Polacy gotowi na wyrzeczenia w walce z rodzimą Al-Kaidą

Obrazek użytkownika kokos26
Kraj

Postkomuniści, kiedy przejmowali władzę w 2001 roku, mimo oszałamiająco dobrego wyniku wyborczego z racji na własną niechlubną przeszłość nie mogli sobie pozwolić na takie bezczelne i jawne niszczenie państwa jak dziś czyni to Platforma Obywatelska.

W 1989 roku tak zwanej lewicy laickiej i postkomunistom był potrzebny naturszczyk Wałęsa z Matką Boską w klapie, aby miejscowa gawiedź, a przynajmniej jej większość uwierzyła, że rzeczywiście „idzie nowe”.

Dzisiaj zwijanie państwa polskiego dokonywane przez koalicję różowych z czerwonymi znowu wymaga jakiegoś uwiarygadniacza, więc sięgnęło ponownie po zasłużonego mędrca i stratega Gdańska.

Tym razem to Wałęsę wpięli sobie w klapy hipokryci z PO-SLD-PSL i bronią go cynicznie jak Zawiszy.

Po to jednak by można było działać w tak bezczelny, niezgodny z interesem narodowym i polską racją stanu sposób, sam I Elektryk III RP nie mógł wystarczyć.

Aby można ograniczać demokrację i niszczyć wszelkimi sposobami opozycję, która przez dwa lata napędziła właścicielom Polski tyle strachu, należało doprowadzić do takiej sytuacji, że miejscowy plebs nawet, kiedy dostrzeże, że mówiąc krótko „to nie tak miało być, oj nie tak”, zaciśnie zęby i stwierdzi, że i tak jest to mniejsze zło.

Obawiam się, że po aferze Misiaka i Grada, kłamstwach Palikota, niszczeniu armii, likwidowaniu przemysłu zbrojeniowego, upadku przemysłu stoczniowego i rybołówstwa, większość rodaków myśli sobie „Trudno. I tak uniknęliśmy większego zła”.

Ucieknięto się to sprytnego zabiegu. Należało w Polsce wytworzyć za pomocą ciągle postkomunistycznych mediów psychozę strachu, poczucie zagrożenie i wskazać jedynych wybawców.
Z pomocą pospieszyła lewacka międzynarodówka prasowa i zaniepokojone wybijająca się na niezależność Polską, Rosja i Niemcy.

I tak doszło do ujawnienia w naszym kraju rodzimej filii Al-Kaidy z aż dwoma Osamami bin Ladenami na najwyższych szczytach władzy.

Strach pomieszany z pogardą i nienawiścią jak wiemy odbiera ludziom rozum i zdrowy rozsądek.

Z przerażeniem słucham telefonów do „Szkła kontaktowego” z apelami typu „Kocham was. Utopcie tych kaczorów” czy „zniszczcie tych parchów”.

Dziś na ołtarzu walki z wrogiem nr 1 wielu gotowych jest poświęcić wolność słowa, zawiesić na kołku demokrację, oddać całkowitą kontrolę nad służbami specjalnymi i patrzeć spokojnie na upadające stocznie, przemysł zbrojeniowy i karłowacenie polskiej armii.

Warto jednak przypomnieć dzisiejszym włodarzom trzy rzeczy.

Po pierwsze, to 30% społeczeństwa nie dało się na ten numer nabrać.

Po drugie, każdy prędzej czy później przestaje wierzyć w bajki.

Po trzecie, to dokładnie 215 lat temu po zwycięskiej Insurekcji Warszawskiej lud stolicy wieszał w publicznych egzekucjach zdrajców narodu, którzy jeszcze kilka dni wcześniej byli opływającymi w luksusy „elitami” żyjącymi w poczuciu bezkarności.

Ciekawe, że ta rocznica była równie niepopularna w PRL jak i dzisiaj w III RP?

Jak myślicie? Dlaczego?

Ocena wpisu: 
Brak głosów