Smoleńsk i Nowe Miasto to paciorki jednego różańca

Obrazek użytkownika szczurbiurowy
Kraj

W ciągu jednego półrocza kolejny wypadek z dużą ilością ofiar.

Można by napisać jeszcze raz - i pisano o tym na S24 wielokrotnie - że rządzą nami pechowcy i stąd takie nagromadzenie nieszczęść.

To byłoby za proste wytłumaczenie. To co nazywamy potocznie pechem jest tak naprawdę materializacją ryzyk, które istnieją, i przy wystąpieniu sprzyjających okoliczności - materializują się.

Zauważmy, że te zdarzenia wystąpiły w komunikacji publicznej - czyli tam, gdzie państwowe przepisy szczegółowo regulują sposób działania, nie tylko w sytuacjach normalnych ale i nadzwyczajnych.

To co się wydarzyło, to co łączy te zdarzenia, te upiorne materializacje ryzyk - to właśnie to, że te sprzyjające okoliczności następują. I że w konsekwencji giną Polacy, pod tym względem jesteśmy równi - czy to Prezydent RP, czy to bezrobotni zbieracze owoców z Drzewicy.

Jak to jest możliwe, że materializacja ryzyk następuje w takim nagromadzeniu właśnie teraz , w tym czasie, sześciu miesiącach 2010 roku ?

Moja diagnoza jest następująca - polskie państwo doszło do takiego stopnia dezorganizacji, że to co jest potencjalnym ryzykiem i w warunkach dobrze zorganizowanego państwa nie następuje, to teraz, przy tym konkretnym stanie państwa - zaczyna występować, dlatego, że przekroczony został punkt krytyczny, poza którym jest już tylko chaos. I następuje zjazd organizacji, czy to państwa, czy to firmy do niebytu.

Te zdarzenia - poczynając od Smoleńska, a skończywszy na Nowym Mieście są tylko symptomem, oznaką stanu państwa.

Ktoś może zapytać - jaki jest związek pomiędzy stanem państwa a tym, że w sześciomiejscowym busie pod Nowym Miastem podróżowało osiemnaście osób i że zabili się wpadając pod ciężarówkę?

Ano ma, i to ścisły związek.

Żeby to zrozumieć trzeba zadać kilka pytań:

Dlaczego Ci ludzie podróżowali w takich warunkach?
Dlaczego nie każdy swoim samochodem? Albo wszyscy autobusem?
Dlaczego ten kierowca jechał tak szybko, w dodatku wyprzedzał we mgle?

I kilka odpowiedzi:

Podróżowali w takich warunkach, bo gdyby kierowca wziął tylko sześć osób, to transport do miejsca pracy byłby za drogi.
Nie jechali swoimi samochodami, bo są od lat bezrobotni i po prostu ich nie stać na samochód.
Nie jechali autobusami, bo w ich okolicy po prostu nie ma linii autobusowych. Zostały zlikwidowane jako “nierentowne”. I ci ludzie, chcąc w jakikolwiek sposób zarobić jechali do pracy w takich warunkach.

I tu dochodzimy do kwestii dysfunkcjonalności państwa polskiego: poza nawiasem zostały postawione wielkie grupy społeczne, ludzie pozostawieni sami sobie radzą sobie jak umieją - przedsiębiorczy Marek wstawi do swojego busa dodatkowe ławki z desek i zawiezie sąsiadów do roboty. A że będzie gnał - bo wszyscy gnają, policja jest o tej porze w komendzie. Wiadomo zresztą, że stoją tu i tu, nigdzie indziej.

Ludzie, którzy usiłują jakoś utrzymać się na powierzchni, szczęśliwi, że przy tych jabłkach mogą pracować będą korzystać z okazji taniej podwózki, zawsze i w każdej okolicy Polski. I walka z tym jest walką z wiatrakami. To że to zdarzenie miało w ogóle miejsce wynika właśnie z tego, że Państwo Polskie wycofało się ze swoich funkcji cywilizacyjnych, że one w ogóle nie istnieją. Po pierwsze - dusząc przedsiębiorczość podatkami i utrzymywaniem pasożytniczej klasy urzędniczej - utrzymuje stan strukturalnego bezrobocia w takich miejscach jak ta Drzewica. Po drugie - likwidując usługi publiczne doprowadza do powstania ryzyk, które się w końcu materializują, jeśli są w dużym stopniu nagromadzone. Ten wypadek właśnie dlatego nastąpił, że Państwo Polskie wycofało się z usług publicznych, a te które pozostały, są na katastrofalnym poziomie - komunikacja publiczna, szkolnictwo. W konsekwencji ludzie radząc sobie, każdy w pojedynkę zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia ryzyk, np. zwiększając ruch na drogach jadąc do odległego miejsca pracy albo z dzieckiem do odległej dobrej szkoły. Przy braku inwestycji w drogi (i to nie chodzi o autostrady, ale zwykłe drogi lokalne, które są w większości za wąskie do nowoczesnego taboru ciężarowego) znowu występuje zwiększenie ryzyk wypadków.

A więc zaniechania, wycofanie się Państwa Polskiego ze sfery usług publicznych, wreszcie lekceważenie przepisów przez obywateli z powodu braku egzekucji prawa lub jeszcze gorzej - bezlitosnej egzekucji w stosunku do słabych, a braku egzekucji w stosunku do możnych - wszystko to w konsekwencji powoduje materializację ryzyk.

A Smoleńsk - gdzie tu Smoleńsk?

Smoleńsk plasuje się dokładnie w tym samym planie, i to niezależnie od tego czy to był zamach czy tylko koincydencja zdarzeń. Jeśli był to zamach - to dopuszczono do materializacji ryzyk przez zaniedbania, dotyczące ochrony, obniżenie rangi wizyty, przy świadomości o zwiększonej penetracji służb rosyjskich. Jeśli katastrofa - to tak samo na skutek słabości Państwa, wycofaniu się z świadomego zapobieganiu ryzykom, lekceważenie instrukcji HEAD itd)

Wniosek jest jeden - takie zdarzenia będą miały miejsce coraz częściej, ponieważ doszliśmy do punktu krytycznego, nawet go przekroczyliśmy, poza którym jest już tylko chaos.

Igor Janke zapytał u siebie - co zrobić, żeby się nie powtórzyło? Odpowiedź jest prosta - naprawić Państwo Polskie, tak, aby zaczęło wypełniać swoje funkcje jednoczące obywateli   oraz funkcje zapewnienia usług społecznych. Obawiam się jednak, że skończy się jak zwykle pod rządami tej ekipy - na nagonce na busiarzy. Już zresztą odezwały się głosy jednej z grup oligarchicznych, czyli dużych przedsiębiorców transportowych, żądających  wzmożonych kontroli u swoich konkurentów, czyli drobnych przedsiębiorców komunikacyjnych z takiej Drzewicy czy innego Garwolina.

Kowal zawinił, a Cygana powieszą.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Igor, niech sobie sewer naprawi :)

Tutaj sznura trzeba i długiej belki :(

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#93933

sedno spawy jest w tym że państwo powinno funcjonować an nie balansować na skraju chaosu. Wielu z nas przyjmuje to jako pwewnik, ale warto to ludziskom uzmysławiać.

Niewielu nas notomiast ma szczegółowe wyobrażenie jaki sposób "tam dojść"? Chaos ma niestaty zalety dla rozmaitych ludzi i pełnią oni rolę stabilizatora chaosu. Zastanoawiam się od dłuższego czasu jak rozładować takie stabilizatory?

pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#93941

Xall: To jakieś komunistyczne brednie. Ci ludzie, którzy zginęli, świadomie godzili się na ryzyko. Co więcej, świadomie, czy nie, nie chcieli być własnością państwa. Omijali przepisy zbiorowej mądrości państwa (czyt. paru łobuzów). Gdyby dojechali, zaoszczędziliby po parę złotych. Zginęli, jako ludzie wolni (cóż, na coś trzeba, w końcu umrzeć, dlatego ważniejsze pytanie - gdzie są teraz obecnie). Szacun, dla tego prostego ludu, który kieruje się rozumem, nawet jeśli kończy się to, jak się kończy.
Sam przechodzę na czerwonym świetle, gdy nie widać jadących samochodów. Ani policjantów, którzy sprzedają za coś takiego papierek po 250 zł. W ramach tresury społecznej. Coś jest niepokojącego z ludźmi, którzy stoją, czekając na zielone światło. To już ludzie martwi, a przynajmniej bezrozumni.
Pana Autora poprosiłbym o refleksję.
A przy okazji, PT Autor rozpoczyna swój tekst od stwierdzenia, że to kolejny wypadek z dużą ilością ofiar. Najwyraźniej pomerdała Mu się ilość z liczbą. Ilość mierzy się w litrach, lub kilogramach (heh). Jeśli w wypadku ginie 120 kilogramowy mężczyzna, a w innym ważąca 60 kilo kobieta, to ten pierwszy wypadek ilościowo jest poważniejszy.
Oto, czego nie uczy bezpłatne szkolnictwo.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Xall

#93954

Pragnę zwrócić Koledze uwagę, że piszę o problemie materializacji ryzyk, a nie o tym czy ci ludzie podejmowali decyzję świadomie czy nie. I czy umierali jako ludzie wolni czy nie. I nie piszę także o libertariańskim pojęciu wolności. Pisze tylko o tym, że Państwo wycofało się ze swoich konstytucyjnych zadań nie dając nic w zamian. Zmieńmy konstytucję, a wtedy nie będzie tego rozjazdu z rzeczywistością i oszczędniej, a ludzie sami sobie poradzą tworząc szkoły, i linie autobusowe tam gdzie potrzebują, przy okazji zlikwidujemy kastę urzędniczą i cały ten oligarchiczny system stworzony w Polsce, nie mający nic wspólnego ani z wolnością ani z prawdziwym kapitalizmem.

A co do ilości itd.: Drogi Kolego, słyszał Kolega kiedyś o potoczystości języka?

A co do komunistycznych bredni- to niech Kolega najpierw czyta ze zrozumieniem teksty a potem rzuca epitetami.

Szczur Biurowy

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Maciej Świrski

#93998

Xall Nie wiem, czy zdrowy rozsądek kwalifikuje się jako libertariańskie pojęcie wolności. To tylko definicja. Na politgramocie się nie wyznaję. Po prostu nie chcę, by mi wszczepiono RFIDa, fotografowano na ulicy, ani czytano z ust, co mówię do znajomego (polskie prawo dopuszcza taką inwigilację w miejscach publicznych bez decyzji sądowej), ani cenzurowano neta.
O potoczystości języka (pewnie chodzi o kolokwializmy) słyszałem, kończyłem kiedyś filologię, ale jeszcze jakoś sobie przypominam. Nie zwalnia nas to jednak od poprawności językowej (nie mylić z puryzmem językowym). Zwracam uwagę, że użycie kolokwializmu w tym przypadku jest wyjątkowo odrażające.
Z resztą wywodu całkowicie się zgadzam.
Pozdro.
Xall

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Xall

#94007

..."Po prostu nie chcę, by mi wszczepiono RFIDa, fotografowano na ulicy, ani czytano z ust, co mówię do znajomego (polskie prawo dopuszcza taką inwigilację w miejscach publicznych bez decyzji sądowej), ani cenzurowano neta."
Wobec tego czego pan chce?
Może pan to gdzieś szerzej ujął?
Ja również nie zgadzam się ze zdaniem : pojechali w ostatnią podróż bo byli wolni i mieli wybór.
Zgadzam się z Autorem, jeśli Go dobrze rozumiem, że innego wyboru nie mieli i to nie dzięki sobie. Proste.
Nie jestem komunistą- dla jasności, faszystą też nie.
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94229

"Ci ludzie, którzy zginęli, świadomie godzili się na ryzyko."

tak, a artykuł jest o tym że takie a nie inne warunki brzegowe zostały dla ludzi stworzone do rozwiązywania ich delematów. Od tego jeszcze daleko do "komunistycznych bzdur".

"Szacun, dla tego prostego ludu, który kieruje się rozumem, nawet jeśli kończy się to, jak się kończy."

Tak jest szcunek dla każdego kto kieruje się rozumem. Jeśli reguły są nie przystające do rozumu danej osoby to ta osoba często wybierze złamanie reguły. Dlatego też reguły stanowiace prawo powinny być skonstruwane prosto i tak by większość osób się z tym chciała zgodzić. Np. jeśli ktoś sobie w rozumie wykombinuje że wygodniej jest zabić w jakiejś sytuacji to chcielibyśmy żeby takich sytuacji było jak najmniej.

To już dalej nie będę wywodu ciągnął bo jest raczej klasyczny....

"Oto, czego nie uczy bezpłatne szkolnictwo."

o to akurat jest elitarne ple-ple w/g mnie. Mnie w bezpłatnym szkolnictwie uczono o różnicy między ilością i liczbą (również szybkością i prędkością itd.) ale z moich długolotnich obserwacji wynika, iż powszechnie rozróżnienie to tyczy się jedynie kontekstu nauk przyrodniczych i technicznych. Od wielu lat jest przyjęte, wskutek tzw. kryterium powszechnego użycia, iż "liczba ludzi" i "ilość ludzi" są rozumiane jednoznacznie. Próba makabrycznego interpretowania "ilości ludzi" w Pana wypowiedzi jest bardzo (wciąż jeszcze poprawna) i zupełnie bezużyteczna w dyskusji tego artykułu. Albo, może idąc tokiem rozumowania n/t głupich przepisów (które ja również podzielam!): dlaczego z "głupih przepisuf nie włonczyć tesz ortografi" od wczesnej młodości byłem zdania że szczegulnie rozrużnianie "ó" oraz "u" bądż "rz" i "ż", tudizeż "h" i "ch" jest głupie i nie warte wysiłku. Mam nadzieję że jasne jest jak można pociągnąć dalej to rozumiwanie. 8-)

Artykuł, moim zdaniem bardzo trafnie, podkreśla iż obecny stan rzeczy tworzy określone warunki wyboru i przeciwstawia je innym możliwym warunkom. I jako taki jest dla mnie ciekawym przyczynkiem do refleksji na temat tego jakie te inne warunki powinny idealnie być i czy można tam dojść. Jest parę uniwersalnych zasad które by można ująć jako punkt wyjścia. Jedna z nich to np. poszanowanie życia ludzkiego. POsuwając się w tych rozważaniach dojdziemy przwdopodobnie do rozwiązań moralnych do których już nasi przodkowie doszli (ćwiczyłem to kilka razy na różnych etapach mojego dość bogatego życia)...

serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję że moje usterki językow nie zaciemniły zbytnio myśli które przekazać

ukłony

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94011

Xall Jest ważne szczególnie spostrzeżenie, że prawo powinno być zrozumiałe. Ale warto też zaprotestować przeciwko nadmiernej ingerencji państwa. W moim przekonaniu Państwo ma zabezpieczać porządek publiczny (czyli bezpieczeństwo wewnętrzne, abym mógł z pieskiem wyjść w nocy na spacer) i bezpieczeństwo zewnętrzne, żeby się mogło obronić przed jakimś hitlerem, czy innym stalinem. Przykładowo, firmę prowadzę w Londynie, bo tam jest mniej państwa w mojej portmonetce.
Tym nie mniej za cenne uwagi dziękuję.
Pozdro

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Xall

#94018

Nasze państwo nie tyle wycofało się z usług, co dociska nas do muru. W przypadku tych nieboraków było to dociśnięcie miażdżące.

Murem jest tu konkurencja. Nie ma zmiłuj; jeśli rynek ustali cenę jabłek na 2 złote, to choćby pękł - za 2,50 nie sprzeda. Państwo może jednak odpuścić sadownikowi część kosztów. Może, ale tego nie robi. Sadownik płaci vat i akcyzę na stacji paliw; w cenie oprysków płaci za dopuszczenia i homologacje; korzystając z usług płaci za zezwolenia i koncesje; w końcu podatkami gruntowymi utrzymuje bandę urzędników. W końcu koszta są na tyle wysokie, żeby wyrobić się w konkurencyjnej cenie nie może dać zbieraczom rozsądnej stawki za pracę.

Zbieracz natomiast jak uskrobie stówę dniówki, to nie wyda jej na komfort podróży, bo go na to nie stać. I szczęki zaciskają się. Mur konkurencji nie ustąpi, a państwo  jest w sytuacji podbramkowej, bo musi mieć kasę dla wieszających się na nim krewnych i znajomych królika. W dupę dostaje ten, kto pracuje.

Powie ktoś, że cała Europa powinna po równo czuć na plecach oddech konkurencji ze wschodu i południa, ale tak dziwnie wyszło, że jest inaczej. Sadownik w gebelsowie, czy Francji ma dziwnym trafem mniejsze rozterki, niż polski. Dlaczego? Ano dlatego, że nasze sieroty negocjatory wynegocjowały (yes, yes, yes) drastycznie niższe dopłaty.

 

Co teraz zrobi w tym temacie władza? Zastanowi się jak pomóc w byciu konkurencyjnym? A w życiu. Władza zacznie histeryczną nagonkę na busy. Bo bezrobotny powinien raczej być głodny, niż odrobinę ryzykownie dojechać do pracy. Nie zdziwię się, jeśli w trybie natychmiastowym przejdzie przepis rozszerzający uprawnienia ITD i straży miejskiej do trzepania busów.

pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94027

Xall Oto głos rozsądny!!! Dzięki

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Xall

#94030

Co Pan z "dopłatami" -
To fakt .Z pozycji niewolnika patrząc.

Inne nacje - potrafią się jednoczyć wokół .
Dlaczego sadownicy - ciągle tkwią w rozbiciu?
Ten polski liberalizm w rolnictwie na tle socjalistycznej europy to jeden z powodów użycia dorodniejszych jabłonek w celach wyższych.
Sznur dla zdrajców utrzymają.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94034

Drogi panie, ja doskonale zdaję sobie sprawę, że dopłaty  - jak i cała ta Wspólna Polityka Rolna - to skrajnie socjalistyczny wymysł. Wiem też, że jest to ukryta forma daniny płacona Francuzom przez gebelsów.

Ale: skoro obowiązuje wszystkich, to powinniśmy być podłączeni do tego cycka na równych zasadach, anie na ćwierć gwizdka.

 A co do zjednoczenia sadowników to co konkretnie pan ma na myśli? PGR-y, sowchozy, kibuce?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94037

Przykłąd z ameryki: " dzisiaj będą publikowane prognozy zbiorów pomidorów ect..."

Rolnik polski nie otrzymuje od Państwa podstawowych informacji .
"Spis rolny" -
Myślenie o spółdzielczości - beeee .

Bo my Panowie Szlachta - nikogo nie PO-słuchamy
Równi wojewodzie - przegrywamy ze "zorganizowanym rynkiem".
Pośrednicy (w tym i rolnicy europejscy -jako udziałowcy) nieżle trzepią i łupią osamotnionego sadownika.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94038

Żadna z nas szlachta. Szlachta, którą wolę zwać Dawnymi Polakami, wyginęła jak mamuty w powstaniach. My (jako większość narodu) nie mamy z nimi nic wspólnego. Ba, nie mamy w większości nic wspólnego z następcami Dawnych Polaków, którzy dla odmiany wyginęli w wojnach i z rąk komunistów.

Pańszczyzna, drogi panie, to protoplaści większości Polaków. Szalenie to przykre, ale taka jest prawda. Stąd też takie stężenie lemingów w Polsce. Stąd potrzeba posiadania kogoś, kto nakarmi i powie co myśleć. Stąd amnezja. Stąd brak honoru, bezkarność skurwysynów i bieda.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94067

Obywatele-

Kiedy. Milicja Obywatelska.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94074

1. Kultury nie przejmuje się wraz z krwią. Skoro Dawni Polacy wymarli to wskrzesimy ich własnymi czynami. Kolejny raz przypomina mi się Irlandia i Padraig Pearse. Donaldu Tusku nieźle się według mnie poślizgnęło z tą drugą Irlandią. Ale to widzą tylko Ci, którzy choć trochę czasu poświęcili na studiowanie irlandzkiej historii... No tak, przecież Tusku było historykiem :-)

2. Tutaj zgodzę się z Harcerzem - liberalizm gospodarczy wymaga od nas istnienia spółdzielni, związków zawodowych. Skoro ograniczamy działalność państwa (tego chcemy) musimy jednocześnie zaktywizować działalność ludzi, niech będzie - chłopów pańszczyźnianych. Wbrew pozorom Panie Harcerz, są liberałowie, którzy nie myślą tak sztampowo, jak im Korwinu nakazał. A wspominki o kibucach, kołchozach i innych, są niestety przykładem na to, że jednak Korwinu niektórym coś zlasował :-)

3. Po trzecie - to nie jest tak, że Polacy to Panowie Szlachta i dlatego nie mogą się zorganizować. To jest właśnie tak, jak napisał Ratus - Polacy to chłopi pańszczyźniani i czekają aż ich Panowie Szlachta zaczną jednoczyć. Niestety, pozwoliliśmy na to, żeby jednoczyli ich sowieciarze. Ci od kołchozów właśnie.

Pozdrawiam.

Uczciwy człowiek po to żyje, aby mieć wrogów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat!

#94075

Lasowanie i lansowanie .

Państwo - ma zakres obowiązków (im mniej tym lepiej)
Niestety Nasze Państwo część tych obowiązków przekazało Gminie- na jej to miłosierdziu od jakiegoś czasu wisi wszystko.
Normalne w Państwie niewolniczym z opcją pro-

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94078

1. Z krwią w znaczeniu "materiał genetyczny" pewnie i nie, ale w znaczeniu "wychowanie" - jak najbardziej. Co do wskrzeszania to i owszem, jest to możliwe, tylko że tych wskrzeszających potrzeba duuużo więcej.

2. Chwyciło :-)) Kołchoz, kibuc i łup! - Korwin. Spoko, z Korwina wyrosłem jeszcze na studiach :-)) A co do meritum, to liberalizm - jak sama nazwa wskazuje - niczego nie wymaga. Rzeczy potrzebne dzieją się same - o ile nikt nie przeszkadza. Tak się składa, że jakiś czas temu postanowiłem wynieść się na wieś i to o czym rozmawiamy widzę codziennie. Otóż moi sąsiedzi - rolnicy nie potrzebują instytucjonalnych ram ani żadnych związków, żeby wspólnie zarabiać. Jak przyjeżdżają ruski po marchewkę na kilka TIR-ów, to się kilku gospodarzy zbiera, żeby je zapełnić. Latem sami wynajmują TIR-y i wspólnie wożą truskawki do Francji. Pożyczają sobie sprzęt i Ukraińców.

3. Nie inaczej.

 

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94084

1. Zgoda. Ale od kogoś trzeba zacząć. Powtarzam to do znudzenia (zwłaszcza samego siebie :-) - Beliniaków było siedmiu i nie mieli koni. Na początku.

2. Jako Leśny Człowiek muszę Ci przyznać rację, że to się dzieje - byłem świadkiem trąby powietrznej i jeszcze nigdy nie widziałem tak zorganizowanych ludzi, jak będący w pogardzie u "wykształconych z wielkich miast" "wieśniacy". Dachy były naprawione na drugi dzień. Organizacja pracy całej wsi. Własnym sumptem.

Tylko że - w obecnej rzeczywistości organizacja formalna jest konieczna. Wśród wilków trzeba działać jak wilki. Za socjaluchem-oligarchą stoi masa przepisów itd. Trzeba się przed tym jakoś bronić.

3. To się cieszę :-)

Pozdrawiam.

Uczciwy człowiek po to żyje, aby mieć wrogów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat!

#94090

Co trzeba zrobić, gdy państwo jest w rozkładzie?

Oczywiście, poprosić sąsiadów by przyszli i zrobili porządek.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94036

Najgorsze jest to, że ci biedni ludzie, gnębieni, kopani niewolnicy jak z trzeciego świata, pójdą wybierać i znów wybiorą swoich cięmiężycieli:liberałów, oligarchów i innych złodziei, którzy skutecznie doprowadzają nas do parteru lub najprościej, zatroskani, będą siedzieć w domu??? Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#94137