Marchewka, nożyczki, sex i... pełna kasa

Obrazek użytkownika Enik Nochal
Blog

Minister finansów zwołuje konferencję prasową i mówi do zgromadzonych dziennikarzy: – Mam dla was dwie wiadomości – jedną złą, drugą dobrą. Którą najpierw chcecie usłyszeć? – Złą! – odpowiadają dziennikarze. – No więc od przyszłego miesiąca podniesiemy wszystkim płace o 30 procent. Przez minutę na sali trwają owacje, które przerywa roześmiany minister: – A teraz wiadomość dobra. Od tych płac trzeba będzie płacić 65 procent podatku!
Ten kawał z "długą brodą" sprzed 10 lat powstał w odpowiedzi na działania Grzegorza Kołodki. Czy ktoś jeszcze pamięta jak wyglądały ówczesne konferencje prasowe? Oto opis jednej z nich:
Konferencja ministra w resorcie finansów miała - jak zwykle - bogatą oprawę medialną. Na stole leżał bochen chleba blisko metrowej średnicy symbolizujący budżet, z którego wicepremier wykroił jedną trzecią jako symbol tych wydatków, które można w budżecie dzielić swobodnie. Reszta symbolizowała tak zwane wydatki sztywne, których wysokość gwarantują ustawy, na przykład emerytury czy renty.
Minister po 40-minutowym wystąpieniu i pokrojeniu chleba powiedział, że musi opuścić konferencję w związku z ważnymi sprawami zawodowymi i - jak to było w poprzednich przypadkach - nie odpowiadał na pytania dziennikarzy.
Grzechu Kołodko kojarzyć nam się więc będzie z marchewką, nożyczkami, tortem, krojeniem chleba, czyli z pokręconymi pomysłami, które materializował na swoich spotkaniach z dziennikarzami.
Obecny minister finansów po „drugim expose Donalda Tuska” zaczął również stosować niekonwencjonalne metody werbalnej prezentacji swoich działań. Tyle tylko, że te wręcz ocierają się o Freuda. Być może za 10 lat wystąpienia Jacka Rostowskiego kojarzyć będziemy z… seksem. Poważnie.
Według ministra polska strategia rozwoju oparta jest na "zwiększeniu, pobudzaniu i (…) stymulowaniu inwestycji i zatrudnienia w krótkim i średnim okresie, szczególnie w latach 2013-2014". 
Jednym słowem: Kołodko straszył nas marchewką, a Rostowski seksem.
Ciekaw jestem czy wspomniani finansiści zdają sobie sprawę z tego, jaki wpływ mają ich wystąpienia na polskie społeczeństwo. Otóż, po show profesora Grzegorza zanotowano spadek spożycia warzyw, natomiast po konferencjach magistra Jacka niepokojąco spada współczynnik dzietności w naszym kraju.

I jest jeszcze coś. Jeśli poczujecie Państwo jakieś dziwne ruchy w portfelach, skarbonkach, kasach pancernych, w których trzymacie swoje oszczędności – nie martwcie się – to minister głęboko penetruje wasze zasoby finansowe. Dla naszego wspólnego dobra, oczywiście.

 

 
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Niestety, cyt. wypowiedz pana Wincentego pachnie mi...autoerotyzmem... :-)))

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#297921