Tata, a Marcin powiedział, że jego tata powiedział....

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

Tak zaczynał się każdy odcinek popularnego wiele lat temu serialu telewizyjnego z Piotrem Fronczewskim (ojciec) i Mikołajem Radwanem (syn) w rolach głównych. Ojciec w każdym odcinku musiał mierzyć się i konfrontować z pytaniami dorastającego syna powołującego się na autorytet z zewnątrz, czyli na ojca swojego kolegi Marcina. Z tego pomysłu na serial skwapliwie korzystają odsunięci od koryta przedstawiciele salonu III RP, którzy co chwilę biczują nas informacjami typu: Polaku, a Washington Post powiedział…, Polaku, a El Pais powiedział,… Polaku, a Der Spiegel powiedział… Ostatnio wyemitowano odcinek zatytułowany, Polaku, a Le Monde powiedział…, w którym dziennikarze tego lewicowego dziennika rozmawiają z ministrem spraw zagranicznych Francji, Jean-Yves Le Drianem. Już sam sposób formułowania pytań wskazuje, że wciskają swojemu rozmówcy dziecko w brzuch, czyli kontynuują lewacką załganą śpiewkę o tym, że w Polsce i na Węgrzech mamy do czynienia z zamachem na demokrację. Oto próbka: „Polska i Węgry wykorzystują kryzys, aby deptać normy demokratyczne. Czy nie niszczą w ten sposób od wewnątrz europejskiego projektu?” – albo: „Czy możemy oczekiwać sankcji europejskich przeciw tym krajom?” Na takie pytania ze z góry założoną tezą minister zgodnie z oczekiwaniami pytających odpowiada: „Ta sprawa zostanie podjęta we właściwym momencie i sądzę, że będzie to jedno z najbliższych posiedzeń Rady Europejskiej”. I tak szef MSZ Francji wystąpił w roli „taty Marcina”, ale kim jest ten francuski dziennikarski łącznik Marcin? Okazuje się, że ma on mało francuskie nazwisko. Zwie się, Piotr Smolar i jest synalkiem lokaja Sorosa, czyli szefa Fundacji Batorego, Aleksandra Smolara. I w ten oto sposób widzimy, kto zagranicą szczuje na Polskę i próbuje za wszelka cenę zaszkodzić naszemu państwu. Ale w przypadku klanu Smolarów to nie dziwi, bo wrogi stosunek do Polski i Polaków mają w genach. Otóż ojcem Aleksandra Smolara i dziadkiem Piotra Smolara był komunista i członek agenturalnej KPP, Hersz Smolar, który w 1920 roku po wkroczeniu bolszewickiej dziczy do Polski, okazał się zdrajcą organizując Komitet Rewolucyjny ( Rew Kom ). Po wyparciu z Polski bolszewików zdrajca musiał się ukrywać poszukiwany przez polską żandarmerię wojskową. Tak więc po emisji kolejnych odcinków tego antypolskiego serialu bacznie sprawdzajmy kim jest naprawdę Marcin oraz tata Marcina. Jak widać nie zaszkodzi też sprawdzić kim był dziadek. 

Tekst ukazał się w „Warszawskiej Gazecie”

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:24)

Komentarze

...czyli brat Aleksandra "Batorego" Smolara. A to nie byle kto, bo El Geniusz Smolar. Genialny TW. Szybka kariera w opozycji na emigracji - do funkcji dyrektora Sekcji Polskiej BBC. Współzałożyciel emigracyjnego kwartalnika i Wydawnictwa Aneks, które właściwie powinno się nazywać Aneksja - bo Aneks to on.

W sumie to jeden z nielicznych stryjków, który zamienił kijek na siekierkę.

Podoba mi się!
13
Nie podoba mi się!
-2

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1633382

Według postkomunistycznej elity jest czymś nadzwyczaj niestosownym. Sam Trzaskowski powiedział, że "nie grzebie w życiorysach" jako człowiek przyzwoity i dlatego nie wiedział kim jest niejaka dr Lange. Żelazną zasadą komunistycznych służb było sprawdzanie do trzeciego pokolenia krewnych "pozostającego w zainteresowaniu" służb "figuranta". Myślę, że to dobra zasada i PiS powinien ją także stosować. Uniknięto by wielu nietrafnych decyzji kadrowych. Z pracy Targalskiego "Służby specjalne i pierestrojka" wynika, że Rosjanie bardzo cenią wartości rodzinne i dopiero trzecie pokolenie zdrajców dla nich pracujących ma ich pełne zaufanie.
Co do Smolarów - po "prześladowaniach" 1968 roku zostali "wypędzeni" z Polski i zostali dobrze rozstawieni - Aleksander pracował w radiu francuskim, a Eugeniusz w BBC (jako "kierownik Sekcji Polskiej!). Ojciec braci Smolarów - Hersz (używający potem imienia Grzegorz) studiował w sekcji żydowskiej Komunistycznego Uniwersytetu Mniejszości Narodowych Zachodu w Moskwie (uczelnia przygotowywała perspektywiczne kadry dla Europy). Przerzucony do Polski, został sekretarzem Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Miał wielkie szczęście, bo siedział w więzieniu, co go ocaliło przed zamordowaniem przez sowietów (jak 5 tys. innych komunistów z Polski) w ramach stalinowskich czystek. Hersz do roku 1968 kierował organem PZPR w języku jidisz "Fołks - Sztyme", a po wyrzuceniu z komunistycznej partii, wyjechał z kraju. Natomiast matki Smolarów - Walentyny Najdus, nikt nie "wyrzucał". Spokojnie pracowała jako profesor (bez wyższego wykształcenia) na Uniwersytecie Warszawskim zajmując się "historią ruchów robotniczych".

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

Leopold

#1633483

Stefana Wyszyńskiego, który powiedział, cytuję z pamięci: gdy kogoś wybieracie, na kogoś głosujecie, patrzcie z jakiego domu  pochodzi.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1633485