Zaplanowany wcześniej wyjazd służbowy w celach prywatnych

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

Wyjasnienia przywódców Nowoczesnej na temat portugalskiej eskapady R. Petru nie muszą zawierać sprzeczności, gdyż historia zna przypadki podróży służbowo – prywatnych.

W Miami Herald Tribune był artykuł omawiający sposoby kontaktu i przekazywania wynagrodzeń od KGB (dziś SWR) dla swoich amerykańskich usługodawców. Okazuje się, że najwygodniej tego typu działania przeprowadza się w miejscu atrakcyjnym turystycznie, odwiedzanym przez tysiące turystów. Takim dużym hubem szpiegowskim dla "pracobiorców" z obu Ameryk, oddalonym od wścibskich oficerów amerykańskiego kontrwywiadu, jest Peru. Mając taką wiedzę trudno jest uniknąć podejrzeń co do charakteru Tuskowej "podróży życia". Tymbardziej, że wkrótce po Tusku także Radosław Sikorski pojechał podziwiać Peru. W mediach była lakoniczna wzmianka "Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski wracając z sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Yorku, odwiedził Peru".Każdy, kto widział globus, wie, że droga z Nowego Yorku do Polski nie wiedzie przez Peru.

We wspomnianym artykule podanych jest parę szczegółów. Okazuje się, że w rozliczeniach szpiegowskich przekazuje się do ręki gotówkę unikając zostawiających ślad przelewów bankowych, czy przekazów przynoszonych przez listonosza (trzeba kwitować).

Ponieważ przy wjeździe do USA należy zgłosić wwożoną gotówkę powyżej 10 tys. dolarów, wypłaca się kwotę 9999 $. Miami Herald opisał historię pewnego amerykańskiego turysty, który co roku regularnie odwiedzał Peru pobierając "świadczenia emerytalne" dla swojego ojca – szpiega KGB skazanego na dożywocie (sowieci dbają o sprawy socjalne swoich agentów).W końcu gościa zmknięto za nieścisłości podatkowe.

Prawdopodobnie istnieją także inne podobne miejsca turystyczne odwiedzane przez "usługodawców" w podróżach służbowo – prywatnych.

Czy wyjazd przywódcy Nowoczesnej z towarą to podróż służbowo – prywatna? (muzycy dancingowi "towarą" nazywają damę użyteczną erotycznie np."towara na klawiszach i wokalu")

Czy taka "opera mydlana" to tylko kamuflaż – "maskirowka" i żer dla tabloidów, a prawdziwy cel był inny? Znane zdjęcie zostało wykonane w samolocie na Maderę, lecz przewodniczący Petru twierdzi, że nie był na Maderze. Może na wyspie było tylko międzylądowanie, a Petru udał się dalej np. na Azory. Z Ponta Delgada to już połowa drogi do Sorosa. Wiele autorytetów twierdzi, że wprawdzie Kaczyński jeszcze nie strzela do ludzi, ale MOŻE. Na podobnej zasadzie – nie wiadomo, czy Petru przywiózł walizkę petru – dolarów, ale MÓGŁ. Żaden celnik nie odważyłby się poprosić męża stanu o otwarcie walizeczki.

Stan polskiej demokracji spędza sen z powiek i leży na sercu wielu życzliwym ludziom na całym świecie. Odbyły się już 4 sesje w Parlamencie Europejskim na ten temat, choć ciągle nie było debaty w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ.

Pamiętamy tzw. moskiewską pożyczkę, gdy rezydent sowieckiego wywiadu Ałganow wręczył przywódcy Millerowi w mieszkaniu konspiracyjnym SB walizkę z milionami dolarów na cele demokracji.

Były kumpel Tuska podkablował, że także ten przywódca dostawał środki (w reklamówkach od Aldiego) na cele demokracji, ale z innego kierunku – od bratniej niemieckiej partii. Przywódcy KOD-u też coś wspominali o "środkach zewnętrznych". Jedno jest pewne – walka o demokrację kosztuje. Zielone ludziki, które tak się starają by uniemożliwić rządzenie i realizacje programu PiS, nie będą tego robić za friko. 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)