Jest zlecenie na stocznie!

Obrazek użytkownika rewident
Kraj

 

Minister Grad wraz z cała Platformą Obywatelską zostali przymuszeni przez swoich kolegów z Unii Europejskiej do likwidacji kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy w krajowym przemyśle stoczniowym i kooperantach.

W tym samym czasie stocznie niemieckie przeżywają rozkwit. To nic, że RFN zasilił inkorporowane landy astronomicznymi kwotami sięgającymi setek miliardów marek/euro. To nic, ze połowa przemysłu NRD zaistniała na wolnym rynku tylko dzięki dotacjom budżetowym rządu Niemiec. To nic, ze enerdowskie stocznie otrzymały gigantyczną pomoc państwa. Na celowniku Unii europejskiej jest dziś biedna Polska i jej stocznie.

W normalnym kraju próba likwidacji stu tysięcy miejsc pracy przez jakąkolwiek organizację zewnętrzna byłoby traktowana na równi z wypowiedzeniem wojny. Oczywiście zostałoby to załatwione kanałami dyplomatycznymi, a Komisja Europejska usłyszałaby stanowcze „nie!". Skoro Niemcy i Francja nie zostały ukarane za zbyt wysoki deficyt budżetu, skoro zachodnia Europa na potęgę pomaga swoim firmom prywatnym, dlaczego Polska nie ma prawa wspierać stoczni. Dla każdego jest jasne, że lepiej dopłacać 20% do biznesu niż płacić 150% na zasiłki dla bezrobotnych, pomoc społeczną czy wzmocnienie posterunków Policji w miejscach opanowanych przez wyrzuconych z pracy sfrustrowanych ludzi i ich bezdomne dzieci. Wie to każdy rozsądny rząd. Na nasze nieszczęście te oczywiste prawdy są stale negowane przez cyniczna klikę zaczadzoną liberalną pseudoideologią.

Komisja Europejska długo czekała na zmianę ekipy rządzącej w Polsce. Każdy wie, że rząd Jarosława Kaczyńskiego wykorzystałby wszystkie środki, aby zachować stocznie przy życiu. Komisja zdaje sobie sprawę, że Zachód ulokował w Polsce duże kapitały i nasz kraj jest źródłem pokaźnych zysków dla niemieckich czy francuskich korporacji. Stąd nasza pozycja przetargowa jest całkiem dobra. Z pewnością nie jesteśmy tylko petentem, który na kolanach prosi o dofinansowanie powiatowej drogi czy oczyszczalni ścieków. Zresztą, przedstawianie Europy jako wielkiej „dobrodziejki" Polski jest jednym z największych kłamstw medialnych jakimi epatuje się naiwne społeczeństwo. Dla każdego, kto choć przez chwile otarł się o biznes czy kontaktował z instytucjami na Zachodzie jest jasne, że akcesja Polski do Unii była tylko transakcją wymiany. Otrzymaliśmy pomoc finansową obwarowaną zresztą różnymi warunkami, w zamian za całkowite otwarcie rynku i opanowanie go przez zagraniczne koncerny oraz możliwość korzystania z kompetentnej i taniej siły roboczej. Tylko takie spojrzenie na gospodarkę ma sens i tylko taka interpretacja zdarzeń może nas naprowadzić na właściwe wnioski.

Jest bardzo prawdopodobne, że geodeta, który, decyzją premiera Tuska, został ministrem Skarbu, sam nie zdaje sobie sprawy w jakiej grze bierze udział. To zresztą dość typowe dla tego rządu, bo prawdziwych fachowców jest w nim jak na lekarstwo. Zamiast tego mamy wszechogarniający PR, który w sprawie stoczni sięgnął już swojego apogeum. Stawianie byłego ministra Jasińskiego przed Trybunałem Stanu jest oczywiście tylko zagrywka polityczną, bo zarzuty będzie można bardzo łatwo odeprzeć. Bezczelność Platformy Obywatelskiej polega na tym, że jej działacze od początku lat dziewięćdziesiątych sami byli wyznawcami likwidacji wszystkiego co polskie w przemyśle i poddania kraju masowej prywatyzacji. Skoro dziś oskarżają Jasińskiego o to, że nie przyjął jakiejś oferty kupna stoczni (zarzuty wyglądają zresztą na dęte), niech ukrzyżują swoich działaczy takich, jak Lewandowski, Tusk, Bielecki czy Merkel, za których panowania miliony ludzi straciły pracę i tysiące polskich zakładów zostały po prostu rozkradzione.

Dobrze, ze do debaty o stoczniach PiS wystawił Jacka Kurskiego, który dość skutecznie odpierał ataki PO. Jest jednak w tej sprawie jeszcze wiele do zrobienia, a opinia publiczna musi zostać skutecznie poinformowana o rzeczywistych mechanizmach politycznych, które mogą spowodować upadek stoczni. W świadomości społecznej zanikł obraz PO jako kontynuatorski KLD. Dziś jest bardzo ważne, aby wreszcie przypomnieć ludziom jak szkodliwe dla Polski są rządy pozerów i dyletantów i dlaczego jeszcze 6 lat temu wielu rodzin nie było stać na zakup czekolady czy kilograma szynki.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Po prostu w UE każdy dba o swój przemysł, a Komisja podlizuje się Francji i Niemcom itd, tylko Polska tradycyjnie nie dba o swój interes.

No i mamy premiera, który traktuje rządzenie krajem jak zarządzanie składem węgla...

Byle do wyborów, byle do wyborów...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#3643

żeby było jeszcze ciekawiej, naciskają nas kraje bardziej socjalistyczne.

A ja uważam, że dobry byłby taki układ - stocznie produkujące na cele cywilne, to niech sobie będą prywatne, i czy zaopiekuje się nimi ukraiński kombinat Donbas czy jakiś okrętowy gigant z USA, to już jest mniej ważne. Ale stocznia produkująca na cele militarne to powinna być państwowa jako element przemysłu zbrojeniowego. Powinniśmy móc sobie flotę wybudować, żeby zrównoważyć Sowietów i Dojczland na Morzu Bałtyckim.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#3645