Etos Ketmana

Obrazek użytkownika rewident
Blog

Ketman odliczył kwotę. Długonoga dziewczyna wprawnym ruchem włożyła pieniądze do skórzanej torebki i ruszyła w stronę drzwi. Był tak zmęczony, że nawet nie odprowadził jej wzrokiem.

W ustach czuł cierpki smak alkoholowego i moralnego kaca. Jeszcze raz zasiadł przed komputerem. Szukał nowych przyjaciół. Właściwie poszukiwał jakiegokolwiek kontaktu z ludźmi. Tak bardzo chciał wrócić do tych czasów, kiedy był w centrum zainteresowania zgrabnych studentek i kolegów z opozycji demokratycznej. Tak bardzo chciał porozmawiać z kimś o głupotach życia codziennego. Tak bardzo chciał wyżalić się kumplowi, upić się i posobaczyć na zły system. Tak bardzo chciał... eh, to juz niemożliwe. Po tym co zrobił i co ujawniono, stał się czarnym ludem III, a może i IV RP.

Koledzy z  Gazety podtrzymywali go na duchu. Dostawał te marne pięć tysiaków na miesiąc w zamian za milczenie i redagowanie jakichś gównianych teksów płodzonych przez podniecone feministki i lesbijki. Nie znosił tego towarzystwa, bo wiedział, że jest jednym z nich i tylko dociekliwość jego ex-przyjaciela zepchnęła go na aut życia towarzyskiego i złamała znakomite perspektywy kariery. Czuł się skrzywdzony, bo widział bandytów i bezwzględnych donosicieli bezpieki w telewizji, słyszał bełkot wypowiadanych opinii, wiedział o milionowych interesach, które kręcą korzystając z zasłony milczenia mediów i naiwności plebsu. Czuł swąd i hipokryzję otaczającego go świata kurtyzan i gangsterów. Czuł odór lumpen-mieszczaństwa i jego politycznej reprezentacji. Nie mógł pogodzić się z tym, ze nie był już na topie, nie był jednym z nich. Poświęcili go w imię jakichś doraźnych interesików i obłudnej gry pozorów. Sucze syny, gorsze od endeków i watahy skinheadów.

Musiał milczeć. Ukojenie znajdował w auto-psychoterapii. Przypominał sobie czasy świetności, kiedy decydował o życiu lub śmierci homo-sapiens. Kiedy każdy jego donos odczytywany był z namaszczeniem na najwyższych szczeblach bolszewickich struktur. Kiedy on decydował, kto otrzyma awans, paszport czy przymusowy zjazd do esbeckiego karceru. Był, jak komendant Auschwitz, który mógł powiedzieć o sobie: „oni i tak wszyscy umrą, ale ja decyduję o kolejności!" Pamiętał uczucie spełnienia, kiedy władza „odpaliła" jego głównego konkurenta. Pamiętał te wyrzuty sumienia, które natychmiast przerodziły się w tryumf mocy i siły. Wtedy, tak - właśnie wtedy, był tak potężny, że świadomość męczeńskiej śmierci jego przyjaciela nie wywoływała nawet przyspieszonego bicia serca. Była niczym, liczyły się tylko realia i jego osobiste interesy. Liczyło się tylko poczucie władzy.

Ketman otworzył butelkę whisky. Potrzebował tego coraz bardziej. Nie wiedział dlaczego ogarniały go wątpliwości. Analityczny umysł zaczynał wierzgać i podpowiadać jakieś dziwne herezje. Może to nie on decydował, tylko decydowano za niego? Może był tylko narzędziem w rękach esbeckich łapsów? Może jego samodzielność była tylko częścią taktyki, strategii jego zleceniodawców? Dlaczego po każdym raporcie do centrali tak długo mył ręce? Czy czuł się jak niedroga call-girl, która po fakcie ściera z twarzy DNA klienta? Kim był i jaka była jego rola?

Był przecież też aktorem. Kiedy do jego drzwi zapukały dwie naiwne niunie z prywatnej telewizji, zaprosił je na kawę i zadbał o odpowiednią pozę. Chciał epatować złem i szokować. To przecież lubi młoda polska demokracja. Krew, mocz i łzy. Na to czekają widzowie i redaktorzy naczelni. Na to czeka salon. Nie zorientował się, że cała sprawa byłą prostą ustawką, zmianą warty i elementem wojny o rząd dusz. Gazeta słabła, a na jej miejscu miała zadebiutować nowa grupa nacisku. Dorzucił kilka gałęzi pod stos, na którym palono żywcem jego środowisko. To w końcu byli jego protektorzy i opiekunowie. Jak mógł tak łatwo dać się wmanewrować w tę grę? Czyżby tracił już czujność?

Kiedyś śmiał się z komputerowych maniaków. Do czasu aż zrozumiał, że Internet umożliwia bezosobowy kontakt z otoczeniem. Nie musiał pokazywać publicznie swojej zmęczonej fizys, aby nawiązać dialog z bliźnim. Znajomy podrzucił mu ciekawy temat.  Okazało się, że od jakichś dwóch lat w sieci funkcjonowało środowisko całkiem uzdolnionych dziennikarzy-amatorów. Byli bardzo wiarygodni, bo nieopłacani i niekontrolowani przez dużych graczy. Trochę jak dziewice w studenckim akademiku. Ketman uznał, ze warto wkroczyć i zaorać to poletko. Wstukał adres, zalogował się i..oniemiał. Jego nick był już zajęty, co więcej osoba podszywająca się pod niego wyprodukowała już kilka głupawych i pozbawionych sensu postów. W jednym z nich internetowy Ketman przyznawał się do donoszenia na kolegę, w innym, jak zbity kundel, płaszczył się przed prawicowymi blogerami. W kolejnym poście chwalił niedołężne działania rządu. Kto to mógł być? Czy to któryś z jego towarzyszy broni? A może to jakiś złośliwy przedstawiciel „spółdzielni ucho"? Pociągnął duży łyk prosto z butelki. Wspomnienia odżywały. Smutek i dziwne odrętwienie zaczynały opanowywać jego ciało.

Przypomniał sobie o zawartości schowka. Zebrał siły i podszedł do drewnianych drzwi. Otworzył je i wyciągnął kawał grubej liny. Wraz z nią jego oczy ujrzały mocny stalowy hak, zdolny wytrzymać ciężar ciała dorosłego mężczyzny. Tak, otwór w suficie był już przygotowany. Kiedyś, znajomy psycholog przekonywał go, że człowieka do decyzji ostatecznych może popchnąć nawet zupełna błahostka. Wtedy lekceważył te słowa. Dziś wiedział, że była to jedna z najbardziej istotnych opinii, jakie usłyszał w swoim życiu. W końcu jego curriculum vitae zostało już wyczerpane. Miał już swoje miejsce w historii. Dalsza wegetacja byłaby tylko przerostem formy nad treścią. Uśmiechnął się. Jeśli te katolickie oszołomy mają rację i tak wszyscy zasiądziemy kiedyś przy jednym stole...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

... więc szalomowi w dupę za tę historię!

Nikt porządny na tym nie straci, a może nawet paru zyska.

Bojkot!

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Optymizm jest tchórzostwem. (Oswald Spengler)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#4288

Nawet gdyby się straciło, to jedynie chwilowo.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4295

Facet już dawno zdecydował, że będzie najbardziej cynicznym i skutecznym agentem, teraz też zażywa swoistej sławy jako największa świnia III RP ( i na dodatek jedna z ofiar "kaczyzmu" i lustracji). Jaki sznur, jaki hak????

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#4292

Jestes wielki!:)

Doskonale ujete.
Kaska

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4302

To po prostu syndrom Urbana, Gadzinowskiego czy Senyszynki. Nie ważne za jaką cenę byleby o nim głośno od czasu do czasu było.

-=-=-=
Bardzo często zastanawiam się nad homonimicznością zachowań takich ludków i alkoholizmem. Wszystkie znamiona kliniczne alkoholika odnajdujemy w zachowaniach takich mendoweszek. To, że nie piją rynsztokowo to nieistotny szczegół.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4341