Uwiarygodnialnia.pl - "internat" w Jaworzu

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

MOTTO

„Przygotowywanie fałszywej opozycji, podczas wprowadzania
kontrolowanej demokratyzacji, która będzie wykorzystana do wytworzenia
sprzyjających warunków dla ujednolicenia działań z socjaldemokratami,
wolnymi związkami zawodowymi i katolikami”.

( wg.A.Golicyna- z wytycznych o nowej polityce KGB)

Wśród świadomych obywateli dosyć powszechnie akceptowany jest pogląd, że w ciągu długich lat osiemdziesiątych służby specjalne PRL dokonały wyboru i obróbki grupy ludzi, z którymi następnie zawarto „historyczny kompromis” i którym „przekazano władzę”. Wiele wskazuje jednak, że ekipę kierowniczą III RP przygotowano już wcześniej, gdyż była ona praktycznie "gotowa" jeszcze przed 13 grudnia 1981r.
Natychmiast po wprowadzeniu stanu wojennego podjęto akcje „Jodła”, Klon”,”Renesans”, w ramach których przeprowadzono setki rozmów „profilaktyczno-ostrzegawczych”, „sondażowo-rozpoznaniowych”, z aktywistami zdelegalizowanej Solidarności. Nie chodziło tylko o pozyskanie tajnych współpracowników do bieżącej inwigilacji. Szukano ludzi nadających się do „recyklingu” – użytecznych, mogących przydać się w przyszłych planach komunistów.
Późniejsza akcja „Parawan” przed „reaktywacją” Solidarności miała już bardziej polityczne cele. Chodziło o dobór kadr do organów przedstawicielskich, struktur regionalnych i samorządowych. Wybrańcami niekoniecznie musieli być ludzie pozostający „na kontakcie” z „organem założycielskim” – typowano osoby odpowiadające pewnemu profilowi (np. wielodzietny działacz katolicki cieszący się zaufaniem załogi).
Rekrutująca się spośród działaczy Solidarności rzesza internowanych przetrzymywana była w ok. 50 miejscach na terenie Polski. Były to przeważnie wydzielone oddziały w zakładach karnych, a osadzonych obowiązywał złagodzony regulamin więzienny. Z internowanymi prowadzone były regularne rozmowy, dokonywano pozyskań do współpracy i typowano ludzi nadających się do „konstruktywnej opozycji”.
Istniał jednak jeden „internat” zupełnie inny od wszystkich pozostałych. Tutaj internowani zamiast tłuc się wiele godzin w „lodówkach” –więziennych budach, zostali dowiezieni helikopterami. Funkcjonariusze SB nie nękali ich rozmowami, a warunki bytowe mieli bez porównania lepsze niż inni (wygodniej miał tylko Najznakomitszy Internowany, który cierpiał za Ojczyznę polując z Kiszczakiem w Arłamowie).
Mowa tu o miejscu internowania w wojskowym ośrodku wypoczynkowym w Jaworzu na terenie poligonu drawskiego, nad jeziorem Trzebuń.
Istnieje mało znana książka „Solidarność w Województwie Koszalińskim 1980-1989”napisana przez A. Frydrysiaka. Autor ( „...pracował jako urzędnik państwowy, żonaty, syn Maciek”) zna wiele szczegółów, bo był szefem archiwum Komendy Wojewódzkiej MO w Koszalinie. Ktoś by powiedział, że esbecy piszą nam historię zgodnie z zasadą „historię piszą zwycięzcy”, ale gdyby nie pan Frydrysiak nie można byłoby przytoczyć poniższych cytatów:

„... w autobusie przywieziono 106 paczek Było w nich pełne wyposażenie, a więc:
ubrania, kosmetyki, żywność, kiążki i notatki. Przywieziono również owoce południowe: pomarańcze, banany, cytryny, ananasy.(...)
W chwili przyjazdu do Jaworza nie było wytycznych dotyczących postępowania z internowanymi, zastosowano zatem regulamin ośrodka obowiązujący wczasowiczów podczas turnusu wypoczynkowego. Ten tymczasowy regulamin obowiązywał internowanych podczas całego pobytu (...)
Wśród internowanych widoczne było zróżnicowanie. Na dole „drabiny społecznej” stali szeregowi członkowie „Solidarności”, wyżej byli znani opozycjoniści i działacze związkowi, a na szczycie znajdowali się intelektualiści.”

Trochę dziwne z tymi „szeregowymi członkami Solidarności” – internowano raczej funkcyjnych. Chodziło chyba o „rozmycie”, by „skład osobowy” nie był zbyt jednolity.
Dowiadujemy się też, że:

„W czasie wolnym (?) internowani prowadzili wykłady(...)
Słuchaczami wykładów byli internowani oraz żołnierze i milicjanci będący po służbie.”

To chyba jedyny wypadek w historii, żeby tolerowano tępienie aparatu represji dopuszczając potencjalną wrogą
indoktrynacje. Widocznie wykłady naszych intelektualistów nie wyrządzaly większych szkód w postawach ideowych milicjantów.
Co niedzielę była msza św. odprawiana przez biskupa przyjeżdżającego specjalnie z Koszalina. Uczestnictwo we mszy nie było obowiązkowe - osoby nie będące katolikami (oj, było ich trochę) miały wolne.
Dalej autor pisze:

„Głównym powodem przyjazdów ks. biskupa była troska o zdrowie internowanych, a także warunki, w jakich przebywali. Dary przywoził również sekretarz episkopatu ks. biskup B.Dąbrowski, z którym znani opozycjoniści byli na ty. W paczkach od osób prywatnych i różnych instytucji przesyłano: warzywa, salami, odzież oraz kosmetyki dla kobiet czy tytoń holenderski do fajki dla Bronisława Geremka.”

Frydrysiak przytacza też fragment wspomnień pisarza A. Szczypiorskiego (osobom wrażliwym zalecam zaopatrzenie się w chusteczkę do ocierania łez):

„Dużo śniegu, biała wysoka barykada oddzieliła nas od świata. Tym lepiej. Przyszedł czas refleksji, skończyła się zadyszka ustawicznego biegu wydeptaną ścieżką, śladami tysięcy innych .Każdy z nas jest tutaj sam, wbrew pozorom i wbrew zapewnieniom, że nigdy dotychczas nie byliśmy tak bardzo razem. Chwała Bogu, że możemy egzystować w tym ciepełku iluzji, ale niekiedy chwyta mnie za gardło naprawdę zimna ręka prawdy.
Przyszedł czas, żeby każdy był trochę oddzielnie, sam na sam ze swoją prawdą. Dopiero teraz dojrzewamy. Dopiero teraz coś wielkiego może z tego wyniknąć. Dopiero teraz przyszła godzina wyboru, przełomu, wielkich, olśniewających odkryć samego siebie. To pewne, że wolałbym inny rodzaj próby. Ale i ta próba, gorzka, bolesna, straszna – winna być przyjęta z wdzięcznością. Nie dlatego, że znów los nas doświadcza, ale z tej prostej przyczyny,że dzięki temu doświadczeniu będziemy bliżej prawdy, a zatem bliżej nas samych.”

Jak widać nie istnieje granica grafomanii, powyżej której michnikowszczyzna nie byłaby w stanie wylansować „pisarza”.
Tylko przedwczesna śmierć uchroniła tego pismaka przed nagrodą Nobla. Ten „Autorytet Moralny był lansowany jako „sumienie narodu” i „następca Żeromskiego”.
Ci, którzy wiedzą, że pochodzący z mniejszości narodowej
TW „Mirek” całe życie współpracował z UB i SB (podobnie zresztą jak większość jego rodziny) z trudem musieli opanowywać odróch wymiotny.
W Jaworzu zdobywali status pokrzywdzonego m.in.:
Wł.Bartoszewski, A.Małachowski, T. Mazowiecki, B.Geremek, St.Niesiołowski, B.Komorowski, A. Celiński, A. Drawicz, R.Bugaj, A.Szczypiorski, A. Czuma,A.Pawlak, J.Jedlicki, J.Holzer, St. Amsterdamski, J. Kusnierek, M.Rayzacher, R.Zimand. Wielu z nich ma tzw. piękną przeszłość opozycyjną, byli więc groźniejszymi wrogami reżimu. Dlaczego trzymano ich w lepszych warunkach ?
Choć wśród 73 internowanych znajdowały się także, jak rodzynki w cieście, osoby zacne, ale od razu widać, że to elita III RP, a także „kwiat szpiclostwa polskiego”.
W oddalonym o 5 km hotelu dla kadry wojskowej w Głębokiem był jeszcze jeden osrodek internowania. Przetrzymywano tam inną elitę - najwyższych funkjonariuszy partyjno – rządowych PRL z E.Gierkiem, P.Jaroszewiczem na czele.
Ciekawostką może być informacja, że pani Gierkowa przylatując z Warszawy helikopterem w odwiedziny, „podwoziła” przy okazji panią Szczypiorską - żonę „opozycjonisty”.
Tak więc decyzją odległego o tysiące kilometrów centrum, po sąsiedzku spotkały się dwie elity, ekipa odchodząca i ta, która miała być dopiero powołana.
Skład osobowy internowanych w Jaworzu dowodzi, że ekipy kierownicze III RP były dobierane znacznie wcześniej i potwierdza opinię Anatolija Golicyna o wieloletnich przygotowaniach do „pierestrojki”.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

kłamstwa o przesladowaniach,udręce...etc

a tymczasem

gnojono zwyczajnych Nowaków,Kowalskich..........ktorzy umeczeni,znękani przesladowaniami

nawet nie dożyli dzisiejszych "tłustych lat"z powdu biedy,chorob.

wszak dla nich nawet rent nie było,ponieważ wyrzuceniz pracy za działalnośc.

nie mieli się nawet do kogo

odwolac.........i za TO mam żal do wielkiego "elektryka",

wyrosł na naszych plecach.........i natychmiast zapomniał

o tych bezimiennych ,najdzielniejszych.........

 

110 za artykuł,smutne 10

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#48572

trzeba to potraktować jako załącznik spotu Komorszczyzny i wysyłać w świat do nieswiadomych ludzi

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#63599

...trzeba też przeczytać książkę Andrzeja Rozpłochowskiego "Postawią ci szubienicę" /tak ryczał do Andrzeja przez telefon TW "bolek", jak nie chciał dopuścić do strajku generalnego w 1981, a Andrzej z największym MKSem w Polsce, stanął mu na przeszkodzie..."Postawią ci szubienice, a mi tron. Ciebie powieszą a mnie będą wielbili"... Waluś się nachapał, a Andrzej dostał zarzuty do kary śmierci włącznie, za próbę obalenia przemocą ustroju socjalistycznego...pozdrawiam...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

zimny drań
 

#236419

gość z drogi

mamy 2012 rok i jest jeszcze gorzej,ministrowie TW rządzą nami,ba

nawet robią nam "reformy" z piekła rodem,

Smoleńsk do dzisiaj nie wyjaśniony

a zwłoki śp Pana Gosiewskiego /za info z sieci/noszą  podobno znamiona profanowania

ciała...

pamietam jaką wojnę na klawiatury staczaliśmy z "przeciwnikami"

celowo nie używam słowa: adwersarze,bo za elitarne by było, do szczekających

pamietam jak  dopiero  użycie stwierdzenia,że szydzą z człowieka i z jego choroby,szczekania lekko ucichły...

ale nikt z nas nawet nie myślał,że czeka nas 

10 Kwietnia 2010,

mimo,że te napaści działy się tuż,tuż 

przed Narodowym Dramatem

Wsi wesoła,wsi sPOkojna ...

a Wiosna idzie od Budapesztu

pozdrowienia dla pana Andrzeja ,wszak  w jego Hucie rejestrowaliśmy naszą K.Z

10 :)

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#237936