Pyrrusowe zwycięstwo

Obrazek użytkownika walter
Kraj

Czeka nas Pyrrusowe zwycięstwo

Od poniedziałku przetacza się przez prawicowe media fala (walec?) optymizmu. Zwycięstwo Dudy jest niemal pewne. To jedynie kwestia czasu. Wyczuwam gdzieś jakąś podświadomą chęć do przesunięcia kalendarza o te dwa nieznośnie długie tygodnie. Tak żeby już teraz cieszyć się pełnią tego co nam się należy - Zwycięstwo! Nasz kandydat jest młody, przystojny, wykształcony, inteligentny. Nasz Duda ma piękną rodzinę. Jak razem występują to aż serce się cieszy. No a jak już coś powie! To tak, że w pamięci zapada... na wieki niemal.

Jakim sposobem nasz Andrzej miałby nie zostać Prezydentem?

Komorowski... Jak to napisał  prof. Krasnodębski (ten co do Poppera uznał za mało znaczącego socjologa XX wieku!): Bronisław kończ! Wstydu oszczędź. Pan Krasnodębski nie wyobraża sobie drugiej kadencji Komorowskiego. Pani Lichocka mówi o słabym państwie a co za tym idzie równie słabym prezydencie.

Co tu mówić o prawicy! Nawet niejaki Pan Joński (z SLD pewnie) wytyka obecnemu prezydentowi nieudolność i przyłącza się do chóru zgodnie deklamującego mantrę: Komorowski były prezydent.

Cieszmy się Panowie szlachta! Nadszedł Nasz czas! To znaczy czas Andrzeja Dudy.

Nie chcę być Kasandrą. Nie chcę Skargą, Wernyhorą czy nawet wróżem Maciejem. Przestrzegam jednak przed zbytnim optymizmem.

Po pierwsze, przewaga Dudy nad Komorowskim jest raczej symboliczna. To niecały jeden procent.

Po drugie, zadziwia mnie ta wiara w reguły demokracji?! Jeszcze dzień przed wyborami wszyscy mieli brać swoje długopisy, bo te do pooling stations zakupiono prawdopodobnie w Hogwardzie i znaki nimi czynione magicznie znikać miały. Wzorem ostatnich wyborów samorządowych oczekiwać można było cudu nad urnami zmieniającego Dudę w psl-owskiego marszałka. Karty miały znikać. Głosy za Dudą w koszu lub piecu miejsce miały znaleźć. Jakby nie mówić, wybory miały być sfałszowane.

Pytam więc, to ta I tura wyborów prezydenckich w Polsce A D 2015 była uczciwa czy jednak skręcona? Bo osobiście zauważam tutaj klasyczny przykład na poznawczy dysonans, a postawę większość z nas głosujących na Andrzeja Dudę za racjonalizację własnego zachowania. Mówiąc bardziej obrazowo, jak Kalemu kradną to źle ale jak Kali ukradnie to dobrze? Jak wygrywa Komorowski to z pewnością przez jakieś machinacje, a jak Duda to uznajemy wybory za uczciwe?

Warto więc przypomnieć pewne „prawdy” co do których nie ma i nie może być wątpliwości.

Demokracja nie jest ustrojem w którym realizują się wszelkie pragnienia i nadzieje.

Demokracja jest w swoim praktycznym wydaniu ograniczana do jednego aktu – głosowania. To nie jest warunek wystarczający choć konieczny do tego co my nazywamy demokracją. Twierdzenie, że nieważne kto jak głosuje , ale kto liczy głosy w sposób uproszczony ale oddaje sens tego mechanizmu.

Mój wewnętrzny niepokój budzi postawa (wyrażona choćby przez panią Lichocką) lekceważąca determinację obecnej władzy. Słaby rząd, słaba władza, słaby Prezydent. Niemal cisną się na usta słowa Sienkiewicza. Wiara w fikcyjność obecnej władzy może okazać się niebezpieczna. Nawet śmiertelnie ranne zwierze potrafi zdobyć się na niezwykły wysiłek a co dopiero takie, które zostało raptem skaleczone.

Warto zadać sobie pytanie czy III RP może pozwolić sobie na przegraną w wyborach prezydenckich?

Uważam, że nie. Przegrana 24 maja niczym upadająca kostka domina pociągnie za sobą następne. PO może przegrać wybory parlamentarne.

Co wtedy? Co z rzeszą setek tysięcy urzędników, członków rad, prezesów, powiązanych z nimi dużymi przedsiębiorstwami, biznesmenami? Co z tymi co konformistycznie, po prostu nie chcą zmian? Czy strach przed „recydywą” IV RP, powrotu Jarosława do władzy nie zaktywizuje tą większość, która pozostała w domu 10 maja i nie głosowała?

Moim zdaniem wiara w to, że teraz głosuje młode pokolenie, które nie pamięta rządów PIS i w związku z tym nie boi się powrotu Kaczyńskiego jest wiarą fałszywą. Elektorat Kukiza, młodzi, to raptem (choć to obiektywnie duża liczba) 10% wszystkich uprawnionych do głosowania. Nawet gdyby Duda w całości pozyskał tych wyborców to mógłby wygrać jedynie przy założeniu, że frekwencja w II turze nie będzie większa niż ta w pierwszej. A ta była niska. Obawiam się, że w domach pozostali nie ci co chcieli zagłosować na Dudę, ale ci co uważali , że Komorowski poradzi sobie bez ich pomocy. 10 dzień maja pokazał, że tak nie jest. Z pewnością sympatycy III RP nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Załóżmy jednak, że nikt nie będzie chciał oddać głosu na przegranego – Komorowskiego. Duda uzyska większość. Czy w takim wypadku Premierzyca (czy Premierka?) Ewa Kopacz i zaplecze polityczno-biznesowe całej obecnej władzy, utrwalonej przez osiem lat, potulnie uzna swoją porażkę i poświęci króla? Chyba, że król okaże się hetmanem i roszada będzie chronić realną władzę, władzę parlamentarną. Wtedy uczciwe wybory prezydenckie (o żyrandol) uwiarygodnią to co stać się może na jesieni.

Jakkolwiek będzie, to radziłbym nie popadać w samouwielbienie i nie cieszyć się zwycięstwem, które w ostatecznym rachunku może być jedynie Pyrrusowe.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

Skąd się bierze przekonanie, że wyborcy Kukiza bezwarunkowo zagłosują na nieKomorowskiego?
To ich może popchnąć na barykady niezależnie kto wygra. Jak to będzie przy prezydenturze Dudy to będziecie oczywiście węszyć spisek ZOMO... Ehh, zresztą co niektórzy już to robią.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1478949

to:

http://naprawmypolskei.blogspot.com/2015/05/duda-dlaczego-jestes-przeciwko.html

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1479333