Z głębokim żalem zawiadamiamy

Obrazek użytkownika jasieńko
Blog

Z głębokim żalem zawiadamiamy,
że zaginął Szacunek. Ostatni raz widziano go...
No właśnie, kiedy? Czy ktoś go widział ostatnio?
Te pełne żalu słowa powinny padać na każdym kościelnym kazaniu, jak donośnie dźwięczący spiżowy dzwon. Słowa o Zaginionym powinny się wybijać przy każdym uroczystym wręczaniu dowodów dojrzałości po zdaniu matury.
Każda przedszkolna „pani” powinna o Nim zacząć pierwszą lekcję po przywitaniu szczebioczącego drobiazgu, a każdy wychowawca z gówniarzami pierwszej gimnazjalnej.
Niestety, nie widziano Go dawno. I nie sądzę by skrył się w Chinach...
Nie ma Szacunku dla wartości, nie ma dla rodziców, nie ma dla wspólnej własności, dla sąsiadów, współobywateli, historii, symboli, słowa, ziemi, wody, przyrody, prostej linii, nie ma też... dla siebie samego.
Za pieniądze robimy już wszystko, tłumiąc w sobie słabnący głos sprzeciwu.
W pogoni za kolorowym gównem, głównem napędem współczesnego działania, zgubił się Szacunek.
Kiedyś Szacunek stał w postawie zasadniczej gdy grano Hymn Polski, gdy go śpiewano, gdy śpiewali go wszyscy, gdy wszyscy go na pamięć znali i nie tylko -  pierwszą zwrotkę.
Szacunek był obecny gdy Król ogłaszał potrzebę... sorry, chyba za dalekie cofnięcie.
Szacunek pozwalał rozróżnić wartości: sprawy ważne, istotne - od przeciętnych i nic nie znaczących - uczył cenić rzeczy dobre i prawdziwe, cenić przeciwnika i rozumieć jego postępowanie.
Szacunek do życia, przez całe życie, był podstawowym motywem jego działania.
Szacunek do drugiej osoby nie pozwalał publicznie kłamać, lżyć bez opamiętania wszystkich dookoła, nie pozwalał za comiesięczną pensję na okłamywanie w żywe oczy innych.
Nie chcę tu powiedzieć, że było tak zawsze i wszędzie, ale On był Powszechny. Teraz nie tylko, że nie jest pod ochroną, bo jest na wymarciu, ale już go nie ma...
Jak choćby tu:
http://www.youtube.com/watch?v=ASRdDh3SVyE&feature=related
choć nie jest to flaga, a tylko barwy narodowe i inny cel zastosowania.
Nie tak dawno zdało mi się, że trafiłem na Jego ślad, lecz był to ślad fałszywy.
Otóż słyszałem pewną rozmowę pomiędzy dwoma kolesiami i padło tam słowo – „szacun” lecz nie był to On.
Nawet jeśli był to wyraz uznania, to nie było to samo. Wartość „szacuna” przypomina raczej obecną złotówkę w porównaniu ze złotówką wymienialną na złoto, a taką kiedyś była...
I nawet gdyby ci, od ”szacuna”, chcieli Go znaleźć, to wątpię by im się udało.
Oni gonią za sukcesami, nowymi doznaniami, szybciej, prędzej, wyżej, dalej i znowu szybciej... bo obok „szacuna” goszczą także popularne słowa i wygląda to tak: „szacun k...rwa, nieźle mu przypie...doliłeś, jesteś OK”.
Za wyjątkiem tego OK - nie ma to żadnego związku z szybko postępującą zmianą dostosowawczą języka do współczesności. To podstawowy brak Szacunku do ojczystego języka - powszechny w ustach małolatów płci obojga i o ile w ustach męskich brzmi to jeszcze „jakoś wytłumaczalnie” /jeśli już/, to w ustach damskich brzmi tak, że nasuwa się skojarzenie... gdy dorośnie taka, to będzie Kobieta czy rodzaj żeński?
W tym miejscu - za całokształt - należy złożyć „wielkie podziękowania”: telewizorowi, owsikowi i hall-owenowej wszechnicy mądrości – udało się to wam znakomicie.
W pogoni za nowym IPodem małolat leci jak ćma do ognia, by tam skończyć swój szalony lot za światłem. Lot jest upajający, czuje się wolność, wolność wyboru, choć tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że podstępnie zabrano mu wolność myślenia.
Małolat mówi, że dzięki niemu może korzystać z ogromu wiedzy i morza informacji, prawie nieograniczonego.
Mówi, że Szacunek już jest niemodny, pyta – A cóż to jest? Po co mi to? -
Nie wie, że równocześnie ubożeje, staje się biologiczną maszyną nastawioną na połykanie... zupy z proszku, mleka w proszku, napoju z koncentratu,  zarządzeń z euromagistratu i papki informacyjnej w medialnym sosie.
Nie wie, że z morza informacji wystaje mu już tylko głowa, która ma trudności z zaczerpnięciem powietrza, że za chwilę utonie w tym morzu informacji, że już kończy się jego wolność myślenia, że jest już w szponach informacji.
I tu, gdzieś po drodze - zaginął Szacunek.
Niestety, boska natura ognia potrafi też sprawić ból i o tym lecąca ku niemu ćma przekonuje się za późno.
I oby obudził się Szacunek, a nie tylko ból i Strach.
Dopiero po włożeniu palca w ogień zrozumiesz, że on parzy, tak samo gdy siądziesz na kaktusie pojmiesz, że nie do końca jest on ci przyjazny. Inaczej nie uwierzysz.
Powtórzę raz jeszcze pytanie zasadnicze – Czy ktoś Go ostatnio widział? -
Jeśli tak, to nie rozgłaszać, bo może się spłoszyć, a przekazywać pieczołowicie z rąk do rąk, nakarmić, napoić i wskazać drogę, która Go zaprowadzi do następnych dobrych ludzi.
Jeśli nie – nie traćcie nadziei, ktoś kto go spotka, i do Was drogę Mu wskaże.

P.S.
Wskazówka. Największa szansa by Go jeszcze spotkać, to – górskie szlaki.
Tam na szlaku nieznajomi się jeszcze pozdrawiają.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Zawsze starałem się i moją zasadą było "obdarzanie z góry".

Czasy się zmieniły i ludzie też.

Obecnie ograniczam zaufanie i na mój szacunek trzeba zapracować.

Zbyt wielu nadużyło.

Wolałem poprzednie podejście, jednak czujność, instynkt broni mnie przed zbytni zaufaniem.

Jeśli nie potrafimy szanować Siebie, a nawet cenić, to możemy tylko pomarzyć o wzajemnym.

Pozdrawiam

jwp - Ja też potrafię w mordę bić.

Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#332009