EUgeniusz finansów

Obrazek użytkownika jasieńko
Gospodarka

motto: 

„Upadek Polski był zapewne wynikłością nieszczęśliwego położenia i stosunków politycznych, lecz najmocniej przyłożyła się doń demoralizacja społeczeństwa, rozprzężenie obyczajów, kolosalny egoizm ludzi stojących u steru spraw publicznych, który Schulze nie jednokrotnie wytyka”
J.I. Kraszewski we wstępie do „Polska w roku 1793 według podróży Fryderyka Schulca”, Drezno 1870 
 
Właśnie. Egoizm, niekompetencja, buta, a teraz... kto wie na ile strach, lecz nie przed gniewem, bo tu są spokojni – bezkarność. Raczej strach przed mocodawcami. 
Tacy są i tacy byli od dawna, ci stojący u steru. 
Dwadzieścia cztery lata mrówczej pracy by duży naród pozbawić podstaw istnienia, uzależnić od obcych, żyć z jałmużny i pracy u innych, a nie u siebie. 
Dwadzieścia cztery lata, w czasie których nie wybudowano niczego znaczącego dla kraju, nie licząc 4-ech sportowych „pałaców kultury i nauki” w 4-ech miastach, z których to do 3-ech roszczą sobie /na razie po cichu/ pretensje sąsiedzi. 
Raczej dwadzieścia cztery lata systematycznej likwidacji. 
Mieliśmy taki okres w historii, gdy w ciągu kilku lat wybudowaliśmy duży port bałtycki – od podstaw. Był to okres 20 lat, od 1918 r., gdy budowaliśmy wiele dla dobra i pomyślności kraju, i wiele od przysłowiowego zera. 
Ludzie mądrzy i myślący propolsko stali za sterami. Jak Kwiatkowski, Eugeniusz. 
Jeszcze wcześniej, w Królestwie Polskim, ks. Drucki-Lubecki. Nie Eugeniusz lecz Franciszek, choć geniusz. 
 
„Podatki – w okresie 1817-1866 Królestwo Polskie miało swój budżet oddzielny, corocznie obliczany, natomiast od 1867 wydatki stopniowo wchodziły do ogólnego budżetu Cesarstwa Rosyjskiego. /.../ W okresie 1864-1869 nastąpiło podwyższenie i przekształcenie podatków stałych w guberniach Królestwa Polskiego. /.../ Ważnym bardzo wypadkiem na początku tego okresu było objęcie kierownictwa finansami Królestwa przez ks. Druckiego Lubeckiego w 1821 r. Od pierwszego zaraz roku, potrafił ks. Lubecki podnieść dochody Kr. Polskiego, tak że przewidywania budżetu za 1822 r., były o 42% wyższemi od przewidywań budżetu 1817 roku, a mianowicie dochody stałe podniosły się o 41%, dochody zaś niestałe o 97%. W całym okresie jego zarządów, od 1821 r. aż do 1830 r., tylko dwa razy okazał się deficyt, czyli przewyżka wydatków nad dochodami: w latach 1828 i 1830, wtedy, kiedy rachunki wielu innych lat poprzednich i następnych, zamykały się przewyżkami wydatków nad dochodami. Przewyżki te dochodów nad wydatkami, wyniosły więcej miliona rubli w 1822 i 1824 r. 
Podczas jego zarządu na utrzymanie wojska wyznaczono summę stałą roczną 4.725.584 rs. I za jego staraniem przeznaczono rocznie na zachęcenie przemysłu i fabryk 90.000 rs. Wypadki 1830 i 1831 r. podziałały niekorzystnie na finanse Kr. Polskiego.”
„Statystyka porównawcza Królestwa Polskiego” Witolda Załęskiego z 1876 r.
 
Obecnie za sterami stoją tylko mądrzy. No, może jeszcze i cwani. 
W przeciągu 24 lat budżet państwa, zwanym Polską, nie zrównoważył swojego budżetu /pobożne życzenie!/, nie zmniejszył zadłużenia /co najmniej wskazane minimum/, lecz systematycznie go powiększa. To ponoć mądre, naukowo podparte i niezbędne. Ostatnie 6 lat pod wodzą uśmiechniętego łysego to pasmo zielonych wyspiarskich sukcesów. Jak zabrakło kuglarskich sztuczek /to wyłączyć z budżetu, to przesunąć, to dodać, tu pożyczyć itd./ do układania budżetu to razem z kolegami zawieszono przepis konstytucyjny - a co, my możemy. 
Przed paru laty niektórzy pisali o faktycznym przekroczeniu progu długu przez Polskę, ale traktowano ich jako nienormalnych i popier...
Tym razem NBP, w czym jego psi obowiązek, poinformował rządzących miesięcznym raportem z wykonania budżetu, że przejechano już granicę dopuszczalną. 
Co na to łysy geniusz?
Cichutko bez fanfar, pod koniec lipca, najmądrzejszy łysy przesyła do sejmu nowelizację ustawy Projekt ustawy o zmianie ustawy o finansach publicznych /za Gniazdowskim „Próg ostrożnościowy”/:
Ma tylko dwa artykuły:
„Art. 1. W ustawie z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz. U. Nr 157, poz. 1240, z późn. zm.) wprowadza się następujące zmiany:
1)     po art. 86 dodaje się art. 86a w brzmieniu:
„Art. 86a. Przepisu art. 86 ust. 1 pkt 1 nie stosuje się w roku 2013.”;
2)     po art. 112d dodaje się art. 112e w brzmieniu:
„Art. 112e. Przepisów art. 112a i art. 112b nie stosuje się w roku 2013.”.
Art. 2. Ustawa wchodzi w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia.”
Uzasadnienie.
„Obowiązujące dotychczas ograniczenia spełniły swoją funkcję i pozwoliły Polsce na uniknięcie istotnego wzrostu długu publicznego w ostatnim okresie.”
Datę wejścia w życie projektowanej ustawy określono na dzień następujący po dniu ogłoszenia, ze względu na ważny interes państwa. 
W przyszłym roku błyskotliwym posunięciem wprowadzi kolejną nowelizację w tym samym brzmieniu lecz z datą 2014, a może i dalszą. 
Vincenty i już uznany EUgeniusz. 
Bo trzeba być wybitnie mądrym by zrobić to co zrobił przez tych parę lat – powiększać skokowo „in minus” z 527 mld do ponad biliona. A długi samorządów miast, gmin? Niektórzy szacują to na 3 biliony. Z drugiej strony... jak nie chce się przyznać, że to już Grecja, to jedyny sposób... 
Trzeba pamiętać, że nie wprowadziliśmy do tej pory podatku katastralnego, który byliśmy zobowiązani wprowadzić do końca 2012 r. Ci u steru milczą, UE nabrała wody w usta, w mediach noworodki na śmietniku i sponiewierany Miecugow. 
Viktor Orban spłacił pożyczkę MFW przed czasem i nie chce więcej. Głupi jaki?
EUgeniusz z pewnością poprosi o nową. 
Dawniejszy u steru „kolega po imieniu” – Witos – spaliłby się ze wstydu. 
No więc jeszcze raz: teraz za sterami stoją tylko mądrzy.
 
Niestety, obecnie nie trafiliśmy nawet na takich:
„Polak z mowy i z całego trybu życia, żonaty z Polką wyznania rzymsko-katolickiego, ale prawosławny”
T. Korzon „Mój pamiętnik przedhistoryczny”, Kraków 1912
 
Natomiast bardzo często zdarza się nam coś przeciwnego:
„Sądzę, że niema wyższej klęski dla narodu, jak być pod władzą cudzoziemców i dzieje mieć ich ręką skreślone”
E. Heleniusz „Pamiątki Polskie z różnych czasów”, Kraków 1882
 
I tu Bolek ma rację - trafiliśmy na ludzi... w skarpetkach. 
 
P.S.
I po co ja to piszę? Toż to wszyscy wiedzą. 
No, może nie o tych dawnych czasach. 
Bo komu to dziś potrzebne?
I kto ma czas na czytanie?
 
- Daj se spokój gościu - 
- Wyluzuj - 
- Zostaw te książki - 
 
Ocena wpisu: 
Brak głosów