Pranie mózgu Polaków Współpraca Niemiec, Google i Facebooka

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz
Świat

Paweł Kukiz ocenzurowany przez Google? Kandydat na prezydenta „znika” z wyszukiwarki…...(więcej )

Barbara Kaczmarczyk „...”Już nie pohejtujesz. Facebook, YouTube, Twitter i Microsoft będą blokować mowę nienawiści”...”Przedstawiciele największych gigantów IT i social mediów podpisali umowę z Unią Europejską, według której internetowy hejt będzie blokowany. Oznacza to, że Microsoft, YouTube, Twitter i Facebook będą monitorowały na przykład treści o charakterze rasistowskim.

W Unii Europejskiej obowiązuje nowy „kodeks postępowania z mową nienawiści w internecie”. Na jego podstawie cztery wielkie korporacje będą mogły, a nawet musiały, monitorować treści. Jeśli zajdzie taka potrzeba - usuną te zabronione - w czasie krótszym niż 24 godziny. To sposób na zmniejszenie ilości treści antysemickich oraz skierowanych przeciw migrantom, które pojawiają się w mediach społecznościowych. „...”Microsoft, YT, Twitter i Facebook będą blokować dostęp do danych treści na podstawie adresu IP. To nie wszystko. Dzięki porozumieniu firm technologicznych z UE wzrośnie rola organizacji, które przeciwdziałają rasizmowi i hejtowi w internecie.Kilka miesięcy temu pisaliśmy o tym, jak rasizm szerzony w sieci jest bezmyślnie powtarzany przez młodzież. Od dłuższego czasu dyskusja o uchodźcach jest obecna także w szkołach – uczniowie rozmawiają o tym, o czym ich rodzice. Widzą też co dzieje się w internecie. I przenoszą to do szkół. Dzisiaj "ty imigrancie" stało się takim samym wyzwiskiem jak "ty głupku" – relacjonują nauczyciele. „.. (więcej )

Rozpoczęto cenzurę internetu”...”„Amerykańscy giganci internetowi Facebook Inc., Twitter Inc., Google i Microsoft Corp. zobowiązali się do rozwiązania problemu mowy nienawiści w mniej niż 24 godziny w ramach wspólnego działania z Unią Europejską w celu zwalczania wykorzystywania mediów społecznościowych przez terrorystów” – czytamy w artykule. „Poza krajowymi przepisami, które kryminalizują mowę nienawiści, istnieje potrzeba zapewnienia tego typu działań wobec internautów „sprawnie lustrowanych przez pośredników internetowych oraz platformy społecznościowe, po otrzymaniu ważnego zgłoszenia w odpowiednim terminie”, firmy i Komisja Europejska stwierdziła, we wspólnym oświadczeniu we wtorek.” ...”Program wdrażania cenzury został opisany rok temu przez pioniera Internetu Matta Drudge, który powiedział w październiku ubiegłego roku „Infowars”, że prawa autorskie zakazujące stronom linkowanie do newsów były już dyskutowane, i że w następnym roku rozpocznie się rządowy program cenzurowania niezależnych mediów.

Wchodzimy tym samym w początek końca wolnej sieci i zaplanowany w pełni kontrolowany system Internetu 2, chyba że nastąpi pospolite ruszenie jak przy próbach cenzurowani sieci w ramach ACTA. Nadszedł czas by zgrywać wszelkie ważne informacje z internetu ponieważ niedługo ich tam nie będzie i wrócimy z powrotem do monoinformacji podawanych przez wielkie mass media.”...(źródło )

Ewa Lalik” Jak Facebook i Google mogą zmanipulować wynik wyborów w dowolnymkraju „..”Dziennikarze od kilku dni zastanawiają się nad niebezpieczeństwem manipulowania wynikami wyborów przez wielkie koncerny technologiczne. Facebook zdecydował, że nie będzie próbował zniechęcać ludzi przed głosowaniem na Donalda Trumpa, jakie to nobliwe. Media jednak martwią się, że wielkie koncerny wykorzystają swoje siły i niczym w House of Cards zmanipulują wybory. Problem w tym, że to nie tyle strach, co zazdrość i żal straconej władzy.

Wątek używania big data i wyszukiwarki internetowej do wpływania na wyborców i wyniki wyborcze był jednym z najciekawszych w czwartym sezonie House of Cards. Kandydat republikanów wykorzystuje swoje znajomości i łączy siły z mniejszą, ale popularną wyszukiwarką internetową by przewidywać zachowania wyborców, znajdować potencjalnych i wychodzić im naprzeciw. Underwood za to zastanawia się nad wytoczeniem cięższych dział i użycia NSA do pozyskania podobnych danych, ale w skali całego kraju.

Facebook w prawdziwym świecie podobno zdecydował wewnętrznie, że nie będzie wtrącał się w wybory mimo realnej możliwości wyboru Donalda Trumpa na prezydenta. Wiemy, że Zuckerberg, delikatnie mówiąc, nie przepada za Trumpem i jego retoryką dzielenia ludzi na przeciwne obozy, tak samo zresztą jak wiele osób z Silicon Valley – pracowników firm technologicznych. Ci szeregowi pracownicy najchętniej wspierają finansowo… Berniego Sandersa, antytezę Trumpa.Nic nie stoi na przeszkodzie, by kilka małych zmian w algorytmach newsfeeda Facebooka mogło wpłynąć na część wyborców.

To algorytmy decydują o tym, co widzimy, o tym jakie newsy do nas docierają. A Facebook przecież potrafi manipulować naszymi emocjami – sam się do tego przyznał. Nawet wyświetlając zdjęcia osób które zagłosowały Facebook mobilizuje i zwiększa frekwencję wyborczą.

U nas w Polsce też użył kiedyś podobnego narzędzia. W dzień którychś wyborów na Facebooku można było zameldować, że się zagłosowało a serwis wyświetlał listę znajomych, którzy spełnili swój obywatelski obowiązek mobilizując i zawstydzając tych, którzy nie głosowali.

Facebook umożliwia też wrzucanie i dopasowywanie danych z własnych baz z bazą użytkowników serwisu, więc kandydaci wykorzystują to i dostają narzędzia do śledzenia swoich wyborców.

Praktycznie każda korporacja technologiczna z dużymi bazami użytkowników i odpowiedzialna za wyświetlanie im treści ma możliwości wpływania na wyborców. Facebook, Google, Twitter, sieci reklamowe – wszędzie tam gdzie jesteśmy istnieje potencjał manipulacji. Takiej, o której prawdopodobnie nawet się nie dowiemy.

W Stanach i właściwie wszędzie jest to całkowicie legalne, tak jak legalne są media obejmujące jakieś stanowisko czy filtrujące i tłumaczące newsy i wydarzenia. Bo te manipulacje isniały, istnieją i będą istnieć, nowością jest skala i zaawansowanie narzędzi manipulacji.

Media “tradycyjne” w Stanach i nie tylko zamiast zasadą obiektywności tłumaczą się często zasadą neutralności. Neutralność a obiektywność to dwie różne sprawy. Obiektywny dziennikarz w sporze na przykład o globalne ocieplenie rozpozna, która strona ma fakty i przedstawi je jako fakty. Neutralny dziennikarz nie obejmie żadnego stanowiska i da obu stronom takie same możliwości wypowiedzi nie angażując się w spór i umniejszy tym samym wartości faktów.

Jednak to, że media tłumaczą się neutralnością nie oznacza, że są neutralne. Telewizje, gazety czy portale internetowe uzależnione są od popularności, dostępu i reklamodawców, także od swoich właścicieli. Właścicielami i reklamodawcami są wielkie korporacje mediowe, które związane są z polityką i które mają własne interesy w zmniejszaniu podatków i tak dalej. Media więc siłą rzeczy nie są obiektywne ani nawet neutralne, nie w sytuacji gdy 70-90% z nich należy do 6 wielkich koncernów.”...'regulatorzy i my sami dopuściliśmy do sytuacji, gdy informacje czerpiemy tylko z kilku źródeł należących do wielkich, międzynarodowych korporacji które mają coraz bliższe koneksje z polityką i które mają do ugrania własne interesy.

Będę powtarzać to do znudzenia, ale firmy, korporacje nie mają czegoś takiego jak moralność. Google, Facebook czy Microsoft nie mogą być dobrzy lub źli – ich najważniejszym celem jest zarabianie. Więcej – jeśli ktoś w nich zdecyduje się na działanie dla dobra ludzi i narazi tym samym korporację na mniejsze zyski może zostać za to ukarany, bo działa na szkodę firmy, którą ma prowadzić.

Czy możliwość tego, że Google, który zarobi więcej, gdy zmniejszą się podatki korporacyjne lub poluzują się regulacje dotyczące wyprowadzania pieniędzy do rajów podatkowych, postanowi wprowadzić zmiany w algorytmach wyszukiwarki, które spowodują że niezdecydowani wyborcy zagłosują na kandydatów obiecujących takie zmiany jest naprawdę szalona?”..”Media społecznościowe czy wyszukiwarki to nowocześni gatekeeperzy, tacy sami jak niegdyś stare media. To oni decydują co zobaczymy.

Myślenie, że zależy im na byciu neutralnymi czy obiektywnymi jest krótkowzroczne i po prostu głupie. „...(źródło )

Czy Google manipuluje wynikami wyszukiwania? Najnowsze badania wydają się to potwierdzać”...”Od kilku miesięcy amerykańska firma jest obiektem prowadzonych w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej śledztw dotyczących nielegalnych praktyk i wykorzystywania dominującej pozycji na rynku. Najnowsze badania przeprowadzone przez badaczy z Harvard Business School i Columbia Law School wydają się potwierdzać, że Google manipuluje wynikami prezentowanymi w jej wyszukiwarce.

Większość użytkowników bez zastanowienia sięga po wyszukiwarkę Google kiedy potrzebuje szybkiego dostępu do informacji. Narzędzie amerykańskiej firmy stało się synonimem dla przeszukiwania zasobów internetu, czego konsekwencją jest jej dominująca pozycja na rynku. Google zwabiło do swojego rozwiązania użytkowników dzięki zaawansowanym mechanizmom przeszukiwania stron internetowych i ich indeksowania, co gwarantować ma prezentowanie odpowiedzi najbardziej pasujących i jednocześnie zawierających najpotrzebniejsze informacje związane z zapytaniami użytkowników. Tak przynajmniej wyszukiwarka Google powinna działać w teorii. W ciągu ostatnich miesięcy w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej rozpoczęto śledztwa mające wyjaśnić, czy amerykańska firma nie nadużywa dominującej pozycji na rynku i czy nie manipuluje wynikami wyszukiwania do osiągnięcia zysków. Dowodem na takie zachowania mogą być ostatnio przeprowadzone przez pracowników Harvard Business School i Columbia Law School badania, do których wyników należy jednak podjeść z ograniczonym zaufaniem, bo sponsorem pracy jest firma Yelp mająca być jedną z poszkodowanych w wyniku monopolistycznych praktyk Google.”...”edną z prób skupiającego się na wyszukiwaniach lokalnych usług (restauracje, sklepy, filmy itp.) badania było przedstawienie wybranym osobom dwóch zrzutów ekranu - jednego prezentującego faktyczne wyniki z wyszukiwarki Google oraz drugiego obrazującego jak powinny one wyglądać gdyby algorytmy amerykańskiej firmy były stosowane prawidłowo. Większość respondentów wybierała bramkę numer dwa, swój wybór argumentując tym, że prezentowane wyniki dostarczały więcej istotnych dla nich informacji. Podsumowanie wyników badania jednoznacznie stwierdza, że firma Google manipulując wynikami wyszukiwania działa na niekorzyść konsumentów prezentując im promowane usługi i firmy zamiast dostarczać obiektywnych informacji. „...(źródło )

Dyrektor generalny Facebooka Mark Zuckerberg zaprosił na rozmowę grupę amerykańskich konserwatystów. To odpowiedź na padające w amerykańskich mediach oskarżenia, że portal nie publikuje w serwisie treści autorów o konserwatywnych poglądach.”...”W  środę szef Facebooka ma spotkać się z grupą 12 wpływowych konserwatystów, m.in. prezenterem radiowym i telewizyjnym Glenem Beckiem, byłą doradczynią George'a W. Busha Daną Perino - obecnie komentatorką telewizji Fox News oraz z byłym doradcą Mitta Romneya do spraw nowoczesnych technologii Zackiem Moffattem. „...”Facebook pod ostrzałem

Spotkanie ma dotyczyć zarzutów, które pojawiły się w zeszłym tygodniu po publikacji wywiadu z byłym pracownikiem portalu. Wedle informacji przedstawionych przez portal Gizmodo, pracownicy Facebooka mieli usuwać na dalsze pozycje bądź pomijać ze swojego serwisu „popularne tematy” o charakterze konserwatywnym. „..”Traktujemy doniesienia w tej sprawie bardzo poważnie i prowadzimy śledztwo by upewnić się, że nasi pracownicy postępują rzetelnie i uczciwie - oświadczył Zuckerberg. Wedle szefa Facebooka jak dotąd nie znaleziono dowodów na prawdziwość zarzutów. Zapewnił jednak, że jego firma będzie kontynuować dochodzenie. 

Sprawa domniemanej cenzury w portalu wzbudza duże kontrowersje – według badań 44 procent amerykanów jest odbiorcami newsów zamieszczonych w Facebooku co czyni z portalu jedno z głównych źródeł informacyjnych dla milionów użytkowników.”..(źródło )

Rząd Indii zarzuca Google manipulowanie wynikami wyszukiwania „...”Google zostało oficjalnie oskarżone przez rządowy organ Indii o nieuczciwe działania, które miałyby polegać na manipulowaniu wynikami wyszukiwania „...”Jeśli zostanie udowodnione, że Google manipuluje wynikami wyszukiwania w celu faworyzowania własnych produktów, CCI nałoży na spółkę karę w wysokości nawet 10 proc. jej rocznego przychodu - czyli 1,4 mld dolarów. „...(źródło )

Mateusz Wojtalik „Facebook manipuluje emocjami”...”Jesteś smutny/smutna? Facebook potrafi sprawić, że poczujesz się weselej. Wesoły/wesoła? Facebook może prędko zetrzeć ci uśmiech z twarzy. Jeśli tylko będzie chciał. „...”O co chodzi? Facebook pozwolił zespołowi psychologów sprawdzić czy można manipulować emocjami użytkowników i zarażać ich wzajemnie negatywnymi bądź pozytywnymi emocjami. W tym celu przeprowadzono badanie na grupie prawie 700 tys. anglojęzycznych użytkowników serwisu. Oczywiście nikt ich nie informował o tym, że biorą udział w eksperymencie.Tymczasem sposób przeprowadzenia badania budzi poważne zaniepokojenie. Po zalogowaniu na Facebooka użytkownicy otrzymywali specjalnie spreparowane dla nich aktualności (News Feed). U jednych był on naładowany postami zawierającymi słowa wyrażające negatywne emocje. U innych wyświetlały się posty, w których pojawiały się słowa wyrażające przede wszystkim emocje pozytywne. Uczeni chcieli sprawdzić czy zalanie użytkownika radosnymi bądź smutnymi postami będzie miało wpływ na jego samopoczucie. I rzeczywiście, ci, którym wyświetlały się negatywne posty znajomych sami umieszczali więcej postów negatywnych. I odwrotnie, zalewani pozytywnymi emocjami facebookowych znajomych byli szczęśliwsi niż zwykle, a ich posty wyrażały emocje pozytywne. Ta zależność wydaje się dość oczywista, ale badacze sprawdzili też, że nawet zmniejszenie ilości pozytywnych bądź negatywnych treści, z którymi się stykamy wpływa na nasze samopoczucie.”...”Badanie przeprowadzono w dniach 11-18 stycznia 2012 r. na 3 mln postów zawierających 122 mln słów. Co prawda wpływ manipulacji okazał się niewielki, ale badacze podkreślają, że udało im się wpłynąć na tysiące postów, a więc zmienić nastawienie tysięcy użytkowników. „Emocje wyrażane przez znajomych w sieciach społecznościowych mają wpływ na nasz własny nastrój, co, o ile wiemy jest pierwszym dowodem na to, że mogą być zaraźliwe w dużej skali – napisali autorzy badania. Dowiedli także, że emocje mogą być zaraźliwe nie tylko w świecie realnym, ale także w rzeczywistości wirtualnej, kiedy są wyrażane tylko za pomocą odpowiednich słów „...'ksperyment, poza ciekawymi spostrzeżeniami naukowymi, pokazuje też jednak siłę Facebooka i jego algorytmów. Każdy użytkownik może się w ciągu dnia zetknąć z 1500 postami różnych typów, a raczej mógłby, bo dzięki algorytmom w swoich aktualnościach widzi zaledwie 20 proc. z nich. Wszystko zależy od tego co podobało mu się w przeszłości i wielu innych czynników, których serwis nie ujawnia, bowiem zasady działania algorytmu są ściśle tajne. Serwis nie ukrywa, że cały czas udoskonala te zasady, wykorzystując przy tym każdą informację, którą umieszczają w nim użytkownicy. Argumentuje, że wszystko to robi po to, by dostarczyć swoim użytkownikom najistotniejsze i interesujące z ich punktu widzenia treści. Nie robi tego oczywiście bezinteresownie – jest dokładnie odwrotnie, bowiem dzięki pogłębieniu wiedzy o ludziach korzystających z serwisu Facebook może skuteczniej sprzedawać reklamy i zwiększać swoje przychody. Teraz okazało się jednak, że bez trudu może także zmodyfikować swój algorytm po to, by manipulować treściami w dowolnym celu.Głównie dlatego eksperyment wywołał oburzenie i falę krytyki. Argumentowano, że brakowało świadomej zgody uczestników, przez co badanie było nieetyczne. Rzeczniczka Facebooka odparowała, że „badanie przeprowadzono by poprawić jakość usług i uczynić treści, które użytkownicy otrzymują dzięki Facebookowi tak istotnymi i angażującymi jak to tylko możliwe”. Z kolei autorzy analizy twierdzą, że nie widzieli treści postów, a samo badanie było w 100 proc. zgodne z zasadami korzystania z serwisu na które każdy użytkownik musiał wyrazić zgodę.”...”Problem z etyczną stroną badań naukowych to jednak tylko najmniejsza z obaw, którą wywołało badanie. Jego wyniki oznaczają bowiem, że Facebook może, dzięki odpowiedniemu zmodyfikowaniu algorytmów dostarczyć użytkownikom informacje dobrane według dowolnego klucza i kierując się sobie tylko znanymi powodami. „Czy CIA mogłaby wywołać rewolucję w Sudanie zmuszając Facebooka do siania zamętu? Czy to powinno być legalne? Czy Mark Zuckerberg mógłby wpłynąć na wynik wyborów promując posty Upworthy [to amerykański serwis internetowy, który wybiera i publikuje najciekawsze informacje z sieci- red.] dwa tygodnie wcześniej? Czy to powinno być legalne?” - napisał autor zakończonej ogrmnym sukcesem kampanii Baracka Obamy w mediach społecznościowych Clay Johnson. „...”Choć brzmi to jak scenariusz sensacyjnego filmu, to Facebook ma wszystkie niezbędne narzędzia, by to zrobić. - Facebooka obchodzą głównie dwie rzeczy: zaangażowanie użytkowników [czyli to jak często klikają w podsuwane im treści i jak wiele sami ich umieszczają – red.] i reklama. Jeśli Facebook zdecyduje, że odsianie negatywnych postów pomoże utrzymać zadowolenie użytkowników i będą oni dzięki temu więcej klikać, to nie ma powodu, by sądzić, że tego nie zrobi. Dopóki serwis jest tak istotną bramą sieci, a jego algorytmy pozostają zupełnie nieprzejrzyste, powinniśmy mieć świadomość jak wielką władzę i zaufanie mu powierzamy – powiedział autor książki o mediach społecznościowych i inwigilacji Jacob Silverman serwisowi Wired. „...(źródło )

Financial Times oskarżył Google o manipulowanie wynikami wyszukiwarki. Jej pracownicy mają ręcznie zaniżać pozycje popularnych stron z wysokim Page Rank, by zwiększyć szanse mniejszych na przebicie się.Wyjaśniając w gigantycznym uproszczeniu: Page Rank to mechanizm (a raczej: jeden z wielu mechanizmów) określający kolejność, według której strony ustawiane są w wyszukiwarce. Im wyższy Page Rank, tym wyżej wyświetla się strona. Posiadanie naprawdę wysokiego Page Rank daje możliwość zdominowania ruchu w wyszukiwarce, poprzez po prostu zasłonięcie sobą innych wyników. Jak pisze Zdnet powołując się na Times: pracownicy Google mają jakoby ręcznie obniżać wyniki wielkich stron, by dać szanse przebić się mniejszym. Los taki spotyka między innymi Yahoo czy AOL oraz inne, duże portale.

Powód dla którego ofiarą padają najpopularniejsze serwisy jest dość skomplikowany. Wysoki Page Rank ma sprawiać, że z łatwością wchodzą na nowe rynki, po prostu wypychając z nich swoimi tekstami mniejsze, gorzej oceniane strony. Sprawia to, że nawet niższej jakości teksty mogą przysłonić zawartość dobrych, ale niszowych witryn.

Proceder ma odbywać się „ręcznie” i być wykonywany przez pracowników Google. Zdaniem pisma sytuacja taka stwarza w pierwszej kolejności pole do nadużyć. Łatwo sobie wyobrazić, że jakiegoś rodzaju reklamodawca płaci wyszukiwarce za zawyżenie pozycji jego strony, podsuwając nieświadomym użytkownikom reklamową treść, o której myślą, że są to rzetelne informacje. Google jest też w stanie usuwać poszczególne artykuły i całe strony z indeksu bez informowania o tym ich właścicieli.”...(źródło )

Proces popularyzacji Internetu w Chinach rozpoczął się w 1996 roku. Ministerstwa odpowiadające za nadzór nad nim (m.in. Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego) stopniowo zaczęły implementować kolejne projekty w celu kontrolowania zamieszczanych w nim treści oraz zajmujących się tym firm (również międzynarodowych, m.in. Google i Yahoo). Najbardziej rozbudowanym programem sprawowania cenzury w ChRL jest projekt Złota Tarcza (ang. Golden Shield Project). Prace nad nim MBP zapoczątkowało już 1998 roku, skonstruowano wówczas wysublimowaną strukturę cenzury oraz monitoringu sieci. Projekt praktycznie rozpoczął działanie w 2006 roku, po przeprowadzeniu wielu prób skuteczności. Oficjalnym celem wcielenia w życie projektu jest budowa systemu informacyjnego oraz sieci łączności na potrzeby policji, by usprawnić ich funkcjonowanie. Dla realizacji programu Złotej Tarczy zatrudnia się około 50 000 pracowników. Jego roczny koszt to około 800 mln$.

Działanie systemu opiera się głównie na blokowaniu adresów IP partykularnych użytkowników. Część z nich omija tą blokadę używając serwerów proxy. Wcześniej zmieniają oni swój adres IP a proxy pośredniczy w łączeniu z wybranymi przez nich stronami internetowymi i zarazem ukrywa ich nowe IP. Kolejna metoda działania Złotej Tarczy opiera się na nie podawaniu przez DNS adresów IP do żądanych serwerów lub przekierowaniu ruchu do innych serwerów, najczęściej rządowych, które informują internautę, iż dostęp do poszukiwanej strony został zablokowany. Usługa DNS polega na zmianie adresu zrozumiałego dla przeciętnego użytkownika (np. www.stosunki.pl) na adres zrozumiały dla urządzeń tworzących sieci komputerowe (np. adres IP 98.987.231.124). Tą blokadę również można ominąć, tym razem wystarczy skorzystać z innego serwera DNS. Trzecia metoda skupia się na adresach URL (np.www.stosunki.pl/azja). Jeśli zostanie w nim znaleziony ciąg znaków niepoprawny według chińskiego prawa zostaje ona zablokowana. Ominięcie tej blokady jest trudniejsze niż poprzednich, które wymagały stosunkowo niewielkiej znajomości informatyki. Tym razem należy utworzyć wirtualną sieć lokalną, która połączy kilku dowolnie przez siebie dobranych użytkowników na świecie, dzięki czemu będą oni mogli przeglądać wzajemnie dokumenty na swoich komputerach, podobnie jak w sieci domowej LAN. Odległość nie stanowi tu problemu. Innym sposobem uniknięcie cenzury będzie szyfrowanie przesyłanych danych.

W ustawodawstwie Państwa Środka przewidziano kary finansowe dla osób działających wbrew wytycznym odgórnie ustalonym dla internautów. Regularne łamanie rządowych reguł panujących w Internecie może grozić grzywną, a w drastycznych przypadkach krótkim aresztem bądź reedukacją przez pracę. Firmy internetowe mogą natomiast zostać wykluczone z rynku ChRL i otrzymać zakaz działalności na nim. Również dostawcy treści internetowych z zagranicy (np. Yahoo, Google) aby prosperować na chińskim rynku mają obowiązek dostosować się do tamtejszych przepisów cenzury. Już w 2000 roku, czyli w okresie prób skuteczności projektu, prawnie ograniczono możliwości dostawców treści, mianowicie, witryny nie mogą bezpośrednio łączyć użytkowników z zagranicznymi stronami, co jednak bardziej frapujące, nie mogą także one rozpowszechniać wiadomości z zagranicznych mediów bez indywidualnej zgody władz. Firmy muszą posiadać również licencję, by móc publikować. Jest ona wydawana przez Państwowe Biuro Informacji (ang. State Information Offices) oraz przez Państwową Agencję Informacji (ang. State Council Information Agency). W przypadku kiedy serwis nie posiada takiego zezwolenia może zamieszczać publicznie wyłącznie informacje wydane już wcześniej przez media publiczne, które posiadają wspomnianą licencję. Zgodnie z ustawodawstwem odpowiedzialność prawna za zamieszczane na stronach treści spoczywa na samych dostawcach.

Stopniowe zwiększenie kontroli nad Internetem było silnie związane z przystąpieniem Chin do WTO w 2001 roku. Przed wstąpieniem do organizacji sprawowanie administracyjnej kontroli było znacznie łatwiejsze, ponieważ macierzysty rynek był bardziej hermetyczny. Zgodnie z informacjami jednego z raportów organizacji Reporterzy Bez Granic, jako bezpieczeństwo w Internecie, rząd chiński rozumie niedopuszczenie by internauci byli narażeni na napotkanie w sieci szkodliwych treści, które mogłyby spowodować spadek poparcia dla KPCh w społeczeństwie lub doprowadzić do obalenia partii. Filtrowane są więc głównie informacje krytyczne w stosunku do partii rządzącej, polityków oraz ideologii, które mogłyby „zarazić” społeczeństwo. Warto wspomnieć, iż po Jaśminowej Rewolucji władze zleciły by Złota Tarcza blokowała powiązane z nią słowa, np. Egipt. Obawiano się, że Internet podobnie jak w Tunezji przyczyni się i tutaj do szerzenia buntowniczych nastrojów czy rozruchów.

Warto zauważyć, iż kontakt internetowy pomiędzy światem oraz ChRL wytyczony jest niewielką ilością światłowodów (czyli kabli podłączanych do kart sieciowych, przesyłających dane za pomocą wiązek światła). Są to miejsca newralgiczne, co potwierdziło się w 2006 roku, kiedy trzęsienie ziemi w okolicach Tajwanu przyczyniło się do poważnych problemów w dostępie do Internetu w Chinach. Fakt, że łącza mogą łatwo ulegać awariom daje władzom możliwość fizycznego monitoringu wymiany wiadomości w kraju i poza jego granicami. Odbywa się to np. za pomogą tzw. tapperów, czyli mechanizmów dublujących wysyłane lub odbierane pliki. Impulsy światła, czyli informacje trafiają do komputerów Projektu Złota Tarcza, tam państwowe serwery i rutery przesyłają je na pierwotny adres docelowy, jednak w tym samym czasie komputery nadzorujące przeglądają przesyłane dane oraz sprawdzają czy są one niezgodne z prawem i tym samym czy nie powinny zostać zatrzymane. Co ciekawe, pierwsze dublujące rutery zostały zaprojektowane dla chińskich władz przez amerykańską firmę Cisco. Pod adresem korporacji kierowano wiele nieformalnych zarzutów z racji współpracy z komunistycznymi władzami, jednak jej zarząd jednomyślnie twierdził, iż sprzęt nie został sprzedany by ułatwić komukolwiek cenzurę, władze chińskie potraktowano jak każdego innego kontrahenta. Obecnie dublujące rutery produkowane są również przez chińskie Huawei.

Program Złota Tarcza zajmuje się filtrowaniem adresów URL, o czym wspomniano już wcześniej. Baidoo, czyli chiński odpowiednik wyszukiwarki Google, blokuje użytkownikom dostęp do około 500 haseł i 2500 tysięcy adresów URL (spod cenzury wykluczone są oczywiście Makau i Hongkong jako specjalne administracyjne regiony Państwa Środka). Niezgodny z prawem i jednocześnie zablokowany jest dostęp m.in. do:

• Nielegalnych organizacji politycznych a także religijnych ( np. Falun Gong),

• Informacji poruszających tematykę wolności słowa, brutalności policji, protestów na placu Tiananmen, demokracji (np. BBC, NYT),

• Stron powiązanych tematycznie z Dalajlamą, Tybetem i wszelkimi ruchami dążącymi do uzyskania niepodległości od ChRL

• Stron o podtekście seksualnym, pornograficznych (np. www.redtube.com),

• Stron kierowanych do osób homoseksualnych. „..”W styczniu 2011 niepokoje władz wzbudziła Jaśminowa Rewolucja. Z jej powodu zacieśniono kontrolę dotyczącą informowania społeczeństwa o problemach społecznych i gospodarczych. Było to możliwe ponieważ serwisy informacyjne regularnie otrzymują od ministerstwa wytyczne, jakie wiadomości mogą lub powinny ukazać się na ich stronach. Wszystko to by „uspokoić społeczeństwo”. Po wybuchu wspomnianej rewolucji, zablokowano możliwość wyszukiwania np. słowa Egipt, Tunezja oraz innych powiązanych z Jaśminową Rewolucją, gdyż potencjalnie mogły one negatywnie wpływać na chińskie społeczeństwo, obudzić w nim nastroje rewolucyjne. Dlatego bez zwłoki podjęto odpowiednie środki cenzury, by ograniczyć internetową dyskusję związaną arabską rewolucją.

Badania prowadzone przez OpenNet Initiative (inicjatywę współpracy między uniwersytetami w Toronto, Ottawie oraz Harvardem m.in. w celu analizowania systemu cenzury Internetu w różnych krajach) wykazały, iż w Państwie Środka stosowany jest jeden z najbardziej wyrafinowanych systemów monitoringu oraz filtrowania Internetu.|...(źródło )

Google otrzymało blisko 77 milionów wniosków o usunięcie linków z wyszukiwarki”...(źródło )

Google cenzuruje słowo "żyd"...(źródło )

Chińskie władze najwyraźniej nie zamierzają poprawiać swoich relacji z Google. Właśnie zablokowały jedną z kluczowych usług internetowego giganta - serwis mailingowy Gmail.- Myślę, że rząd próbuje wyeliminować Google'a z Chin i posuwa się w tym coraz dalej i dalej. Być może chodzi im nawet o osłabienie jego pozycji poza Stanami Zjednoczonymi - komentuje w rozmowie z dziennikiem „The Guardian” proszący o anonimowość członek GreatFire.org, organizacji walczącej na terenie Chin o wolność słowa. - Wyobraźcie sobie, że użytkownicy Gmaila nie są w stanie dotrzeć do klientów z Chin. Wielu ludzi spoza Chin może być zmuszonych do porzucenia Gmaila.Z danych Google'a wynika, że ruch z chińskich serwerów zaczął maleć już w Boże Narodzenie wieczorem, aby przed południem 26 grudnia spaść do zera. Natomiast w niedzielę 28 grudnia grupa analityków internetowych z Dyn Research poinformowała na Twitterze, że chińskie władze zablokowały adresy IP korzystające z Gmaila. Przedstawiciele Google'a w mailu przesłanym do redakcji tygodnika „Time” zapewnili, że „wszystko sprawdzili i po ich stronie nie ma żadnego błędu”....(źródło )

Facebook, Google i Twitter podpisały porozumienie zobowiązujące do usuwania w Niemczech "mowy nienawiści" w ciągu 24 godzin.

Porozumienie to efekt presji wywieranej od wielu miesięcy przez Berlin. Bezmyślne przyjmowanie dziesiątek tysięcy imigrantów i cenzura w oficjalnych mediach spowodowały, że wielu Niemców protestowało przeciwko uchodźcom w mediach społecznościowych i internecie. Wkrótce ma się to skończyć.

We wspólnym oświadczeniu niemiecki resort sprawiedliwości i trzy amerykańskie koncerny poinformowały, że teraz będzie łatwiej walczyć z "mową nienawiści".Zawartość wpisów ma być analizowana przez "specjalistów" (czytaj: lewackich ekspertów od politycznej poprawności) i usuwana - w razie wątpliwości - w ciągu 24 godzin. To de facto cenzura internetu, nieróżniąca się niczym od tej w Chinach czy Iranie.

Podpisane porozumienie świadczy o tym, że to Niemcy, a nie Polska, mają problem z wolnością słowa i demokracją. „..(źródło )

Wolność wyrażania opinii i pełna neutralność to jedne z najważniejszych zalet Internetu. Niestety, wygląda na to, że już wkrótce Internauci będą mieli problem z surfowaniem po "wolnej" Sieci. Internetowy gigant Google prowadzi podobno tajne rozmowy z jednym z wiodących amerykańskich operatorów — firmą Verizon. W myśli porozumienia koncernów, Verizon dostarczający łącza dla wielu Amerykanów będzie mógł oceniać, które treści są "lepsze" od innych. O co tu chodzi?

Szef Google: “w dwa dni generujemy tyle treści ile przez cały 2003 rok”

Dziennikarze The New York Times dotarli do informacji z których wynika, żeVerizon mógłby faworyzować niektórych dostawców treści. Serwisy mogłyby zostać podzielone na dwie, nierówno traktowane kategorię. Gdy nie wiadomo o co chodzi — chodzi o pieniądze.

Verizon miałby traktować lepiej tych, którzy… zapłacą. Oznacza to, że niszowi blogerzy czy niezależni dziennikarze byliby traktowani znacznie gorzej od sieciowych gigantów i koncernów medialnych. Na szczęście, firma nie mogłaby jeszcze blokować "niewygodnych" serwisów. Jeszcze. Niestety, wszyscy, którzy zwiastują koniec wolnej Sieci zostaną rozczarowani.”...(źródło )

Microsoft twierdzi, że boty będą platformą przyszłości – jak aplikacje, tyle że zamiast wybierać odpowiednie przyciski i funkcje, będziemy mówić lub pisać do odpowiednich botów, by wykonywać akcje.Sztuczna inteligencja to nie nowość.

Przecież na podobnej zasadzie działa Cortana, Siri czy Google Now, asystent M od Facebooka czy boty na stronach internetowych, pomagające w obsłudze. Różnią się skalą, możliwościami i podejściem. Asystenci są zazwyczaj bardziej rozwinięci i nastawieni na odczytywanie kontekstu, uczenie się użytkownika, jego zwyczajów i zbieranie o nim danych. Boty, jak te zaprezentowane przez Microsoft w ramach “conversations as a platform”, to narzędzia skierowane na wykonanie konkretnych zadań, do których są stworzone.

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by Siri, Google Now czy Cortana dostając od użytkownika zadanie, na przykład kupienie biletu na konkretny pociąg, zamiast korzystać  z własnych narzędzi zwróciły się do takiego bota a’la te od Microsoftu i zarezerwowały bilet przez niego.

Maszyna współpracująca z maszyną dla dobra człowieka. Boty ze sztuczną inteligencją rozmawiające ze sobą w swoim własnym języku, by wykonywać za nas czynności.

Tay przeszła małe robotyczne “załamanie nerwowe” – po tym, jak ludzie nauczyli ją jak być rasistką, Tay doznała małych poprawek by wrócić, oznajmić światu, że pali marihuanę przed policją a potem zawiesić się i zaspamować Twittera.”..”Warto jednak pamiętać, że istnieją dwa skrajne podejścia do sztucznej inteligencji. Jedno, prezentowane przez Google Now, zakłada bezosobowe algorytmy, które z jak najmniejszą dozą emocji wykonują akcje i prezentują informacje. Drugie uskuteczniane przez Siri, Cortanę czy Tay, upodabnia robota do człowieka – pozwala mu żartować, przedrzeźniać się, wchodzić w interakcje na bardziej osobistym poziomie.

To emocjonalne podejście może faktycznie sprawia, że czujemy się lepiej z botami i sztuczną inteligencją, chociaż nie jestem tego pewna. Personalny poziom znajomości z robotem jest… dziwny.”..(źródło) 

Aż 1/3 Amerykanów popiera bojkot oraz wprowadzenie sankcji na Izrael – wynika z sondażu przeprowadzonego przez Ipsos.Jednocześnie 62% Amerykanów sądzi, że antyizraelski ruch BDS (bojkotu, rozbioru i sankcji) jest formą nowoczesnego antysemityzmu.Dla porównania, za bojkotem Izraela jest 40% Brytyjczyków, a 50% uważa BDS za „nowoczesny antysemityzm”....'(źródło)

Spośród niemal 163 tys. "uchodźców", którzy przybyli do Szwecji w 2015 r., pracę znalazło mniej niż 500 osób - wynika z danych szwedzkiego urzędu pracy.Obecnie szwedzkie przepisy pozwalają imigrantom wnioskującym o azyl pracować, nawet jeśli nie mają oni jeszcze zgody na zatrutnienie lub na pobyt w Szwecji. Do legalnej pracy potrzebny jest tylko ważny dokument tożsamości. Mimo to, ze wszystkich "uchodźców" w 2015 r. podczas rozpatrywania wniosku azylowego pracę w Szwecji znalazło tylko 494 imigrantów. „..(źródło)

Wojciech Niespialowski „ wa tygodnie temu pisaliśmy o tajnym spotkaniu biologów, na którym dyskutowano o możliwości stworzenia genomu człowieka w laboratorium. Narada odbyła się w Harvard Medical School w Bostonie, a prowadził ją prof. George Church. „...”Informacja o spotkaniu wyciekła do prasy. Niektórzy gotowi byli przypuszczać, że naukowcy chcą stworzyć coś w rodzaju potwora doktora Frankensteina. Uczestnicy bronili się, zastrzegając, że w dyskutowanych kwestiach nie było nic zdrożnego, a tajemnica wynikała z faktu, że szykowali artykuł na ten temat do jednego z pism naukowych. „...(źródło )

Prezydent Rumunii Klaus Iohannis poparł w piątek polski rząd w jego sporze z Komisją Europejską wokół sprawy Trybunału Konstytucyjnego. Zaznaczył, że w obecnej sytuacji politycznej instytucje unijne powinny działać na rzecz wzmacniania pozycji Polski.Występując w Bukareszcie na międzynarodowej konferencji „Przewodnictwo Rumunii w kwestiach bezpieczeństwa w Europie Południowo-Wschodniej” Iohannis powiedział, że darzy zaufaniem polską demokrację i ma wątpliwości, czy krytyka Polski ze stronyKE została podjęta we właściwym czasie.Po upadku komunizmu Polska aktywnie działała na rzecz konsolidowania rzeczywistej demokracji— zaznaczył rumuński prezydent. Dodał też, że w obliczu „trudnej sytuacji” w dziedzinie bezpieczeństwa w Europie Wschodniej oraz wewnętrznych problemów Unii Europejskiej należy mieć nadzieję, że instytucje unijne „konstruktywnie wesprą” Polskę.”..(źródło )

Michał Wachnicki” To nie rząd USA nas szpieguje. Szpiegują nas Google, Facebook i YouTube, a rząd amerykański jedynie z tego korzysta. Nagłośnienie tej prawdy przeraziło internetowe koncerny. „...„Bomba została odpalona w piątek 7 czerwca przez dzienniki „The Guardian” i „The Washington Post”. Gazety opublikowały artykuły dowodzące, że rząd USA ma dostęp do prywatnych e-maili, wiadomości, zdjęć, wideo i innych danych, które zamieszczamy na serwisach: Google, Facebook, YouTube, Skype, etc. O programie PRISM – czyli o współpracy amerykańskich służb specjalnych z internetowymi gigantami poinformował gazety były pracownik CIA, Edward Snowden. Według jego doniesień, amerykański wywiad o internautach może dowiedzieć się wszystkiego: od gustu muzycznego, przez upodobania seksualne, do pomysłów skonstruowania bomby z nawozów sztucznych. Możliwość inwigilacji dotyczy także obywateli USA, co za oceanem wywołało burzliwą debatę nad prywatnością w internecie. „...”Do koncernów internetowych docierają nie tylko informacje cenne dla reklamodawców. Wszechwidzące oko Google widzi też, że w internecie szukamy filmów pokazujących obcinanie głów niewiernym. Odnotuje fakt podzielenia się na blogu chęcią zabójstwa prezydenta. Wreszcie zauważy, że za pośrednictwem wyszukiwarki uczymy się jak zbudować ładunek wybuchowy. Wszystkie te informacje zostają bowiem zapisane na serwerach. „...(więcej )

„Zdaniem Orlińskiego całkiem możliwe, że wolność słowa, jaką mamy obecnie, powoli się kończy:”....” Dziennikarz nawiązywał do swojej najnowszej książki "Internet. Czas się bać". Jego zdaniem to właśnie internet - paradoksalnie - ogranicza wolność słowa. Bo powoduje, że decydują o niej tylko największe korporacje: - Np. usunięcie strony z wyników wyszukiwania Googla a powoduje, że coś praktycznie przestaje istnieć dla Europejczyków. „...” Kiedyś gazeta, drukując jakąś historię na pierwszej stronie, mogła mieć pewność, że wywoła polityczne zamieszanie. Teraz już żadne medium nie ma takiej potęgi. Za to mają ją takie firmy jak właśnie Googlea, Facebook czy Twitter . Ich komunikat może dotrzeć praktycznie do każdego, kto wejdzie do internetu, nawet jeśli chce np. tylko sprawdził pogodę - skwitował na koniec Orliński. „..(więcej )

„W sierpniu 2012 roku władze Indii żądały od mediów społecznościowych natychmiastowego pozbycia się treści, przez którą powstała panika wśród mieszkańców stanu Assam w północno-wschodnich Indiach. W wyniku publikacji na Facebooku i Twitterze, doszło do serii konfliktów pomiędzy miejscowymi Hindusami a muzułmanami, przez które straciło życie wielu ludzi, a tysiące innych musiało zamieszkać w utworzonych dla nich tymczasowych obozach. Wezwanie do zamieszek można było znaleźć w mediach społecznościowych. Rząd Indii zwrócił się do portali społecznościowych z takimi wpisami z prośbą o usunięcie siejących zamieszanie postów. Facebook zgodził się, wydając oświadczenie, że część treści niezgodna regulaminem zostanie usunięta. Twitter na prośbę rządu Indii pozostał niewzruszony. „....”Obecnie jedna osoba na cztery używająca Facebooka na świecie pochodzi z Azji. Przykładowo, Indonezja jest drugim, za USA, na świecie krajem pod względem użytkowników Facebooka, choć jego zasięg ogranicza się głównie młodych osób.  W Chinach chętniej używany jest Qzone, na Tajwanie Wretch, w Vietnamie Zing, podczas gdy w Azji Wschodniej, w Korei i Japonii, dominują Cyworld i Mixi. Ich popularność wynika głównie z powodów językowych oraz uwarunkowań historycznych.  ( więcej )

---------

Ważne

 Kreml przejął rosyjskiego facebook „Vkontakte to serwis społecznościowy, który może pochwalić się ponad 100 milionami użytkowników. Jest to obecnie najpopularniejszy serwis społecznościowy w rosyjskojęzycznym Internecie - Facebook znajduje się tam dopiero na trzecim miejscu, za drugą rosyjską siecią społecznościową Odnoklassniki.ru. „...”VKontakte jest obecnie pod całkowitą kontrolą Igora Sechina i Alishera Usmanowa. Usmanow jest właścicielem największej firmy zajmującej się wydobyciem rudy żelaza, oprócz tego posiada udziały w rosyjskiej grupie internetowej Mail.ru oraz w angielskim klubie piłki nożnej - Arsenal F.C. Sechin z kolei kieruje największą, państwową spółką zajmującą się wydobyciem ropy naftowej. Obaj panowie są dość ściśle powiązani z rosyjskim rządem. „. (więcej )

2010 rok „ Rosyjski fundusz inwestycyjny Digital Sky Technologies sprzedał swoje udziały w Naszej Klasie, największym serwisie społecznościowym w Polsce. Transakcji dokonano w ramach estońskiego funduszu Forticom, za pośrednictwem którego kontrolował on Naszą Klasę. DST wykupił resztę udziałów w Forticomie (ma teraz 100 proc.) i w Odnoklassniki.ru, rosyjskim odpowiedniku Naszej Klasy. Za te udziały zapłacił gotówką oraz akcjami portalu Nasza Klasa. 

Pakiet NK należący wcześniej do Forticomu – 72,96 proc. udziałów – przejęła zarejestrowana na Cyprze spółka Excolimp, prowadzona m.in. przez twórców serwisów społecznościowych na Litwie i Łotwie (One.lt i One.lv”.. (więcej )

„„Turcja na wniosek sądu zablokowała w czwartek dostęp do Twittera. Stało się to kilka godzin po tym, jak premier Recep Tayyip Erdogan zagroził, że "wyrwie z korzeniami Twittera i pozostałe sieci (społecznościowe)"......” Jak podaje agencja Associated Press, wielu użytkowników Twittera w Turcji, którzy chcieli z niego skorzystać, natrafiło na komunikat tureckiej telekomunikacji informujący o tym, że strona została zamknięta zgodnie z nakazem sądowym.”...”Twitter został zablokowany na polecenie sądu, po tym jak wpłynęły do niego skargi obywateli, którzy skarżyli się, że narusza się tam ich prywatność. "Ponieważ nie było innego rozwiązania, dostęp do Twittera został zablokowany. Ma to zapobiec dalszym przypadkom naruszania praw obywateli" „....(więcej )

Daniel Majkowski „Putin idzie na wojnę z Google, Apple i Microsoftem. "Muszą płacić w Rosji wyższe podatki"....”Jeden z najbliższych doradców Władimira Putina, German Klimenko, zapowiada, że nadejście trudnych czasów dla technologicznych gigantów działających w Rosji.German Klimenko nazywany jest w Rosji „carem internetu”. To właśnie on ma za zadanie uporządkować cyfrową sferę tego kraju. Pierwszym krokiem w tym kierunku ma być zmuszenie Google,  Apple'a i innych zagranicznych koncernów do płacenia wyższych podatków. Jednocześnie Klimenko zapowiada, że rosyjska administracja zrezygnuje z systemu Microsoft Windows. Jego zdaniem są to niezbędne środki do tego, aby „ustawić do pionu”  zachodnie korporacje.”..”Klimenko planuje nałożyć na amerykańskie korporacje tzw. „podatek technologiczny”. Ma on wyrównać szanse rosyjskich firm internetowych, takich jak Yandex czy Mail.ru w rywalizacji z Apple, Google czy też Microsoftem. „..”Ługowoj, który jest obecnie deputowanym rosyjskiej Dumy, zaproponował ustawę nakładającą 18 procentowy podatek od wartości dodanej sięgający nawet 300 mld rubli (3,9 mld dolarów) z przychodów osiąganych w Rosji przez Google'a Apple oraz innych zagranicznych koncerny.

Ustawa wymienia kilkanaście kategorii cyfrowych produktów i usług, za które rosyjskiefirmy płacą obecnie podatek VAT, a zagraniczne koncerny tego nie robią. To m.in. reklamy, gry, filmy, transakcje rynkowe oraz usługi przetwarzania danych w chmurze.

„Gdy kupujesz aplikację w sklepie Google Play lub App Store, to VAT naliczany jest w miejscu zakupu. Tak jest wszędzie, za wyjątkiem naszej republiki bananowej” - podkreśla Klimenko.” (więcej )

------

Mój komentarz

Marzenie Hitlera, Geobbelsa, Stalina , Rothschilda i Rockefellera urzeczywistnia się. Totalna kontrola ideologiczna każdego z osobna. Totalna inwigilacja . Totalna cenzura, totalna manipulacja . I pranie mózgu. Od dziecka , dwadzieścia cztery godziny na dobę . Siedem dni w tygodniu . Jeszce rozrzewnieniem będziemy wspominali czasy amerykańskiej gadzinówki TVN , czy skrajnie pro izraelskiej Gazety Wyborczej. Ich dokonania w dziedzinie ogłupianie, demoralizowania , zbydlęcenia Polaków są niczym w porównaniu z możliwościami Google, Facebook i innym tak zwany mediów społecznościowych .

Coraz więcej państw zdaje sobie sprawę ,że tracą suwerenność. Bo takie fundamenty suwerennego narodu w XXI wieku jak bezpieczeństwo ideologiczne , czy bezpieczeństwo socjotechniczne są zagrożone.

Należy jak najszybciej doprowadzić do repolonizacji tradycyjnych mediów , repolonizacji mediów społecznościowych i złamania monopolu kontrolowanych przez oligarchów, i plutokratów koncernów Google, Facebook.

Należy ustanowić specjalne prawo ant manipulacyjne ograniczające możliwość prania mózgu Polakom przez koncerny posiadające media społecznościowe.

Widzimy tutaj spisek antypolski Niemiec , oligarchii niemieckiej kontrolującej Unie Europejską z amerykańskimi rodami plutokratów. Bo do tego sprowadza się umowa pomiędzy Unia a amerykańskimi koncernami dotycząca cenzurowania, blokowania mowy nienawiści , czyli w lewackiej nowomowie niszczenie głównie polskiego patriotyzmu i walka z Kaczyńskim

Tak przy okazji poruszę osobisty temat. Od jakichś paru miesięcy sporadycznie ,ale coraz częściej gdy sięgam do wyszukiwarki ,aby znaleźć jakiś swój tekst zamiast poszukiwanej strony pojawia się komunikat , Googla , że strona naszeblogi.pl jest niebezpieczna. Wejście na nią grozi wykradzeniem haseł i numerów kont bankowych Ciekaw jestem czy państwu też coś takiego się pokazuje. Dzisiaj ten komunika pojawił mi się już dwa razy.

Jarosław Kaczyński: "O suwerenność trzeba ciągle walczyć. Bo są tacy i w Polsce i na zewnątrz, którzy podnoszą na nią rękę. I im trzeba powiedzieć – "nie"...”Polska musi być suwerenna, niepodległa, Polska musi być polska!

— mówił Jarosław Kaczyński na Krakowskim Przedmieściu, podczas obchodów 70-tej miesięcznicy smoleńskiej„...”O tę suwerenność trzeba ciągle walczyć. Bo są tacy i w Polsce i na zewnątrz, którzy ciągle podnoszą na nią rękę i im trzeba powiedzieć - nie.

Być może przyjdzie czas – kiedyś, może będzie to wiosna, kiedy będziemy się musieli potężnie zmobilizować, żeby to „nie” powiedziane w Polsce zabrzmiało mocno. Bo potrzeba jest tutaj siły. Polska musi być suwerenna, niepodległa, Polska musi być polska!”. ..(więcej )

video Jak Google i YouTube Inwigilują Użytkowików-Film Dokumentalny Lektor

video Kontrola społeczeństwa - Inwigilacja (lektor PL)

Marek Mojsiewicz

Osoby podzielające moje poglądy , lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka Marek Mojsiewicz i  na  Twitterze  

Zapraszam do przeczytania pierwszego rozdziału nowej powieści „ Pas Kuipera” 

Rozdział drugi Rozdział trzeci 

Zapraszam do przeczytania mojej powieści „ Klechda Krakowska „

rozdziały 1
„ Dobre złego początki „ Na końcu którego będzie o boginiKali„ Nienależynerwosolu pić na oko „ rzeźbie NiosącegoŚwiatło Impreza Starskiego „ Tych filmów już się oglądać nie da „ 7. „ Mutant „ „ Anne Vanderbilt „ „ Fenotyp rozszerzony.lamborghini„ 10. „ Spisek w służbach specjalnych „11. Marzenia ministra ołapówkach „ 12. „ Niemierz i kontakt z cybernetyką „  13„ Piękna kobieta zawsze należy do silniejszego „ 14 ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „

Powiadomienia o publikacji kolejnych części mojej powieści . Facebook „ Klechda Krakowska

Ci z Państwa , którzy chcieliby wesprzeć finansowo moją działalność blogerską mogą to zrobić wpłacając dowolną kwotę w formie darowizny na moje konto bankowe

Nazwa banku Kasa Stefczyka , Marek Mojsiewicz , numer konta 39 7999 9995 0651 6233 3003 000
1

Jestem zainteresowany współpracą z portalem informacyjnym w zakresie dokonania przeglądu prasy , w tym anglojęzycznej , ewentualnie tłumaczeń z tego języka., tworzenia serwisu informacyjnego Analiz programów i tym podobnych Zainteresowanych proszę o kontakt 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)