Malma w oku cyklonu, czyli kto rządzi w Polsce?

Obrazek użytkownika Jerzy Bielewicz
Kraj

Opublikowałem w przeciągu tygodnia dwa artykułu n/t Malmy:

Rzeczypospolita kolesiów passe

oraz

W sprawie pracowników Malmy

Zwłaszcza ten pierwszy wzbudził szerokie zainteresowanie. Po lekturze drugiego jeden z internautów zasugerował kontynuowanie tematu, co z obowiązku niniejszym czynię. Bohaterów już znamy: prezes Jan Krzysztof Bielecki, Bank Pekao SA, prezes Alessandro Profumo, Bank Unicredit i Michel Marbot wraz z pracownikami Malmy. Historia Malmy rozkręca się przed naszymi oczyma „na żywo”, niczym thriller. Oddaje zatem szybko głos jednemu z tytułowych charakterów, właścicielowi Malmy, który zwraca się o interwencję do Prokuratora Generalnego, Pana Andrzeja Seremeta:

„Szanowny Panie Prokuratorze Generalny,

Zwracam się do Pana w związku z licznymi postępowaniami koordynowanymi przez Prokuraturę dotyczącymi upadłości przedsiębiorstwa Malma i wymierzonymi w moje dobre imię. Teraz, po trzy i pół roku śledztwa, słabość aktu oskarżenia przeciwko mnie jak i ciągłe ignorowanie dowodów przeciwko bankom Unicredit i Pekao S.A. oraz wydarzenia kompromitujące Sędziego Komisarza, Syndyka i świadka oskarżenia Giorgio Cozzolino pokazują, że urobiono rzeczywistość do z góry powziętej tezy: Michel Marbot jest winny. Śledztwa prowadzone są w sposób tendencyjny i nieprofesjonalny, ponadto Prokuratura wpływa na zeznania świadków i decyzje sądów powszechnych. Kolejne akty oskarżenia mają skompromitować tych, którzy działali zgodnie z interesem społecznym. Tym samym, Prokuratura zapewnia Unicredit i Pekao S.A. ślepe poparcie wymiaru sprawiedliwości w zniszczeniu zakładów Malma.

O nagonce na moją osobę świadczy chociażby uzasadnienie postanowienia o umorzeniu śledztwa w sprawie o sygn. akt II Ds 97/11 – strona 5 :
„Analiza zgromadzonego materiału dowodowego” [co zakłada oczywisty brak analizy siłowego przejęcia zakładów przez Syndyka, dokonanego bez skutecznego wypowiedzenia umowy dzierżawy, oraz wyrzucenia 100 pracowników na bruk mimo obowiązku ich przejęcia, jak to potwierdził Sąd Pracy we Wrocławiu w lutym b.r.]
„wskazuje, że zarówno sędzia komisarz, syndyk… działali zgodnie z przyjętymi procedurami” [podczas gdy opinie prof. dr hab. Andrzeja Śmieji i mec. Moniki Gładoch wskazują wprost, że prawo zostało poważnie naruszone].
„Z uwagi na to, że każde postępowanie upadłościowe generuje koszty… decyzje sądu z dnia 22.07.2011 roku wydają się być jak najbardziej słuszne” [idąc po tej linii, skoro Sędzia Komisarz i Syndyk oszacowali koszty postępowania w złej wierze, obniżając je, a dziś mają m. in. roczne zaległości podatkowe, to mogą przy naruszeniu prawa przyspieszyć zamknięcie zakładów Malma obciążając Skarb Państwa, pracowników i dzierżawcę za powstałe szkody].
„Wątpliwości natomiast, co do… zgodności z prawem budzą działania samego Michela Marbot. Działania te są jednak przedmiotem innego postępowania” [z tym że Prokuratura Wrocławska oskarża mnie bez przeprowadzenia analizy dokumentów. Akt oskarżenia w postępowaniu o sygn. akt VI Ds. 205/08 opiera się na zeznaniach Pekao S.A., Giorgio Cozzolino i Syndyka, tj. osób działających w porozumieniu, których działania w mojej ocenie mają charakter przestępczy].

Dzisiaj, zarzuty Prokuratury walą się pod naporem faktów:
Widzimy obecnie intencje i skutki społeczne działań Syndyka, który dążył konsekwentnie do złamania prawa pracowników do odszkodowań za utraconą pracę - Prokuratura jednak umorzyła śledztwo, a koszty zwolnień przerzucono na Skarb Państwa.
Giorgio Cozzolino okazał się psychopatą, który z siekierą i tasakiem włamał się do zakładu grożąc pracownikom – Prokuratura śledztwo umorzyła, mimo że został ujęty na gorącym uczynku przez policję.
Prokuratury we Włoszech, Austrii i Anglii działając wspólnie, skutecznie ścigają dzisiaj przestępstwa Unicredit. W dniu 02 lutego b.r., włoska prokuratura przedstawiła akt oskarżenia byłemu prezesowi Unicredit, Alessandro Profumo oraz członkowi komitetu dyrektorów Unicredit (byłemu wice-prezesowi spółki Malma), Vittorio Ogliengo.
Los jaki przypadł zakładom Malma nie można oddzielić ani od zajmowanych przez prezesa Unicredit Alessandro Profumo stanowisk w zarządach Barilli (włoski gigant makaronowy) i Pirelli (włoski deweloper) ani od podpisanego za jego czasów przez Unicredit, Pekao i Pirelli tzw. „Projekt Chopin” równoznacznego z nabyciem przez Pirelli praw majątkowych do nieruchomości klientów Pekao S.A. (łącznie z nieruchomościami należącymi do przedsiębiorstwa Malma) – Prokuratura jednak i to śledztwo umorzyło.

Wszystkie te okoliczności uwiarygodniają moją linię obrony i zarzuty o umyślnym zniszczeniu przedsiębiorstwa Malma. Niestety, Prokuratura zamiast uzupełnić śledztwa, ucieka do przodu naruszając moje podstawowe prawo do obrony, aby wyroki obciążające moją osobę zapadły zanim wyjdzie prawda o moich adwersarzach.
Proszę uprzejmie Pana Prokuratora Generalnego o nadzór nad wszystkimi sprawami zakładów Malma, o uzupełnienie śledztwa, a także o ustosunkowanie się do treści mojego pisma z 25 stycznia b.r.

Oskarżam Bank Pekao S.A. o nieuczciwe i nadmierne kredytowanie, o de facto zarządzanie spółką Malma, o naruszenie tajemnicy bankowej, o nadużycia moich pełnomocnictw udzielonych Bankowi oraz moich praw majątkowych, o korumpowanie rewidentów Banku, a także o współpracę z organizacją o charakterze mafijnym.
Oskarżam Sędziego Komisarza oraz Syndyka o naruszenie moich praw, praw pracowników oraz praw majątkowych właścicieli i dzierżawcy przedsiębiorstwa.

Przekonany, że Pana Prokuratora Generalnego osobisty nadzór zapewni dotarcie do prawdy, proszę przyjąć moje wyrazy szacunku.

Michel Marbot”

Oczywiście jak każdy, wybaczcie drodzy czytelnicy porównanie, dobry film sensacyjny tak i sprawa Malmy ma swoje drugie i trzecie dno. Na moment zagram rolę śledczego. Mi można. Michel Marbot w sposób kurtuazyjny i dyplomatyczny stwierdza w swoim dramatycznym apelu, że „Prokuratura koordynuje”. Z jednej strony brzmi to jak komplement (dzielna Prokuratura!), z drugiej zaś każdy prawnik nie omieszka pouczyć, że śledztwa powinny być niezależne od siebie, a oskarżonemu należy pozostawić do końca prawo domniemania niewinności. Jednak tak naprawdę nie o pryncypia chodzi, bowiem Prokuratura nic, ale to nic w sprawach i śledztwach dotyczących Malmy nie koordynuje. Uważny czytelnik zwrócił zapewne uwagę na wzmiankę w poprzednim odcinku o tajemniczej firmie prawnej, jednej z „najdroższych w Polsce”. Tak, tak ta właśnie firma koordynuje co ma się wydarzyć lub nie w sprawach Malmy. Bierze udział w przesłuchaniach świadków, składa wnioski dowodowe, dopilnowuje terminów. Można jej? Otóż, nie końca, bo czasem wykracza daleko z roli jaką powinna pełnić w praworządnym Państwie.

Jakież było moje zdumienie, gdy pełnomocnik Banku i prawnik owej wszechpotężnej kancelarii prawnej (a w takiej roli poznałem tę osobę na sali sądowej) czekał na mnie na posterunku policji, kiedy miałem składać dodatkowe zeznania w sprawie z mojego doniesienia przeciwko Bankowi Pekao SA. Doprawdy przedziwna sytuacja. Ponoć prokurator, który zgodził się na obecność pełnomocnika strony przeze mnie obwinianej podczas mojego przesłuchania mógł dopuścić się… przestępstwa prokuratorskiego. Mam nadzieję, że protokół z tego jakże znaczącego wydarzenia nie zaginął… Notabene zeznań oczywiście nie składałem. Za spóźnienie dwugodzinne przepraszam. A koszt trzech godzin partnera tej kancelarii to pi razy drwi półroczne zarobki dwojga policjantów, którzy mieli prowadzić przesłuchanie. Bank oczywiście płaci - żywą gotówką, tak samo, jak za czynności podejmowane przez Syndyka. Niestety, na takie "bardziej prawdziwe” (rzeczywiste) przesłuchanie nie zostałem już nigdy wezwany, a Prokuratura czym prędzej, bez dalszych uprzedzeń i ceregieli sprawę umorzyła.

Jakie było moje odczucia. Dokładnie takie jak chciano wywołać. Czułem się zastraszany. Ciekawe czy Prokurator Generalny, Pan Andrzej Seremet zna ten „drobny” epizod jednej ze spraw, o których pisze Michel Marbot.

I tu docieramy do odpowiedzi na tytułowe pytanie. W Polsce brakuje arbitra gotowego bezstronnie rozstrzygać w sprawach przeciwko wpływowym instytucjom i osobom. Takiej roli nie pełni wymiar sprawiedliwości, bo poddany naciskom traci oto pozory elementarnej wręcz integralności – rozsypuje się w proszek - pył. Moje doświadczenie podpowiada niestety, że owa kancelaria prawna ma większą siłę sprawczą niż Premier, Prezydent i Prokurator Generalny razem wzięci. Obym się mylił.

Niniejszy tekst nie jest reklamą lecz przestrogą przed ludźmi uzurpującymi sobie nieomylność i rzeczywiste władztwo w moim kraju.

Linki na Unicreditshareholders.com

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

w malych kapeluszach bez piorka, te z piorkiem sa z naszych Tatr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#232311

A ty to kto? Filip z konopi?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jerzy Bielewicz

#232319