Bez huraoptymizmu proszę!

Obrazek użytkownika szczurbiurowy
Kraj

 Prawda kryje się w języku ciała. Tym wewnętrznym, nie tym wyuczonym na treningach komunikacji, prowadzonych dla kandydatów dla posłów, gdy dowiadują się, że najlepiej złożyć ręce w koszyczek, bo to oznacza dobre intencje, albo jakoś tak…

Prawda kryje się w spojrzeniu, intonacji i geście.

I z tego punktu widzenia patrzę na to co się ostatnio dzieje w Polsce. Jak wyglądają ludzie na mównicy sejmowej, jak wyglądają moi rozmówcy przed kamerą i jak wyglądają ci, których widać w okienku Youtube czy innego serwisu – bo telewizorni nie oglądam. I jak wyglądają ci na ulicy.

Prawda nie da się ukryć. To, że słudzy Systemu kłamią – to wiadomo właśnie dlatego, ze zdradzają ich te pozornie nieznaczące sygnały, przykryte treningami jak makijażem. Te uśmieszki, mimowolne, gdy wypowiadają swoje kwestie, pocieranie łysiny i wyreżyserowane wybuchy gniewu, i przy tym zupełnie spokojne oczy, bez emocji.

A naprzeciw tego ludzie sobotniego marszu. Tu nie było udawania. Nie było szkoleń z komunikacji i jak składać ręce w koszyczek. Szli trzymając swoje flagi, krzycząc, skandując i trąbiąc. 

A więc mamy naprzeciw siebie dwa stany w których znajdują się istoty ludzkie – stan zakłamania, gdy człowiek zwodzi bliźnich w jakimś swoim wyrachowanym celu i stan prostego okazywania uczuć i przekonań.

Wszystko ładnie, cieszymy się, że marsz był sukcesem, coniektórym dziennikarzom z majnstrimu rura wyraźnie zmiękła, a my policzyliśmy się, o czym pisałem w ostatniej notce. 

Wszystko ładnie, tylko pamiętajmy, że System też obserwuje co się dzieje i podejmuje przeciwdziałanie. Nie ma próżni, System żeby przetrwać musi reagować. System, żeby przetrwać musi utrwalać kłamstwo, bo na kłamstwie jest oparty. Więc będzie przeciwdziałać.

Zarówno w necie jak w realu po sobotnim marszu i wczorajszej prezentacji profesora Glińskiego jako kandydata na premiera zapanował po jasnej stronie mocy optymizm. Sondaże pokazują przewagę PiS nad PO! Cieszmy się!

Przede wszystkim - wielki optymizm w tym momencie jest błędem. To, że nawet kilkaset tysięcy ludzi przeszło w manifestacji nie przekłada się na konkretne działania polityczne, zmieniające rzeczywistość. Słusznie któryś z blogerów zatytułował swoją notkę: „Obudź się Polsko – i co nam zrobisz?”. 

Musimy pamiętać, że realna władza nie leży na ulicy, ale w gabinetach, w rozmaitych bardziej i mniej mrocznych miejscach w Polsce i nie tylko. Wielka ilość ludzi na ulicy jest tylko pokazaniem potencjału, a nie rzeczywistej siły. Rzeczywista siła byłaby wtedy, gdyby te kilkaset tysięcy ludzi było zorganizowane i to zorganizowane w sposób polityczny, czyli w celu odebrania władzy grupie rządzącej.

Pojawiające się tu i ówdzie tryumfalistyczne teksty, że „teraz to już pójdzie z górki” nie mają żadnego uzasadnienia, chyba, że uzasadnieniem jest podniesienie nastroju autorów. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że teraz to będzie trudniej, a nie łatwiej, bo System będzie przeciwdziałać.

Polityczne zorganizowanie się wielkiej grupy ludzi będzie możliwe tylko wtedy, gdy ci, którzy wrócili z marszu poczują możliwość kontynuowania tego doświadczenia w swoim lokalnym otoczeniu. Przełożenie doświadczenia wspólnoty z Marszu na swoje normalne życie w miejscu gdzie się jest na co dzień.

Niczym innym przecież nie był zryw Solidarności – doświadczenie wspólnoty strajku solidarnościowego w Sierpniu przełożone na codzienną działalność związkową w zakładzie pracy. I dlatego Związek miał 10 milionów członków. I nie zmienia tu nic fakt, że przeciwko juncie Wrony walczyło czynnie może 30 tysięcy, na te 10 milionów. Nie każdy może i chce być bohaterem.

Kwestia wspólnoty jest kluczowa. Marsz pokazał, że Polacy mają potrzebę wspólnoty. To co System robi z ludźmi jest dokładnie tym samym co robił za czasów Gierka – czyli atomizuje. Żeby cokolwiek pozytywnego się wydarzyło Polacy muszą przestać czuć się każdy z osobna. Muszą poczuć się razem. Muszą być „my-Polacy”. I dlatego uważam wybór profesora Glińskiego, jego postać, wokół której mają się krystalizować działania polityczne w celu odsunięcia od władzy kamandy Donalda za dobry prognostyk. Otóż (nie znając kandydata osobiście) słyszałem i czytałem jego wypowiedzi na temat społeczeństwa obywatelskiego i jego diagnozę – że społeczeństwo obywatelskie w Polsce zostało tak naprawdę przez System ubezwłasnowolnione ponieważ dla elit, które zdradziły - społeczeństwo obywatelskie jest zagrożeniem zdobytej supremacji.

I jeśli jest kandydat, który rozumie ten problem, to znaczy, że przynajmniej są szanse na uruchomienie wielkiego potencjału społecznego, a za nim politycznego, który nie jest w Polsce wykorzystany, aby wspólnotowo odwojować Polskę z rąk oligarchii, która zawłaszczyła kraj w toku budowy III RP.

Co może być jądrem bycia wspólnotą?

I tu znowu trzeba wrócić do tych dwóch obrazów, które postawiłem naprzeciw siebie na początku tego tekstu, a za moment dodam trzeci, który znajduje się w rzymskim kościele San Luigi dei Francesi.

A więc z jednej strony mamy kłamców, którzy z miedzianym czołem łgają na temat swoich poczynań i intencji, a z drugiej strony Polaków dążących do wspólnoty. Z jednej strony ludzie, którzy – jak wszystko wskazuje, i to coraz bardziej wskazuje – sprzeniewierzyli się przysiędze złożonej na Konstytucję RP w momencie obejmowania urzędów, a z drugiej strony – ludzie wierzący w moc sprawczą modlitwy i kołatania, aż będzie im otworzone. Z jednej strony wąska grupa tych, którzy maja siłę a z drugiej – ci którzy jej pozbawieni nabierają siły w gromadzie, we wspólnocie. Z jednej strony ci, o których wiadomo, że manipulują przekazem, a z drugiej ci, którzy już temu przekazowi nie wierzą.

Pomiędzy nimi cała wielka rzesza tych, którzy w jakiś sposób są uzależnieni od Systemu, poprzez pracę, obawę jej utraty, bycie częścią, trybikiem maszyny państwowej, zawłaszczonej przez oligarchię. A teraz spójrzmy na ten obraz, z tego kościoła w Rzymie, wzniesionego na cześć Świętego Ludwika, chrześcijańskiego wzorca władcy, kościoła kryjącego w sobie płótna Caravaggia:



Przy stole siedzą czterej mężczyźni i chłopiec. Dwóch mężczyzn z natężeniem liczy pieniądze, a Mateusz, późniejszy Święty z niedowierzaniem pokazuje na siebie, bo Ten, Który go wzywa i jest prawie całkowicie ukryty w cieniu, gestem dłoni pokazuje na niego. Gestem, który jest także na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej, gdy Bóg Ojciec przekazuje życie Adamowi.

I gestem podobnym wskazuje Mateusza mężczyzna przesłaniający postać Chrystusa. Wsparty o kiju. To święty Piotr. Pewnie mówi: Panie Ty jego powołujesz? To celnik! Człowiek Systemu!

A tamci patrzą w swoje pieniądze, Mateusz niedowierza, a ten zwrócony tyłem do nas wpół zrywa się, żeby krzyknąć – czemu nam tu przeszkadzacie w czynnościach urzędowych?

Tak jest i z nami. Święty Piotr WIE, że nowo powoływany Uczeń jest częścią Systemu, jego sługą. I spójrzmy – w przeciwieństwie do Jezusa jego dłoń nie jest ułożona w sykstyńskim geście dawania życia. Palce dłoni są bardziej wygięte. On oskarżycielsko pokazuje i zaprzecza: Nie Panie, tylko nie on!

I gdy widzimy ten obraz i stawiamy go naprzeciw poprzednich dwóch musimy zapytać się samych siebie – jeśli Polacy mają odbudować wspólnotę to przecież tacy „celnicy” też są częścią narodu. I czy mamy budować wspólnotę wewnątrz podziałów, murów, które nam wzniósł propagandowy przemysł pogardy?

Caravaggio pokazuje nam ten przejmujący moment – moment ponad ludzkie rozumienie. Jeśli zatem prawdą jest coniedzielne wyznanie wiary, składane wobec Tego Który Jest, to budowanie wspólnoty musi się odbyć wraz z „celnikami”.

Nie mamy innej, zapasowej Polski. Nie mamy zapasowych Polaków. Są tacy, jacy są. System część z nich znieprawił, część omamił. Ale – to, co sobotni marsz pokazał, tę tęsknotę do wspólnoty - przecież to mają wszyscy.

A więc nie może być wykluczenia, tak jak Powołujący nie wykluczył Mateusza. A za to musi być ten wspólny kanon, który konstytuuje polskość – cywilizacja łacińska, która jest pierwotna w stosunku do wszystkiego co w dziedzinie społecznej Polacy zrobili własnymi siłami.

Cywilizacja łacińska, czyli etyka chrześcijańska, prawo rzymskie i myśl grecka. To nas jako naród (jeszcze) konstytuuje i jeśli chcemy odbudować wspólnotę, co jest warunkiem koniecznym do odbudowy kraju ze zniszczeń „polityki miłości” – to musimy zaczerpnąć z tego łacińskiego źródła.

Wspólnota narodowa, wspólnota lokalna, wspólnota państwowa bez zaczerpnięcia z niego jest tylko atrapą, wydmuszką. 

Prostą konsekwencją gestu Chrystusa z obrazu Caravaggia jak i prawdziwego gestu wtedy w Kafarnaum było przyjęcie do wspólnoty. Chrystus miał moc wybaczyć Mateuszowi. Więc pytanie: czy my jesteśmy w stanie, odbudowując wspólnotę powtórzyć ten gest i - bez zakłamywania prawdy, tego kto jest szubrawcem i jakie są jego przewiny – starać się budować wspólnotę z ludźmi, którzy mają inne spojrzenie na rzeczywistość, ale dobro Polski leży im na sercu? Nie są skorumpowani przez System, ale nie znają innego spojrzenia jak Systemowe, bo tak wychowała ich propaganda? Wychowała w nienawiści do nas?

Kim i gdzie budować tę wspólnotę, byśmy byli my Polacy, a nie każdy z osobna pozostawiony sam sobie wobec Systemu?

Spójrzmy jeszcze raz na obraz Caravaggia. Jaskrawy promień wpada i rozświetla tylko cześć pomieszczenia. Oświetla dłoń Chrystusa. Wpada do ciemnej komory celnej, gdzie liczą pieniądze i tylko pieniądze ich interesują. Światłość przyszła, a oni jej nie zauważają.

Moc społeczna jest w możliwości organizowania się wspólnot wokół jakichś miejsc, które są ważne. Kiedyś to były dwory. System to zniszczył.

Teraz mamy parafie. To jest jedyna organizacja sieciowa odporna na System. A w dodatku w każdej, bez wyjątku jest Światłość, która mówi: Pójdź za Mną. Jak na obrazie Caravaggia, jak na Placu Zwycięstwa w 1979, jak w Kafarnaum.

 

 

+++

Zapraszam na moja stronę www.szczurbiurowy.com . Jest tam do podpisania petycja w sprawie nazwania Stoczni Gdańskiej imieniem Anny Walentynowicz. 

Kliknij tu, żeby podpisac petycję

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

boldandcharm
Piękny tekst Panie Szczurzebiurowy.
Chrystus to miłosierdzie, ale tez dawca prawa, także naturalnego. To miłosierdzie, ale też sprawiedliwość i sąd.
Oświetlona dłoń wskazuje młodego, nie zepsutego do końca, tego , którego da się uratować - to prawo naturalne,
Ta oświetlona dłoń wskazuje jednego - to sprawiedliwość i sąd.
Mateusz wyjdzie do światłości, a pozostali zostaną w ciemnej komorze przy liczeniu mamony. I pies z nimi.
Tak budujmy wspólnotę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

boldandcharm

#294882