Fizyka obywatelska

Obrazek użytkownika Marek.Powichrowski
Kraj

W przyrodzie nie zachodzą zmiany gwałtowne. W fizyki wynika, że aby zaszły konieczny jest do tego nieskończenie silny impuls. W przyrodzie takowe nie występują. No, poza Big Bang. Ale to było dawno i nikt nie widział tego na oczy. Zresztą, co tu gadać na temat BB. Ci naukowcy od BB nie mają na to żadnych twardych dowodów. Możliwe, że blefują.

A tu proszę. Odwrócenie tendencji sondaży „do góry” nogami, w przeciągu kilku dni, przy próbce losowej o 70% niższej od standardowej. Niezły numer. Ale ten numer jest matematycznie wytłumaczalny. Im mniejsza próbka i bardziej niereprezentatywna tym bardziej zaskakujące mogą być wyniki. Z tym, że do opinii publicznej docierają tylko wyniki pożądane. W grobach pamięci lądują wyniki niekorzystne. Orwell 2013. Publikują te wyniki pod nazwą własną firmy. Nie znajduję racjonalnego uzasadnienia dla takiego złamania metodyki badawczej. Poza działaniem nieskończenie dużej – relatywnie – siły.

W gospodarce rynkowej, przy zdecydowanie większościowym udziale prywatnych przedsiębiorców, nie powiązanych z polityką, kto powierzyłby takiej firmie badanie rozpoznawalności marki handlowej? Dałby ktoś takiej firmie zlecenie na badania rozpoznawalności nowej marki samochodów, płynu do płukania ust, podpasek lub płatków śniadaniowych? Z torbami by poszli. A oni się chyba nawet nieźle trzymają. Cuda, cuda.

Oglądałem w TV, krótki materiał z wyborów w partii zwanej do niepoznaki obywatelską. Wybory we Wrocławiu. Dawno nie widziałem tak przestraszonego i zdenerwowanego Grzegorza, który ponoć „nigdy nie przebacza”. To jakaś mitologia.

Dawno nie widziałem tak niesamowitej zmiany poparcia dla kandydata, który w krótkim okresie czasu stracił tak dużo głosów. Kolejna gwałtowna zmiana, która w przyrodzie nie powinna występować. A występuje. Też pod wpływem bardzo mocnego impulsu siły?

Partia zwana mimo wszystko obywatelską jest już partią „nowego typu”. W sensie leninowskim. A jak mawiał twórca pierwszej takowej partii: „nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy”. A liczy się aż do osiągnięcia pożądanego rezultatu. Kto to kiedyś powiedział: "policzmy głosy"?

Ocena wpisu: 
Brak głosów