Ucieczka z kina "POlska"

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

 

 

 

 

Spora część dziennikarzy, publicystów, polityków, a także pożytecznych idiotów nie wiedzieć, czemu zwanych celebrytami, ze zrozumieniem podeszło do decyzji zawsze dobrze rozgrzanego sędziego Macieja Jabłońskiego, który wydał decyzję o zbadaniu stanu zdrowia psychicznego Jarosława Kaczyńskiego przez dwóch psychiatrów.

Co ciekawe do tego chóru piewców niezawisłości, nieomylności i apolityczności sądów dołączył euro deputowany i członek PJN, Michał Kamiński, który decyzję sędziego doskonale rozumie i potrafi ją uzasadnić lepiej niż sam Stefan Niesiołowski.

Nie wiem czy również na postawę sędziego miały wpływ, a jeżeli tak to jaki, te słowa wybitnego profesora Nałęcza:

- Kiedy prezes zaczął mówić do tej młodzieży, że Polska jest Titanikiem, to dla mnie było to jakieś polityczne molestowanie, coś na kształt politycznej pedofilii

Przecież jest oczywistym, że pan sędzia Jabłoński nie żyje w próżni i gdzieś w tam w tej jego niezawisłej od zwykłej ludzkiej przyzwoitości głowie oprócz tabletek uspakajających, musiała pojawić się ta pedofilia oraz krążyła zapewne po tęgiej prawniczej łepetynie zarzucana prezesowi PiS nekrofilia czy nawet zoofilia, bo przecież od dawna wiadomo, że ma kota na punkcie kotów.

Jeśli do tego dodamy jeszcze wytropione przez media podejrzane uczucie, jakie Jarosław Kaczyński żywi do swojej rodzonej matki to jak nic możemy tuż przed wyborami dowiedzieć się jeszcze o związku kazirodczym.

Reasumując, tylko dzięki demokracji, wolności mediów i dociekliwości wiodących dziennikarzy oraz salonowych mędrców III RP wiemy już o Jarosławie Kaczyńskim całkiem sporo.

Myślę, że nawet za czasów sprawiedliwości ludowej nie udało się nigdy dowieść, że któryś z „karłów reakcji” czy „uczestników imperialistycznego spisku” był nie tylko „zdrajcą” socjalistycznej ojczyzny, ale jednocześnie mordercą niewinnej kobiety i żyjącym w kazirodczym związku pedofilo-zoofilo-nekrofilem.

W tamtych czasach, co prawda dysponowano również odpowiednio rozgrzanym i niezawisłym wymiarem sprawiedliwości z całym czambułem sędziów Jabłońskich oraz dodatkowo specami od wyrywania paznokci czy sadzania delikwenta na nodze od taboretu, ale dziennikarskie kwiecie i media nie dorównywały finezją tym naszym współczesnym.

Choć ostatnio pojawiły się pewne okoliczności łagodzące, jeśli chodzi o zarzut pedofilii to jednak dowody na pozostałe zbrodnie prezesa są ewidentne i jak to się mówi twarde, czego dowiedzie wkrótce nasz niezawisły Jabłoński.

Właśnie niedawno sam prezydent Komorowski spotkał się z przedszkolakami w Żywcu, a premier Donald Tusk zaprosił do siebie młodych piłkarzy z Ełku – uwaga, wszyscy do lat 12. Do dziś nie wiadomo, co na to seksuolog amator i tropiciel pedofilii Nałęcz? Cała Polska czeka, aż da swój profesjonalny głos w tej podejrzanej i bulwersującej sprawie.

Myślę, że wszystkie te plagi, jakie spadają na prezesa PiS są pokłosiem tego, że w sposób tak bezczelny jak i zaskakujący zawiódł Tuska z Putinem i nie wsiadł 10 kwietnia 2010 roku do rządowego samolotu z prezydentem na pokładzie, a później złośliwie jak to tylko on potrafi nie zjawił się w łódzkiej siedzibie PiS gdzie pragnął go odwiedzić były członek Platformy Obywatelskiej, Ryszard C., taksówkarz z Częstochowy z donosicielską przeszłością.

Podsumujmy teraz sobie te wszystkie poczynania naszego rządu miłości podjęte w celu umacniania demokracji w naszym kraju.

Wiadomo, że rząd medialnie sam się wyżywi, więc jak najbardziej zrozumiały jest zakaz emitowania płatnych spotów wyborczych i wystawiania bilbordów. Z chwilą przejęcia mediów publicznych już przez te słuszne i właściwe partie polityczne, salon z Czerską i Wiertniczą zaprzestali histerii na temat upartyjnienia owych mediów, a prezydent Bronisław Komorowski nie utyskuje już na partyjną TVP.

Donald Tusk tak jak i sam Janusz Palikot zaniechali nawoływania Polaków do bojkotu płacenia abonamentu natychmiast po opanowaniu mediów publicznych i wyrzuceniu z nich krytycznych wobec władzy dziennikarzy.

Kolejnym etapem jest karanie obywateli za artykułowanie niesłusznych poglądów, na co mamy coraz więcej przykładów.

Grzywny, kary więzienia w zawieszeniu, najazdy ABW o szóstej rano, pobicia i zatrzymania dziennikarzy, walka z „mobilnym namiotem” Solidarnych 2010 przed prezydenckim pałacem, nota dyplomatyczna do Watykanu, to najnowsze przykłady rozumienia demokracji i wolności słowa przez rząd i establishment III RP. Jeżeli dodamy do tego dane o tym, że co dziesiąty Polak jest inwigilowany, a Polska pod tym względem stanęła za miłościwie panującego nam Tuska na czele państw Unii Europejskiej to część młodych dobrze wykształconych z dużych miast wcześniej czy później musi sobie zadać jedno pytanie:

Jeżeli lata 2005-07 były określane, jako straszny czas i zagrożenie dla demokracji w Polsce, to jak nazwać to, z czym mamy do czynienia dzisiaj?

W 1990 roku wszedł na ekrany jeden z najważniejszych polskich filmów o czasach komuny, cenzurze i zabijaniu wolności słowa.

Ucieczka z kina „Wolność”, Wojciecha Marczewskiego to obraz wspaniały i przejmujący. Nigdy nie pomyślałem, że po przeszło dwudziestu latach, właśnie za rządów Donalda Tuska i wspomagających go mediów z Czerskiej i Wiertniczej znowu aktualne w sposób dosłowny staną się słowa komunistycznego cenzora Rabkiewicza granego brawurowo przez Janusza Gajosa:

„Cenzura jest potrzebna. Cenzurowanie jest sztuką. Dobry cenzor powinien być artystą. Poza tym to jest gra. Jeżeli ktoś na przykład napisze: "Precz z komuną", to wiadomo, że trzeba to wykreślić. Ale jeżeli ktoś napisze "bydło"? To już należy się zastanowić, czy to odnosi się do obory czy do władzy.”

Mamy powrót do totalitarnej przeszłości. Karana jest każda ostra krytyka władzy, a „Bydło” profesora z małą maturą, która spłonęła, Bartoszewskiego, odnoszące się do „opozycyjnej obory” jest dozwolone i wzbudza aplauz.

Przy każdej okazji, szczególnie podczas obchodów kolejnych rocznic naszych narodowych powstań, jak mantra powtarzany jest frazes o genetycznym wprost umiłowaniu przez Polaków wolności.

Nasza bierność na jawnie zamordystyczne poczynania rządu Tuska, wspierane przez media i salon III RP, musi budzić obawy o dzisiejszą kondycję Polaków. Skąd się bierze tyle rozentuzjazmowanej gawiedzi bijącej brawo, kiedy zwalczana jest bezpardonowo niezbędna w każdej demokracji opozycja, a jej lidera poniewiera się jak za najgorszych totalitarnych czasów?

Drugie pytanie dotyczy tych, którzy po 1989 roku weszli w posiadanie III RP. Cóż takiego się stało, że zdecydowali się na tak haniebne metody? Czy nie powoduje nimi strach i panika, że jak nigdy dotąd są bliscy utraty władzy, przywilejów oraz poniesienia zasłużonej kary za zło, jakie wyrządzili Polsce i Polakom?

Czy Donald Tusk nie przypomina już tylko, „Bestii”, czyli Mika Tysona, który dla zdobycia mistrzostwa jest gotów nie tylko złamać wszelkie reguły obowiązujące na ringu, ale i odgryźć ucho Jarosławowi Kaczyńskiemu tak jak „Bestia” Evanderowi Holyfieldowi?

W Polsce jest już znacznie gorzej niż na ringu podczas tej pamiętnej walki z 1997 roku. Tam przecież znaleźli się sędziowie, którzy Tysona zdyskwalifikowali.

U nas są organy ścigania, służby specjalne, sądy, prokuratura, trybunał konstytucyjny, media, lecz nikt tam nie ma interesu lub woli i odwagi by zdyskwalifikować będącego w amoku i jednocześnie panicznym strachu premiera i jego ekipy.

Pozostały nam tylko październikowe wybory, ale po brukselskich i wałbrzyskich oszustwach, które w każdym normalnym kraju wywołałyby burzę, nie bardzo wierzę w ich uczciwość.

Kto wie czy na samym końcu nie rozstrzygnie o wszystkim coraz popularniejsza w Europie rozgrzana ulica?

Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie (26/2011)

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

(i nie jestem w swojej diagnozie odosobniona), że nie wybory nam pozostały, a wyjście na ulicę.
Słuchałam dziś telefonicznej rozmowy z moim "ulubionym" specjalistą, niejakim Kikiem (czytaj: Kikaczkiem), który wyraził obawę, czy aby wrażenie sukcesu, jakie chce stworzyć Tusk prezydencją wystarczy Polakom na jesieni, po powrocie z wakacji, gdy trzeba będzie odstać, co swoje w korkach, prace sezonowe się skończą, a dzieciom trzeba będzie zakupić nowe komplety podręczników, gdyż zmieniają się one każdego roku.
Powiem tak, kokosie: jak prorządowy, protuskowy, proplatformiany Kik się o to martwi - to musi być coś na rzeczy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#167951

Moim zdaniem, dopóki coraz bardziej realna klęska ekonomiczna poprzez decyzje POprawnie rządzacych nie dotknie bezpośrednio jedynej masowej siły - rolników, to niewiele jest już zorganizowanych grup społecznych zdolnych do masowych protestów za cenę własnego zdrowia i życia. Tyle już wpadek zaliczył obecny nurt rządzących, że starczyłoby ich na kilka kadencji a jedynym tego skutkiem jest bunt patriotów na portalach, natomiast lemingi, które zostały "marchewką" oszukane i tak uważają, że jest to wynik wielkiego krachu ekonomicznego na świecie a gdyby rządził PiS to byłoby jeszcze gorzej, co jest wynikiem prania ich pozostałości po mózgach przez media.
Co do wyborów, to moim zdaniem na ich "wynik" przygotowują już nas słupki "sondaży" a "obawy" Kik-a są tylko zasłoną dymną, za którą przygotowują zasłużone kilkuprocentowe zwycięstwo.

niezależny Poznań

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

niezależny Poznań

#168009