CHIŃSKI WIRUS

Obrazek użytkownika Aleszumm
Świat
WIRUS

CHIŃSKA REPUBLIKA LUDOWA ZATRUŁA ŚWIAT KORONAWIRUSEM

TRUCICIEL - XI JINPING.

XI Jinping jest następnym komunistycznym dyktatorem po Mao Tse Tungu.

Xi Jinping (wym. [ɕǐ tɕînpʰǐŋ]; chiń. upr. 习近平; chiń. trad. 習近平; pinyin: Xí Jìnpíng; ur. 15 czerwca 1953 w Pekinie) – chiński polityk, sekretarz generalny Komunistycznej Partii Chin od 15 listopada 2012, przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej od 14 marca 2013 r. W 2018 roku magazyn „Forbes” umieścił go na pierwszym miejscu listy najbardziej wpływowych ludzi na świecie.

Przypomnę:

Mao Zedong (chiń. upr. 泽东; chiń. trad. 毛澤東; pinyin: Máo Zédōng; Wade-Giles: Mao Tse-tung; PWN: Mao Ce-tung; IPA: [mau̯:˧˥ tsɤ˧˥.tʊŋ˥] wymowa i; ur. 26 grudnia 1893 w Shaoshan, zm. 9 września 1976 w Pekinie) – chiński polityk, przywódca kraju w latach 19491976, od 1943 r. szef biura politycznego oraz Przewodniczący Komitetu Politycznego Komunistycznej Partii Chin (aż do śmierci) i ideolog maoizmu.

Razem ze Zhu De założył Armię Ludowo-Wyzwoleńczą (1 sierpnia 1927) po tym, jak Czang Kaj-szek rozpoczął serię czystek przeciwko komunistom. 1 października 1949 roku  na placu Tian’anmen Mao ogłosił powstanie Chińskiej Republiki Ludowej. Po zdobyciu władzy Mao zapoczątkował przebudowę systemu gospodarczego i społecznego Chin poprzez proces kolektywizacji. Od lat pięćdziesiątych za jego sprawą przeprowadzono szereg kampanii politycznych i gospodarczych takich jak: kampania przeciwko prawicowcom, wielki skok naprzód, rewolucja kulturalna – nieudane eksperymenty gospodarcze doprowadziły do śmierci dziesiątek milionów ludzi. Przyczynił się także do rozłamu w bloku wschodnim i zaognienia stosunków z ZSRR. U schyłku życia doprowadził do ocieplenia stosunków ze Stanami Zjednoczonymi.

Pozostaje jedną z najbardziej znaczących i wpływowych postaci w historii Chin i XX wieku, budząc jednocześnie wiele kontrowersji. Przez wielu historyków jest uznawany za największego zbrodniarza w historii ludzkości, przypisuje mu się odpowiedzialność za śmierć 65 – 70 mln ludzi tylko w czasie pokoju.

Komitet Polityczny Komunistycznej Partii  Chin wystosował do setek tysięcy członków partii odezwę, aby rozpowszechniali wiadomość, iż wrogowie chińskiej partii komunistycznej zarazili Chiny wirusem zrzucając odpowiedzialność na laboratoria chińskie.

PROFESOR SHI  ZHENGLI

Profesor Shi Zhengli, wirusolożka z Wuhan, która bada koronawirusy

twierdzi, iż koronawirus to kara, którą natura wymierza ludziom za barbarzyńskie zwyczaje.

Uważa, iż wirusolodzy wykryli u sześciu gatunków nietoperzy zróżnicowaną grupę koronawirusów. Czasem jeden osobnik był zainfekowany kilkoma odmianami.

Shi Zhengli, wirusolożka z Wuhanu, twierdzi, że nie mogła już spać spokojnie

Chińskie media podają, iż nowa odmiana koronawirusa to kara, którą natura wymierza ludzkiej rasie za podtrzymywanie barbarzyńskich zwyczajów. Przysięgam na swoje życie, że nie ma to nic wspólnego z naszym laboratorium. Radzę tym, którzy rozsiewają plotki ze szkodliwych medialnych źródeł, tak samo jak tym, którzy wierzą nierzetelnym tzw. akademickim analizom indyjskich badaczy, żeby zamknęli swoje śmierdzące gęby” – taką gniewną wiadomość niedługo po wybuchu epidemii opublikowała wuhańska wirusolożka Shi Zhengli na swoim prywatnym koncie w WeChat, popularnym w Chinach komunikatorze.

Shi Zhengli kieruje Centrum Chorób Zakaźnych,w  Wuhańskim Laboratorium Biobezpieczeństwa Narodowego Poziomu 3, a także jest wicedyrektorką Wuhańskiego Laboratorium Biobezpieczeństwa Narodowego Poziomu 4 (czyli mającego najwyższy poziom biobezpieczeństwa i zajmującego się najgroźniejszymi patogenami, takimi jak wirusy Ebola czy Marburg). Wszystkie placówki działają w samym mateczniku pandemii COVID-19.

CHIŃSKA GRA - MATKA DIABŁA

W efekcie paniki, która nastała wkrótce po odnotowaniu w Wuhanie pod koniec 2019 roku pierwszych zakażeń nowym typem wirusa, chińskie media społecznościowe masowo zaczęły oskarżać Shi Zhengli o przypadkowe wypuszczenie koronawirusa z podlegającego jej nadzorowi laboratorium. Szybko pojawiły się też teorie, że koronawirus był produktem inżynierii genetycznej stworzonym przez wuhańską naukowczynię. Oliwy do ognia dolało ukazanie się wyników badań grupy indyjskich naukowców twierdzących, że nowy koronawirus zawiera w sobie materiał genetyczny zbliżony do wirusa HIV.

To z kolei miało być jednoznacznym dowodem na to, że powstał on w wyniku ludzkiej ingerencji.

Niektórzy z tego powodu ochrzcili nawet chińską wirusolożkę złowieszczym mianem „matki diabła”.

Wieczorem 30 grudnia 2019 roku Shi Zhengli właśnie uczestniczyła w konferencji naukowej w Szanghaju, gdy otrzymała pilny telefon. Dzwonił jej szef z Wuhanu. „Rzuć, cokolwiek teraz robisz, i zajmij się tym natychmiast” – usłyszała. Do Wuhańskiego Instytutu Wirusologii, w którym pracowała, przyszły niepokojące próbki pobrane od dwóch pacjentów hospitalizowanych z powodu podejrzanych objawów nietypowo rozwijającego się zapalenia płuc.

Sześć kluczowych zagadek. Co już wiemy, a czego nie wiemy o koronawirusie?

Wykryto w nich wirusa bardzo podobnego do tego, który kilkanaście lat wcześniej wywołał SARS i przez dwa lata siał globalny zamęt. Jeśli te przewidywania by się potwierdziły, światu groziła nowa fala zachorowań o niedających się przewidzieć skutkach. Shi Zengli, ekspertka od koronawirusów, miała poprowadzić dalsze badania. Posłuchała więc polecenia służbowego i ruszyła do Wuhanu.

7 stycznia 2020 roku naukowcy mieli już absolutną pewność: pojawił się nowy, niebezpieczny koronawirus. Wkrótce nazwano go SARS-CoV-2, a chorobę, którą powoduje – COVID-19.

Pierwsze koronawirusy zostały odkryte już w latach 60. XX wieku. Większość z nich infekuje ptaki i ssaki, a te, które zakażają człowieka, najczęściej nie są groźne. Wiele z nich wywołuje sezonowe przeziębienie, a do typowych objawów należą problemy z oddychaniem oraz zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Koronawirusy występujące wyłącznie u zwierząt są dla nich znacznie większym zagrożeniem. Niektóre odmiany wirusa ptasiego zapalenia oskrzeli (IBV) doprowadzają do ostrej niewydolności nerek u zakażonych ptaków lub atakują jajowody samic. Znacznie wyższa jest śmiertelność u zwierząt niż u ludzi.

Jeszcze w latach 90. XX wieku nie poświęcano więc koronawirusom szczególnej uwagi, ponieważ nie powodowały większych problemów zdrowotnych u przedstawicieli naszego gatunku.

Sytuacja uległa diametralnej zmianie, gdy w latach 2002-03 pojawił się wirus z tej rodziny, który wywoływał chorobę nazwaną zespołem ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej (SARS, zaś sam wirus – SARS-CoV). Do końca 2003 roku zachorowało na nią ponad 8 tys. osób, a 775 straciło życie.

KOBIETA NIETOPERZ NA TROPIE

SARS po raz pierwszy wykryto u handlarzy dzikimi zwierzętami z prowincji Guangdong, którzy zakazili się od cywety, drapieżnego ssaka z rodziny wiwerowatych. Ale to dzięki badaniom Shi Zhengli i jej współpracowników ustalono bezspornie, że pierwotnymi nosicielami tej odmiany koronawirusa są nietoperze. Wśród kolegów po fachu zaczęto ją nazywać „kobietą nietoperzem”.

Profesor Shi Zengli od 2004 roku wraz z ekipą międzynarodowych badaczy brała udział w licznych wyprawach do jaskiń zasiedlonych przez nietoperze, położonych głównie w południowej, subtropikalnej części Chin. Z ekspedycji do jaskiń znajdujących się w pobliżu Nanning, stolicy regionu Guangxi, zachowała malownicze wspomnienia. Rozległa wapienna pieczara z imponującymi stalaktytami lśniła od wilgoci.

Później było już znacznie gorzej. Wiele jaskiń było bardzo trudno dostępnych – wąskich, stromych i mrocznych, do których dostać się można było tylko z dobrze zorientowanym w terenie lokalnym przewodnikiem po wielogodzinnym marszu. Czasem przejście było tak ciasne, że profesor Shi Zengki wraz ze swoją ekipą musiała powoli przesuwać się na brzuchu.

Nie zawsze te wysiłki przynosiły spodziewane efekty badawcze. Większą część pracy wykonywano wieczorem i nocą. Przy wejściu do każdej zamieszkanej przez nietoperze jaskini rozpinano siatkę, w którą łapano zwierzęta. Następnie pobierano od nich próbki krwi i śliny, a potem je wypuszczano. We wnętrzu groty zbierano mocz i odchody nietoperzy.

Po wielu miesiącach żmudnych analiz w końcu wykryto w próbkach od kilku nietoperzy przeciwciała wirusa SARS. Dalsze ważne odkrycia przyniosły całoroczne badania prowadzone przez pięć kolejnych lat z rzędu w jaskini Shitou na obrzeżach miasta Kunming, stolicy południowo-zachodniej prowincji Junnan.

Próbki pobrane w tym czasie od nietoperzy pozwoliły na identyfikację kilkuset odmian koronawirusa o zróżnicowanej budowie genetycznej. A z tych co najmniej kilkadziesiąt wykazywało podobieństwo do wirusa SARS. W jaskini Shitou w 2013 roku naukowcy z zespołu profesor Shi Zengli rozpoznali odmianę koronawirusa pochodzącego od nietoperza, którego genom był w 97 proc. taki sam jak tego znalezionego u cywet z Guangdong.

W trakcie eksploracji innej części prowincji Junnan wirusolodzy wykryli u sześciu gatunków nietoperzy zróżnicowaną grupę koronawirusów. Czasem jeden osobnik był zainfekowany kilkoma jego odmianami. Dla badaczy stało się oczywiste, jak wielkie oznacza to zagrożenie i że w takich warunkach może z łatwością dochodzić do niebezpiecznych mutacji.

Shi Zhengli twierdzi, że odtąd nie mogła już spać spokojnie. Zaczęło ją prześladować widmo nadciągającej pandemii.

Pierwszą ofiarą śmiertelną COVID-19 był 61-letni mężczyzna, stały klient „mokrego targowiska” Huanan w Wuhanie, bazaru, na którym prócz ryb i owoców morza sprzedawano kilkadziesiąt gatunków zwierząt, w tym egzotycznych, nierzadko uznawanych w Chinach za chronione. Poza mięsem sprzedawcy wystawiali na stoiskach ściśniętych obok siebie w wąskich alejkach żywe węże, krokodyle, cywety, pawie, lisy, borsuki, psy, osły, owce, świnie, jeże czy wilczki. W klatkach ułożonych jedna na drugiej tłoczyły się zmaltretowane kurczaki.

Wielkie połacie skrwawionego mięsa wisiały nad głowami spacerujących klientów lub zalegały w niehigienicznych pojemnikach rzuconych byle jak. Zwierzęta w klatkach patrzyły więc, jak szlachtowano ich towarzyszy, i czekały.

Te obiekty nazywa się mokrymi targowiskami, bo kupujący często proszą o zabicie zwierzęcia na miejscu, a przez to wszędzie jest pełno krwi, śluzu i zmasakrowanych organów.

Źródło tajemniczych zachorowań w Wuhanie mógł stanowić lokalny "mokry targ", gdzie kupuje się zwierzęta zabijane na miejscu. Pełno tam krwi, śluzu i zmasakrowanych organów. Źródło tajemniczych zachorowań w Wuhanie mógł stanowić lokalny "mokry targ", gdzie kupuje się zwierzęta zabijane na miejscu. Pełno tam krwi, śluzu i zmasakrowanych organów.

Gdy stało się jasne, że źródło tajemniczych zachorowań w Wuhanie może stanowić lokalny „mokry targ”, 1 stycznia 2020 roku władze podjęły decyzję o jego zamknięciu (podobne targi miały swój udział w rozprzestrzenianiu się wirusa SARS).

Pod koniec lutego chiński rząd wprowadził stały całkowity zakaz kupna, handlu i konsumpcji dzikich zwierząt, które mogą być nosicielami koronawirusów.

Wciąż jednak można pozyskiwać żywe zwierzęta do wykorzystania w tradycyjnej medycynie chińskiej lub na skóry.

Jak podaje amerykańskie Centers for Disease Control and Prevention, 75 proc. wszystkich chorób, na które zapada człowiek, pochodzi od zwierząt.

Koronawirusy wywołują tzw. zoonozy, czyli choroby odzwierzęce. Badanie opublikowane na łamach „Nature” w lutym 2020 roku, sygnowane m.in. przez Shi Zhengli, wykazało, że kod genetyczny nowego koronawirusa w 96 proc. jest identyczny z koronawirusem, który występuje wśród populacji chińskich nietoperzy. Choć wiadomo, że najnowszą odmianę wirusa powodującą COVID-19 przenoszą zakażone nietoperze, nie do końca wiadomo, które zwierzęta są nosicielami pośrednimi (podejrzewa się, że choroba w populacji ludzkiej nie rozwinęła się bezpośrednio od nietoperzy). Mówi się o łuskowcach, cywetach i świniach. Nie oznacza to oczywiście, że powinno się wytrzebić gatunki, które noszą w sobie zagrażające nam mikroby.

„Myślę, że problem jest wtedy, gdy jeden z tych wirusów zawędruje na targ z dzikimi zwierzętami, gdzie ryzyko, że jedno zwierzę zainfekuje wielu ludzi, jest znacznie większe. (…) A jeśli myśli się o jaskini nietoperzy w Junnanie… Ludzie tak często tam nie chodzą… Nietoperze wylatują z jaskini i jedzą owady w okolicznych wioskach. (…) Wciąż jest małe prawdopodobieństwo zakażenia, bo ono wymaga kontaktu z odchodami – wirusy bytują w jelitach nietoperzy. Ale jeśli zacznie się na nie polować, a potem zaniesie się żywe na targ, a one zaczną tam oddawać kał, to w ten sposób zakażą się cywety, świnie i ludzie” – twierdzi Peter Daszak, prezes EcoHealth Alliance, badacz chorób zakaźnych, jeden ze współpracowników profesor Shi Zhengli.

ZE ZWIERZĄT NA LUDZI

Wiele znanych i groźnych chorób wywoływały wirusy, które mutując, przeskoczyły ze zwierzęcia na człowieka. Słynną pandemię grypy hiszpanki z 1918 roku, która według różnych szacunków zmiotła z powierzchni ziemi od 50 do 100 mln ludzi (chorowała wtedy jedna czwarta ludzkiej populacji), spowodował wirus ptasiej grypy. W ciągu zaledwie 24 tygodni siania spustoszenia zginęły 24 mln ludzi.

Odra, zabójczyni milionów, najprawdopodobniej jest jednym z efektów udomowienia owiec i kóz. Wirus HIV po raz pierwszy zaobserwowano wśród mieszkańców zachodniej Afryki, którzy polowali, zarzynali i zjadali mięso zakażonych naczelnych. Wirus Nipah przeskoczył na człowieka w 1998 roku ze świń hodowanych w Malezji – schorzenie to charakteryzuje się wysoką śmiertelnością (prawie połowa zainfekowanych ludzi umiera). Wirus Ebola przeszedł z nietoperzy na inne ptaki, a potem na ludzi, którzy zakazili się nim, jedząc ich zainfekowane mięso, (bardzo smaczne, dop.  AS).

Wirus świńskiej grypy to zmutowana odmiana hiszpanki z 1918 roku (wirus H1N1 to połączenie wirusa świńskiego, ptasiego i ludzkiego – takie są najbardziej zjadliwe). W 2012 roku, nie tak znowu długo po pandemii SARS, pojawił się koronawirus MERS-CoV wywołujący chorobę znaną jako bliskowschodni zespół oddechowy (MERS), który rozprzestrzenił się za pośrednictwem nietoperzy i wielbłądów.

Czy zakaz handlu dzikimi zwierzętami, który wprowadziły niedawno Chiny, to wystarczający środek zaradczy przeciwko ewentualnym nowym ogniskom pandemii w przyszłości? Profesor Shi Zhengli twierdzi, że „handel i konsumpcja dzikich zwierząt to jedynie część problemu”. Nie tylko azjatyckie „mokre targowiska” są miejscami koncentrującymi na jednej przestrzeni ogromną liczbę zwierząt, zarówno martwych, jak i żywych, z którymi bezpośredni kontakt mają ludzie. Nie tylko na tych ociekających krwią i innymi potencjalnie chorobotwórczymi wydzielinami bazarach występują doskonałe warunki do rozwoju wszelkiej maści patogenów mogących agresywnie atakować ludzi.

To samo można powiedzieć o wielkich fermach przemysłowych, na których w ścisku i zamknięciu trzyma się duże grupy zwierząt, najczęściej schorowanych, osłabionych, okaleczonych i prewencyjnie faszerowanych ogromnymi ilościami antybiotyków (na które człowiek staje się odporny), tak by dotrwały do uboju w rzeźni.

Hale tego rodzaju występują na całym świecie, nie tylko w odległych Chinach, ale również w Polsce. Doktor Michael Greger, autor książki „Bird Flu: A Virus of Our Own Hatching” (Ptasia grypa: wirus z naszej własnej wylęgarni) pisze o fermach przemysłowych jako o idealnych wylęgarniach chorób zakaźnych. „Jeśli naprawdę chcesz stworzyć pandemię o globalnym zasięgu, to zbuduj fermy przemysłowe”.

Być może nadszedł już czas, aby ludzie na nowo przemyśleli swoje relacje ze zwierzętami i wprowadzili konieczne zmiany – nie tylko dla dobra zwierząt, ale również przetrwania własnego gatunku. „Jako że siedzimy przyczajeni w ukryciu i stawiamy czoło burzy koronawirusa bijącej w świat, wykorzystajmy ten okres wyciszenia do refleksji, że mamy siłę, by ograniczyć ryzyko wystąpienia nowej pandemii. Tak, powinniśmy położyć kres targom dzikich zwierząt, ale nie poprzestańmy na tym. Jeśli możemy zamknąć nasze całe społeczeństwo na tygodnie bez przerwy, to z pewnością możemy choć trochę zmienić naszą dietę” – napisał Paul Shapiro, autor książki „Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat”.

Profesor Shi Zhengli nadal prowadzi w Wuhanie programy badawcze skoncentrowane na odkrywaniu nowych odmian koronawirusów występujących u nietoperzy. Uważa, że to, co do tej pory widziała, to dopiero początek. Wie, że nieuchronnie czekają nas kolejne epidemie. Twierdzi, że prawdziwy problem tkwi nie w zwierzętach, ale w ludzkich nawykach. „Najprostszy sposób na zapobieżenie tak zakaźnym chorobom to trzymanie się z dala od dzikich zwierząt, zaprzestanie jedzenia ich mięsa, unikanie ich siedlisk oraz ferm, na których są hodowane”.

"Gazeta Wyborcza" 'Wysokie Obcasy"

https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,163229,25831754,wirusolozka-z-laboratorium-w-wuhanie-koronawirus-to-kara.html?disableRedirects=true

Tyle "Gazeta Wyborcza", a jaka jest prawda?

AMERYKAŃSKI SENATOR UJAWNIŁ PRAWDĘ O KORONAWIRUSIE?

Od początku pojawienia się epidemii koronawirusa pojawiają się teorie, że Chiny ukrywają jego prawdziwe źródło. Amerykański senator zasugerował, że wirus został sztucznie stworzony lub jego epidemia była skutkiem błędu naukowców.

Republikański senator Tom Cotton odniósł się do koronawirusa w programie Sunday Morning Futures. „Ten wirus nie miał swojego początku na targu zwierzęcym w Wuhan” – powiedział – „Szanowani w Chinach epidemiolodzy opublikowali badanie w międzynarodowym periodyku "Lancet" i zademonstrowali, że wiele z początkowych przypadków nie miało żadnych związków z tym targiem. Wirus dostał się na ten targ zanim się z niego wydostał. Nie wiemy więc skąd się wziął”. Senator zapewne odnosił się do badania „Epidemiologiczne i kliniczne charakterystyki 99 przypadków nowego koronawirusa 2019 w Wuhan, Chiny”, które słynny periodyk medyczny opublikował w połowie stycznia.

Cotton ma duże wątpliwości co do prawdomówności chińskiego rządu. Stwierdził, że chińscy komuniści „kłamali od początku i dalej kłamią” o prawdziwej skali zagrożenia i być może początku epidemii. Zasugerował za to, że wirus ten mógł być stworzony sztucznie lub wypuszczony przez naukowców. Przypomniał, że w Wuhan znajduje się jedyne w Chinach laboratorium biologiczne o najwyższym stopniu zabezpieczeń. „Nie mamy żadnych dowodów, że wirus wziął się stamtąd, ale biorąc pod uwagę dwulicowość i brak szczerości chińskiego rządu musimy zadać im to pytanie” – stwierdził.

Cotton rzecz jasna został już zaatakowany przez lewicę, która twierdzi, że rozpuszcza teorie spiskowe. Jednak podobne wątpliwości mają sami Chińczycy.

Analiza genetyczna koronawirusa wykazała, że jego pierwszymi nosicielami były, podobnie jak w wypadku SARS, nietoperze. Problem w tym, że w Wuhan nie żyją nietoperze – najbliższa dzika populacja jest oddalona od tego miasta o kilkaset kilometrów. Początkowo spekulowano, że koronawirus przeszedł na ludzi gdyż ci wykorzystywali dziko żyjące nietoperze w kuchni i przyrządzali z nich zupy. Nie udało się tego jednak udowodnić i dzisiaj wielu naukowców podejrzewa, że musiał być jakiś gatunek pośredni, który przeniósł koronawirusa z nietoperzy na mieszkańców Wuhan. Na razie nie udało się zidentyfikować o jaki gatunek chodzi.

Botao Xiao i Lei Xiao, chińscy biolodzy pracujący na Południowochińskim Uniwersytecie Technologicznym, opublikowali niedawno tekst, który sugeruje, że zawiniło faktycznie laboratorium w Wuhan, oddalone od targu zwierzęcego o ok. 1,5 kilometra. Ich zdaniem pracujący w nim naukowcy trzymali tam liczne zwierzęta do testów, w tym 605 nietoperzy tego samego gatunku, który roznosił SARS w 2003 roku. W swojej pracy ujawniają, że jeden z pracowników tego laboratorium został zaatakowany przez jednego z tych nietoperzy. Wiedząc o ryzyku zakażenia poddał się dobrowolnej kwarantannie na 14 dni. Drugi raz zrobił to, gdy jeden z nietoperzy oddał na niego mocz. Można sobie wyobrazić, że ofiarą ataku zarażonego zwierzęcia padł inny pracownik i, nie wiedząc o tym, wyniósł wirusa poza teren laboratorium.

Zamieszkały w stanie Waszyngton trzydziestokilkuletni mężczyzna, który niedawno przebywał za granicą, jest pierwszym wykrytym w USA nosicielem nowego niebezpiecznego koronawirusa pochodzącego z Chin – podały we wtorek amerykańskie władze sanitarne.

https://www.stefczyk.info/2020/02/17/amerykanski-senator-zasugerowal-ze-chinczycy-sami-stworzyli-koronawirusa/

https://www.google.com/search?sxsrf=ALeKk02b1qf5K4RaXUfXa4ndwhnG2qBjbg%3A1588014777897&source=hp&ei=uS6nXsLdNMm4gQbV05GgBw&q=CHINSKIE+LABORATORIA+NOSICIELEM+KORONAWIRUSA&oq=CHINSKIE+LABORATORIA+NOSICIELEM+KORONAWIRUSA&gs_lcp=CgZwc3ktYWIQAzIFCCEQoAE6BQgAEIMBOgIIADoECCMQJzoECCEQFToHCCEQChCgAVDLDFjX4AFggfABaAFwAHgAgAHvAYgB8CySAQYzLjQwLjGYAQCgAQGqAQdnd3Mtd2l6&sclient=psy-ab&ved=0ahUKEwiCnu6FqInpAhVJXMAKHdVpBHQQ4dUDCAY&uact=5

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

Dziekuje za obszerna wiedze na temat narodzin nowego wirusa. Wiedze ta nalezy traktowac z przymruzeniem oka, poniewaz jej zrodla sa malo wiarygodne. Zarowno chinskie jak i GW. Natomiast Amerykanie jeszcze nie rozpoczeli badan na ten temat. Tym nie mniej, jestem zwolennikiem teorii, ze wirus ten powstal jako odmiana broni bakteriologicznej w Wuhan.

Serdecznie pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

To się zaczeło od likwidowania polskości, od wyśmiewania i lżenia naszej przeszłości, naszych bohaterów i naszej wiary. To jest pierwszy krok, drugim będzie likwidacja Polski. J.M.Rymkiewicz

#1628054

"Chińska propaganda w (nie)najlepszej formie - fałszywe konta, kiepski język polski, nieprawdziwe chińskie narracje. To wszystko można znaleźć na profilu ambasadora Liu Guangyuan i pod moim wczorajszym tweetem o Chinach. Ta nieudolna taktyka nie zadziała w Polsce" - napisała Mosbacher. Dołączyła również screeny z kont chwalących Chiny, a krytykujących Stany Zjednoczone.

https://fakty.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/aktualnosci/news-georgette-mosbacher-ta-nieudolna-taktyka-nie-zadziala-w-pols,nId,4469886

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1628338