Niewypowiedziana wojna z narodem polskim

Obrazek użytkownika wawel24
Kraj

I znowu zostaliśmy faszystami, antysemitami i wywołaliśmy wojnę światową... Od kiedy trwa i jak przebiega niewypowiedziana wojna z narodem i państwem polskim? Fizycznie ekspansywne kultury o charakterze imperialnym i ekskluzywistycznym rzucają oszczerstwa na nacjonalizm katolickich państw starając się stworzyć złudzenie, że np. nacjonalizm polski jest takim samym zagrożeniem, jak… ich “nacjonalizm”, czyli jak nacjonalizm germański, rosyjski, żydowski i anglosaski.

 Niewypowiedziana wojna z narodem polskim 1944-2019 - metody okupacji i perspektywy samoobrony

§ 1. Wojna kulturowa i cywilizacyjna z narodem polskim. Trzej główni wrogowie polskiej suwerenności narodowej – przebrania walczących z polskim nacjonalizmem – wojna kulturowa z polską tożsamością narodową i cywilizacją łacińską – podmiana idei przewodnich – tolerancja narzędziem szerzenia zobojętnienia cywilizacyjnego – zobojętnienie cywilizacyjne zabija naród – obrona tożsamości etnicznej – herosi walki duchowej – historyczne prawo zwalczania się cywilizacji – podjęcie walki warunkiem istnienia narodu.

 

W II poł. XIX w. cywilizacyjne ideologie niemiecka (prusacki bizantynizm), rosyjska (cywilizacja turańska) i żydowska - jak pisze Koneczny - sprzymierzyły się przeciwko cywilizacji łacińskiej, “ponieważ w niej dominował zawsze katolicyzm”. Dzisiaj, półtora wieku później myśl narodowa w Polsce, a co za tym idzie, możliwość wzrostu świadomości narodu i siły państwa jest atakowana i niszczona przez tych samych trzech wrogów. Musimy być tego świadomi i wiedzieć z jakich trzech kierunków uderzają nasi najwięksi wrogowie, chociaż robią i będą to robili w najprzeróżniejszych, imperialnych przebraniach (socjalizm, humanitaryzm, europeizm, europejski solidaryzm, ekumenizm religijny itp.). A przebiega to wszystko nie na sposób wojny klasycznej, lecz kulturowej. Wojnę kulturową przeprowadza się dobierając do świadomości określonego narodu klucze adekwatne i najbardziej skuteczne w ekspulsji z tejże świadomości trzech fundujących ją fenomenów: duszy narodu, ducha narodu i jego tożsamości. W  pusty zaś pojemnik, niegdyś zawierający świadomość narodową wkłada się idee stojące na straży nieodrodzenia się silnej tożsamości narodowej, czyli tolerancję, gender, solidarność europejską itp.

 

Upadek cywilizacji, kultury lub narodu zachodzić może - wg Konecznego - z kilku powodów: upadek etyki, zobojętnienie w sprawach cywilizacji, stłumienie ducha. Cywilizacja i naród, albo kultywują męstwo i zdatność do ekspansji, albo zanikają. Ekspansja - w narodach cywilizacji łacińskiej i w obrębie katolicyzmu - nie musi mieć formy agresji terytorialnej, może mieć wymiar pokojowy na poziomie duchowym, na poziomie wartości i idei. Pełna męstwa i determinacji bezwzględna obrona własnej tożsamości kulturowej, etnicznej i religijnej ma moc kreowania herosów, choć nie będą to herosi pół bitewnych, lecz herosi walki duchowej. Żyjemy w świecie stykających się ze sobą cywilizacji ożywianych częstokroć krańcowo różnym duchem. Jak to ujmuje Koneczny: “Obowiązuje bowiem prawo historyczne, że cywilizacje stykające się z sobą zwalczają się, walczyć z sobą muszą”.

Nacjonalizm łaciński, chrześcijański, katolicki realizuje się poprzez walkę duchową, ideową, kulturową. Fizycznie ekspansywne kultury o charakterze imperialnym i ekskluzywistycznym rzucają oszczerstwa na nacjonalizm katolickich państw starając się stworzyć złudzenie, że np. nacjonalizm polski jest takim samym zagrożeniem, jak… ich “nacjonalizm”, czyli jak nacjonalizm germański, rosyjski, żydowski i anglosaski. Jest to przebiegły sposób wojny kulturowej i strategii etnocentrycznej często oparty na skrycie żywionym poczuciu bycia nacją wybraną. Szczególnie łatwo taka agresja kulturowa przychodzi krajom protestanckim, gdyż protestantyzm to zjudaizowana mutacja chrystianizmu a wpływ judaistyczny przejawia się - jak trafnie syntetyzuje to Koneczny - jako mesjanizm i socjalizm.

 

 

 

§ 2. Metody etnocydu. Infiltracja, agentura świadoma i nieświadoma. Chroniczna infiltracja – metoda blokowania potencjału narodu – agentura wpływu obcych nacjonalizmów – prowokacje i oszczerstwa – rola indywidualnych apatrydów.

 

Agentura wpływu obcych nacjonalizmów, czyli politycy, publicyści, “eksperci”, “celebryci” robią to, co przez lata robiła policja na Marszach Nieodległości - prowokują do tumultów mających deprecjonować polskie ruchy narodowe w oczach opinii krajowej i europejskiej. Gdy policja zniknęła z Marszów Niepodległości - powrócił spokój. Gdy medialna i akademicka agentura wpływu obcych nacjonalizmów i internacjonalizmu mająca na celu anihilację nacjonalizmu polskiego zostanie ujawniona i potępiona (w obecnym państwie jest promowana i dofinansowywana) - zostanie w społeczeństwie otwarta droga do wzrostu poczucia potrzeby silnych ruchów narodowych i do wzrostu poparcia dla nich, co zapoczątkuje proces czynienia z ludu narodu. Agentura wpływu działa w interesie nacjonalizmów obcych, a cała jej działalność jest ukierunkowana na oczernianie i niszczenie w zalążku nacjonalizmu polskiego. Żaden świadomy naród nie może sobie na to pozwolić. Diagnoza patologii państwa polskiego nakierowana na odnajdywanie obcych ciał wewnątrz niego i zewnętrznych promotorów tylko pośród organizacji, korporacji, partii, koncernów też jest potrzebna, ale ważniejsze jest ujrzenie i zlokalizowanie czynnika dywersyjnego wśród pojedynczych osób świadomie lub nieświadomie (instynktownie) działających na rzecz obcych, agresywnych nacjonalizmów. Antypolskość i antypaństwowość wielu osób czynnych w polityce, mediach, edukacji i gospodarce bardzo często, tak jak wiek temu, ma podkład indywidualny, etniczny. Ponieważ - jak podpowiada nam żydowski myśliciel Franz Rosenzweig (1886-1929) - tym, co zapewnia “trwanie narodu ponad czasem” jest “czerpanie własnej wieczności z ciemnych źródeł krwi”.

Na koniec wątku o infiltracji i agenturze wpływu poruszyć trzeba temat mediów zwanych publicznymi, będących orwellowską maszynką sztucznego tworzenia wroga, potem pozornej z nim walki i ogłaszania licznych jak gwiazdy na niebie sukcesów w nieistniejącej walce, jak w Orwella ustroju Angsoc. Skandalem jest nie tylko żyjąc z narodowych pieniędzy nie zapraszać, lub rzadko zapraszać do programów wybranych przez naród przedstawicieli jedynej partii narodowej. Równie wielkim skandalem jest sposób prowadzenia programów publicystycznych i to, jak zachowują się ich prowadzący oraz kartel partyjny zakrzykujący „narodowców” w każdej audycji. Jest to jakiś... nihilizm stosowany.  Prowadzący czują się gwiazdami, robią show w stylu Prokopa i Hołowni, nie tłumią jazgotu, gdy trzeba to robić, za to przerywają, gdy tylko jedyny niezależnie myślący narodowiec zaczyna rozwijać swoje argumenty i nachalnie prezentują swoje poglądy polityczne, jakby to musiało kogoś interesować, co przekaźnik ma do powiedzenia i w co wierzy. Są to czysto orientalne, stepowe standardy, które są nie do pomyślenia w rzetelnych, normalnych zachodnich telewizjach publicznych. Jak widać działalność antynarodową mogą realizować z głupkowatą nadpobudliwością i prorządowym entuzjazmem także zwykli, szeregowi funkcjonariusze państwa o ustroju Angsoc robiąc to z poczuciem... misji publicznej (misja TV) i za pieniądze narodu, który musi degradujące go intelektualnie i emocjonalnie tortury znosić. Niedopuszczalne jest też, by TV narodowa udawała, że nie istnieją bardzo interesujące, niezależne telewizje internetowe i kanały informacyjne i nie zapraszała nikogo z nich z wyjątkiem lewicowych kanałów. Podsumować ten wątek trzeba tak: ogłupianie narodu, jak to ukazałem we wcześniejszych rozdziałach jest elementem strategii okupanta a nadgorliwi, słabo sprawni umysłowo urzędnicy są podporą wszelkich tyranii, jawnych i niejawnych, jak to pięknie ukazali Gogol i Zoszczenko. Jeśli naród jest degradowany przez tych, co winni go rozwijać, znak to, iż nie jest panem u siebie.

 

 

 

§ 3. Konieczność walki wielopoziomowej. Wielopoziomowość walki z narodami - walka – konflikt wzorców – przymus walki na styku cywilizacji – okupacja niewidzialna - gabinetowe utopie – nieredukowalność charakterów narodowych i konfliktu cywilizacji – wspólne nazwy, sprzeczny sens - społeczeństwo otwarte i jego prorocy – walka i jej różne poziomy – wojna niewidzialna – genocyd etniczny (ethnocide).

 

Tam, gdzie cywilizacje się stykają – musi zachodzić walka – jak pisał Koneczny. Jeśli antynarodowy wzorzec myślowy jest narzucany wszelkimi możliwymi sposobami, zaś narodowy bezustannie deprecjonowany i represjonowany (aksamitnie i... mniej aksamitnie), to wynika z tego drogą logicznej konsekwencji, iż... naród znajduje się pod niewidzialną okupacją, czyli, że ci, co rządzą są sterowani przez jakąś grupę stawiającą sobie za cel przechwycenie terenu za pomocą osłabiania i likwidacji świadomości narodowej. W takim przypadku zrzucenie okupacji staje się egzystencjalnym warunkiem przetrwania narodu. Musimy tę świadomość mieć przed oczami dzień i noc. W konflikcie cywilizacji, w walce o tereny kolonialne nie ma litości i nie ma miejsca na słabość a nie podjęcie walki równa się unicestwieniu. Nie będzie marksizm pluł nam w twarz..., niezależnie od tego, czy wywodzi swoje korzenie od PPS-u Mendelsona, KOR-u i loży Kopernik Lipskiego czy też od internacjonalnego Schumana.

 

Mrzonki gabinetowych intelektualistów w typie Kanta o światowym pokoju są utopią. Jak mówi Le Bon - odwieczne walki narodów mają przede wszystkim za źródło niezgodność charakterów narodowych. Różniące się między sobą narody, mają w swych językach wyrazy wspólne, uważane za jednoznaczne, ale wspólne te wyrazy, budzą w ich umysłach inne wrażenia, inne idee, inne formy myślenia.

Wysnuć z tego można trzy wnioski:

1. Zlikwidować walkę narodów i cywilizacji moglibyśmy tylko wtedy, gdybyśmy zlikwidowali wielość narodów i cywilizacji, wielość i różnorodność ich charakterów. Różnorodności monad narodowych, kulturowych, religijnych i cywilizacyjnych nie zunifikujemy, bo strategią samej natury względem wielości wzorców cywilizacyjnych i narodowych jest konflikt. Za pomocą nauczania i wychowania nie narzucimy cywilizacji niższej i ogromnej większości jej przedstawicieli zdobywanego przez wieki zespołu idei cywilizacji wyższej, gdyż żadne wychowanie i nauczanie nie może dać tego, co tylko dziedzicznie się przenosi. Ewentualna anihilacja etniczności na masową skalę byłaby możliwa tylko z użyciem przemocy i dałaby w rezultacie orwellowski totalitaryzm jakiego jeszcze świat nie widział. Pikanterii dodaje fakt, że właśnie twórca bałamutnej i “śmieciowej” (wg Voegelina) koncepcji “społeczeństwa otwartego”, Popper (mentor Sorosa) w wielu swoich wypowiedziach zdaje się tęsknić za taką dyktaturą oświeconych rabinów (niektórzy badacze porównują i wywodzą koncept “open society” ze… struktury żydowskiego kahału, o ocenach pomysłów i tęsknot Poppera zob. T.Gabiś, Karl Popper - duchowy mistrz George`a Sorosa). Prekursorem likwidacji narodów byli sowieci i ich “polityka narodowościowa” niszcząca unikalne narody. Dzisiaj środowiska międzynarodowe kontynuują sowiecką "politykę narodowościową", czyli masowy etnocyd metodami pokojowymi.

2. Walka odmienności narodowych i cywilizacyjnych ma wiele poziomów. Gdy znika na poziomie widzialnym, pojawia się na poziomie, moralnym, intelektualnym, obyczajowym i duchowym. Unifikacja zaprowadzana siłą nie likwiduje nierówności i konfliktu matryc cywilizacyjnych a tylko przenosi walkę na poziomy niewidzialne. Ciesząc się, że Europa stała się od 75 lat kontynentem bez wojen (co też jest zresztą złudzeniem, gdy uwzględnimy wydarzenia w Jugosławii, Turcji, Irlandii, na Ukrainie oraz finansową wojnę z Grecją, wojnę z katolicyzmem we Francji, czy też wojnę klimatyzmu z małymi i średnimi państwami UE etc.) żyjemy propagandą, gdyż nie widzimy, że walka przeniosła się na poziomy niewidzialne albo - w przypadku ekonomii - stała się niezwykle wyrafinowaną, niepercypowalną dla zwykłego obywatela ani dla niekompetentnych, przypadkowych elit państw narodowych. W walce tej - dodatkowo - po stronie cywilizacji niełacińskich stają korporacje, koncerny ponadnarodowe. Cywilizacja łacińska - zgodnie z prawem “niższość górą”- podkopywana i atakowana jest przez bizantyńską, turańską, żydowską i arabską (arabska często bywa narzędziem innych cywilizacji wrogich łacińskiej). Nic się nie zmieniło (i nie może się zmienić): walka niewidzialna toczy się o te same rzeczy, co przed wiekami, czyli o teren, przejęcie terenu, bogactwa tego terenu oraz o czerpanie korzyści z nadliczbowej pracy jego mieszkańców.

Zmieniły się tylko formy tej samej, co zawsze wojny i przeniosły się na poziom trudno obserwowalny.

3. Efektem niejawnych wojen przeciwko państwom narodowym jest okupacja prowadząca do niezauważalnego, rozłożonego na lata i sztucznie animowanego genocydu unikalnych narodów (charakterów narodowych).

 

 

 

§ 4. System prawny jako immunologia narodu. Prawna ochrona narodu i jego modelu cywilizacyjnego - totalizmy państwowe zwalczają myśl narodową – albo ją deformują – potrzeba szerszej niż obecna penalizacji totalizmów – monitoring wszystkich NGO ze względu na interes narodu i państwa - prymat łacińskiego wzorca cywilizacyjnego

 

Wszystkie trzy fanatyczne totalizmy państwowe (faszyzm, nazizm, socjalizm) winny być z mocy prawa zakazane w państwach broniących się przed wewnętrzną lub zewnętrzną deformacją myśli narodowej, jako potencjalny czynnik rozkładu i intonksykacji depozytu własnej, personalistycznej myśli narodowej. Penalizacja komunizmu jest niewystarczająca, gdyż jego funkcje – w wersji złagodzonej – przejmuje socjalizm i socjaldemokracja oraz inne polityczne, sprofilowane „branżowo” religie zastępcze (humanitaryzm, klimatyzm, genderyzm, europeizm etc.). Zakaz powinien obejmować oprócz faszyzmu i komunizmu także propagację socjalizmu oraz zakładanie wszelkiego rodzaju organizacji (partie, fundacje, stowarzyszenia) do nich – także w szerokim sensie - się odwołujących, a także winien dotyczyć stowarzyszeń pozarządowych (w tym lóż wolnomularskich, por. dekret Mościckiego z 1938 r., a także wszelakich NGO typu antynarodowego “internacjonalizmu sorosowego”) opartych na ideach tegoż samego internacjonalizmu, który wydał z siebie socjalizm i bolszewizm. Mówiąc nieściśle terminologicznie, lecz obrazowo: takie zmiany prawne to założycielskie i konieczne warunki uwolnienia myśli i idei narodowej od trojakiego “faszyzmu” (używając jako rodzajowego wyróżnika ich wspólnej cechy jaką jest kastowa dyktatura). Niewykluczone, że do ustawy zasadniczej i do prawa karnego będą musiały wejść określenia konkretnie wiążące polski naród i rację stanu z głównymi wartościami cywilizacji łacińskiej. Prymat idei narodowej definiowanej w ramach jasno nazwanych wartości cywilizacji łacińskiej i utwierdzony w systemie prawnym niczym immunologiczny system państwa narodowego będzie miał moc zabezpieczenia państwa i narodu przed czerwonymi, brązowymi, różowymi i niebieskimi autorytaryzmami mogącymi prowadzić do przeróżnych mniej lub bardziej aksamitnych dyktatur i skutkującymi bezproduktywnymi z punktu widzenia narodu parlamentarnymi sporami i kłótniami dwóch, niepołączalnych na jednym etnicznym terenie modeli cywilizacyjnych oraz bezustannymi tumultami ulicznymi i medialnymi, nie tylko blokującymi konstruktywną pracę myślową dla dobra narodu, lecz uniemożliwiającymi tejże pracy myślowej nawet zapoczątkowanie.

 

 

 

§ 5. Obojętność prawa międzynarodowego wobec wojny z państwami narodowymi. Prawo i etnobójstwo - możliwość prawnej ochrony wszystkich elementów tożsamości etnicznego narodu – ludobójstwo kulturowe – Lemkin - antynarodowa wojna prowadzona przez socjalizmy i neomarksizm – prawa jednostki i mniejszości vs prawa etnicznych narodów – PRL: nieosądzone ludobójstwo kulturowe i etniczne – okupacja kulturowa – III RP: aksamitne etnobójstwo (velvet ethnocide).

 

Czy były już w prawie międzynarodowym próby penalizacji elementów wojny kulturowej skierowanej przeciw etniczności narodów?

“W 1933 r. na konferencji poświęconej kodyfikacji prawa karnego w Madrycie Rafał Lemkin przedstawił projekt konwencji, która do listy zbrodni międzynarodowych (delicta iuris gentium ) dodawać miała m.in. „akty barbarzyństwa” stanowiące działania mające na celu eksterminację określonej grupy oraz „akty wandalizmu”, które polegać miały na atakach skierowanych przeciwko dziedzictwu kulturowemu danej społeczności” (A.Głogowska-Balcerzak, Kulturowy wymiar zbrodni ludobójstwa). Był to początek międzynarodowej kariery koncepcji prawnej Lemkina. Niestety, jej przerobiona wersja przyjęta w 1948 r. zawierała tylko koncept ludobójstwa fizycznego i biologicznego, pojęcie “ludobójstwa kulturowego” odeszło w zapomnienie otwierając drogę wszelkim socjalizmom i neomarksizmom, czyli jawnej okupacji kulturowej (PRL) i możliwościom “marszu przez instytucje” idei nakierowanych na niszczenie tożsamości etnicznej wybranych narodów. Kwestia istnienia państw narodowych stała się kwestią ich „osobistej” zdolności do samoobrony. Prawo międzynarodowe nie tylko, że nie wzięło w obronę tożsamości państw narodowych, lecz poprzez odpowiednią interpretację regulacji dotyczących ludobójstwa i praw jednostki wspierało zewnętrzne ośrodki i lobbies próbujące niejawnie okupować państwa narodowe i walczyć z nimi oraz wspierało mniejszości w ich osłabianiu państw narodowych. Znamienne jest, że to désintéressement w kwestii obrony żywotnych interesów państw narodowych miało jeden wyjątek: syjonizm i to, że zamiast penalizacji zbrodni ludobójstwa kulturowego sprezentowano narodom próbę wciśnięcia do prawa narodów fanatycznego, religijnego, agresywnego kulturowo konceptu o nazwie „antysemityzm”.

 

Powojenny układ sił i wspierający go kapitał postawili całą pulę na socjalizm przeciw nacjonalizmowi, socjalizm występujący w różnych przebraniach (socjaldemokracja, chadecja, zieloni, demokraci etc.).

 

Wolnomularsko i socjalistycznie inspirowane ataki dewastujące we Francji kościoły katolickie to ewidentny przykład działań podlegających pod definicję ludobójstwa kulturowego i idealnie wpasowujące się w zaproponowaną przed II wojną przez Lemkina zbrodnię "aktów barbarzyństwa" i zbrodnie “wandalizmu” uderzające celowo i punktowo we wspólnoty etniczne i religijne. Tylko siła lobby socjalistycznego (skojarzonego z wolnomularskim) powoduje, iż nie są one tak klasyfikowane i że animatorzy i sponsorzy wykonawców nie są wykrywani.

 

Ujęcie Lemkina - mimo trafnej formalnie klasyfikacji metod antyetnicznej agresji kulturowej powoli zaczęło się koncentrować na kulturowym ludobójstwie mniejszości etnicznych pomijając wariant wojny kulturowej, gdy to określona większość etniczna jest atakowana przez podmienione elity i przez siły polityczne kontrolowane przez zewnętrzne ośrodki wrogie sile etniczności danego państwa. Przy takim zdefiniowaniu ludobójstwa kulturowego już powojenna okupacja Polski i części Europy przez Związek Radziecki mogłaby być w świetle prawa międzynarodowego zaskarżona jako dwojaka zbrodnia ludobójstwa, fizyczno-biologiczna oraz kulturowa. Jałtański deal oraz powojenny, niepisany układ sił spowodowały, że ani traktowanie Palestyńczyków przez Żydów, ani narodów Europy Środkowo-Wschodniej (szczególnie Polaków) przez Rosjan nie było nazywane ludobójstwem, chociaż było ich klasyczną formą. Lemkina definicja ludobójstwa fizycznego i biologicznego i jej recepcja międzynarodowa zaczęły stopniowo zmierzać głównie ku ochronie mniejszości, natomiast koncepcja międzynarodowej penalizacji ludobójstwa kulturowego (ethnocide) ulegała  wygaszaniu, chociaż Lemkin do końca prac nad Konwencją lobbował silnie za jej włączeniem. Najsilniejszym oponentem były USA, w drugiej kolejności Francja. Ewenementem jest, że popierał penalizację ludobójstwa kulturowego Związek Radziecki, który w tym samym czasie... realizował je na terenie Polski! W oczach tzw. opinii międzynarodowej odgrywano spektakle krwawego teatru absurdu, co powinno nam dać do myślenia, czym jest owa ślepa i kpiąca w żywe oczy „opinia międzynarodowa”, co uwielbia pouczać, lecz tylko słabych... Mogło to być pokazową, pełną hipokryzji grą polityczną wynikającą z posiadanej informacji, że USA nigdy się nie zgodzą na to włączenie.

Ostatecznie, 9 grudnia 1948 r., kiedy uchwalono Konwencję w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, “ludobójstwo kulturowe” nie weszło do Konwencji. Jak pisze A.Głogowska-Balcerzak “na gruncie współczesnej nauki prawa międzynarodowego, wywodzące się zaproponowanej przez Lemkina zbrodni wandalizmu, pojęcie kulturowego ludobójstwa odeszło niemal w zapomnienie”. W efekcie mamy prawo międzynarodowe ukształtowane stronniczo przez będące w układzie siły powojenne, prawo gdzie szczególną opieką obejmuje się mniejszości etniczne oraz jednostkę i jej prawa (Powszechna Deklaracja Praw Człowieka uchwalona została dzień po uchwaleniu Konwencji). Naród zostaje bez ochrony, poza przypadkiem ludobójstwa wynikającego z jawnej agresji i zbrodni wojennych. Bardziej wyrafinowane przypadki ludobójstwa kulturowego wobec etnicznych narodów będących właścicielami państwa narodowego (np. ludobójstwo jako podstawa zaprowadzania PRL) pozostają poza penalizacją. Ochrona i obrona etniczności narodu posiadającego swoje państwo pozostaje tym sposobem całkowicie w gestii krajowego prawa wewnętrznego. Gdy na poziomie międzynarodowym chronione są tylko prawa mniejszości i jednostki - ochronę praw etnicznego narodu musi na siebie wziąć wyspecyfikowany model demokracji, a mianowicie “demokracja etniczna”, którą najpełniej opisał prof. S.Smooha. Potrzebą chwili jest powołanie prawniczego zespołu ekspertów do opracowania od podstaw systemu prawnego RP opartego wyłącznie o interes etnicznego narodu oraz zaprojektowanie polskiego kształtu demokracji etnicznej. 

 

W przeciwnym razie w pewnym momencie - gdy będzie już za późno - ockniemy się na końcowym etapie dokonywanego na nas ludobójstwa etnicznego i kulturowego. Albowiem obok ludobójstwa klasycznego i penalizowanego mamy jego formę utajoną, subtelną, trudno percypowalną - już nie krwawą, komunistyczną, lecz maszerującą poprzez parlamenty i pozostałe instytucje – jego postać socjalistyczno-aksamitną (socialistic velvet ethnocide), czyli socjalizm w warunkach częściowo wolnego rynku i w jednej z wielu masek. .

 

 

 

§ 6. Ludobójstwo kulturowe i etniczne. Wielowarstwowość okupacji, samoobrona narodów. Ludobójstwo kulturowe całych etnosów - acywilizacyjny stan wszechtolerancji, czyli zanikanie narodu – status prawny antynarodowych totalizmów - wielowarstwowość okupacji i synergia warstw – rodzaje okupantów i podział stref wpływów – kto kontroluje instytucje kontrolne? – konieczność samoobrony.

 

Ludobójstwo niewidoczne, ludobójstwo genetyczne zachodzi wtedy, gdy państwo zostaje opanowane przez kasty ludzi obcych tożsamości i interesom narodu, po to, by ludność rdzenną stopniowo redukować, rozmywać poprzez migracje zarobkowe, początkowo tymczasowe, później już osiedlajace się i łączące rodziny. Degradacja państwa przeprowadzana skrycie, chociaż celowo w dziedzinie służby zdrowia, edukacji, kultury oraz importu szkodliwej żywności przyspiesza wymianę ludności na danym terenie. Podmienia się stopniowo elity, by potem one krok po kroku podmieniały rdzenny naród za pomocą imigracji i depopulacji (m.in.rola ideologii gender i LGBT), natomiast pozostałą resztę rdzennego narodu doprowadza się do stanu - jak to nazywa Koneczny - acywilizacyjnego, czyli zobojętnienia pełnego… tolerancji. I tak oto ludobójstwo etniczne, kulturowe (ehtnocide, etnobójstwo, cultural genocide) zostaje na nas dokonane, zanim naród się zorientuje, że… już go nie ma. Socjalizm się zmienia, mutuje jak wirus grypy, wywiesza dowolne szyldy a jego siła nie tylko nie maleje, a nawet wzrasta, gdyż wdziera się nawet do centrów władzy religijnej i duchowej, która kiedyś była ostatnią przed nim ostoją.

 

Okupacja w naszych czasach ma tak udoskonolone technologie, że może być wielowarstwowa, gdzie poszczególne warstwy ograniczania suwerenności nakładają się na siebie i wchodzą w synergię. Drugi aspekt: okupacja jest przeprowadzana nie tylko przez narody i państwa, lecz przez całe zespoły jawnych i półjawnych organizacji, lobbies, korporacji, kast oligarchicznych. Wnioskować natomiast o liczbie i sile niewidocznych podmiotów chętnych do przejęcia władzy nad danym państwem i toczących walkę o podział strefy wpływów możemy z obserwacji objawów tych ukrytych bojów toczonych na szczytach państwa poza zakresem świadomości obywateli, czyli np., obserwując jak niejawni okupanci dzielą między siebie strefy wpływów (miasta-prowincja, sądy, nieruchomości miejskie, kamienice, przetargi na budowę infrastruktury, posady w spółkach skarbu państwa, dotacje z UE, media, rynek wydawniczy etc.). Zorientowanie się w sieci tych niejawnych, cząstkowych okupacji elementów struktury gospodarczej państwa przez przeciętnego obywatela jest prawie niemożliwe. Dlatego decydująca powinna być tu rola państwowych instytucji kontrolnych najwyższego szczebla, takich jak: KNF, NIK, SN, ABW, CBA oraz funkcja kontrolna w sferze duchowej - domena kościoła katolickiego, jednak tu podobnie mamy niepewność z powodu infiltracji lewicowej tych środowisk. Najnowszy przykładem tych podsuwanych fałszywych rozwiązań jest promocja przedświąteczna przeterminowanego katolicyzmu lewicowego Szymona Hołowni. Jednak - znowu sądząc tylko po objawach - w ostatnich latach i miesiącach widzimy, że te instytucje kontrolne same są zaplątane w afery dają dowód na to, że państwo jest już w zaawansowanym stadium przechwytywania przez niejawne podmioty żerujące na nim. Wymogiem chwili jest, żeby każdy się zastanowił, na ile najważniejsze są dla niego interesy gospodarza ziem polskich, czyli etnicznego narodu.

Ci, dla których to jest najważniejsze powinni zebrać się, wirtualnie i realnie, zorganizować, włączyć w swoją strukturę już istniejące podmioty (takie jak np. Roty Marszu Niepodległości), skupić się wokół kandydata na prezydenta wysuniętego przez środowiska etnicznego narodu i zacząć wypracowywać dokumenty programowe robiące bilans systemowych patologii państwa i propozycje dróg wyjścia z niego. Musimy też pamiętać, że niemożliwe jest walczyć widzialnie przeciw okupacji niewidzialnej, jawnie przeciw niejawnej. W naszej skomplikowanej sytuacji najlepszą obroną będzie zebranie razem najsprawniej i zdrowo myślących głów naszej nowopowstającej etnicznej inteligencji.

 

 

 

=======================================

ANEKS

Jerzy Lubach: Sprzysiężenie przeciwko Polsce

 

Premier Izraela Netaniahu najpierw dokonuje niesłychanego ataku na Polskę, potem w Moskwie wylewnie dziękuje Putinowi za „wyzwolenie” przez Armię Czerwoną Żydów … „Napaści na Polskę, o których tu mówić zamierzam, nie ograniczają się do wytykania przygodnych a nieuniknionych błędów, popełnianych przez niedoświadczony rząd – są to napaści powszechne, systematyczne, obmyślone z góry – napaści zorganizowane.

 

Mamy tu do czynienia z istnym sprzysiężeniem, dążącym do dyskredytowania nie tylko rządu polskiego, ale całego polskiego narodu”. Tego zdania nie napisał w ferworze obecnego sporu wokół prawdy o Holocauście zacietrzewiony polski „nacjonalista”, czy wręcz „faszysta”, nie, wyszło ono spod pióra pewnego szacownego belgijskiego uczonego i to… prawie 100 lat temu! Zadziwiająca trafność dokonanej przezeń analizy zjawiska antypolonizmu na świecie nie utraciła nic ze swej aktualności, warto więc ją dzisiaj przypomnieć, bo skierowana ona była nie do Polaków, a właśnie – do innych narodów, oczerniających nas często z niewiedzy lub uprzedzeń, powziętych pod wpływem… No właśnie, kogo?

O tym dalej… Jerzy Lubach, Reżyser i producent filmowy Ten tak aktualnie brzmiący cytat pochodzi z zapomnianej, niestety, także w Polsce książki „Letters on Polish Affairs” (wydanie polskie 1923 jako „Listy o Polsce” w tłumaczeniu Jadwigi Sienkiewiczówny) belgijskiego dyplomaty, wielkiego przyjaciela Polski, Charlesa Sarolea (1870-1953). Sarolea odebrał świetne wykształcenie akademickie i już jako młodzieniec został doradcą premiera Belgii, a w 1894 r. – w wieku 24 lat! – objął nowo utworzoną katedrę Filologii Francuskiej i Romańskiej na słynnym Uniwersytecie Edynburskim, gdzie wykładał przez kolejne 37 lat, od r. 1901 pełniąc jednocześnie funkcję Konsula Królestwa Belgii. Był w Anglii wielce ceniony, ciesząc się m. in. przyjaźnią wielkiego pisarza Gilberta K. Chestertona. To pełne pasji artykuły Sarolei w prasie brytyjskiej opisujące barbarzyństwo niemieckie w okupowanej podczas I Wojny Światowej Belgii wpłynęły zapewne na decyzję Agathy Christie, by uczynić genialnego detektywa Herkulesa Poirot właśnie belgijskim uchodźcą w Anglii. Jak pisze amerykański publicysta Peter S. Rieth, współpracujący m.in. z „The Imaginative Conservative” i polskim kwartalnikiem „Opcja na Prawo”: „Sarolea jest jednym z najwybitniejszych znawców, jacy kiedykolwiek pisali o kwestiach euroazjatyckich, w wielkim stopnie dzięki swoim podróżom i spotkaniom dotyczącym przedmiotu badań. Czytelnik jego fascynujących książek nie znajdzie w nich żadnych przypisów – owocu długiego ślęczenia w bibliotekach. Zamiast tego przepełnione są stwierdzeniami typu: „w czasie, kiedy tam byłem…”. Będąc naocznym świadkiem wojny rosyjsko-japońskiej w 1905 r., przyjacielem Lwa Tołstoja i twórcy podwalin państwa polskiego – Romana Dmowskiego, Sarolea wniósł zaiste pionierski wkład – znajomość historii z pierwszej ręki”. [przekład mój – J. L.] „Listy o Polsce” prof. Sarolea pisał w okresie 1918-1921, obserwując z sympatią rodzącą się w bólach i w bojach państwowość polską. Wówczas też stwierdził ze zdumieniem, że sympatii tej bynajmniej nie podziela większość państw europejskich, co sprawiło, że postanowił dogłębniej zbadać tę kwestię. I doszedł do wniosków znowu niepokojąco dla nas aktualnych: „Obecna kampania przeciw Polsce jest wiernym powtórzeniem antypolskiej propagandy, która szalała w Europie przez cały wiek XVIII – toteż uważne zbadanie ówczesnych metod będzie zadaniem niezmiernie fascynującym. Rosja i Prusy czyniły w XVIII wieku to samo, co czynią obecnie: „mobilizowały” opinię całego świata przeciwko Polsce, przygotowując się do jej zniszczenia. Sądząc po wyniku, powodzenie tej propagandy było wprost zdumiewające. Dziś widzimy wszyscy, że rozbiór Polski był bezecną zbrodnią i punktem wyjścia wielu szalbierstw politycznych. Ale współcześni zapatrywali się na to inaczej i stawali przeważnie po stronie zaborców. Fryderyk, zwany Wielkim i Katarzyna, również zwana Wielką, przedstawiali się ówczesnym ludziom jako wspaniałomyślni i liberalni monarchowie, wkraczający do Polski z zamiarem przywrócenia tam porządku i zabezpieczenia praw dysydentom. [czyli innowiercom – J. L.] D’Alembert, Diderot, Grimm, Voltaire – wszyscy encyklopedyści francuscy prześcigali się w wysławianiu tych oświeconych despotów, którzy powodowali się wzniosłym pragnieniem podzielenia się „ciałem i krwią Polski”. […] Propaganda antypolska w XVIII wieku wydała zadziwiające wyniki – nie wiem jednak, czy dzisiejsza propaganda nie cieszy się jeszcze większym powodzeniem. Wrogowie Polski mają dziś na swe usługi międzynarodową prasę, która jest jednym z najpotężniejszych narzędzi – okoliczności zaś, wśród których działają, są dla nich bardziej jeszcze sprzyjające niż za dni Voltaire’a”. No dobrze, rozbiorcy mieli oczywisty interes w oczernianiu Polski i Polaków, jaki był jednak powód niemal powszechnej niechęci wobec naszego kraju, powiedzmy, w 1920 r., gdy nadludzkim wysiłkiem powstrzymywał bolszewicką nawałę grożącą wszak całej Europie? We wstępie do książki swego belgijskiego druha inny wielki przyjaciel Polski, Chesterton, wyjaśnia to prosto: „Wykazywano nam, że Polacy są „histerycznymi dziećmi”, pozbawionymi dyscypliny i zmysłu praktycznego, niezdolnymi do wytworzenia żadnej formy bytu poza anarchią. „Histeryczne dzieci” odpowiedziały ważkim argumentem, zadając bolszewikom jedyny istotny cios, jaki ich dosięgnął i krusząc ich potęgę na polach bitew, podczas gdy my poprzestawaliśmy na zwalczaniu bolszewizmu w artykułach dziennikarskich, pobłażając mu jednocześnie tam, gdzie chodziło o zapewnienie sobie rynków zbytu. Najciekawszym tedy rozdziałem tej niezmiernie pouczającej książki jest

List Drugi: „O sprzysiężeniu przeciwko Polsce”. W szeregach tych „sprzysiężonych” znajduje się, oczywiście, obok prawdziwych wrogów Polski, wielu łatwowiernych głupców. Ci stanowią nawet większość i podczas kiedy pierwsi działają pod wpływem nienawiści, drudzy grzeszą przez nieświadomość. […] W tym można doszukać się przyczyny niezrozumiałego wprost uprzedzenia z jakim mieszkańcy zachodniej Europy odnoszą się do sprawy polskiej, nie domyślając się nawet istnienia starej cywilizacji na polskich ziemiach. […] Nazywano niegdyś Pietrograd, noszący do niedawna znamienne miano Petersburga, — oknem, wybitym na Zachód. Można by z równą słusznością powiedzieć, że Berlin był dotychczas jedynym oknem, patrzącym na Wschód. Innymi słowy, narody zachodnie, a szczególnie ludy, trudniące się handlem, jak Amerykanie i Anglicy, patrzyły dotychczas na wschodnią Europę poprzez okulary niemieckiego profesora. A te złośliwe szkiełka miały tę właściwość, że o ile niekiedy powiększały świadomie Rosję, o tyle Polskę ukazywały zawsze w dziwnie umniejszonej postaci. […] Jest to ten sam nauczyciel, który tak skwapliwie tłumaczył angielskiemu uczniowi, że ekspansja Niemiec na koszt Belgii i Danii jest koniecznością dziejową, zgodną z przyrodzonym prawem niemieckiego narodu […]. Tą zaś potęgą, tym wiecznym i jedynym podżegaczem jest Niemiec, mający na swe usługi, — zwłaszcza gdy o polską sprawę chodzi, — niemieckiego żyda. Żyd miał w Polsce dawne porachunki z chłopem, a nawet ze szlachcicem. Z chwilą kiedy przedzierzgnął się w bolszewika, mógł wreszcie dać upust swojej nienawiści, wypowiadając żywiołowi polskiemu walkę otwartą, jak na bojownika narodowej sprawy przystało. Z tego punktu widzenia można zapatrywać się na przechodzenie żydów do bolszewickiego i syjonistycznego obozu za rzecz poniekąd korzystną. Bolszewik i syjonista atakują Europę z otwartą przyłbicą i kroczą odważnie po własnej drodze. Do chwili pojawienia się bolszewizmu niemiecki żyd czuł się może w gruncie rzeczy żydem, ale wysługiwał się idei niemieckiej. Tę ideę krzewił on w Polsce od samego początku, a u schyłku wojny i w Belgii. Chcąc deptać bezkarnie po relikwiach katolicyzmu i złamanej polskiej szabli, Herr Moses Mendoza przybierał na się postać jasnowłosego olbrzyma Północy…”. [pisownia oryginalna] Brutalna to diagnoza i narażająca dziś zarówno jej świętej pamięci (dosłownie, bo od wielu lat trwają w Watykanie zabiegi o beatyfikację Chestertona) autora, jak i cytującego ją na tak łatwo dziś ferowany zarzut „antysemityzmu”. Nawet, gdy ową opinię o niemieckich Żydach już w latach 30-ch XX wieku, w okresie prześladowań wobec nich narastających w hitlerowskiej III Rzeszy potwierdza inny znany antysemita – Julian Tuwim, tak oceniając działania Hitlera i żydowskie ofiary jego prześladowań: „Po co mu był ten cały żydobijczy kram? Teraz pewno żałuje, lecz próżno żałować… Owe niemieckie Żydy, o ile ich znam, Śmiało mogłyby z tą głupią bandą maszerować”. Jeśli jednak przyjrzymy się ostatniej sekwencji wydarzeń prowadzących do zmasowanego ataku na Polskę, to jasno widać, kto jest jego inspiratorem, a kto spełnia rolę głupawego ucznia „niemieckiego profesora”:

1) Państwo żydowskie za sowitą rekompensatę przez dekady pomaga Niemcom zdjąć z siebie odium twórców i realizatorów Holocaustu, początkowo przez przerzucenie winy na bliżej nieokreślonych „nazistów”.

2) Jednocześnie Izrael odmawia jakiegokolwiek rozliczenia się ze zbrodniami dokonanymi podczas II Wojny z inspiracji niemieckiej i sowieckiej przez Żydów na Żydach, a już tym bardziej na Polakach.

3) Skoro zaś nie są winni Niemcy, a już na pewno nie Żydzi, to odpowiedzialnymi za wszystkie te zbrodnie należy uczynić Polaków, co też się czyni, w ostatnich latach coraz bezczelniej.

4) Dlaczego Polaków? A dlatego, że dzięki wspólnym już od stuleci (jak wskazują swoim rodakom Sarolea i Chesterton) działaniom „niemieckiego profesora” i jego rosyjskiego przyjaciela, Polska ma w Europie zszarganą bezpodstawnie opinię, którą skutecznie podtrzymują miejscowi Żydzi, wbrew oczywistym faktom oskarżając nasz kraj o najgorszy w świecie antysemityzm.

5) Premier Izraela Netaniahu najpierw dokonuje niesłychanego ataku na Polskę, potem w Moskwie wylewnie dziękuje Putinowi za „wyzwolenie” przez Armię Czerwoną Żydów, których wszak Rosja nigdy nie krzywdziła… Jakoś łatwo zapomniał, bidak, że wpływowy American Jewish Committee (ACJ) został założony w 1906 roku w reakcji na masowe pogromy Żydów w Rosji inspirowane przez carskie władze ręka w rękę z „patriotyczną” Czarną Sotnią, a jedynie niespodziewana śmierć Stalina wstrzymała przygotowywaną w 1953 r. gigantyczną operację antysemicką rozpoczętą przez rosyjskich komunistów nagonką na żydowskich „lekarzy-morderców”… Tymczasem, korzystając z całego tego zamieszania Niemcy jednocześnie po cichu finalizują plan budowy rosyjsko-niemieckiego gazociągu North Stream II…

6) A w tymże czasie Żydzi amerykańscy forsują w Kongresie USA uchwałę o gigantycznych „odszkodowaniach” za żydowską własność w Polsce – bynajmniej nie na rzecz nielicznych już żyjących ofiar Holocaustu, a na rzecz amerykańskiej organizacji, którą żydowski badacz, prof. Norman Finkelstein bez ogródek nazywa Holocaust Industry – złodziejską bandą, żerującą na cudzym nieszczęściu. I znów niezawodny profesor Sarolea wprost nam wskazuje, co powinien teraz czynić polski rząd, by przezwyciężyć owe niesprawiedliwe wobec Polski stereotypy, panujące w krajach Zachodu: „Chcąc bronić się przed sprzysiężeniem tej miary rząd polski powinien ocknąć się i wzbudzić w sobie poczucie odpowiedzialności. Nie ma prawa być dłużej obojętnym widzem. Nie może poprzestawać, jak dotąd, na odpieraniu kłamstwa wyniosłym milczeniem. […] Ale dziś propaganda antypolska przybrała takie rozmiary, że zagraża wprost istnieniu polskiego państwa. Dziś nie ma czasu do stracenia: orgii kłamstwa musi być przeciwstawiona propaganda prawdy. Jeśli systematyczne urabianie opinii przez kłamców i fałszerzy wydaje tak obfite plony, o ileż większe powodzenie powinni osiągnąć w urabianiu tej opinii szermierze prawdy? […] Niechże rząd polski broni polskiej sprawy z bezstronnością i odwagą, niech otwarcie wskaże trudności, z którymi walczyć musi, a jestem przekonany, że prawda zwycięży i naród polski odzyska tę życzliwość i współczucie, które mu są niezbędnie potrzebne, a na które w pełni zasługuje”. Więc nie bójmy się wskazać za naszymi prawdziwymi przyjaciółmi z Zachodu również naszych prawdziwych wrogów. Tylko stanąwszy w Prawdzie możemy spowodować zwycięstwo Prawdy i klęskę kampanii nikczemnych oszczerstw pod adresem Polski. Chcieliście Prawdy – no to ją macie!

Jerzy Lubach
Source: https://jagiellonia.org/jerzy-lubach-sprzysiezenie-przeciwko-polsce/ 

za: https://www.salon24.pl/u/konfederat1000/1008996,jerzy-lubach-sprzysiezenie-przeciwko-polsce

=====================================

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.7 (głosów:17)

Komentarze

trzeba się zgadzać. Bo jeśli zamiast tych innych wstawisz starego dobrego znajomego, jakim jest internazizm (zwany tez internacjonalizmem socjalistycznym)? Zwróć uwagę, że to tylko na użytek mas przedstawiano ustrój socjalistyczny jako ucieleśnienie równości. Tak naprawdę świat wg Marksa przypomina bardziej monstrualne więzienie, a nawet - obóz koncentracyjny.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3
#1613459

na temat sytuacji Polski w swiecie. Dobrze byloby, zeby wiekszosc Polakow zdawala sobie sprawe z plynacych na nas zagrozen i przygotowywala sie do obrony. Dobrze, ze Autor zamiescil bardziej skondensowany Aneks na ten sam temat, jednak obawiam sie, ze apele skierowane do polskiego rzadu, realizujacego interesy obcych, pozostana bez echa. Tyle, ze w sytuacji, kiedy kazdy inny alternatywny "polski" rzad jest o wiele gorszy od obecnego to rzeczywiscie pozostaja tylko bezskuteczne apele i spokojne oczekiwanie na likwidacje resztek tego co w Polsce pozostalo.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-4

To się zaczeło od likwidowania polskości, od wyśmiewania i lżenia naszej przeszłości, naszych bohaterów i naszej wiary. To jest pierwszy krok, drugim będzie likwidacja Polski. J.M.Rymkiewicz

#1613474

Kto tego nie widzi lub nie chce zobaczyć...sam pośrednio lub bezpośrednio bierze w niej udział.
Gawrion ze swoją niepoprawną sforą psów i trolli, również.
Polskie lasy, o które tak zaciekle walczy są ważniejsze niż tożsamość katolicka i narodowa, niż obrona dzieci nienarodzonych.
Socjalizm PiSu i ekologizm leśny gawriona idealnie wpisują się w nowy porządek świata.

Narodowcy w Polsce jak i na Niepoprawnych znajdują się na cenzurowanym...nie ma znaczenia czy wywodzi się z KORu, PiSu czy loży Kopernik Lipskiego, czy wywodzi się z GW czy z GP, czy pochodzi z UE czy z USA.
Walka w Polsce toczy się przede wszystkim na poziomie ekonomicznym...Polska istnieje tylko dzięki kredytom .Walkę toczą z nami korporacje i koncerny ponadnarodowe.

Obojętność prawa międzynarodowego wobec wojny z państwami narodowymi jest wyraźnie widoczna na przykładzie UE.
Aktem barbarzyństwa jest „prawo” pozwalające na eksterminację określonej grupy – aborcję eugeniczną.
Degradacja państwa przeprowadzana skrycie, chociaż celowo w dziedzinie służby zdrowia, edukacji, kultury oraz importu szkodliwej żywności przyspiesza wymianę ludności na danym terenie.

Państwowe instytucje kontrolne, takie jak: KNF, NIK, SN, ABW, CBA oraz kościół katolicki, z powodu infiltracji lewicowej tych środowisk, nie budzą zaufania.

Obecna kampania przeciw Polsce jest wiernym powtórzeniem antypolskiej propagandy, która szalała w Europie przez cały wiek XVIII.
Dzisiejsza propaganda przeciw Polsce cieszy się jeszcze większym popwodzeniem i dlatego zagraża istnieniu państwa polskiego.

Z szacunkiem pozdrawiam wyjątkowego i wybitnie mądrego autora tekstu - wawel 24...co potwierdza niska ocena "niepoprawnych" i kompletny brak zainteresowania.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1613889