza... „W góry! w góry, miły bracie! / Tam swoboda czeka na cię” poinstruował Donalda Tuska XIX-wieczny poeta Wincenty Pol, zaś Donek, nie mieszkając, wyjechał w Dolomity. Szkopuł w tym, że Wincenty Pol sławił polskie góry w „Pieśni o ziemi naszej”, czego płemieł albo nie doczytał, albo uznając, że „polskość to nienormalność”, wstrząsnął się z odrazą na myśl o spędzeniu jakże zasłużonego wypoczynku w jakimś krajowym grajdole.

***

Hm, przeczytałem powyższy wpis i doszedłem do wniosku, iż nie można wykluczyć, że zadziałał tu instynkt samozachowawczy: znając poglądy i sympatie polityczne naszych górali, można założyć, że pan płemieł wracałby z urlopu z pamiątkową ciupażką w czerepie albo między łopatkami, co wyglądałoby głupio w telewizji, nawet po zastosowaniu poczwórnej warstwy pudru. Tak, Dolomity zdecydowanie bezpieczniejsze – można z nich wyskoczyć do kraju na ekspresową konferencję prasową i wrócić, przeczekać aż sprawa przyschnie, to jest – aż „przyjaciele z TVN i drugiej stacji komercyjnej” (a obecnie również z państwowej) zrobią Polakom wodę z mózgów na tyle skutecznie, że znów zaczną odrastać umiłowane „słupki”. A w międzyczasie uknuć jakąś medialną wrzutkę z faktycznym sternikiem polskiej nawy państwowej – pijarowcem Igorem Ostachowiczem.

***

Na zakończenie nutka optymizmu: jak radzić sobie z różnymi MAKami przypomina nam nieoceniony Aleksander hr. Fredro w iście profetycznym passusie:

„Hej! Gerwazy! daj gwintówkę,

Niechaj strącę tę MAKówkę!”

- co polecam głębokiej rozwadze, jako konstruktywną odpowiedź, która z pewnością utkwiłaby w głowie pani generał Tatiany Anodiny i jej licznie objawionych ostatnio priwislanskich poputczików.

Gadający Grzyb

Ocena wpisu: 
Brak głosów