Re: “Solidarność, tolerancja, wolność i gwóźdź do trumny – bierność”

Obrazek użytkownika miarka
Kraj

 Myślę, że to stwierdzenie, iż “użyto w sposób niszczycielski słowa solidarność - aby nas zniszczyć”        jest pochopne. Ono cały czas zachowało swoj szlachetne i podtrzymujące życie wspólnotowe – nawet w wymiarze narodowym znaczenie. Zdrada, która przyszła z „okrągłym stołem” nie miała nic wspólnego ze zdradą idei solidarności, a była zdradą związku zawodowego, który miał ambicje odgrywać znaczącą rolę w naszym życiu publicznym, a więc i zdradą społeczeństwa obywatelskiego i Narodu, którego nasze Państwo pozostaje własnością i dobrem wspólnym.

Tą siłą niszczycielską nie był zresztą nawet i sam Związek Zawodowy, a jego przywódca zczęścią działaczy i  doradcy Związku, a właściwie pośrednicy między Związkiem, a władzami, których rola od razu była bardzo wysoka i nie mająca nic wspólnego z demokracją ani w Związku Zawodowym NSZZ "Solidarność", ani w życiu publicznym..

 

Mamy swoje słowiańskie i sarmackie, czy z czasów Rzeczypospolitej wyobrażenia o demokracji, o jej roli wspólnototwórczej, o traktowaniu przywódców jako godnych zaufania. Demokracja jednak funkcjonuje tylko wtedy, gdy nasi przywódcy rzeczywiście są godnymi zaufania - zwłaszcza uczciwymi, prawymi i moralnymi. To samo dotyczy i sytuacji doradców – oni wszyscy muszą bowiem być wybieranymi ze swojego grona (Słowianie nawet wieźmy zapraszali do rady – ale swoje) – spośród dobrze znanych, a nawet godnych najwyższego zaufania. Mało tego – wciąż żyjących razem, a więc i związanych swoim losem z losem reszty wspólnoty.

 

Niszczycielskim w gruncie rzeczy było więc to, że zaufaliśmy naszemu przywódcy i naszym doradcom jak to w demokracji być powinno - jako nie tylko najmądrzejszym z nas, ale i lojalnym wobec nas. Niestety od początku byli nielojalnymi, a faktycznie nam obcymi i wrogimi. Daliśmy się wykorzystać do wybicia się ich naszym kosztem, a zarazem do stania się narzędziem przegrupowania w obozie samego systemu władzy.

 

Wybija się więc problem dla naszych demokratycznych wyborów przywódców - mają być godnymi zaufania - zwłaszcza uczciwymi, prawymi i moralnymi

 

Natomiast  tolerancja –  narzędzie aby nas „dobić” -  to rzeczywiście diabelski wynalazek. Samo w sobie oznacza poszerzenie naszej wspólnoty narodowej do rangi społeczności. Minimalnym tego warunkiem jest bycie DOBRYM CZŁOWIEKIEM.

A więc warunkiem tolerancji w życiu publicznym, a zwłaszcza dopuszczania do udziału w życiu politycznym jest posiadanie tej samej co nasz Naród moralności, a więc i lojalności tolerowanego względem tego, co go toleruje, a więc daje mu swobody działania w obszarze funkcjonowania swojej wspólnoty narodowej.

W naszych dawniejszych demokracjach tego problemu nie było – odpowiedzialność za wspólnotę była naturalna. Tu już była potrzebna weryfikacja (lustracja), a jej nie było.

Ponieważ nie było, to słowo  tolerancja zaczęło być używane w znaczeniu otwartość, a nawet równouprawnienie, zaś w tej chwili to już uprzywilejowanie.

To, co ze swojej natury jest czynieniem wyjątku staje się obowiązkiem. To, co miało być ludzkim traktowaniem przybysza staje się narzędziem naszego zniewalania przez przybysza. Mało tego – w tej chwili to już rozszerzenie zakresu tolerancji również na kwestie moralne, a nawet zdrowia psychicznego, czy podejścia do ludzkiej godności – jeszcze gorzej, bo relacji do satanizmu – kłamstwa, zła, zbrodni, anarchii, dekadencji, samozatracenia ...

To nie ma prawa być ciągnięte dłużej ani chwili.

 

Piszesz: „Anno Domini 2014 stajemy przed kolejnym wyborem: maszerować 13 grudnia z PiSem w proteście czy nie demonstrować tego społecznego niezadowolenia – ponownie  wybór między HIVem a Ebolą”.

Popełniasz typowy „błąd alternatywy” – zestawiasz dwie narzucające się możliwości i traktujesz je jak alternatywę, choć sam widzisz, że po obu stronach masz zło.

Tymczasem to dopiero punkt wyjścia do szukania alternatywy – ta bowiem zawsze jest wyborem między dobrem, a złem. Dla przykładu dobrem może być własna manifestacja, czy setki manifestacji w całej Polsce organizowane przez organizacje obywatelskie, czy ogólnie ruch narodowy – i to niekoniecznie instytucjonalny RN (część jego przywódców dała się zdemoralizować możliwościami wejścia do polityki) i niekoniecznie 13.12 – a jeżeli już, to tylko pod warunkiem, że akcja PiS się wpisze w akcję naszą, a nie odwrotnie, bo nie można być pewnym ich lojalności przed konieczną lustracją – i to naszą, nie „koncesjonowaną” przez tych, co sami powinni być zlustrowani.

Tak też rozumiem Twoje:

„Liczyć tylko na koncesjonowaną opozycję to trochę za mało. Lepiej się naprawdę, ale to naprawdę, przygotować organizacyjnie i zrobić to w dniu kolejnej wpadki „nam panujących”. Bo musi być masa i w wielu miejscach całej Polski jednocześnie. I od razu, natychmiast - wtedy będzie miało to swój sens”

, że gromadzić potencjał i czekać – wręcz z dnia na dzień być gotowym do wielkiej akcji

 

A tak od już – to nie tylko mogą, ale i powinny być tysiące akcji w wielu miejscach każdego dnia- akcji budujących świadomośc narodową i gotowość do walki zwycięskiej, do rzeczywistego i konstruktywnego przejęcia władzy, akcji wyłaniających elity aktywistów – akcji wcale nie odbywających się gwałtownie, czy naraz, a sensownie rozłożone w czasie i miejscach, w terenie, czy środkach przekazu, w kraju i za granicą.

 

Piszesz: „Później okazuje się, że gdy trzeba kogoś spośród siebie wybrać, to nie ma kogo i wybiera się osoby do tego celu – zupełnie nie przygotowane. 

Nikt za nas tego nie zrobi!”.

O to też się dobijam – aktywiści – ci, co już mają swiadomość muszą ją upowszechniać – i to masowo – bez tego nigdy nie będziemy gotowi do przejęcia władzy. Bez tego manifestacje nic nie dadzą, bo zawsze trzeba by oddawać władzę pierwszemu lepszemu, a najprawdopodobniej tej samej, tylko przemeblowanej co do wierchuszki zdradzieckiej ekipie, co nas doprowadziła do ruiny. 

Jesteśmy zgodni, że: „Czas na gwałt zdobywać podstawową wiedzę społeczną i gospodarczą, czas organizować się oddolnie, aby nie zmarnować kolejnego zrywu społecznego – by znowu oddać wszystko w ręce giermków i służącym im cwaniaków”.

 

Solidarność – tak – w jedności siła, w jedności woli wciąż budzonej i umacnianej.

Tolerancja – tak, ale dopiero jak wrócimy do jej staropolskich i w najwyższym stopniu moralnych i prowspólnotowych zasad.

Wolność - tak, tylko prawdziwa, oparta o odpowiedzialność i dalekowzroczność, oraz poświęcenie po ofiarę z siebie, oparta o miłość do Ojczyzny, o wolność do czynów stanowiących sprawiedliwość, a zaraz za tym i do czynów stanowienia praw służebnych sprawiedliwości i innym ludzkim wartościom wyższego rzędu.

Bierność – nie – bo bierność to niewolnictwo i wyrzeczenie się nawet wolnej woli na rzecz podległości panu – właścicielowi niewolników (nie muszą dziś mieć tradycyjnych „insygniów”). Wolność i odpowiedzialność nie pozwalają na bierność gdy dzieje się zło, gdy ktoś nas okłamuje, czy okrada, szkodzi naszym bliskim, sieje zgorszenie, gdy dzieje się niesprawiedliwość, gdy odbiera się nam samostanowienie, gdy się nas pozbawia własności – majątku tak osobistego, jak i dóbr wspólnych, narodowych – oparcia dla naszej wolności, a więc i możliwości życia w prawdziwie ludzkiej godności i sprawiedliwości..

 
Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.5 (głosów:12)

Komentarze

W tym naszym kraju, już nic się nie da wygrać demokracją i wyborami. A PO wczorajszych wyborach jestem całkowicie pewny swojej tezy. Nie można wygrać, bo sami ludzie tego nie chcą. Czy można na siłę kogoś uszczęśliwiać. Są dorośli i wybrali zło, towarzysze sędziowie doPOmogli, i jest POzamiatane. Jeżeli ludzie nie mają miejsca dla Pana Boga w swoim sercu, to tak mamy jak mamy. Gdzie zło wygrywa z dobrem.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1453551

Zdania na ten temat są podzielone,wiele osób uważa że nastąpiła totalna apatia społeczeństwa,sama frekwencja o tym mówi,można dyskutować kto lepszy, na kogo warto lub nie warto, a prawda jest taka, że jak sobie pościelicie, tak się wyśpicie. Ale biorąc pod uwagę obecną klasę rządzącą, to chyba nie najlepiej jest z tym ścieleniem sobie.Uważam że to potrwa dłużej niż się spodziewamy. Masa ludzi żyje bardzo biednie, gospodarka zniszczona, ludzie regularnie emigrują, podatki rosną, zadłużenie się podwoiło (w ciągu 7 lat), przyrost demograficzny maleje... a czołowi politycy kraju mówią, że to tylko taki teoretyczny kraj, gdzie (...) i kamieni kupa. Taka to rzeczywistość. Jeśli to wszystko jakoś jeszcze funkcjonuje, to tylko dzięki uczciwej i ciężkiej pracy wielu Polaków, którzy niosą te ciężary każdego dnia, których im miłościwie panująca władza nie żałuje i wciąż dokłada jakieś nowe. Może jednak zawsze warto się głęboko zastanowić, na kogo oddać swój tak cenny głos

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1453554

"prawda jest taka, że jak sobie pościelicie, tak się wyśpicie".

Może nie prawda, a zasada, ale faktem jest, że ani rządzący, ani w swojej masie rządzeni nie wyzbyli się "słomy z butów", a spanie w barłogu jest ich mentalnym łożem. Komuna jak odebrała im godność, tak dba, by się nie odrodziła, by nikt nie myślał o swoim człowieczeństwie, o tym, co być powinno w normalnie zorganizowanym życiu wspólnoty ludzkiej.

Natomiast zwrot "klasa rządząca", czy jak to mówi Schetyna "klasa polityczna" to tylko uzurpatorzy - i to uzurpatorzy z faktyczne woli ludzi biernych. Ci, którzy godzą się na funkcjonowanie tych zwrotów w przestrzeni publicznej to już ludzie bierni - może jeszcze nie niewolnicy, ale już zaawansowani do tego kandydaci.

Nadzieja jest właśnie w tym, że zauważą, że są zniewalani - bo Polacy, to ludzie wolni.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#1453588

Dobrze myślisz.

Ja co tego, że „W tym naszym kraju, już nic się nie da wygrać demokracją i wyborami” byłem pewny już pisząc "Obronić demokrację". Skoro demokracja umarła, umarła i sprawiedliwość naszej wspólnoty, umarło więc i prawo, które z potrzeb sprawiedliwości  normalnie jest stanowione.

Jak nie ma prawa, to i nasze wybory (te dotyczące polityki) nie mają już żadnego znaczenia.

 

Natura nie znosi próżni. W miejsce demokracji wszedł faszyzm, a w miejsce prawa prawo silniejszego, prawo dźungli, a po ludzku mówiąc bezprawie. Jadnocześnie nadal się głosi że jest demokracja, a to tyle, co rządy kłamstwa, czyli satanizm.

 

Jak jest kłamstwo w życiu publicznym i nie ma zdecydowanego protestu świadomych obywateli, to zaczyna być formowana antycywilizacja – cywilizacja śmierci, czyli satanizm, to i zło zostaje zrównane w prawach z dobrem, a bierność ludzi dobrych staje się faktycznym czynieniem zła, bo „zło, aby zwyciężyło potrzebuje tylko jednago – bierności ludzi dobrych”

Prawo wróci, kiedy najpierw wróci sprawiedliwość, kiedy od władzy zostaną odsunięci uzurpatorzy. Sprawiedliwość zaś stoi na prawdzie, a więc i prawda, gdy będzie konsekwentnie głoszona będzie dla naszej sprawiedliwości oparciem. To prawda zmiecie z naszej przestrzeni publicznej uzurpatorów  w głoszeniu ich niesprawiedliwych praw, a przyczyni się do sformułowania takich, że każdy dostanie to, co mu się należy: prawo za obowiązek, zapłatę za pracę, nagrodę za zasługę, karę za złamanie zasad współżycia wspólnotowego itd.

Sprawiedliwość wróci, gdy wróci rozum, gdy wróci tak jednostkom, jak i społeczności mądrość, by dokonywać świadomych wyborów aktem wolnej woli opartym o zrozumienie natury – o rozróżnienie dobra i zła i wybór dobra, a w rezultacie o służebność człowieczeństwu godnemu i dojrzałemu tak każdemu z nas w relacjach indywidualnych, jak i każdemu z biorących udział w życiu publicznym.

Rozum zaś wróci, gdy wróci duch – gdy wrócą uczucia silniejsze nad emocjami, gdy wrócą wartości silniejsze nad potrzebami, gdy wróci miłość silniejsza nad egoizmem, gdy wróci związana z miłością bezinteresowność silniejsza jak dążenie by „mieć”, „władać” „zyskiwać”, „lichwić”, „zniewalać”, gdy wróci ludzka chęć „równania w górę”, podciągania innych do swojego wyższego poziomu -  słabszych, chorych, czy ofiar nieszczęść itp, w miejsce chęci „równania w dół”, wybijania się kosztem innych, „równania inteligenta z robotnikiem, robotnika z chłopem, a chłopa z ziemią”.

To wszystko pokazuje jak głęboko komuna, co nam obiecywała raj na ziemi i „każdemu według potrzeb”, co od czasów Hitlera i Tuska obiecuje wszystko-wszystkim zapuściła w naszych sercach ziarno niewolnictwa.

Niewolnictwo to cel faszyzmu, czy jak kto woli komunizmu – a także demokracji satanistycznej, która jest faktyczną religią lewactwa dziś nam usiłującego „nierządzić”.

Jedyne na to lekarstwo, to prawda – bo prawda nie może współistnieć z kłamstwem, a jak prawda to i wolność i świadomość rzeczywistości i życie odpowiedzialne – i możliwość przywrócenia demokracji jako naszej, LUDZI DOBRYCH, umowy społecznej.

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#1453585