Marszałek Grodzki czy białoruski?

Obrazek użytkownika M.PYTON
Blog

Dopiero dzisiaj okazuje się, że Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. , przyjęta przez Naród w referendum konstytucyjnym w dniu 25 maja 1997 r., podpisana przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 16 lipca 1997 r. to dokument pozwalający na utworzenie z Polski drugiej Białorusi. Zgodnie z tą Konstytucją istnieje grupa osób nietykalnych, swoistych Świętych Krów III PR, na których czele może stać Najbardziej Nietykalny Marszałek Grodzki, a przecież w istocie Marszałek białoruski. Osoba Ciecia Trzeciej RP.

Senator Sławomir Rybicki z Platformy Obywatelskiej w krótkich, żołnierskich słowach wyjaśnił Narodowi na czym polega nietykalność senatora w wersji białoruskiej: Zanim wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie senatora do odpowiedzialności karnej trafi na obrady plenarne i zostanie poddany pod głosowanie, przedtem musi zostać zaakceptowany przez Komisję Regulaminową, Etyki i Spraw Senatorskich. Wcześniej jednak wniosek sprawdzany jest przez marszałka Senatu. Dopóki wniosek nie zostanie zweryfikowany przez marszałka Senatu pod względem formalno-prawnym, a następnie przekazany do Komisji, jej przewodniczący nie jest zobowiązany do zwołania w tej sprawie posiedzenia.

Tak więc marszałek Grodzki a w istocie białoruski jest nie tylko nietykalny, ale jest także sędzią we własnej sprawie. Istotnym faktem w sprawie Marszałka białoruskiego jest to, że wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie senatora Grodzkiego do odpowiedzialności karnej spoczywa w szufladzie biurka wicemarszałka Bogdana Borusewicza. Gdyby ktoś nie wiedział, kim jest Bogdan Borusewicz to przypominam, że jest to „legendarny” działacz „Solidarności”, przypominający dzisiaj nie tylko z fizjonomii legendarnego działacza PZPR tow. Stanisława Cioska. To Bogdan Borusewicz stał się - tak jak tow. Stanisław Ciosek „utrwalaczem” systemu, w którym istnieje kasta nietykalnych politruków. Ludziom domagającym się elementarnej sprawiedliwości „legendarny” Borusewicz może dziś odpowiedzieć tekstem kierownika szatni z filmu „Miś” Barei:

- Wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie marszałka do odpowiedzialności karnej nie będzie zweryfikowany, gdyż spokojnie będzie leżał w szufladzie mojego biurka. I co mi zrobicie?

Po tych słowach wicemarszałek Borusewicz z niezwykłą starannością zamknie swoje wice-marszałkowskie biurko i wsiądzie do służbowego Mercedesa, pamiętając słowa swojego alter ego Stanisława Cioska: „My wam damy żyć, wy nam dacie żyć i będziecie jeździli takimi samymi Mercedesami”.

Kiedy samolot wyląduje na lotnisku im. Wałęsy, na „legendarnego” Borusewicza czekać będzie kolejny Mercedes, którym wicemarszałek Borusewicz pomknie by wyprowadzić swojego psa na spacer. W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku wobec Ojczyzny i ku chwale Osoby Ciecia III RP.

Brak głosów