Sikorski pracuje na Komorowskiego

Obrazek użytkownika michalgasior1
Kraj

Idę o zakład, że w prawyborach prezydenckich Platformy Obywatelskiej z dużą przewagą zwycięży Bronisław Komorowski. W koncepcji prawyborczej kampanii dostrzegam zaś zaszyfrowany plan politycznego zmarginalizowania (przynajmniej na jakiś czas) Radosława Sikorskiego.

Dziwię się wszechobecnym spekulacjom, które na pierwszy plan wysuwają tezę o równych szansach obu kandydatów i wewnętrznym rozdarciu członków Platformy. Od początku bowiem wiadomo, że Komorowski startuje z olbrzymim handicapem. Przede wszystkim z racji dłuższego stażu w PO i tak zwanej czystości partyjnej. To argument nie do zbicia, bo okres politycznej symbiozy Sikorskiego z PiS-em na pewno nie działa na jego korzyść. Dla partyjnych działaczy może okazać się zresztą jednym z kluczowych przy podjęciu ostatecznej decyzji. Komorowski jest więc murowanym faworytem, co dla mnie jak już wspominałem jest oczywiste od początku. Wydaje mi się również, że z podobnego założenia wychodzi Donald Tusk.

Powszechnie znane są atrybuty i właściwości obu kandydatów. Komorowski – powaga, spokój, doświadczenie, Sikorski – młodość, energiczność, porywczość. Z tej dwójki to właśnie obecny minister obrony wyrasta na fightera, człowieka gotowego zanurzyć się w brutalnym politycznym błocie. Dał się poznać z tej strony zarówno dzięki często przywoływanej retoryce dorzynania pisowskiej watahy, jak i już w pierwszych dniach prawyborczej kampanii. Wystąpienie na wiecu w Bydgoszczy okraszone aluzjami do wzrostu Lecha Kaczyńskiego świadczy o tym, że Sikorskiego należy zakwalifikować do kategorii gdzieś pomiędzy Palikotem, a resztą Platformy.

Czy Tuskowi nie przeszkadza, że Sikorski tak mocno wali w prezydenta? Myślę, że nawet więcej – premier spodziewał się tego i dał wyraźne zielone światło. I oto mamy następujący obraz. Z jednej strony jest stateczny Komorowski dyskutujący merytorycznie o modelu prezydentury, z drugiej zaś Sikorski, bezlitośnie okładający obecnego prezydenta i przy okazji dokonujący autodestrukcji.

Fortel Platformy i Tuska może polegać na tym, że Sikorski wciągając Kaczyńskich w brutalną walkę jeszcze przed właściwą kampanią, jednocześnie wzmacnia Komorowskiego, który stanie do ostatecznego starcia. Radek oczywiście postępuje w zgodzie z własnym sumieniem, jak najbardziej starając się o punkty na własne konto. Paradoksalnie pracując takimi metodami na siebie, pracuje na wynik przeciwnika. Po przegranych prawyborach utrzyma co prawda stanowisko ministra obrony, ale dzięki swej agresywnej ofensywie przynajmniej na jakiś czas straci animusz i wysoką pozycję.

Jest jednak druga strona całej tej historii. Co się wydarzy jeśli Sikorski wzniesie miecz przeciwko swoim?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Z gory przepraszam za brak ogonkow, ale do jutra jestem w adolflandzie.

Ogolnie zgoda, poza jednym.
Handicap (dosl. ulomnosc, kalectwo), to kara nakladana faworytowi by zrownac jego szanse z podrzednym graczem. Jakby, nie wiem, Jamajce wybito przednie zeby i zaczal okrutnie seplenic, co by go narazilo na utrate glosow "estetow" w wyscigu ze zdradkiem - to bylby handicap. To cos, co zwieksza szanse rywala.

Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!

#49669