Ateny, Nikozja,.... Warszawa?

Obrazek użytkownika Godziemba
Świat

Niejako w cieniu greckiej tragedii rozpoczął się kryzys w kraju Afrodyty.

                                                         
Po reformach centroprawicowej Partii Demokratycznej Cypr stał się europejskim tygrysem. Zasadnicze obniżenie podatków uczyniło z wyspy Afrodyty raj podatkowy i przyciągnęło wiele firm, które przeniosły swoje siedziby na Cypr. Uczyniło tak również bardzo wiele podejrzanych (związanych z mafią oraz b. KGB) firm z Rosji – w efekcie na Cyprze mieszka obecnie ponad 50 tysięcy Rosjan, a 100-150 tysięcy regularnie przyjeżdża na wakacje. Język rosyjski stał się de facto trzecim – obok greckiego i angielskiego, językiem na wyspie.
 
Cypr stał się również ważnym centrum usług finansowych, oferującym klientom – przede wszystkim z Grecji – doskonałe warunki. Po wybuchu kryzysu w Grecji, tysiące Greków przerzuciło swoje oszczędności do cypryjskich banków. Równocześnie cypryjskie banki kupowały – na swoją zgubę - bardzo duże ilości greckich obligacji państwowych. Wobec zapaści greckiej gospodarki nietrudno zatem wyobrazić sobie skalę kłopotów, w jakie wpadły. W najgorszej sytuacji jest obecnie Laiki Bank (znany na świecie jako Cyprus Popular Bank), który utracił płynność finansową i na którego dokapitalizowanie rząd w Nikozji chce wydać 1,8 miliarda euro – co stanowi 10% rocznego PKB. Zadłużenie całego cypryjskiego sektora bankowego sięga prawie 300 % PKB.
 
Za upadek Cypru winę ponosi niesprawiedliwie przeprowadzona restrukturyzacja długów Grecji” - ocenia cypryjski minister finansów Wasos Sziarlis. „Cypryjskie banki straciły na skutek redukcji greckiego długu 81 proc. inwestycji w greckie obligacje, tj. kwotę 4,2 mld euro, która stanowi 24 proc. PKB Cypru” - podliczył Sziarlis. „Gdyby straty rozłożone zostały pomiędzy banki uczciwie, to cypryjski udział w tych stratach wynosiłby jakieś 0,2 z kwoty 100 mld euro, o którą redukowano grecki dług, czyli około 200 mln euro, a nie 4,2 mld euro - przekonywał Sziarlis w Brukseli.
W cypryjskich analizach nie bierze się pod uwagę roli obecnego prezydenta Republiki Cypru Dimitrisa Chrisofiasa, który w wyborach 2008 roku pokonał dotychczasowego przywódcę Tassosa Papadopoulosa związanego z Partią Demokratyczną.
Dimitris Christofias już w wieku 18 lat wstąpił do EDON, młodzieżówki komunistycznej Postępowej Partii Ludzi Pracy (AKEL). W latach 1969-1974 studiował w Akademii Nauk Społecznych w Moskwie, którą ukończył z tytułem doktora historii. Po powrocie do kraju szybko awansował w strukturze partii, wchodząc w 1982 roku do Komitetu Centralnego AKEL, a w kwietniu 1988 roku po śmierci Ezekiasa Papaioannou, objął stanowisko sekretarza generalnego partii.
W momencie przejęcia władzy przez komunistów w 2008 roku sytuacja finansowa Cypru była bardzo dobra, a poprzedni centroprawicowy rząd pozostawił nadwyżkę budżetową. Na mocy jednej z pierwszych decyzji Christofias kupił dla siebie luksusowy samolot, uznając iż prezydent nie może lata byle czym. Następnie przystąpił do gigantycznej rozbudowy aparatu biurokratycznego, obdarzając go wielkimi przywilejami. Liczba osób zatrudnionych w administracji wzrosła w latach 2008-2011 o ponad 30% (czy to Państwu czegoś nie przypomina?), w podobnym stopniu wzrosły płace w sferze budżetowej. Nic więc dziwnego, iż uzyskanie pracy w sektorze państwowym stało się marzeniem każdego Cypryjczyka – pensje na państwowej posadzie są dwa razy większe niż w sektorze prywatnym, urlopy dwa razy dłuższe, a zwolnienie nawet najbardziej niekompetentnego pracownika graniczy z cudem. Oczywiście po 2008 roku komunistyczny prezydent większość stanowisk w aparacie biurokratycznym obsadził swoimi partyjnymi zwolennikami.
Olbrzymi wzrost kosztów aparatu biurokratycznego doprowadził do coraz większych kłopotów budżetu państwa i narastającego deficytu budżetowego.
Pomimo wielkich przywilejów pracownicy sektora państwowego na każdym kroku oszukują swego pracodawcę. W czasie czerwcowego pobytu na Cyprze w żadnym odwiedzanym muzeum nie otrzymałem biletu wstępu, w najlepszym razie na dwie osoby bileter wydawał jeden bilet. Kierowcy państwowej firmy autobusowej posiadają dwie kasy – jedną oficjalną, drugą „prywatną”.
Sytuację kraju ratują jedynie ciężko pracujący właściciele tysięcy rodzinnych firm oraz pracownicy zatrudni w sektorze prywatnym.
Już w grudniu 2011 roku Rosja udzieliła swemu cypryjskiemu sojusznikowi preferencyjnych kredytów o wartości 2,5 miliarda euro. Moskwie zależy na stabilności wyspy, ponadto zainteresowana jest złożami gazu, które odkryto niedawno u wybrzeży wyspy. Wedle komunistycznego prezydenta kwota ta „w miała Cyprowi zupełności wystarczyć”. Jeszcze w połowie czerwca 2012 roku Christofias łgał, iż gospodarka cypryjska jest OK, aby następnie poprosić Brukselę o pomoc finansową.. Wprawdzie ogłoszono, że Cypr zwrócił się o dofinansowanie ze strony Unii – nie można jednak wykluczyć, że rząd w Nikozji będzie starał się o kolejne pieniądze również z Moskwy. Rosyjski minister finansów potwierdził, iż Cypr poprosił Kreml o pożyczkę w wysokości 5 mld euro. W efekcie dług Nikozji wobec Moskwy wyniósłby 7,5 mld euro – tj. 40% PKB. Prezydent Cypru nie widzi w tym jednak żadnego problemu: „Nie rozumiem, czemu to miałoby być złe dla kraju, który ma tradycyjnie dobre relacje z trzecim krajem i który jest gotowy na udzielenie pomocy” i zapewnia, że Cypr spłaci wszystkie długi. „Cypryjska gospodarka nie ma takich problemów jak inne kraje strefy. Nasze problemy da się rozwiązać” – beztrosko dodaje.
Cypr szuka także wsparcia w Pekinie, który mógłby wybawić z kłopotów cypryjskich towarzyszy.
Nikozja nie może poprzestać na tymczasowych rozwiązaniach. Komunistyczny „raj” musiał skończyć się w ten sposób i należy tylko życzyć Cypryjczykom aby w przyszłorocznych wyborach odesłali na emeryturę czerwonego szamana. Sondaże wyborcze wskazują, iż jest bardzo prawdopodobne.  


http://www.politykaglobalna.pl/2012/06/cypr-jeszcze-nie-tonie/#ixzz1zxcj8PAe

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Stork

Amerykanie kiedyś wykazali się mądrością i założyli rezerwaty dla czerwonych. Od tego momentu rozwój kraju trwał nieprzerwanie prawie 200 lat. Potem było już tylko gorzej. Czerwoni coraz bardziej parli do władzy i aby nie było widać intencji nawet pomalowali się na czarno. W innych krajach czerwone ścierwa rządzą z generacji na generację i ludziska durne zawsze dadzą się nabrać. W Portugalii Aznar wyprowadził gospodarkę na prostą, pozostawił po sobie nadwyżkę w budżecie ( podobnie jak poprzedni rząd na Cyprze ). I co ? świerzbiły te pieniądze hołotę pieprzoną i durną, trzeba się POdzielić. Teraz będą się dzielić w drugą stronę tak samo zresztą jak pieprzona hołota polska. Już wkrótce. Gdyby nie tradycyjnie i miłośnie usposobione do naszego rządu państwa ościenne już dawno mielibyśmy tutaj rozpierduchę. póki co chronią dupsko Kaczorowi Donaldowi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Stork

#273669

Niestety w 2008 roku Amerykanie wybrali czerownego Buraka i zaczęło się wprowadzanie socjalizmu.
Mała poprawka - Aznar był premierem Hiszpanii.

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#273748

Na marginesie rosyjskiej obecności na Cyprze:

Od dawna - a nasiliło się to w latach `60 ub. wieku - Nikozja to ważne centrum śródziemnomorskie splątanych nici szpiegostwa i terroryzmu.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273671

Nikozja to brzydkie miasto podzielone - jak dawniej Berlin - na część turecką i grecką.
Na Cyprze ścierają się wpływy rosyjskie, greckie, tureckie i izraelskie ( w mniejszym stopniu brytyjskie i amerykańskie).

Pozdrawiam

Godziemba

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Godziemba

#273752