Drzemiący restrykcjonizm

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Kraj

Skoro były już dwa zamachy na wolność internetu, to będą i kolejne, gdyż mnożenie regulacji daje władzy naturalną przewagę nad obywatelem.

I. Bat na malkontentów.

W zamierzchłych czasach peerelu, kiedy jeszcze Jacek Fedorowicz był pełnokrwistym satyrykiem, a nie reżimowym clownem produkującym się na łamach partyjnej gazetki Jedynie Słusznej Siły Politycznej, wspomniany autor napisał znakomity tekst (nie pamiętam niestety tytułu) w którym zanalizował mechanizm tworzenia przez państwo różnych bzdurnych i sprzecznych ze sobą przepisów, których nie sposób nawet wszystkich poznać, nie mówiąc już o zastosowaniu się do rozlicznych zakazów i nakazów. Otóż przepisy te, jak wywodził ów niegdysiejszy satyryk, tworzone są z pełną premedytacją, tak by nie sposób było ich przestrzegać, by „waadza” miała na każdego haka i by w konfrontacji z „aparatem” poddany (bo przecież nie obywatel) stał na z góry przegranej pozycji.

Oczywiście, mechanizm represji nie trwonił sił i środków na ustawiczne ściganie każdego – dopiero gdy poddany-obywatel zaczynał szurać, fikać i kwękać, że coś mu się w przodującym ustroju nie podoba, wyciągano na delikwenta odpowiedni paragraf: a to że „spekulował” na targu pietruszką, to znów że coś tam sobie „załatwił” na boku, czy postawił w ogródku huśtawkę dla dziecka bez odpowiedniego zezwolenia. Ci co pamiętają wiedzą, a tym którzy nie pamiętają polecam filmy Barei z zaznaczeniem, że oddają ówczesne realia w stopniu nie mniejszym niż dzisiejsze fabularyzowane dokumenty.

II. Drzemiący restrykcjonizm.

Na własny użytek nazywam takie relacje na linii państwo - obywatel drzemiącym restrykcjonizmem, a wspominam o tym dlatego, że z czymś w tym guście mamy do czynienia w przypadku głośnego projektu ustawy medialnej nakładającej na polski internet potencjalny knebel nie znany w żadnym cywilizowanym kraju, związany m.in z obowiązkiem zgłaszania treści audiowizualnych do Krajowej Rady Radiestezji i Telekinezy (© Ludwik Dorn) i podporządkowania ich takim samym wymogom, jakie muszą spełniać tradycyjne telewizje. Cały myk polega właśnie na potencjalności owego knebla, gdyż na wpół zdechłe państwo zwane III RP nie ma możliwości, by na bieżąco śledzić wszystkie serwisy internetowe, ale wciąż może uderzać punktowo, wybiórczo – i po to właśnie jest ta ustawa.

Jeżeli bowiem wejdzie ona w życie w obecnym kształcie, to stworzy w odniesieniu do polskich portali i stron internetowych opisaną wyżej sytuację drzemiącego restrykcjonizmu. Idę o zakład, że na codzień żaden urzędas nie będzie ślęczał w sieci sprawdzając, czy aby jakiś portalik nie wrzucił filmiku bez powiadomienia, zapisy pozostaną w drzemce, z której jednak w każdej chwili będą mogły zostać wybudzone by uderzyć z całą mocą i w majestacie prawa, gdy jakaś banda malkontentów zacznie „waadzy” fikać, bruździć i ogólnie robić wbrew. Coś w tym guście próbowano już przeforsować przy okazji ustawy hazardowej, teraz obserwujemy drugie podejście.

Na szczęście, podobnie jak w przypadku ustawy hazardowej, wokół sprawy zrobiła się draka i premier Tusk zgrywając pierwszą naiwną (jedyne co mu naprawdę wychodzi) zapewnia nas teraz, że absolutnie, w życiu i nigdy nie miał intencji by cokolwiek kneblować a wszelkie cenzorskie zapędy są mu z gruntu obce. W ekspresowym tempie powołano zespół pod przewodnictwem ministra Bogdana Zdrojewskiego, tego samego który dosłownie wczoraj nie widział w ustawie niczego złego, by oczyścić projekt z zamordystycznych przepisów i poprawić go na etapie prac Senatu. Muszą się chłopaki uwijać, bo Bruksela ciśnie i grozi karami za niewdrożenie dyrektyw dotyczących rynku audiowizualnego (ustawa powinna była zostać uchwalona już dwa lata temu). Słowem, burdel i jaja – jak zwykle.

Nie łudźmy się jednak – skoro były już dwa zamachy na wolność internetu, to będą i kolejne, gdyż mnożenie regulacji daje władzy naturalną przewagę nad obywatelem.

III. Knebel ponad podziałami.

Ale kit w ucho Platformie, po niej nie można było się spodziewać czegokolwiek innego. Najbardziej przygnębiającym elementem tej ponurej hecy jest postawa Prawa i Sprawiedliwości celnie wypunktowana przez Budynia78 w tekście „Panie posłanki, panowie posłowie”. Co powodowało politykami ugrupowania roszczącego sobie pretensje do reprezentowania patriotycznej i konserwatywnej opcji polityczno-światopoglądowej? Opcji konsekwentnie spychanej w głównonurtowym przekazie na margines, dla której internet stał się niemal ostatnim miejscem nieskrępowanego głoszenia poglądów, organizowania się, prowadzenia dyskusji? Nawet idiota wie, że przy obecnym układzie władzy odzwierciedlonym w KRRiTv to właśnie PiS i jego sympatycy padliby jako pierwsi ofiarą zamordystycznych obostrzeń.

Czy posłowie z PiS-u potraktowali ustawę „z automatu”, tak jak głosuje się większość ustaw dostosowujących nasze prawo do unijnego? Nie wiedzieli? Wiedzieli, lecz przeważyły urazy wywołane internetową działalnością platformerskich trolli? Uznali, że to rozwiązanie się przyda, jak osławiony art.212 KK, którego nie rusza żadna władza, bo to poręczny bat na niewygodnych dziennikarzy? Wreszcie, powtórzę za Budyniem78 – są idiotami, czy może idiotami i zdrajcami chroniącymi kastowe interesy „klasy politycznej”, porzucając własnych zwolenników?

IV. Czy PiS potrzebuje internautów?

Niezależnie od motywów, zaufanie do PiS-u zostało nadszarpnięte i nie pomogą tu żadne tłumaczenia, tym bardziej, że przy internetowej słabości partyjnych „struktur” to niepokorni blogerzy, internauci samorzutnie i oddolnie prowadzili w sieci orkę tysiącami wpisów, inicjatyw, wychodząc z tymi inicjatywami w „real”... Kiełkuje we mnie podejrzenie, że właśnie owa spontaniczna oddolność, siłą rzeczy nie poddająca się sztywnej politycznej kontroli, może budzić niepokój zhierarchizowanych partyjnych struktur. Poza oficjalnymi i zdawkowymi wyrazami uznania wyczuwam postawę typu „Murzyn zrobił swoje...”. Szkoda słów. No chyba, że Jarosław Kaczyński i jego otoczenie uznało, że wystarczy im „Gazeta Polska” i media okołoradiomaryjne.

A, właśnie... Zaglądam na internetową wizytówkę tworzonej wokół „GP” Strefy Wolnego Słowa – portal niezalezna.pl. O ustawie cisza. Strefa Wolnego Słowa nie widzi powodów do obaw. Przy całym szacunku dla dokonań i zasług Strefy – chowanie głowy w piasek dyktowane mądrością etapu to nie jest dobre rozwiązanie.

Gadający Grzyb

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

@GG
Wyjątkowo, pozwolę sobie nie do końca zgodzić się z Twoim punktem widzenia.
Zadam te same pytania, które zadałem pod tekstem Budynia:
- jakie są realne konsekwencje, dla przeciętnego użytkownika, wejścia w życie tej ustawy?
- czy nagle "zaktualizowany" temat wolności słowa w internecie nie jest aby eksponowany przez portale typu onet, interia itd? I co z tego wynika?
- kto, głównie, poniesie koszty tej ustawy?

PiS niewątpliwie popełnił błąd, ale głównie błąd propagandowy. Trzeba było przewidzieć wzmożoną reakcję szeroko pojętych mediów, na bazie nośności hasła "wolność słowa". Skądinąd głosowanie przeciw ustawie (która i tak przechodzi) dałoby asumpt do krytyki ze strony konserwatystów: to PiS nie chce bronić nieletnich przed demoralizującym wpływem internetu? Poświęca to na ołtarzu "wojen partyjnych"?
Już widzę takie głosy krytyki.

I to, co napisałem u Budynia. Rządowi, PO, czy generalnie rzecz biorąc układowi ta ustawa nie jest do niczego, realnie, potrzebna. Internet jest zdominowany przez opcję prorządową, 95% użytkowników dalej czerpie informację z wielkich portali - a jaki one profil prezentują, wiadomo. Nie łudźmy się, że jest inaczej, wolności słowa już od dawna nie ma...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#143982

".........Już widzę takie głosy krytyki."

Co powiesz na ten argument
http://niepoprawni.pl/content/blokada-pedofila

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#143983

Odpowiem tak: jest w necie multum możliwości omijania, blokowania, omijania blokowań itd.
Dla osoby odrobinę z nimi zaznajomionej wszystko to brzmi... tak jak brzmi.
Dopóki provider X (dostarczający użytkownikowi Y internet)nie zablokuje witryny od swojej strony, dopóki ta witryna istnieje - wleźć się da.

A czy ja dostanę odpowiedź na moje pytania? :)
Anyone?? :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#143985

Nikt -
nie czyta ?
http://orka.sejm.gov.pl/opinie6.nsf/nazwa/3812_u/$file/3812_u.pdf

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#143994

Jak niżej.
Ja akurat przeczytałem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#144000

To, że dominujące portale i media podnoszą krzyk wynika z tego, że też są potencjalnie zagrożone - gdyby do władzy doszedł np. PiS i opanował KRRiTv miałby w ręku potencjalne narzędzie cenzury. Przeciw tej ustawie protestuje zarówno "GW" jak i "Rzepa", bo uderza ona we wszystkich.

Dla przeciętnego użytkownika konsekwencje byłyby niewielkie, bo media internetowe przeniosłyby się na zagraniczne serwery, ale to uderzałoby z kolei w polskich dostawców usług internetowych i to oni ponieśliby materialne konsekwencje związane z uprzywilejowaniem zagranicznych podmiotów typu You Tube.

Sądzę, ze potencjalna krytyka, którą sugerujesz gdyby PiS zagłosowało przeciw jest wydumana - internauci zdają sobie sprawę, że w cenzurze sieci jest więcej zagrożeń niż korzyści płynących z "ochrony nieletnich".

Owszem, na dzień dzisiejszy opcja "onetoidalna" ma przewagę w sieci - ale to może się zmienić. Prawicowy przekaz jednak staje się coraz bardziej zauważalny i na ten właśnie przekaz władzuchna szykowała knebel (drzemiący restrykcjonizm - uderzenie punktowe w wybrany portal, gdy ten zaczyna przebijać się do masowej świadomości). Weźmy przykład "Warto rozmawiać" - niewielka widownia (ok. 600 tys), późna pora emisji itd. - a jednak program zlikwidowano. Dlaczego? Bo miał potencjał opiniotwórczy - za tym programem podążały follow up'y, mówiło się o kolejnych audycjach, trzeba więc było zdusić. To samo szykowano prawicowemu przekazowi w internecie.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#143991

Mam wrażenie, że w miarę uważnie przestudiowałem treść ustawy. Poza tym, że wydaje się mieć pewne luki (a tu bazuję na opinii znajomego prawnika) formalne, nie widzę tam nic poza kwestią udostępniania materiałów video i obowiązku rejestracji.
Jest również zaimplikowana wspomniana przeze mnie obrona osób niepełnoletnich przed treściami zakazanymi.

Czy my przypadkiem nie popełniamy podstawowego błędu? Nie dajemy się "wpuścić w kanał" rozpoczynając debatę o zagrożeniu - którego, jak na razie, nie ma? Oby nie był to kolejny temat zastępczy...
O tym pisałem, wspominając o popularności tematu "wolności słowa".

Internauci obawiają się tego, co się stanie, kiedy (oni) pójdą dalej.
Ba - jak pójdą dalej, wtedy można się będzie realnie oburzać i martwić, wtedy będzie o co.

A na razie...
Zresztą - dla mnie wolność słowa w Polsce i tak jest fikcją, a zarazem samograjem napędzającym dyskusje. Piszesz o likwidacji "Warto rozmawiać" - no właśnie, w pełni się zgadzam. To jest cenzura, ale do tego żadna ustawa nie była potrzebna.

Władzom jest absolutnie nie na rękę zwracanie uwagi na tę sferę życia. Mamy być przekonani, że wszystko jest demokratycznie, "transparentnie" i w ogóle fajnie. A cenzura, filtrowanie informacji, działa już od paru dobrych lat. Z tej strony patrząc ustawa nie była im na rękę.
Bo - po co?

Ale tematem dnia stało się jak głosował PiS. Jasne, słusznie, to istotne.
PiS deklaruje się jako partia konserwatywna, prawda?
A jak głosują w tego typu kwestiach partie konserwatywne na całym świecie? Gdy wyciągnięty zostanie z szafy upiór demoralizacji młodzieży (akurat dużo w tym racji) i inne tego typu argumenty - wiadomo jak.

Zachwycamy się Węgrami i Orbanem. A co zrobili oni nie tak dawno temu? Od czego zaczęli?

Mam bardzo mieszane uczucia. Jeśli chcemy tu bronić takiej "wolności słowa", jak jest, nie przymierzając na onecie... to ja się pod tym nie podpisuję.

Mam skądinąd dość specyficzne podejście do samej kwestii cenzury (choćby tutaj się kiedyś produkowałem: http://niepoprawni.pl/blog/870/o-cenzurze-i-pochodnych-slow-kilka), to wszystko nie jest całkowicie czarno-białe. A wolność słowa też nie jest absolutną świętością, zawsze i w każdej sytuacji.

PiS na pewno popełnił błąd propagandowy, oczywiście.
Co zresztą już, nawet w tym momencie, widać... smutne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#143998

Krótko, bo muszę lecieć: w ustawie jest też zakaz dyskryminacji ze względu... - i tu następuje wyliczanka. Jak uczy doświadczenie pod taki zakaz można podciągnąć każdą negatywną opinię o każdej ze "słusznych" mniejszości. Nadal sądzisz, że nie ma tam nic złego?

Odezwę się później.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#144014

Takich zapisów mamy w konstytucji wiele.
O zakazie dyskryminacji, itd.
Teraz analogiczny zapis pojawił się wprost w stosunku do netu.
To nie sam zapis w ustawie jest wątpliwy, to kwestia tego jak zostanie wykorzystany i do jakich celów.
Ale mamy już podobne kwiatki w ustawie zasadniczej - nikt ich nie kwestionuje.

A sam fakt, ze problem eksponują "onety" różnej maści jest dla mnie podejrzany...

Ja też zaraz lecę, więc nie doczytam reszty.

pozdrawiam :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#144020

"Onety" protestowały, bo projekt zakładał ograniczenia emisji reklam w materiałach audiowizualnych. To co może być groźne dla nas to obowiązek rejestracji i danie KRRiTV możliwości badania materiałów pod kątem rozmaitych zapisów: ile nadajemy produkcji własnej, czy nadajemy odpowiedni procent materiałów produkcji krajowej i europejskiej, czy nie ma treści dyskryminacyjnych (wyobraź sobie w tym kontekście np. wideofelieton przeciw gej-paradzie albo krytykę żydowskich roszczeń majątkowych spod znaku "przedsiębiorstwa holocaust") - wszystko to, co dotyczy tradycyjnych nadawców a co tak naprawdę podlega arbitralnej interpretacji politycznego gremium jakim jest KRRiTv.
"Ochrona małoletnich" w tym wszystkim to tylko jeden punkt dodatni na "x" punktów ujemnych.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#144057

Jeszcze to: Śledzińska - Katarasińska o noweli medialnej: "Koniec z bezhołowiem w internecie".

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#144059

Pozostaje świadomość bycia tzw armaten fleisch na polach bitew tych , co u góry. Skoro mam być pionkiem , to chociaż dajcie mi możliwość wyboru gry! Może Chińczyk zamiast ruskiej ruletki. Zawsze mozna kogoś zbić po drodze a w razie co - myk i schować się do domku! Pozdrawiam serdecznie obdarowując 10 za klarowną i precyzyjną analizę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#143984

Mam wrażenie praca idzie od pierwszego do pierwszego - byle wypłatka wpływała na konta.

Organizacja "klubu" struktura , podział zadań
Identyfikowana z osłem odpowiedzialność -ech.

Co ja chce , czego żądam .

Z tą zgrają nie zbudujemy Polski-

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#143987

No właśnie - czy PiS głosował tak celowo, czy po prostu nikt nie przeczytał tam projektu? Jedno i drugie źle świadczy o głównej sile opozycyjnej.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#143997

To ciężki zarzut -

"niedopełnienie obowiązków" -

Ciekaw jestem. Kto (Personalnie) odpowiada za "działkę" .

Tylko nie mów - Prezes :(

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#144001