Przemysł nienawiści w służbie pieriestrojki

Obrazek użytkownika Dama Pik
Kraj

Świeżo po lekturze poleconego przez Grzegorza Brauna „Źródła rozbioru Polski” obserwuję z narastającym przygnębieniem nabierające tempa przekształcanie zasobnego kiedyś kraju pośrodku Europy w wynędzniałą rosyjską gubernię, tym razem w sposób bardziej zawoalowany, bez niepotrzebnych traktatów rozbiorowych i zbytecznego zgiełku, a więc mądrzej, inaczej, a co ważniejsze z milczącym przyzwoleniem większości , nie narodu już pewnie, ale ciągle polskojęzycznego tłumu, z jego światłą awangardą tak zwanych młodych wykształconych z dużych miast. Taka pieriestrojka anno domini 2010/2011. Wiadomo już dzisiaj, że cały potężny przemysł nienawiści, który pod szyldem PO budowano tu nieprzerwanie od wyborczego zwycięstwa PiS w 2005r., całe ten gigantyczny montaż, w który zaangażowały się nie tylko wiadome kręgi POlityczne, Tusk Vision Network, GW i zależne od niej media, tzw. elity i postępactwo wszelkiej maści, całe to zakończone wielkim sukcesem przedsięwzięcie, sprowadzające się do nieustannego szczucia tubylców przeciw środowiskom patriotycznym i projektom naprawy Rzeczypospolitej, wszystko to zgotowało grunt pod operację 10 kwietnia, czyli odrąbanie głowy państwu polskiemu w momencie, gdy próbowało nie deklaratywnie, ale realnie „wybić się na niepodległość”, działając na scenie międzynarodowej jako podmiot samodzielny. Zapewne nie wszyscy uczestnicy tego długofalowego przedsięwzięcia byli świadomi, w czym biorą udział, przeciwnie – większość z nich ( taki np. Szyc „od Władysława Komorowskiego” czy taka np. Stenka, co zadeklarowała „z pewną taką nieśmiałością” poparcie dla PO, bo miała wielkie zapotrzebowanie na cuda) nie miała i do dziś nie ma pojęcia, o co toczy się gra, ale cóż z tego? Tym gorzej dla nich, i tym gorzej dla nas, którzy przez ostatnie lata doświadczaliśmy z ich strony tylu – delikatnie mówiąc – afrontów, wiedząc, że debacie politycznej w jej medialno – salonowych odsłonach nadają ton użyteczni idioci i polityczni ignoranci.
Utrata suwerenności z wszelkimi tego faktu konsekwencjami to dla każdego narodu dramat, ale dzisiejszy polski dramat odbywa się w wyjątkowo paskudnych okolicznościach. Ci, którzy jeszcze chcą zawalczyć o Polskę, upominają się o prawdę i pamięć, ci, co nazywają rzeczy po imieniu, mogą liczyć tylko na zniewagi, szyderstwa, drwiny, wrogość, czasem pogardę, w najlepszym przypadku na obojętność „światłej części społeczeństwa”, dobrze poinformowanej przez TVN i GW jak sprawy się mają. Na co dzień pozostaje więc masa gorzkich piguł do przełknięcia, bo i ten z nimi, i tamtego przeciągnęli, i owemu we łbie zamieszali, i ta bredzi, i ten głupoty wyplata… Pytasz więc np. znajomego, czy podpisze petycję o międzynarodowe śledztwo w sprawie Smoleńska, a on ci na to rzecze, że nie, bo nie interesują go teorie spiskowe. Ktoś inny ci powie: „nie moje klimaty” i wzruszy ramionami. Kiedy krótko po smoleńskiej tragedii dyżurowałam przy stoliku z materiałami wyborczymi Komitetu Jarosława Kaczyńskiego w centrum Wrocławia, doświadczyłam wespół z innymi wolontariuszami całego spectrum „ciepłych uczuć”, jakimi obdarzali nas od czasu do czasu przechodzący obok zwolennicy POlityki miłości. Zapamiętałam jednak najbardziej wściekłe spojrzenie, jakim uraczył mnie i mój mały stolik niejaki pan Kuźniar, artysta scen wrocławskich, i jak możecie przeczytać na „Filmwebie” „wybitny aktor charakterystyczny”. Kojarzę go trochę z czasów licealnych, bo w sztuce Helmuta Kajzara pt. „Trzema krzyżykami” wbiegał na scenę dźwigając muszlę klozetową, której następnie dosiadał, symulując oddawanie stolca, a następnie zamaszyście podcierał się porozrzucanym wokół papierem. Było to dla mnie podówczas dość szokujące, dlatego jakoś rozpoznaję tego pana do dziś. Ale kto pamięta, że ów zasłużony artysta odznaczony został w 1984 medalem 40-lecia Polski Ludowej ?! Dzisiejszy więc Kuźniar, którego kariera nie rozwinęła się jak należy, być może z winy prawa albo sprawiedliwości, albo jednego i drugiego jednocześnie, chciał zapewne okazać mi pogardę pomieszaną z politowaniem, a wszystko w sosie najgłębszej dezaprobaty dla całej tej politycznej awantury, za jaką uznał zapewne wybory na stanowisko następcy Lecha Kaczyńskiego. Należało osadzić na nim Bronka Komorowskiego poprzez aklamację. I jako „wybitny aktor charakterystyczny” zademonstrował tę oryginalną opinię poprzez „mowę ciała”: grymas ust, głębokie westchnienie, spojrzenie ponure, wręcz złowrogie. Wyglądało to tak, jakby za chwilę miał chwycić za kij, na szczęście kija nie było w pobliżu. Wszystko jakby żywcem wyjęte z konwencji kina niemego i tak to właśnie zapamiętałam. Widocznie także i on, Kuźniar, dostrzegł w osobie Jarosława Kaczyńskiego źródło wszelkiego zamętu.
Jak zauważyła dzisiaj pewna moja znajoma, za komuny było pod tym względem inaczej. Było bowiem nie do pomyślenia, by tak zwani porządni ludzie popierali ówczesny reżim, powoływali się na Trybunę Ludu czy dawali posłuch łajdackim paszkwilantom pokroju Urbana, czy mniej zdolnych wyrobników Wydziału Propagandy KC (bardzo młodym wyjaśniam, że to poprzednicy platformerskich speców od PR, może trochę bardziej toporni, i dlatego mniej skuteczni). Dziś techniki psychomanipulacji rozwinięto do tego stopnia, że powiodło się przekonanie ponad połowy uczestniczących w wyborach Polaków, iż udzielając poparcia PO ratują kraj przed zgubą, jaką zgotowali mu Kaczyńscy i ich zwolennicy z Prawa i Sprawiedliwości. Więc mając przed sobą potencjalnie „porządnego człowieka” nie masz już żadnej pewności, że możesz z nim rozmawiać swobodnie, że nie zakończy się wasza z pozoru niewinna pogawędka jakąś awanturą, lub co najmniej przeklinaniem w duchu tej chwili, kiedy otwierałeś usta, by powiedzieć cokolwiek. Porównała więc moja znajoma tę chorobę tak zwanej opinii publicznej w dzisiejszej Polsce do sytuacji w Trzeciej Rzeszy w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Fenomen w jakiś sposób podobny. Ileż to razy zastanawialiśmy się, jak to się stało, że Niemcy, taki kulturalny naród, itp. Itd. … A tu taki prostak, taki hochsztapler, taka w gruncie rzeczy miernota, w krótkim czasie skupiła w swych rękach całą władzę, zawładnęła wyobraźnią milionów. Jak to się mogło stać? No właśnie, dlaczego do NSDAP należało 8 i pół miliona Niemców? Dlaczego w 1933 dostała swoje 37 % poparcia, po to, by władzy raz zdobytej nie oddać już nigdy… do czasu, oczywiście, do czasu…
No ale NSDAP miała legendarnego mistrza od uwodzenia tłumów, Josepha Goebelsa, w końcu znakomitego mówcę i polemistę, odkrywcę prawdy o kłamstwie powtarzanym 1000 razy, poza tym wszystkie te poruszające masową wyobraźnię parady, te starannie reżyserowane wiece, filmy propagandowe Leni Riefenstahl. Miała też monopol informacyjny. Ale monopol niczego nie tłumaczy. W PRL też był monopol, a nie udało się wylansować mody na czerwonych. Szymborska starała się wtedy tak samo jak dziś, a jednak wiele wówczas nie zdziałała. Nie była autorytetem, dziś jest. Więc tego było trzeba. Trzeba było na użytek wiadomej operacji przebudować zbiorową świadomość Polaków. Wykreować dyktatorów mody, i lansowanie pożądanych trendów złożyć w ich ręce. Kilka lat mozolnej pracy Gazety Wyborczej i dwóch stacji telewizyjnych oraz paru radiowych, kilku błaznów z prywatnego zaciągu i codzienna dłubanina legionu anonimowych najemników – to wystarczyło. Charakterystyczny dla III Rzeszy obsesyjny antysemityzm zastąpił podniesiony przez salon do rangi politycznej doktryny obsesyjny „antypisizm”. Najbardziej prostacki koncept polityczny jaki można sobie wyobrazić, zbudowany na nienawiści do jednego człowieka, której to nienawiści spora część ludzi dała się uwieść, omamić, odurzyć, przyniósł oczekiwane efekty. Nienawiść, która wbrew politycznej poprawności, w tym jednym jedynym przypadku została nobilitowana, podniesiona do rangi politycznej opinii, stała się trendy,przestała być czymś niegodnym i wstydliwym ,można się z nią obnosić na salonach i po Krakowskim Przedmieściu, ta właśnie nienawiść sieje teraz zniszczenie i sprowadza na nas coraz to nowe plagi, jak dżinn wypuszczony z butelki. Bóg wie, co jeszcze nas czeka w nadchodzących czasach?
Pytanie,jak to w ogóle było możliwe? Jak to się mogło udać? Kto skutecznie i całkowicie zawładnął wyobraźnią milionów Polaków? Ten prostacki, toporny, tandetny prowokator z Biłgoraju, który już może siedzi na walizkach, bo wykonał, co należało i odebrał swoja zapłatę, a teraz - na wszelki wypadek – przygotowuje ewakuację w bezpieczniejsze rejony? Ten oszalały z jakiejś osobistej nienawiści dwojga nazwisk Myszkiewicz – Niesiołowski? Te żałosne „gwiazdy” rodzimego dziennikarstwa pokroju Lisa czy Miecugowa? Monisia Olejnik z jej nieśmiertelnym stylem hippie i nieudolnym naśladownictwem Oriany Fallaci? Sekielski z Morozowskim i dyżurna guwernantka Pochanke? Trudno wskazać jakichś szczególnie na tej niwie zasłużonych, bo to dzieło zbiorowe grabarzy IV Rzeczypospolitej, ich wspólna na zgubę Polski krzątanina. Tak czy inaczej, miejscowych udało się zahipnotyzować, choć pytanie czy na zawsze pozostaje wciąż otwarte. Więc w jakimś sensie sami sobie zgotowaliśmy ten los. Pozwalamy, by nas oszukiwano. Po doświadczeniu Solidarności, po Janie Pawle II, po wszystkim, co razem przeżyliśmy przez ostatnie pół wieku? Dlaczego? Dlaczego? Z takimi pytaniami zabieram się do czytania najnowszej książki prof. Andrzeja Nowaka „Od Polski do post-polityki. Intelektualna historia zapaści Rzeczpospolitej”

W czasie niedawnej kampanii przed wyborami samorządowymi pojawiły się we Wrocławiu wielkie czarne bilbordy, o takiej oto treści: „Uważaj na kogo głosujesz. Na liście Komitetu Wyborczego Rafała Dutkiewicza znajdują się zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego. Głosuj na listę numer 4 ! Platforma Obywatelska”. Ktoś mi powiedział, że tu i ówdzie bilbordy jeszcze wiszą. Dziś rano poszłam na wskazane miejsce z zamiarem sfotografowania tego świadectwa naszych czasów. Już zdjęte. W miejscu rozgrzanym przez tropicieli zwolenników Jarosława przyczajonych na innych listach wyborczych wisiał teraz całkiem świeży konterfekt Palikota w białej szacie, z anielskimi skrzydełkami i aktualnym sloganem: Gospodarka jest najważniejsza. Zapomniano dodać, że rosyjska.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Gospodarka się stacza po równi pochyłej etc  to jest bezdysksyjne. Nie rozumiem dlaczego piszesz ,że przekształca się Polska w gubernię rosyjską???

Obserwuję raczej ,że w niemiecką , niemieckie firmy budują drogi ,niemieckie firmy budują terminal gazowy w Świnoujściu nie widzę w Polsce rosyjskich firm

Kazek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kazek

#127944

Piszesz, ze nie widzisz w Polsce rosyjskich firm, ja widzę jedną - dość wpływową - nazywa się "Platforma Obywatelska". To, że inwestują tutaj Niemcy, nie musi oznaczać, że rządzą. Od 10 kwietnia odnoszę wrażenie, że rządzą tutaj włodarze z Kremla, z ich wolą, z ich decyzjami, z ich nastrojami liczy się Donald Tusk i jego kamraci, dyktat Moskwy stoi ponad prawem - międzynarodowym i wewnętrznym, polskim. Gotowa jestem jednak przyznać, że należy docenić również wpływy niemieckie, jesteśmy pewnie kondominium bardziej, niż gubernią, wszystko przed nami... Jakoś się pewnie Rosjanie i Niemcy dogadają. O guberni pisał ostatnio Kuźmiuk na www.niezależna.pl - tam min. o sprawie Możejek, polecam!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Dama Pik

#128150

Przepraszam, że tak o kobiecie, ale to istne wejście smoka. Wrocław to chyba świetne miejsce do obserwacji z racji wzbierającego lobby proniemieckiego, które w ośrodku akademickim działa chytrzej niż to w opolskiem.
Nie powinno się dnia chwalić przed zachodem, ale coś mi się widzi, że nowa blogerka będzie wartościowym nabytkiem, choć niepokoi mnie popularne w sferach rządowych wykształcenie. ;)
Dycha i już za już, i na zaś też.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#127962