Ciemności kryją Polskę i lud… w hipnozie leży?

Obrazek użytkownika tutejszy
Kraj

Ciemności kryją ziemię i lud we śnie leży,
Lecz dlaczego śpią ludzie, żaden z nich nie bada.
Przebudzą się bez czucia, jak bez czucia spali

Adam Mickiewicz, „Dziady”

Za tydzień, po wakacjach, znów ruszą polityczne szachy, a miliony Polaków dadzą się poprzestawiać jak pionki na szachownicy. Tak było zawsze - ofiarami wielkich planów królewskich, dyktatorskich i partyjnych, są zwykli ludzie. Tylko czy tym razem Polacy muszą przegrywać z aż tak prymitywną propagandą? Warto zdać sobie sprawę z hipnotycznych sztuczek Platformy Obywatelskiej, nie tylko po to, by ich uniknąć – wszak wielu to robi, ale także, by zdać sobie sprawę z kolejnego źródła postsowieckich metod obecnej ekipy rządzącej.
A stan społecznego zahipnotyzowania jest niebywały – wszyscy znamy przebieg eksperymentu Pawłowa – określony dźwięk zwiastował psom zbliżanie się pory posiłku. Zawsze po dzwonku miski zapełniały się jedzeniem. Potem okazało się, że nawet gdy jedzenia nie było, to sam dzwonek wywoływał u psów ślinotok. Dziś ludzie Platformy wdzierają się do umysłów Polaków takimi dźwiękami. Są to słowa klucze, które otwierają drzwi do podświadomości przeciętnego obywatela. Zupełnie jak w hipnozie.

Przeklęta polska szabelka
Podczas debaty telewizyjnej kandydatów na prezydenta padały przeróżne argumenty – przeważnie nie były to postulaty najwyższych lotów. W swoich przemówieniach kandydat Komorowski mógł pochwalić się przed narodem, że spłodził pięcioro dzieci i daje mu to mandat do sprawowania władzy. Mówił też o wszechpanującej atmosferze zgody i miłości. I nagle rzuca zdanie: „I oczywiście nie warto prowadzić polityki wymachiwania szabelką” (pierwsza debata przedwyborcza, podsumowanie rundy dotyczącej polityki zagranicznej).
Padło słowo – klucz. Zahipnotyzowanymi przed ekranami telewizorów Polakami wstrząsnął dreszcz obrzydzenia „No właśnie – pomyśleli wszyscy naraz – przecież nie chcemy wymachiwania szabelką”. W logice właściwej nie byłoby miejsca na taką reakcję – Jarosław Kaczyński ani przez chwilę nie wspomniał o jakimś awanturniczym postulacie dyplomatycznym. Jak pamiętamy, był łagodny jak baranek, a stanowczość przejawiał wobec spraw wewnętrznych. A jednak ten dziwny argument o „wymachiwaniu szabelką” pojawia się niejednokrotnie w debacie publicznej.
Źródłem tego wytrychu jest świadoma, konsekwentna propaganda antypolskich reżimów totalitarnych. Zaczęło się 2 września 1939 roku pod Krojantami, gdzie polska kawaleria starła się z niemiecką dywizją pancerną zadając przeciwnikowi duże straty. Strona polska stosowała wtedy znane karabiny przeciwpancerne Ur i działka Bosfors 37 mm, które były w stanie uszkodzić stosunkowo jeszcze cienki pancerz czołgów niemieckich. Konie w kawalerii służyły do szybkiego przemieszczania, zaś sam atak był często wykonywany pieszo. Pod Krojantami atak karabinowy na biwakujący II oddział pancerny Wermachtu został przeprowadzony skutecznie, acz z dużymi stratami, z powodu przewagi przyjaciela. Włoski korespondent prasowy widząc szable na pobojowisku podrasował nieco relację i przesłał do Rzymu wiadomość o szaleńczej odwadze polskiej kawalerii, która z bronią białą rzucała się na czołgi. Goebbelsowska propaganda ujęła ten wątek inaczej – nakręcono film propagandowy, w którym polscy kawalerzyści szarżują na czołgi uderzając lancami w pancerz. Ten idiotyzm miał posłużyć do zademonstrowania aliantom, że Polacy nie są w stanie wypełnić zobowiązań bojowych, a u żołnierzy niemieckich wywołać przekonanie o niższości przeciwnika.
Sprawa by pewnie umarła wraz z klęską Niemiec, ale czerwony raj przyniesiony na bagnetach sowieckich potrzebował podtrzymania mitu nieporadnej, szalonej II RP. Skorzystano więc z nazistowskiej (!) propagandy dla dyskredytowania Polaków w powojennym państwie. Wielki wkład ma tu Andrzej Wajda, który w filmie „Lotna” pokazuje scenę podobnej szarży. Nie mógł sobie reżyser znaleźć skuteczniejszego mistrza niż sam Goebbels! Wspomagali go bracia Brandysowie tworząc mit kozietulszczyzny, że ci Polacy rzekomo od stu pięćdziesięciu lat z lancami rzucają się na nowoczesną broń – czy to ogniową – jak pod Samossierą, czy pancerną – jak to w kampanii wrześniowej. W Polsce Ludowej wytrych słowny: „z szabelką na czołgi” miał być określeniem uspokajającym Polaków, którzy przecież z tak potężną siłą, jak Związek Sowiecki nie mogą się równać.
Zakamuflowany rozkaz, porównywalny tylko do rzuceniu psu komendy: „siad!”, albo „spokój!” okazał się jednak dla polskich psów Pawłowa niesłychanie skuteczny - w potocznych dyskusjach wierni Polacy powtarzają magiczne słowa, a kandydat na Prezydenta rzucił to niedorzeczne hasło pokazując swoje intelektualne korzenie.

Normalność!
Każdy kto próbuje wyperswadować znajomym miłość do Tuska zna ten moment dyskusji. „Co ci dała Platforma?” – pytamy często. „Normalność!” – pada wtedy zatrważająca odpowiedź. Czym jest normalność?
Znakomity analityk systemów totalitarnych, Georg Orwell, zmagania swego bohatera z partyjną machiną władzy osnuł wokół walki o wartości. Winston Smith dopuścił się myślozbrodni, gdy powtarzał sobie, że „Normalność nie jest średnią statystyczną”, jak chce tego wszechwładna partia. Definiowanie normalności jako „średniej” wszystkich cech jest relatywizowaniem wartości – jest myleniem normalności… z „pospolitością”! Kandydat na prezydenta zjednywał sobie wyborców swoimi płytkimi przemówieniami, swoim dyletanctwem, korzystaniem z wikipedii – teraz już pokolenie magistrów, którzy w przypisach zamieszczają odnośniki do internetowej encyklopedii mogą spać spokojnie. Nawet głowa ich państwa z tego korzysta przy najważniejszych decyzjach. On jest taki jak ja – Pan Bronek z piątką dzieci. Kaczyński, który w swoim życiu zrzekł się strony osobistej i poświęcił się polityce, kłuje tych „normalnych”, a raczej „pospolitych” Polaków w oczy. Gość, który mówi, że kocha ojczyznę, że „Polska jest najważniejsza”, aspiruje do bycia kimś lepszym, a ja – pospolitak normalny – wolę, by prezydent nie był lepszy ode mnie.
Ale w owym powtarzającym się mitycznym argumencie o „normalności” kryje się też pewna idea. Znamy doskonale odpowiedź Donalda Tuska na ankietę z nr 11-12 miesięcznika „Znak” z 1987 roku. „Polskość to nienormalność” – pisał Tusk. Polskość ze swoim bagażem historycznym, którego Tusk „nie miał specjalnej ochoty dźwigać” była też przeszkodą dla reżimu komunistycznego. Dlatego Tusk i Komorowski są normalni.

Wielki hamulcowy
Tak młodzież określała i do dziś często określa Lecha Kaczyńskiego. To właśnie Prezydent ze swoim „veto” stanowił poważny problem dla rozwoju kraju. Platforma to liberalny olbrzym, który idzie naprzód, wraz z duchem czasu, który niesie nam skrzętnie przygotowany plan reform, a Kaczyński to karzeł pętający się pod nogami olbrzyma. Zapluty karzeł! Naprawdę zapluty – owe mityczne „mlaskanie” i „seplenienie” Kaczyńskiego urosło do rangi narodowego problemu. Pryszczaci nie lubią, gdy ktoś się śmieje z ich trądziku, ale z „mlaskania” się chętnie pośmieją. Szkoda, że ich rówieśnicy, którzy też byli takimi „zaplutymi” (z nienawiści!) karłami, ginęli z rąk NKWD i UBecji w lasach i piwnicach komisariatów. Ich następcy wolą dołączyć do „pałkarzy” systemu.
Gdy zabrakło wielkiego hamulcowego, olbrzym będzie kroczył dalej drogą postępu, choć okaże się, że:

Gdy wieje wiatr historii,
Ludziom jak pięknym ptakom
Rosną skrzydła
Natomiast
Trzęsą się portki pętakom

Ten fragment ma ciekawą historię – cytowany często przez prawicowych publicystów na zobrazowanie nędzy polskiego nihilizmu i postpolityki, tak naprawdę powstawał pod piórem Gałczyńskiego na wyszydzenie wrogów socjalizmu. Ów „wiatr historii” to nic innego jak „odkryte” przez Marksa prawa dziejowe, które przynoszą postęp i rewolucję proletariatu – autor napisał ten wiersz w 1953 roku, niemalże w tym samym czasie, gdy pisał panegiryki na cześć Stalina i paszkwile na wrogów Polski Ludowej. Powyższy tekst określa mianem „pętaków” ludzi podziemia niepodległościowego.
Dziś to my jesteśmy pętakami. Ale już drugi raz się okazuje, że ani nam nie trzęsą się portki, ani ludziom postępu nie wyrastają skrzydła – prędzej garb, od ciężkiej pracy na podwyższony podatek VAT i opłacanie kolejnych afer.

Ostatnie wybory?
Wydaje nam się, że jest już po wyborach prezydenckich. Możemy się jednak spodziewać, że już za chwilę w debacie publicznej pojawią się znowu słowa – wytrychy, budzące w zahipnotyzowanych Sowpolakach określone reakcje. Na sygnał medialnego dzwonka, jak psom Pawłowa, zacznie z ust cieknąć ślina, z nienawiści do szerzącego nienormalność (czyli polskość) karła, który wymachuje szabelką.
Dojdzie też nowy element w wyborach parlamentarnych 2011 roku, gdy psy laboratoryjne usłyszą z ust medialnego Pawłowa, że to są już ostatnie ważne wybory, że został już ostatni etap, ostatni kroczek do całkowitego pozbycia się „wroga postępu”.
Większości wyborców Platformy nie ma co przekonywać, bo jak tu dyskutować z człowiekiem, który jest zahipnotyzowany i reaguje tylko na zakodowane w podświadomości bodźce?

Najstraszniejsze jest to, że wybory parlamentarne, gdzie Sowpolacy będą potrzebni do dobicia Kaczyńskiego, faktycznie mogą okazać się ostatnimi wyborami, w których będzie w czym wybierać.
Tutejszy

Tekst został opublikowany w ostatnim numerze Warszawskiej Gazety

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Muszę pogratulować niezłej analizy, szkoda, że tak mało ludzi to zrozumie??? Większość nawet nie przeczyta całości!!! Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#82282

Dziękuję za zainteresowanie. Tekst może trochę przydługi, na blogi chyba lepiej stosować krótkie formy, tyle, że w tym wypadku zdemaskowanie jednego "słowa - klucza" nie ukazywałoby kontekstu. A w przypadku "szabelki" no to trzeba trochę merytorycznych kwestii poruszyć.

Zależałoby mi, żeby szczególnie ten slogan o "szabelce" był w Polsce odkłamany, bo jest wyjątkowo antypolski, nawołujący do tchórzostwa pod płaszczykiem racjonalizmu i rozwagi.

Ten hipnotyczny chwyt zabija w polskim duchu chęć walki i niepodległościowy sens działania.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

---
A na drzewach, zamiast liści...

#82287

Dziękuję za tekst, potrzebujemy rzetelnych analiz i edukacji.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#82347

Doskonałe ! Dziękuję autorowi, szczegolnie za ustęp o "szabelce".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Firley

#82948