Gombrowiczowski pojedynek na miny

Obrazek użytkownika michalgasior1
Kraj

Przeciwnicy stanęli naprzeciwko siebie i oddali serię min kolejnych, przy czym na każdą budującą i piękną minę Komorowskiego, Sikorski odpowie brzydką i szpetną kontrminą. Miny, jak najbardziej osobiste, swoiste i wsobne, jak najbardziej raniące i miażdżące, stosowane mają być bez tłumika aż do skutku.

Wnet zawył Nowak: Możecie zaczynać!

I właśnie gdy to mówił, że „mogą zaczynać”, właśnie gdy powiedział, że „zaczynać mogą”, rzeczywistość przekroczyła swe ostatnie granice, nieistotność skulminowała się w koszmar, a zdarzenie z nieprawdziwego zdarzenia stało się zupełnym snem. Frazes przeistoczył się w grymas, a grymas pusty, czczy, próżny i jałowy złapał i nie puszczał. Nie byłoby dziwne gdyby Sikorski i Komorowski ujęli twarze w ręce i cisnęli na siebie. Nic już nie mogło być dziwne.

Wtem już Bronek wystawił twarz i odwalił pierwszą minę tak gwałtownie, że i moja twarz skręciła się jak gutaperka. Mianowicie zamrugał jak ktoś, kto wychodzi na światło z ciemności, rozejrzał się na prawo i lewo z nabożnym zdumieniem, zaszeleścił wąsem, zamrugał gałkami ocznymi, wystrzelił nimi w górę, wybałuszył, otworzył usta, krzyknął z cicha, coś tam dojrzał na suficie, przybrał wyraz zachwycenia i trwał w nim, w upojeniu i w natchnieniu, po czym przyłożył rękę do serca i westchnął.

Sikorski skurczył się, skulił i uderzył w niego z dołu następująco, przedrzeźniającą, druzgocącą kontrminą. Także przewracał, także podniósł, wybałuszył, także rozdziawił w stanie cielęcego zachwycenia i obracał w kółko tak spreparowaną twarz, póki do jadaczki nie wpadła mu Mucha, wtenczas zjadł ją. Bronek nie zwracał na to uwagi, zupełnie jakby pantomima Radka nie istniała (miał bowiem tę wyższość, że dla zasad czynił, nie dla siebie), lecz wybuchnął płaczem gorszyn, żarliwym i szlochał osiągając w ten sposób szczyt pokajania, objawienia i wzruszenia. Radek też zaszlochał i szlochał tak długo i obficie, póki z nosa nie pojawiła mu się młodzieńcza i fikuśna kapka, wówczas strząsł ją do spluwaczki osiągając w ten sposób szczyt obrzydliwości.

To zuchwałe bluźnierstwo przeciw największym uczuciom wyprowadziło jednak Bronka z równowagi, nie wytrzymał, mimo woli dostrzegł i z tej irytacji, na marginesie szlochów, spiorunował śmiałka wściekłym spojrzeniem. Nieostrożny! Radek tylko na to czekał! Momentalnie wyszczerzył i wypiął gębę tak obmierzle, że tamten, ugodzon do żywego, syknął.

Bronek powoli się wycofał, doprowadził do porządku rysy i z powrotem wystrzelił wzrokiem w górę, a co więcej, wysunął nogę jedną naprzód, zwichrzył wąsa i trwał tak samowystarczalnie, z zasadami i ideałami, po czym podniósł rękę i nieoczekiwanie wystawił palec wskazujący wzwyż. Co za cios!

Radek niczym dziki zwierz jakiś natychmiast wystawił ten sam palec i napluł na niego, podłubał nim w nosie, drapał się nim, spotwarzał jak mógł, jak umiał, bronił się atakując, atakując bronił się. Palec Bronka ciągle, niezwyciężno, trwał na wysokościach. Radek gryzł swój palec, wiercił nim w zębach – robił wszystko, co w mocy ludzkiej, żeby go zohydzić. Niestety, niestety, nieubłagany zwyciężony palec nie ustępował. – Zwycięstwo! – zakrzyknął Palikot.

Sikorski wyglądał okropnie. Charczał, toczył pianę z pyska, złapał się za palec i ciągnął, chcąc go wyrwać, wyrwać z korzeniem, odrzucić, zniszczyć tę wspólność z Bronkiem, odzyskać niezależność!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Trochę oglądałem, a potem mi się odechciało. Przed debatą odniosłem wrażenie, że kandydatom na tak mało ważną funkcję jak prezydentura, puszczają nerwy. Ta dyskusja o więzieniu i sowieckich helikopterach... Ta teza, że prezydent powinien być ("troszku":):):)) po Oxfordzie i mieć żonę Amerykankę i kontr-teza, że dzięki Komorowskiemu Radek mógł studiować i wrócić na gotowe (jeśli idzie o żony, to Komorowska jest przaśna mamuśka)... Komorowski posunął się nawet dalej, pytając, czy Zdradek (padł zarzut permanentnej nielojalności!) nie szuka sobie nowych "wrażych hord do rżnięcia".
Nuda... Nuda... "Niech umarłe same grzebią własne umarłe".... :):):)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#52452

Mnie ta zabawa w kampanię wyborczą zwaną prakampanią i dlatego nie wliczaną do kosztów kampanii wyborczych ani nie rejestrowany czas antenowy wg obowiązujących zasad trochę przypomina cyrk na kółkach. "Drogi Bronisław" wyzwał małego Radka na ubitą ziemię przed kamery publicznej (pisowskiej???) TVP. Walka miała odbyć się zgodnie z zasadami honorowymi na szpady ale że żaden z kandydatów na kandydata nie jest człowiekiem honorowym wg kodeksu Boziewicza (nominacje mogli sobie najwyżej kupić z dodatkiem do GW) więc zmieniono zasady pojedynku i rywale mieli grać w rzutki celując do portretu urzędującego prezydenta.
Dla lemingów to bardziej bezpieczne i jakie śmieszne. Będzie o czym gadać w szkle kontaktowym jak celnie konkurenci trafiali w Kaczora.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#52453

... fajniejszy, niż go pamiętałem.

Super tekst!

Pzdrwm

triarius
- - - - - - - - - - - - - - - -
http://bez-owijania.blogspot.com - mój prywatny blogasek
http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#52460