Odszczepieniec Ziemkiewicz

Obrazek użytkownika walter
Kraj

No i stało się... „Nasz Ziemek” pokazał swoją prawdziwą naturę. Jak śmiał ! On, któremu wszyscy tak wierzyliśmy; na spotkania z którym tak gromadnie przybywaliśmy; którego teksty spijaliśmy niczym ambrozję, ośmielił się powiedzieć ( przepraszam) napisać, ze nie ma dowodów na zamach pod Smoleńskiem w kwietniu 2010 roku. W ostatnim wydaniu GP niejako wywołany do tablicy próbuje wyjaśnić swoje stanowisko. Jednak im więcej pisze tym gorzej jest odczytywany. Spotykam osoby, które pytają z wyrzutem:”jak On mógł”?
Gdy ktoś nam podpadnie, wyciągamy wszystkie zaszłości. Przypominamy sobie co?, kiedy? i gdzie? „Ten” Ziemkiewicz powiedział. A zebrało się tego nie mało! Aż dziw, że wcześniej nikt Go nie przejrzał! Przecież to Endek! Nowoczesny, i owszem, ale zawsze jakby lekko „nie nasz”. Pamiętamy jak odcinał się od PIS-u. Na spotkaniach lansujących jego nową książkę wyraźnie mówił, że Prawo i Sprawiedliwość to nie jest partia jego marzeń. Zawsze jednak dodawał, że lepszej nie ma. No i ta nachalna autopromocja... Jeździ i sprzedaje te swoje „wypociny”. Ilu z nas teraz żałuje, że dało się naciągnąć przez tego krypto peowca... Ilu boi się teraz sięgnąć do „ziemkiewiczowskich” tekstów, by przypadkiem nie dać się skazić skrytym, diabelskim przekazem, który egzystuje gdzieś na granicy poznania niczym satanistyczny tekst w rockowych jękach. Aż dziwne, że Gazeta Polska Go drukuje! Pewnie sam Ziemkiewicz omamił Sakiewicza, który nieświadomy niczego wydrukował ten obrazoburczy tekst.
A co w końcu napisał redaktor ( choć pewnie dla wielu jest to określenie na wyrost) Rafał Ziemkiewicz?
Otóż napisał to o czym wiedzą wszyscy. Zarówno z prawa i z lewa; od Prawa i Sprawiedliwości nawet po, niegodnego wypowiedzenia jego imienia, Palikota.
Nie mamy ostatecznych, rozstrzygających dowodów na to , że katastrofa pod Smoleńskiem samolotu Tu 154 M w dniu 10 kwietnia 2010 roku była skutkiem zamachu.
Dlaczego? Ponieważ putinowska Rosja zrobi wszystko by tej prawdy Polacy nigdy nie poznali.
Ot i cały przekaz Ziemkiewicza.
Ja się z tym zgadzam. Mało tego, pisałem o tym wcześniej – już w 2011 roku - w swojej książce. Wyjaśniam też powody dla których nie możemy poznać prawdy. To jednak zagadnienia natury filozoficznej.
Wracając do skandalu z Ziemkiewiczem, pamiętam spotkanie z profesorem Biniendą. Jak przystało na naukowca mówił o swojej metodologii. Przypominał wszystkie dane, które posłużyły Mu do stworzenia modelu; mówił o metodach ich pozyskiwania. To co wzbudziło moje uznanie dla jego osoby, to fakt, że zawsze podkreśla swoją gotowość do konfrontacji swoich wyników z jakimikolwiek innymi. Zawsze podkreśla, że na podstawie dostępnych (właśnie dostępnych) mu danych brzoza nie mogła być przyczyną katastrofy polskiego samolotu w Smoleńsku.
Inni naukowcy, badający dostępne fragmenty samolotu, dochodzą do wniosku, że tylko eksplozja mogła spowodować takie odkształcenia konstrukcji. W końcu w najnowszym filmie Anity Gargas świadkowie mówią o defragmentacji polskiego Tupolewa w powietrzu. Jeszcze podczas lotu. To wszystko tworzy solidną bazę do postawienia tezy badawczej o zamachu. Jej konsekwencją powinno być szczegółowe badanie dowodów.
Często przywołuje się katastrofę nad Lockerbie. Wskazuje się na rzetelność badawczą i fakt, że dopiero znalezienie niewielkiego fragmentu zapalnika pozwoliło na ustalenie przyczyny. Libijski zamach potwierdzony został fragmentem o rozmiarach kilkunastu milimetrów. Gdyby trzymać się tej analogii, to brak podstawowego dowodu rzeczowego – wraku samolotu – nie pozwoli nam na pewne ustalenie co było przyczyną katastrofy Tu 154M nr boczny 101 w Smoleńsku. Pewnie nigdy nie odzyskamy całości wraku...
Tylko o to chodzi w tym co pisze Ziemkiewicz.
Oburzenie jakie wywołał autor „Polactwa” wynika z czegoś zupełnie innego. Przekonanie, ba pewność, o zamachu stanowi spoiwo wszystkich – Nas - skupionych wokół Gazety Polskiej, Prawa i Sprawiedliwości i Radia Maryja. Jest to fundament etosu, który ma - a pewnie przynajmniej powinien - dać nam zwycięstwo. Etos buduje się na tabu; czymś niepodlegającym dyskusji , niepowtarzalnym, stanowiącym o naszej odrębności. Nie można naruszać tabu bez konsekwencji. To, że Ziemkiewicza postawiliśmy pod pręgierzem naszych ocen jest konsekwencją jego postawy wobec naszego tabu. Dobosz naszej sprawy nie może, kiedy przyjdzie mu na to ochota, zajmować relatywistyczne stanowisko. Nawet jeżeli nigdy nie mówił, że to był zamach, to fakt, iż jest tak popularny zawdzięcza nam. To zobowiązuje. W końcu kto kupuje jego książki? Ziemkiewicz jest naszym zakładnikiem – ludzi przekonanych o rosyjskiej niewidzialnej dłoni. Właściwe można mówić o plątaninie brudnych rąk odpowiedzialnych za zamach w Smoleńsku.
Nie żałuję Rafała Ziemkiewicza. Jest na tyle inteligentny, że powinien przewidzieć konsekwencje.
Zastanawiam się czy jest możliwe skuteczne pogodzenie tego co wiemy My z tym co dostępne jest nauce. To, że nauka jest kulawa i nigdy, ale to absolutnie nigdy nie daje wiedzy ostatecznie pewnej, wie chyba każdy; przyznaje niewielu. W tym kontekście zachowanie Rosjan budzi emocje. Trzeba pamiętać, że mentalność Moskwy jest spuścizną mongolskiego panowania. Ani Temudżyn ani Timur nie byli ludźmi litościwymi. Obaj, pewnie nie tylko ze względów militarnych, masowo mordowali pokonanych. Timur zasłynął z „budowania” piramid z ludzkich głów. Największa liczyła ponad sześćdziesiąt tysięcy czerepów. Budowano też specyficzne słupy. Układano na obwodzie koła jeńców; warstwa po warstwie. Taki walec ludzkich ciał zalewano zaprawą ( pewnie jakimś błotem). Ci na dole, przygnieceni ciężarem innych, już nie żyli. Pozostali byli zamurowywani żywcem. Te specyficzne konstrukcje znaczyły postęp Mogołów. Miały oddziaływać psychologicznie. Były symbolem przerażającej potęgi azjatyckich plemion. Były przestrogą dla tych co choćby myśleli o oporze...
Gdy patrząc na losy wraku Tu 154 M będziemy mieli powyższe na uwadze łatwiej zrozumiemy postępowanie Rosji. Nawet jeżeli Moskwa, jakimś mało prawdopodobnym cudem, nie spowodowała katastrofy w Smoleńsku, to wszystko co wydarzyło się po niej jest przykładem na celowe działanie. Niczym Tamerlan manifestują całemu światu całą przerażającą pustkę swojej krwawej władzy. Niszczejący wrak, nonszalancja w identyfikacji ciał, umieszczenie w internecie zdjęć zdekapitowanych ofiar, odnajdywane ślady TNT, świadkowie do których dociera reporterka z Polski, wszystko to, mimo czasowej odległości, to typowe dla azjatyckich plemion socjotechniczne sztuczki. Cały ten rytuał, którego jesteśmy światkami, jest wschodnią formą pokazania kto tu rządzi. Powtarzam, nawet jeżeli to nie Rosja jest spiritus movens smoleńskiej katastrofy, to sama katastrofa jak i wszystko co stało się po niej działa na korzyść Moskwy.
Tak mniej więcej napisał nasz „Ziemek”. Choć z pewnością nie tak uczenie jak Ja (dodam że to ironia), to nic więcej i nic złego nie napisał. Mam wiele powodów by nie pałać do redaktora Ziemkiewicza szczególną miłością. Za to, że dopuszcza myśl o nierosyjskim sprawstwie smoleńskiej katastrofy nie karałbym go niemal mongolskimi metodami. Po prostu, bądźmy bardziej powściągliwi w obdarzaniu innych swoim bezgranicznym zaufaniem. Często nie zasługują na nie.
Pamiętam swojego św. pamięci kolegę – księdza. Gdy spotkaliśmy się po latach wyjawiłem mu swój żal, że nie zostałem księdzem. Ten spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział:”to jest zawód jak każdy inny”. Zaszokował mnie... Myślę jednak, że mimo całego katalogu zastrzeżeń, miał rację. Ta jego uwaga odnosi się do każdej profesji. Dziennikarz to zawód jak każdy inny. To my, zupełnie niepotrzebnie, dowartościowujemy ich rolę. Przecież dziennikarz to osoba relacjonującą wydarzenia. Przypisywanie tej profesji roli niemal mesjanistycznej to błąd. Gwoli rzetelności powiem, że większość z nich – dziennikarzy wcale się o taką pozycję nie upomina. Chociaż gdy my ich takim szczególnym zaufaniem obdarzymy skwapliwe z tego korzystają. To pomaga... w realizowaniu prozaicznych celów.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#324949