Afera media-politycy

Obrazek użytkownika R.Zaleski
Blog

Afera Czempińskiego określana jest przez media jako „największa afera III RP”. Ja wykryłem aferę przy której ta to pikuś. Nie kilka milionowych łapówek a miliony codziennie.

11 listopada wszyscy telewidzowie otrzymali kompletnie fałszywy obraz tego, co się działo na ulicach Warszawy. Sfałszowano fakty, podano i podaje się kłamliwą ich interpretację. O ile oburzamy się na policjanta, który skopał po głowie przechodnia, o tyle to co robią media, co dzień, z milionami innych zwykłych ludzi traktujemy jako szarą codzienność, a różnicy specjalnej nie ma. Media, czyli jak je nazwała Marta Kaczyńska „środki masowego przykazu”, to mniej fizyczna forma tego samego. To nie fala uderzeniowa a promieniowanie.

To co robią w Polsce można porównać np. do tego, co w dziedzinie wojny psychologicznej robiły angielskie służby specjalne przeciw Niemcom w czasie wojny, czy KGB służąca „imperium zła” jak trafnie określił ZSRR Reagan, przeciw Zachodowi. Jest to element wojny, taki sam jak strzelanie czy bombardowanie. Nawet niebezpieczniejszy, bo o ile tamte metody niszczą ludzi, o tyle te, poza tym powodują, że stają się wrogami samych siebie, aktywnie działają na własną i innych szkodę, co dzień a szczególnie w dniu wyborów. Najbardziej skrajny przykład to R. Cyba.

Od początku III RP, gdy medialny tort został podzielony, układ trwa zasadniczo bez zmian do dziś. Bez zmian jest grupa mająca jego poparcie, też obiekt jego stałych ataków. Jest to szeroko pojęta polska prawica. Polska kultura i tradycja.
Główne media elektroniczne są w rekach ludzi powiązanych z PRLowskimi służbami specjalnymi, najciemniejszymi siłami jednej z prowincji tegoż imperium zła. Poza tym środowiskiem mamy w drukowanych mediach kapitał niemiecki, kontynuujący z pewnymi modyfikacjami, bo w języku polskim, lewicowo- liberalny kulturkampf i pilnujący interesów kraju swojego pochodzenia. Podobnie jak Rosji, jest nim niedopuszczenie do tego by Polska była silna i samodzielna.

To z kolei nie może się obejść bez usłużnych „polityków”, którzy dla stanowisk zrobią wszystko, i zajmując te stanowiska dla własnego interesu też wszystko. Pomiędzy tymi politykami a mediami istnieje silna współzależność, symbioza. Jedni i drudzy ciągną konkretne korzyści, kosztem społeczeństwa, z takiego systemu. Jest to jak pokazuje historia ostatnich 22 lat quasi monopol na tort władzy i tort medialny. Gwarantujący nie dopuszczenie antyukładowej konkurencji.

System demokratyczny zakłada równe szanse w walce o władzę, dlatego mamy limity finansowania partii politycznych oraz na wydatki w kampanii wyborczej. Tyle że w praktyce taka kampania nie trwa miesiąc przed wyborami, tylko zaczyna się pierwszą wypowiedzią lidera po ogłoszeniu wyników poprzednich wyborów. Ostatnie jej miesiące mogą zmienić wynik partii o 20%, raczej nie więcej. O pozostałych 80% decydują lata pracy. Decyduje przede wszystkim informacja o niej w mediach.

Weźmy dowolny dzień z tych prawie 1,5 tysiąca pomiędzy wyborami. Cztery główne telewizje, w tym dwie państwowe, z których usunięto wszystkie masowe i prawie wszystkie niszowe opozycyjne programy, nadają dzienniki z których każdy ogląda około 3 mln ludzi każdy. Poza tym mamy telewizje informacyjne nastawione na informacje polityczne z kilkuset tysięczną widownią. Internet ze stałym strumieniem informacji głównych i niszowych portali. Prasę, którą w Polsce czyta milion ludzi. A teraz policzmy ile warta jest w danym dniu życzliwość większości z nich, to zaprzyjaźnienie o którym mówił Wajda. Brak krytyki tego co powinno być skrytykowane, pomijanie niewygodnych tematów, przeinaczanie rzeczywistości, fałszowanie ewidentnych faktów, brak proporcji czasu poświęcanego siłom politycznym. Z drugiej strony zachwalanie tego co jest kiepskie lub przeciętnie, ewidentna reklama, bezkrytyczne peany, propaganda sukcesu. Można dokładnie przeliczyć na konkretne pieniądze tę całą nadwyżkę ponad obiektywność, biorąc cennik reklam na dany czas antenowy czy za powierzchnię reklamy w gazecie. W najlepszym czasie reklama w telewizji to koszt kilkudziesięciu tysięcy. Przyjmijmy nawet, że to we wszystkich mediach jest to jedynie milion dziennie, choć równie dobrze możne być to 10 mln. Poza tym, ten rodzaj wpływu jest wielokrotnie skuteczniejszy niż reklama, którą traktujemy jako nieobiektywną.
Czyli jest to warte kilka miliardów na kadencję. Gdy dotacje dla dwu największych partii w tym czasie to po około 100 milionów.

Co z tego mają media? Mają pewność, że korumpowani przez nie politycy nie pozwolą nikomu wejść im w paradę, na ich rynek. Że taki delikwent nie dostanie koncesji, będzie wszelkimi siłami państwa niszczony, blokowany. Typowy układ mafijny, chroniący wart kilkadziesiąt miliardów rocznie tort reklamowy. Dotyczy to szczególnie telewizji i radia, gdzie przydział koncesji jest decydujący. To samo dotyczy innych interesów właścicieli mediów. Bardziej znany przykład, to stadion Legii.

Tak więc, w polskiej polityce mamy miliardy przeciw milionom a to i tak dotyczy jedynie PiS. W innych wypadkach przeciw dziesiątkom, czy setkom tysięcy złotych.

Bez dominacji wolnych, obiektywnych mediów nie ma i nie będzie demokracji, tylko jak teraz oligarchia.
Brak jest kompletnie, zresztą tak jak w wypadku polityków, prawnej odpowiedzialności za ewidentne kłamstwa czy dezinformację, która jest używana np. jako broń w czasie wojny. Powinna być karalna, gdy jest stosowana do ataku na własne społeczeństwo. Po takich relacjach jakie telewizje czy gazety przedstawiły z 11 listopada wielu pracowników mediów powinno być wyprowadzonych w kajdankach ze swoich biurowców. I właściciele, jeśli udowodniono by im wydanie takich poleceń.
Kraj w którym większość obywateli jest masowo okłamywana nie może się rozwijać. To jest drugie dno tego systemu. Powód dla którego uzyskuje on poparcie ze wschodu i zachodu. Nasi wielcy sąsiedzi od setek lat stawiali sobie to za cel i będą stawiać przez następne stulecia.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

szkoda, że Ziobro go nie rozumie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#203058

Media wykorzystują Ziobro, bo uważają, że rozbicie ich wroga jest im na rękę, a tak nie jest. Ziobro też wykorzystuje media. Nie mówi tego co PJN.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#203082

Zaludnianie mediów przez czerwone dynastie, jest gwarantem
niezmienności linii.
Tak, jak wcześniej do jednostek KBW, tak dziś do mediów
przepustką jest świadectwo czerwonego pochodzenia.
Ten proces postępuje.
Pozdrawiam

"My nie milczymy, my rośniemy,zmieniamy w siłę gorzki gniew- I płynie w żyłach moc tej ziemi, jak sok w konarach starych drzew" Yuhma

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#203065

Praca też podobna jak w KBW, tylko nie fizyczna a medialna likwidacja przeciwników systemu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#203083

rozpłynie się w zachwycie.
W jaki sosób moralnośc i etykę dziennikarską porównac
można, z głębokim korytem?.Nie wspomnę już o "Fryderykach"
i bywaniach na salonach u pańskiego stolca.
http://www.youtube.com/user/janolsza?feature=mhee

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

JAN OLSZEWSKI

#203067