Czy przywrócenie Województwa Częstochowskiego będzie wstępem do rozbicia dzielnicowego Polski?

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

Lider Ruchu Autonomii Śląska Gorzelik zapowiedział, że do 2020 roku Śląsk uzyska autonomię. Powiedział on też coś bardziej złowrogiego – w końcu bez Śląska Polska sobie radziła przez kilkaset lat – że następnie autonomię otrzymają inne regiony kraju.

Gorzelik sam tego nie wymyślił - dlatego słuchajmy uważnie co mówi, bo przez niego przemawiają Scenarzyści i Reżyserzy historii.
Tak nawiasem mówiąc to lider RAŚ, choć urodzony na Śląsku nie jest Ślązakiem. Jego rodzice przyjechali tu ze wschodniej Polski, żona pochodzi z Łodzi, a on sam nawet "godoć" po śląsku nie umie - jest więc klasycznym "gorolem". Bardzo to przypomina "kaszubskość" Tuska. Ktoś się posługuje przebierańcami.
Każdy, kto trafił w zwykły dzień na Jasną Górę i zobaczył kłębiący się tłum pielgrzymów, turystów czy po prostu wiernych, wie, że tu jest Duchowa Stolica Polski. Widząc zakurzonych uczestników Rowerowej Pielgrzymki z Lublina, niedomordowanych Polaków z Żytomierza, Górali w strojach regionalnych czy Kaszubów, czuje się, że tu jest serce Polski.
Częstochowa administracyjnie należy do Województwa Śląskiego. Jak Polacy znieśliby oderwanie od Polski najważniejszego maryjnego sanktuarium?

Prawdopobnie Stratedzy szukają rozwiązania tego problemu.

W „Niedzieli” z 7 VIII jest artykuł zatytuowany „Czy powróci Województwo Częstochowskie”, z którego możemy się dowiedzieć, że „Rada Miasta Częstochowy poparła pomysł Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej na Rzecz Utworzenia Województwa Częstochowskiego, żeby wystąpić do Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego z propozycją zorganizowania ogólnopolskiego referendum w sprawie powołania województwa częstochowskiego”. Następnie jest informacja, że hierarchia kościelna uznała to za „cenny głos społeczeństwa obywatelskiego”.
Operacje na żywej tkance społecznej takie jak zmiana granic, czy „autonomie”, wymagają długiej pracy, by mogły być przeprowadzone bez komplikacji. Od pamiętnej „Jesieni Ludów” 1989 r. – czasu „bulu i nadzieji”- przeprowadzany jest proces dekompozycji ładu wersalskiego. Nie odnotowaliśmy go, ponieważ śledziliśmy z zapartym tchem rzekomy upadek komunizmu.
Tych, którzy uczyli się (?) historii już w III RP informuję, że ład wersalski polegał na utworzeniu po I Wojnie Światowej szeregu państw narodowych, a także Jugosławii i Czechosłowacji na gruzach upadłych imperiów.

Jak podaje Chr. Story („McIlhany Report”1998r), w lutym 1990 roku odbyło sie w Genewie spotkanie sekretarza Gorbaczowa z kanclerzem Kohlem na którym postanowiono podzielić Czechosłowację. W ciągu roku państwo to, „wolą obywateli” rozpadło się na Czechy i Słowację.

Wkrótce podobny los spotkal Jugosławię. Tutaj dezintegracja odbywała się pod przykryciem „wyzwalania się z pod komunizmu”. Pierwsza oddzieliła się Chorwacja (natychmiast uznana przez Niemcy). Sprawy jednak nie poszły tak gładko – nastapiła seria krwawych wojen zanim osiągnięto cel.

Uciekinier z KGB Jurij Bezmienow zeznał, że jego pierwszym zadaniem „na placówce” było działanie na rzecz rozpadu Pakistanu (oddzielenia Bangladeszu).
Jak widać cel wytknięty przez Lenina (opanowania całego świata) wygodniej jest realizować działając na mniejszych terytoriach.
Państwa zamieszkałe wspólnie przez wiele narodowości podzielić było stosunkowo łatwo.
Znacznie wiecej pracy wymaga obróbka tak jednolitego etnicznie państwa jak Polska. Mrówcza praca nad dezintegracją wszystkich ogólnopolskich instytucji trwa od lat: podzielono PKP na kilkadziesiąt spółek, podobnie systemy energetyczne, a Pocztę Polską likwiduje się pod legendą „niekonkurencyjności w grze rynkowej”.
Trudniejszą sprawą będzie jednak wygenerowanie „narodowości śląskiej” i prawdopodobnie temu służyć miał niedawny spis „powszechny”. Wydaje się, że w regionach poza Ślaskiem mało kto widział na oczy rachmistrza spisowego, a ci nieliczni do których zwrócono się telefonicznie otrzymywali najczęściej tylko JEDNO pytanie: O narodowość. Gdy usłyszeli „polska” informowali, że to skrócona forma spisu i to wystarczy.
Była też możliwość spisywania się przez internet, i tu fachowcy zwracali uwagę na liczne luki w systemie umożliwiające fałszerstwa.

W sierpniu na zabytkowych murach miejskich w Tarnowskich Górach (odległych od Częstochowy o 40 km) nieznani sprawcy umieścili tablicę o treści „Slązakom, jacy by nie byli” Nie wiedomo po co i kto umieścił zagadkową tablicę. Jedno jest pewne, że nie była to Niewidzialna Ręka Rynku.
Możemy się tylko pocieszyć (ale jaka to pociecha...), że nie tylko my podlegamy takiej obróbce. Wystarczy wymienić kłopoty Belgii, Ligę Północną we Włoszech, autonomię Szkocji i Walii, problemy Hiszpanii, którzy nie mają już hymnu narodowego (została im tylko melodia). Gdy w okolicach Nicei zapytałem przewodniczkę o dwujęzyczne napisy, odparła ze zniecierpliwieniem, że ktoś im tworzy „narodowość prowansalską” i w ramach poprawności politycznej muszą to znosić.

Warto o tym wszystkim wiedzieć, gdy usłyszymy wdzięczną narrację o „małych ojczyznach”, „Europie stu flag” czy „autonomii jako najwyższej formie samorzadności”.

Praca nad erozją państw narodowych i naprawieniem „niesprawiedliwości Wersalu”- jak to określił Putin w pamiętnej mowie na Westerpatte – trwa.

Angielski sowietolog Christopher Story twierdzi, że rozszerzenie Unii Europejskiej na wschód wpisywało się idealnie w strategię opanowania kontynentu przez (neo)sowietów.
W tym kontekście dopiero rozumiemy starania naszej „lewicy” na rzecz akcesji do Unii. Ludzie, których uważaliśmy za „zaufanych przyjaciół Rosji” mile nas zaskoczyli działaniami, które odczytaliśmy jako zgodne z naszą racją stanu.
Teraz wiemy, że wstępując z takim entuzjazmem do UE zintegrowaliśmy się z podmiotem politycznym zupełnie odmiennym od naszych wyobrażeń. Zamiast do unii państw wolnych i demokratycznych wstąpiliśmy raczej do „Wspólnoty Państw Niepodległych” czyli czegoś w rodzaju nowego ZSRR, gdzie rządzi już nawet nie „koncert mocarstw”, a „strategiczne partnerstwo” rosyjsko- niemieckie.
I to był kolejny przekręt jakiemu nas poddano. Nie mniejszy niż ten z „Okrągłym Stołem”.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 Inwestycje unijne w regionach niegdyś poddanych władzy Niemiec to też element pewnej strategii. Jeśli w wyborach głosowanie na prezydenta czy do Sejmu sympatie układają się zgodnie z podziałem dzielnicowym z okresu zaborów, to czy ktoś nie pomaga w kreowaniu takiego obrazu? Wydaje się, że już dopinane są sprawy podziału Polski (przynajmniej w sensie ekonomicznym), co ustalono na najwyższych szczeblach w roku dziewięćdziesiątym (Kohl - Gorbaczow). Kiedyś też był tajny protokół dzisiaj znany od nazwisk dwóch ministrów spraw zagranicznych.

Stany Zjednoczone są konsekwentnie z Europy wypychane. Przyczółek polski został stracony, gdy do władzy doszedł Tusk, a potem Komorowski.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#178145

Za takie słowa foldojcz Gorzelik,dawno powinien gnić w więzieniu,ale w POlszewi,foldojcze,ubeki,masoni,Żydzi i komuchy mogą robić i mówić co chcą,bo rząd POlszewicki POzwala im to robić,weżmy takiego Sekułę,chciał zmienić nazwę Polskiego miasta Zabrza na Hindeburg.i zero reakcji POlszewickiego rządu,to jest nie do pomyślenia gdzieś indziej na świecie,foldojcz Gorzelik mógł POjechać do Putina i mu POwiedzieć ze Syberia staje się autonomiczna i nie zależna od Rosi,to pewniakiem tego Sybiru by już nie opuścił,to są dowody że w Polsce nie rządzą Polacy,ale ludzie co tylko mówią PO Polsku,ale nie myślą PO Polsku

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#178147

kitciwucho; A Belgia , która już rok nie ma rządu.Do połowy zgłaszają pretensje Niemcy , a do drugiej połowy Francja.Zdaje się ,że jeśli rozdrobnić , podzielić, skłócić,osłabić, to łatwiej podbić.Tęgie głowy nad tym myślały od samego końca drugiej wojny światowej.Nic się nie dzieje przypadkiem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kitciwucho

#178154

"Prareferendum" w Pszczynie w sprawie przywrócenia autonomii Śląska przyniosło ciekawe wyniki - większość Ślązaków po prostu gorzelików olała - wzięło udział 5% uprawnionych (a biorąc pod uwagę, że raczej nie było kontroli nad rzetelnością głosowania obstawiam, że głosowało dużo mniej - aktywiści oddawali pewnie głosy za rodzinę - żonę, ciotkę, wujka itp. - w końcu zgodnie z nową ordynacją dopuszczalne jest głosowanie przez pełnomocników:)). Podobno zaś na onetach napisali, że 99,9999% :) głosowało za autonomią, tylko nie podali, że ponad 95% olało gorzelikową hucpę. I tak to wygląda - na marsze autonomistów przyjeżdża z całego Śląska tylu ludzi, że więcej gromadzi przeciętna msza w wiejskim kościele. Ale nagłaśnia się to w mainstreamowych mediach jako potężną demonstrację. I niewątpliwie nie jest przypadkiem takie przekłamywanie. Mieszkam na Śląsku, w tym roku jakoś rachmistrz do mnie nie zawitał. W poprzednim spisie byliśmy odpytywani. Może rzeczywiście znali odpowiedź moją i mojej rodziny na temat narodowości i nie mieli po co do nas przychodzić.
P.S. Na Śląsku godają na Gorzelika - sznaps (od gorzałki):)
oszołom z Ciemnogrodu

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

oszołom z Ciemnogrodu

#178254

Najpierw Śląsk, a potem Pomorze Zachodnie zmanipulują; sposób i pretekst jakiś się znajdzie. Jest Meklemburg-Vorpommern, to u nas będzie autonomiczne Pommern. Kto mieszka w Szczecinie, albo okolicach, ten wie, co się tam wyrabia. Jacy aktywni są samorządowcy w zacieśnianiu "współpracy" z Brandenburczykami.

Niemcy lansują koncepcję Partnerstwa Odry, a nasi "lokalni patrioci" idą na pasku. Kto jeszcze nie słyszał o tym pomyśle, zachęcam do odwiedzenia strony: http://www.oder-partnerschaft.eu/index.php
Już mapka wiele mówi: odbudowa Prus, w nowoczesny sposób, zmiana granic już nie jest potrzebna. Wystarczy powiązać gospodarczo cały teren na wschód od Odry z Niemcami.

W broszurze na ten temat p. Jacek Baraniecki, dyrektor Wydziału Polityki Regionalnej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego napisał: "Celem tej transgranicznej inicjatywy jest zbudowanie efektywnej regionalnej wspólnoty, która zintegruje region nadodrzański zarówno w sferze politycznej, jak i pod względem infrastruktury ..." (dokument w pdf; wpiszcie w wyszukiwarce hasło: Prezentacja - partnerstwo odry - 20 lipca 2010)

Zintegrowanie obszarów należących do dwóch państw pod względem politycznym to nic innego, jak dezintegrowanie zachodniej części kraju od reszty Polski, czyli - rozbiór. To powtórka z historii. Rolę, którą dawnie odgrywali magnaci, teraz odgrywają marszałkowie województw.

Drugi "szczyt polityczny".
http://transinfo.pl/text.php?id=30279

Od kiedy to spotkania samorządowców nazywa się szczytem politycznym? Chyba, że się ma plany polityczne. Kilka wieków temu za coś takiego uczestnicy położyliby głowy pod topór. Teraz to się nazywa współpracą regionalną. Dlaczego ABW się temu nie przygląda?
Cyt. z komunikatu:
"13 stycznia w Poczdamie odbył się drugi szczyt polityczny polsko-niemieckiej inicjatywy Partnerstwo Odry, w którym udział wzięli m.in. marszałkowie województw dolnośląskiego, lubuskiego, wielkopolskiego i zachodniopomorskiego. W ramach spotkania dyskutowano m.in. o przygotowanym przez niemiecką stronę opracowaniu „Osiem regionów- wspólna polityka transportowa”. To oznacza, że na reszcie o sprawach transportowych dyskutujemy na najwyższym szczeblu. Na spotkanie przybyli członkowie władz regionów, tj.: marszałkowie, premierzy krajów związkowych, wojewodowie oraz prezydenci miast uczestniczących we współpracy. Ze strony polskiej w szczycie wzięli udział: Marcin Jabłoński - Marszałek Województwa Lubuskiego, Marek Łapiński - Marszałek Województwa Dolnośląskiego, Marek Woźniak - Marszałek Województwa Wielkopolskiego, Władysław Husejko- Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego, Wojewoda Lubuski Helena Hatka, Wojewoda Wielkopolski Piotr Florek, Piotr Stachańczyk - Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Straw Wewnętrznych i Administracji RP, Współprzewodniczący Polsko-Niemieckiej Komisji Międzyrządowej po stronie polskiej oraz prezydenci Zielonej Góry i Gorzowa Wlkp. Natomiast skład delegacji niemieckiej przedstawiał się następująco: Matthias Platzeck - Premier Kraju Związkowego Brandenburgia, Erwin Sellering - Premier Kraju Związkowego Meklemburgia-Pomorze Przednie, Klaus Wowereit - Rządzący Burmistrz Kraju Związkowego Berlin, Erhard Weimann - Sekretarz Stanu, Pełnomocnik Wolnego Państwa Saksonia przy Federacji Niemieckiej i Rolf Mafael - Ministerstwo Spraw Zagranicznych RFN, Współprzewodniczący Polsko-Niemieckiej Komisji Międzyrządowej. Nie zabrakło również obecności przedstawicieli ministerstw z obu krajów oraz z Ambasady RP w Berlinie."

I dalsze: http://www.berlin.polemb.net/index.php?document=1866

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#178290