Polska nie jest wyjątkowa

Obrazek użytkownika igorczajka
Idee

My, Naród Polski [...] wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, [...] zobowiązani, by przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponad tysiącletniego dorobku [...] pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane...

Pod jednym z moich postów dostałem komentarz o dość typowej treści. Przytoczę jego fragment, bo jest to niestety często słyszana fraza pytań, których brak u nastolatka oznaczać może zaburzenia rozwoju, ale ich obecność u osoby w wieku dojrzałym świadczyć może o zupełnie innych dolegliwościach:

"W czym Polska wydaje Ci się wyjątkowym krajem, dla którego powinnam poświęcić życie, spłacając dług za to, że tu się urodziłam? Zupełnie nie rozumiem, dlaczego uważasz, że jestem Polsce coś dłużna."

Zaiste świetne pytania. Polska nie jest żadnym wyjątkowym krajem. Jedyne co ją wyróżnia dla mnie osobiście to fakt bycia MOJĄ ojczyzną. Taki drobiazg. Rozumem doskonale kosmopolityczny światopogląd, który uważa, że samo pojęcie narodu jest z gruntu złe i wywołuje wojny (jak jaja). Rozumiem anarchistycznych  bezpaństwowców, którzy nie chcą za żadne skarby brać udziału w społecznym życiu jakiejś wyimaginowanej wspólnoty. Mają do tego prawo. Podobnie jak ja mam prawo czuć się zobowiązany wobec swoich przodków i wobec swoich zstępnych do kultywowania kultury, za którą tyle istnień poniosło ofiarę.

Postawione pytania są bardzo dobre, bo zmuszają do zastanowienia się nad odpowiedziami wydawałoby się oczywistymi i poszukania jakiegoś racjonalnego uzasadnienia. Racjonalnego, bo nie bardzo rozumiem zarzut emocjonalności w mówieniu o wartościach. Nie bardzo rozumiem, dlaczego skupianie się TYLKO na pracy miałoby być w ogóle racjonalne? Czyż bowiem to nie wyznawanie pewnych wartości każe nam iść codziennie do pracy? Czyż to nie wiara w moc wartości sprawia, że ufamy, że pracodawca wypłaci nam pensje? Czyż nie jest wiarą przekonanie, że w razie problemów z pracodawcą jest instancja, do której możemy się odwołać i na skutek decyzji sądu pracodawca wypłaci nam to, co wypracowaliśmy? Czy wiara ta to nieracjonalna emocjonalność, czy też całkiem racjonalne założenie? Bez wartości takich jak zaufanie, sprawiedliwość, prawo, uczciwość, rzetelność - nie mogłoby istnieć żadne społeczeństwo. Tylko dzięki temu, że jesteśmy w stanie zaufać komuś że wywiąże się ze zobowiązań, możemy prowadzić interesy. Gdy kolejne przypadki pokazują nam, że tak nie jest, tracimy to zaufanie i współpraca ulega zakończeniu. W biznesie to proste - zmieniamy pracę i zaczynamy od nowa. Co jednak zrobić, gdy zaufanie obywateli traci Państwo?

W innym miejscu dostaję jeszcze post-pozytywistyczny bełkot opisujący dość popularną formę anty-pragmatyzmu: "straceńczy polski romantyzm powoduje, że jesteśmy wciąż krajem zacofanym. Bo zamiast skupić się na pragmatycznym podejściu do rzeczywistości, czyli wziąć się do ciężkiej pracy, ciągle ględzimy na kanapie o wartościach." - to ględzenie na kanapie oczywiście nie wytwarza żadnego PKB, niemniej jednak nie da się ukryć, że przedmiot tego ględzenia umożliwia w ogóle rozpoczęcie tegoż wytwarzania. I podobnie jak samo ględzenie jeszcze nic nie wyprodukowało, to społeczeństwo bez tego pozornie bezproduktywnego ględzenia nawet by nie powstało.

Wracając do pytania o źródło zobowiązań wobec własnego Państwa, to źródło to zapisane jest w ustawie zasadniczej. Ten wyszydzany i lżony dług wobec przeszłych pokoleń wraz ze zobowiązaniem "przekazywania pałeczki w sztafecie pokoleń" zapisany na samym początku naszej Konstytucji. Warto po raz kolejny przypomnieć ten początek, który literalnie opisuje to, co każdy polski patriota czuje przez skórę:

"W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie, my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego - Polski, wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach, nawiązując do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej, zobowiązani, by przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponad tysiącletniego dorobku, złączeni więzami wspólnoty z naszymi rodakami rozsianymi po świecie, świadomi potrzeby współpracy ze wszystkimi krajami dla dobra Rodziny Ludzkiej, pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem, ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa..."

Brak głosów

Komentarze

Znamiennym jest, że na ogół ci sami ludzie jednak uważają Polaków za naród wybrany. Naród bezrozumnych nieudaczników, złodziei, chamów bez kultury, którym można przypisać negatywne cechy - wszystkie naraz, podczas gdy występujące u innych, z rzadka - rzecz jasna, przydają one tylko swoistego wdzięku lub egzotyki.
Pozdrawiam

Vote up!
0
Vote down!
0
#131417