Pustynia Błędowska i kolejna fatamorgana w telewicji

Obrazek użytkownika Jacek Trzaska
Blog

Znowu Telewizja Kraków i znowu jakieś dziwne wiadomości, tym razem dotyczące Pustyni Błędowskiej.

Nie wiem, kto za te wiadomości odpowiada, ale bardzo się zdziwiłem, ponieważ przypadkowo miałem do czynienia z tym tematem kilkanaście lat temu, kiedy to osobiście zwiedzałem pustynię.

 

Będąc na samej pustyni, pustyni nie widziałem, ponieważ jak okiem sięgnąć rosły tam jakieś krzaki w regularnych odstępach, rzędami, i nie było widać ich końca – toteż mocno zawiedziony, po kilku godzinach marszu, zmuszony pogorszeniem pogody, musiałem zakończyć zwiedzanie; i może tyle by z tego było, gdyby nie burza, jaka się nagle rozpętała, zmuszając mnie do szukania schronienia. Tak się złożyło, że w tym samym miejscu schronił się jakiś miejscowy pasterz z kilkoma kozami, i nawiązaliśmy rozmowę – rzecz jasna o samej pustyni. Miejscem schronienia była jakaś szopa, znajdująca się już na górze, niedaleko dużego klifu, który w tym miejscu pustynię zamyka. Wygląda to tak jak nad morzem: żeby iść na pustynię, trzeba zejść kilkadziesiąt metrów w dół. Niedaleko był rzadki las, który na skraju pustyni, jakby się mozolnie na nią wdzierał.



Mój rozmówca miał już swoje lata i pamiętał pustynię z czasów, kiedy w tym miejscu rzeczywiście ona była, bez żadnych krzaków, czyli w latach powojennych do lat siedemdziesiątych włącznie. Opowiadał o tych ogólnie znanych faktach na temat pustyni, to znaczy o jej historii w czasie drugiej wojny światowej – ćwiczenia wojsk Rommla – powojennych czasach – również poligon – i wreszcie o najnowszej historii, czyli walce miejscowej ludności z jej zalesianiem.



Ta ostatnia część zajęła nam najwięcej czasu, bo dotyczyła mojego rozczarowania pustynią, na której pustyni już nie ma. Mówię mu coś w rodzaju – że czuję się oszukany, bo po kilku godzinach poszukiwań, żadnej pustyni nie udało mi się znaleźć, chociaż według mapy na niej byłem.

 

Od wspomnianego pasterza dowiedziałem się, że zalesianie tego terenu trwa w najlepsze od wielu lat, a miejscowi, jak i sama pustynia, bronią przed zalesianiem i niszczeniem największego w Europie tego typu obiektu, gdzie można było kiedyś zobaczyć zjawisko fatamorgany. Pustynia broni się zawzięcie, bo na samych piaskach nic nie chce rosnąć, a pomimo tego kolejne sadzonki za niemałe pieniądze są sadzone; z kolei mieszkańcy okolicznych wsi chcą uchronić to miejsce przed dewastacją, choćby ze względów turystycznych. Podobno – jak sugerował mój rozmówca – na skutek niektórych działań miejscowych często lasy płonęły, te na pustyni – wiadomo, że były suche – a przecież z władzą nie można inaczej jak tylko po partyzancku, chociaż to nic pewnego.

http://regio4trip.eu/pl/region/biala-przemsza/tourism/pustynia-bledowska-najwieksza-pustynia-w-europie,58.html

Oficjalnym powodem niszczenia pustyni była groźba zasypania Olkusza, i tak to przedstawiano według mojego rozmówcy oponentom. Okres walki z pustynią sięgał głęboko lat PRL-u i miał się w najlepsze przez całe lata dziewięćdziesiąte. Ja byłem tam około roku 2000 i sadzonki wyglądały na całkiem niedawno posadzone, tak najwyżej do kilku lat...

 

 

Tymczasem w sobotnie popołudnie 17 grudnia, w Telewizji Kraków, powiedziano przemiłym żeńskim głosem że: Obecnie pustynia zarasta, ponieważ zanieczyszczenia przemysłowe ze Śląska powodują zmiany w glebie i jakieś samosiejki są powodem tego zarastania, no i dlatego wyrosły lasy i teraz trzeba karczować za unijne pieniądze, żeby ratować ten unikatowy w skali europejskiej obszar...

 

Jakbym nie był przypadkowym świadkiem naocznym tych „samosiejek”, rosnących rzędami, równiutko, tysiącami... i nie rozmawiał z miejscowym świadkiem walki o pustynię... To pewnie nie przyszłoby mi do głowy, że to wszystko może być kłamstwem, no bo i dlaczego miałbym się nad tym w ogóle zastanawiać.

 

Tak się składa, że również znajomi mówili mi, że jak zwiedzali niedawno pustynię, to przewodnik opowiadał o tym celowym niszczeniu przez zalesianie...

 

Ilość pieniędzy, jakie zmarnowano tym zalesianiem oraz cel tych działań jest nieznany. Nie wiadomo dlaczego to robiono, natomiast wiadomo, ile szumu było w sprawie doliny Rozpudy. Sprawa oparła się nawet o Parlament Europejski, gdy tymczasem niszczenie Pustyni Błędowskiej nigdy nie było nagłaśniane.

 

Jak to zwykle bywa – pod lampą najciemniej – i tym razem sprawa jest zamiatana pod dywan, chociaż można się dziwić, jak przez tyle lat udało się ukrywać coś tak oczywistego na tak wielkim obszarze?

 

Jeśli ktoś ma jakąś wiedzę na ten temat, to może warto również zapoznać innych.

 

Ciekawe są również oficjalne powody powstania pustyni, że to przez działalność człowieka w wiekach średnich: karczowanie i takie tam. Problem w tym, że obszar ten wygląda na starszy i okrążony jest dawnym klifem, co może świadczyć o byłym zbiorniku wodnym słonej wody, to z kolei wyjaśniałoby pustynny charakter byłego dna, czyli brak roślin. Wygląda jednak na to, że komuś zależało na antropogenicznym pochodzeniu pustyni – czyli wspomnianej działalności człowieka – aby nie budzić protestów przy jej niszczeniu. Mój rozmówca mówił o wielokrotnym sadzeniu roślin, ponieważ one po prostu schły i nic z tego sadzenia nie wychodziło...

 

A to fragment w Wikipedii:

 

„Pustynia w obecnej postaci jest pochodzenia antropogenicznego. W wyniku intensywnej działalności okolicznych mieszkańców na terenie pustyni poziom wód gruntowych opadł do tego stopnia, że uniemożliwiło to rozwój roślin. W połączeniu z intensywną wycinką lasów na potrzeby górnictwa i hutnictwa, rozwijających się w tych rejonach od średniowiecza, spowodowało to odsłonięcie ok. 150 km² piasków, sięgających na południu w okolice Szczakowej. Pozostałościami tej tzw. Dużej Pustyni Błędowskiej są już niemal całkowicie zarośnięta Pustynia Starczynowska na zachód od Olkusza oraz Dziadowskie Morze koło Boru Biskupiego w okolicach Bukowna.”

 

„W latach 50. XX wieku część pustyni zaorano i obsadzono wierzbą ostrolistną oraz sosną. W połączeniu z pyłami przemysłowymi GOP-u i obserwowanym obecnie podnoszeniem się poziomu wód, spowodowało to znaczne zmniejszenie powierzchni odkrytych piasków. Część południowa pustyni jest już niemal całkowicie zarośnięta (wyjątkiem są krawędzie wschodnie), jednak część północna, w okolicach Chechła, jest wciąż terenem w dużej mierze odsłoniętym.”

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pustynia_B%C5%82%C4%99dowska

 

Wygląda na to, że dziennikarze posłużyli się Wikipedią i na tym ich rola się skończyła.

Aż się wstydzę tego wpisu: jak mogę znęcać się nad telewizją zatrudniającą, co prawda duże, ale jednak dzieci, to jakiś skandal jest...

Wymagać od nich jakiejś głębi tematu? To przecież znęcanie jakieś.

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

Pustynia Błędowska przez długi czas służyła jako źródło piasku podsadzkowego dla kopalń. Dlatego to co zostało chyba niewiele ma wspólnego ze środowiskiem naturalnym. Zalesianie byle czym z punktu widzenia troski o przyrodę jest bzdurą. Zresztą podobnie jak twierdzenia o wpływających na stopień lesistości zanieczyszczeniach. Najważniejsze, aby przywrócić temu terenowi naturalny charakter (jeśli to jeszcze możliwe). Ale naturalny w naszych warunkach to niekoniecznie znaczy pustynny. W tym klimacie bez roślinności są obszary wydm ruchomych ewentualnie obszary np. pożarowisk czy obszarów na których lasy zostały zniszczone przez gospodarkę człowieka. Natomiast ponad wszystko naturalną pustynią jest taka która zawiera charakterystyczne rośliny i zwierzęta, odporne na ekstremalne warunki klimatyczne pustyni. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1528449