Moje ambicje

Obrazek użytkownika rewident
Blog

  Od dziecka chciałem być słuchany i podziwiany. Jako pięciolatek namówiłem babcie i dostałem pod choinkę śliczne cymbałki. Instrumentu używałem zawsze i wszędzie, najczęściej tak, aby zwrócić na siebie uwagę i przeszkadzać w rozmowie dorosłym. Metodę opracowałem do perfekcji i byłem z siebie bardzo dumny. Rodziców miałem łagodnych, więc po tyłku dostawałem tylko z rzadka.

Teraz już jestem dorosły i należę do intelektualnej elity naszego społeczeństwa. Czytam Gazetę Wyborczą i nie znoszę Kaczyńskich. Tuska właściwie też nie lubię, ale uważam go za mniejsze zło. Nie zastanawiałem się nad tym zbyt długo, ale w mediach tak o tym piszą, więc pewnie to prawda. Zresztą dlaczego media miałyby kłamać?

Oglądam też TVN, bo to dobry kanał informacyjny. Na wizji pojawia się dużo mądrych ludzi i zawsze na spotkaniach managerów marketingu mogę powołać się na jakąś zasłyszaną opinię. Lubię patrzeć jak kobiety przy stole zaczynają patrzeć na mnie z zainteresowaniem. „Taki mądry i obyty" - myślą sobie. Zawsze to miło pokazać się od tej lepszej strony. Ile można rozmawiać o tych przecenach butów czy staników, prawda?

Na tym TVN obejrzałem film o Maleszce. Facet był inteligentny, trochę może świnia, ale w końcu każdy orze jak może. No, takie były czasy i trzeba było ostro lawirować żeby do pierwszego starczyło. Teraz to mamy wszystkiego pod dostatkiem. Dobre fury i wakacje w Tunezji. Nie trzeba tak się ostro podlizywać władzy. Może czasem dobrze jest szepnąć kilka słów szefowi na temat kiepskich wyników kolegi z pracy. W końcu wszyscy tak robią. Normalka.

O Kaczyńskich słyszałem fajny dowcip; „co robią na korcie tenisowym? Grają w siatkówkę!" - he, he, dobre. W ogóle to pedał, znaczy się - gej. No, teraz trzeba kulturalnie się wypowiadać na te tematy. Kolega Sławek mi to powiedział jak byliśmy na fitnessie. Ten Sławek to zresztą bystrzacha jest, bo rozwinął niezły biznes. Ściąga egzotyczne ryby z Tajlandii. W Warszawie taki towar schodzi jak woda, bo wszyscy chcą jakoś się popisać przed znajomymi. Ktoś mi mówił, że stary Sławka pracował z tym Ketmanem czy Maleszką (wszystko jedno) i pierwsze kontrakty załatwiał gdzieś w kraju. Spotkałem go nawet, fajny facet, tylko trochę taki służbista. Mówi, ze ma wysoka emeryturę. Tak to jest - jak ktoś chciał i potrafił to się dorobił po 89 roku. Tylko te oszołomy z PiS coś gadają o tych emeryturach esbeków.

Czasem tez w robocie wejdę sobie na Onet. Podobno komentuje tam Ketman jako matka_kurka. Śmieszny nick, widać człowiek inteligentny i ma poczucie humoru. Zawsze dowala pisiorom, a oni nie potrafią odpowiedzieć. Wiadomo - cienkie Bolki. Taki Ketman ma po prostu warsztat i potrafi tak sprytnie ułożyć zdania, ze czasem nie wiadomo o co chodzi. Ja do końca tego nie rozumiem, ale czuję, że to nie byle kto. U nas w firmie przydałby się taki copy-writer. Na pewno opracowałby dobre teksty do reklam sosików i majonezu.

Lubię czasem zastanowić się nad własnym życiem. Kupuje wtedy „Politykę" i czytam od deski do deski. To mnie tak nastraja refleksyjnie i mam wtedy potencjał żeby myśleć. No i właśnie wczoraj pomyślałem, jaka to szkoda, że ja takim Ketmanem nie jestem.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Bardzo porządny tekst. Powtórzę to, co napisałem już w S24. Dobry jak poksipol albo jeszcze lepszy. Pozdrawiam,

---
referent Bulzacki

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-
referent

#4425