Pierwszy miesiąc funkcjonowania upadłości konsumenckiej

Obrazek użytkownika Fredd
Gospodarka

Mija pierwszy miesiąc obowiązywania znowelizowanej ustawy prawo upadłościowe i naprawcze. Jako osoba dosyć intensywnie zajmująca się zagadnieniem z racji wykonywanego zawodu, podzielę się tym razem nie tyle garścią przemyśleń, a doświadczeń. W ciągu ostatnich 3 tygodni odbyłem kilkanaście rozmów telefonicznych z osobami zadłużonymi, spotkałem się z kilkoma dłużnikami, także w ich miejscu zamieszkania.  Stąd kilka obserwacji:

- lata "tresury medialnej" spowodowały u większości społeczeństwa przekonanie graniczące z pewnością, że od spłaty długów nikt się nie wywinie mówiąc kolokwialnie, oczywiście zwykli ludzie mają na myśli innych zwykłych ludzi. Przekonanie, że z komornikiem nikt nie wygra, złupi do ostatnie koszuli, a gdy już kogoś dopadnie, to nie ma ratunku innego, niż ucieczka za granicę.

- skala emigracji jest gigantyczna i gigantyczny wpływ na więzi społeczne, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach i na wsiach. Nie potrafię powiedzieć, jak wielu z naszych rodaków uciekło do Europy Zachodniej nie przed biedą i brakiem perspektyw, a po prostu przed komornikiem, ale obserwuję, że jest to nierzadka przyczyna emigracji.

- obserwuję, też wielką skalę pomysłowości i przedsiębiorczości ludzi, którzy (najczęściej z powodów rodzinnych) nie mogli salwować się ucieczką i zamknąć za sobą drzwi w unikaniu egzekucji. Pozywają się sami o alimenty na dzieci i sami zanoszą wnioski o wszczęcie przeciwko nim egzekucji alimentów, mieszkają bez meldunku w zaadoptowanych stodołach, podają pracodawcy rachunki bankowe członków rodziny, prowadzą działalność gospodarczą na podstawione osoby, kupują samochody na członków rodziny, podają nieistniejące lub nieaktualne adresy w urzędach i instytucjach, wszystko po to by przetrwać.

- ludzie starsi i mniej wykształceni są permanentnie naciągani przez windykatorów i komorników na  "dodatkowe dobrowolne spłaty" w sytuacji, gdy nie ma to żadnego znaczenia. Pozwólcie, że posłużę się przykładem z ostatniego poniedziałku, dłużnik ze sporą wojskową rentą ma ok. 1600 zł netto i 50.000 długu. Teoretycznie nie jest to dług nie do spłacenia. Teoretycznie. W praktyce, dług jest oprocentowany "karnymi odsetkami" w wysokości 36%, więc jak łatwo policzyć co roku zwiększa się o ok.18.000 zł. Trzeba by spłacać miesięcznie 1.500 zł tylko po to, by zapobiec narastaniu długu. Gdyby dłużnik przeznaczał całe swoje miesięczne dochody na spłatę długu wynoszącego jego 2,5 roczne dochody mógłby go spłacić już po... 41 latach!  Tak działa współczesne niewolnictwo. A dobrowolna spłata polega na tym, że komornik zabiera mu 1/4 świadczenia z ZUS, a on dobrowolnie wpłaca do kancelarii komorniczej jeszcze co miesiąc po 200 zł. Na początek musiałem mu wytłumaczyć bezsens tej całej "dobrowolnej spłaty", która daje jedynie tyle, że zamiast 13.000 zł rocznie przyrośnie mu "jedynie" 10.000 długu. Nie musze chyba dodawać, że dłużnik był święcie przekonany, wierzył albo po prostu bardzo chciał wierzyć, że w ten sposób, szybciej spłaca dług.

- karne odsetki, jest to mechanizm łupienia ludzi, jak działa pokazałem na powyższym przykładzie. Przy stopach procentowych NBP wynoszących 2-3% zagraniczny fundusz, który kupił dług konsumenta nakłada na niego karne odsetki w wysokości 36%. Sama zaś kara jest za... utratę pracy, za to, że dłużnik zachorował, albo miał chore dziecko lub żonę. No jak świat światem za chorowanie powinno nakładać się na ludzi kary.

- nowa upadłość konsumencka została przez media głównego nurtu taktownie przemilczana. Bardzo niewiele osób zdaje sobie sprawę ze zmian w prawie, jeszcze mniej osób wierzy w taką możliwość. Dominuje przekonanie "z komornikiem i bankiem się nie wygra". Co ciekawe zaobserwowałem coś co nazwałbym "Syndromem Zawróconego" (chodzi oczywiście o bohatera filmu Kazimierza Kutza granego przez Zbigniewa Zamachowskiego, któremu też się PRL podobał dopóki nie został przez ZOMO porządnie spałowany), nastawienie do upadłości konsumenckiej jest lekceważące odwrotnie proporcjonalnie do stopnia w jakim komuś komornik dopiekł. Jak już znikąd nie widać ratunku, to można próbować upaść.

- wiele złego dla sprawy upadłości konsumenckiej zrobiła głośna afera z komornikiem, który zlicytował ciągnik sąsiada dłużnika. Oczywista bezkarność komornicza i fakt, że wszyscy mówią, że były właściciel ciągnika ma rację, a komornik działał bezprawnie, utwierdziły  jedynie ludzi w przekonaniu: co tam upadłość i jakieś sądy, komornik zrobi co zechce. Dlaczego? Bo może. Na przednówku bardziej od racji przydałby się ciągnik, prawem bowiem wyjątkowo źle się bronuje, o oraniu i sianiu zaś w ogóle nie ma mowy.

Jakieś tam wnioski o upadłość jednak będą wpływać, sam w tym miesiącu rozpocząłem kompletowanie dokumentacji dla trzech dłużników. Myślę, że w przyszłym tygodniu trafią do Sądu. Namawiam do starannego przygotowania wniosku i wykazania wszelkich okoliczności ułatwiających podjęcie przez Sąd korzystnej decyzji (zwłaszcza znaczenie mogą mieć wszelkie komplikacje zdrowotne dłużnika i jego najbliższych, jako okoliczności całkowicie przez niego niezawinione).

zapraszam na mój blog

http://upadlosckonsumencka--pk.blog.pl/

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)