Komu odpust od CO2?

Obrazek użytkownika Shork
Świat

Mój ulubiony bajkopisarz historyczny, Gabriel Maciejewski, Coryllusem samozwany, ma pewien, prawdopodobnie zamierzony zwyczaj. Pisze mianowicie swoje artykuły i poszczególne rozdziały książek, dla osób, których wiedza przekroczyła pewien próg. Oczywiście wprost nigdy do tego się nie przyzna, gdyż-ponieważ uznałby samo przyznanie, za marketingowy zabieg.

Konsekwencją tego zwyczaju jest wymuszenie poprzez środki literackie na czytelniku, który przebrnął przez zawiłości intryg, sterty nazwisk i genealogię postaci, wniosków. Wniosków dwukondygnacyjnych. Wniosku prostego, który narzuca się praktycznie sam i wniosku spiętrzonego, który wynika z postrzegania historii jako całości.

Jako że moim zwyczajem jest z jednej strony nie wierzyć na słowo, a z drugiej wątpić w zdolność wnioskowania ogólnego odbiorcy, sam w celach edukacyjnych stosuję formę nieco inną.
Ale nie o tym.
Niechętnym, baśniom Coryllusa przedstawię ten drugi element, do tego w kontekście, o który częściej zahaczają Braun czy Chodakiewicz.
Po lekturze większej części II tomu nasunęły mi się wnioski wplecione w koło historii.

Prawie pięć wieków temu Albrecht Hohenzollern złożył polskiemu królowi Zygmuntowi Staremu hołd lenny. Jak jakiemuś wielkiemu władcy, czy cesarzowi. Choć Zygmunt Stary, wbrew wysiłkom scenarzystów i jedynoprawdodziejospisów, wielki wcale nie był.
Hołd pruski, odtrąbiony jako wielki sukces Polski, rzucający na kolana odwiecznego wroga – zakon krzyżacki, jak się okazało po latach, sukcesem również nie był. A wasal, który z definicji powinien być słaby ubiegać się o względy swojego władcy, gryzł, kąsał, a w końcu doprowadził do rozbiorów Rzeczypospolitej. Po co był ten hołd? Ano po to, żeby powstało w Europie państwo, które nie podlegało cesarzowi ani papieżowi. Co było potrzebne, żeby takie państwo powstało? Odrębna religia, najlepiej odłam katolicyzmu, ale bardziej stonowany niż u Husytów. Miejsce w miarę niczyje. I król zdający się cesarzowi i papieżowi silny i zbyt przydatny, aby mu złożyć hołd. Królestwa takie były dwa. Polska i Węgry – szable papieskie i cesarskie przeciw mahometanom ze wschodu, Rosji ze swoim prawosławiem i rodzimym wschodnioeuropejskim schizmatykom. Polska pasowała bardziej, bo przylegała do niej „ziemia niczyja” czyli Prusy pod panowaniem zakonu krzyżackiego, który od dawna był niepotrzebny, gdyż nie było kogo nawracać. Ani Litwa ani Polska nie wnosiła zbyt żywo roszczeń terytorialnych do ziem, na których „zasymilowano” rodowitych Prusaków, co było potem wzorem dla asymilacji Indian Ameryki Północnej..
Hohenzollernowie wraz z Fuggerem wywinęli niezły numer zaplanowany na całe lata.
Numer, który zaczął się od zadłużonego papieża, któremu Fugger podsunął pomysł płatnych odpustów.
Katolik jak wiadomo grzeszny jest z definicji. Poczucie winy nie gryzie go tylko w krótkim okresie między zyskaniem stanu łaski, a złamaniem kolejnego przykazania. Herezje się srożyły, więc spowiednicy siłą rzeczy srożyli się bardzo, próbując dyscyplinować wiernych. I na to wszystko pojawia się duża grupa księży zdolnych odpuszczać grzechy, za drobną opłatą, która w wyniku przemnożenia urastała w dużą sumkę.
Wszyscy grzesznicy byli zadowoleni. No prawie wszyscy. Marcin Luter się wkurzył na takie lekkie traktowanie odpuszczania grzechów i zawiesił na drzwiach kościoła zamkowego w Wittenberdze 95 tez, w których nie zaatakował samego odpustu, lecz wyjaśniał jego znaczenie oraz istotę pokuty.

Tezy pewnie by powisiały do czasu, aż jakiś wracający z pijackiej libacji kupiec, nie użyłby ich jako papieru toaletowego i byłoby po sprawie, gdyby nie znalazłby się ktoś, kto korzystając z wynalazku druku, nie zaczął ich rozpowszechniać.
Sami widzimy jak łatwo zmanipulować można do kupowania badziewia na zasadzie myślenia „ To zostało wydrukowane, pokazane w telewizji, więc musi być dobre”. Zaraz dodacie pewnie:”Znana osoba to kupuje, więc kupię i ja”. Tak tak. To jest bardzo stara manipulacja, bo gdy tezy, skądinąd słuszne, podchwycili wielcy uczeni tamtych czasów, reformacja rozniosła się na papierze jak pożar.
A kto drukował te wszystkie ulotki, odezwy i publikacje? Drukarnie podległe jednemu z braci Hohenzollern. Biskupowi zresztą.
Mamy miejsce, mamy religię, mamy usłużnego (zadłużonego) króla, który przyjmie hołd. Trzask prask powstaje protestanckie państwo – Prusy Książęce.
W ten sposób Fugger i spółka wydoili papieża i katolików z kasy i dali im prztyczka w nos, zajmując formalnie drogę wodną dla towarów z Europy środkowej i wschodniej.

Minęło 500 lat prawie i na całym świecie. Świecie już zlaicyzowanym, najnaukowszym, trzeba znowu kogoś wydudkać. Zaczynamy od generowania poczucia winy. „Człowiek i świat są dla siebie nawzajem toksyczni*”, „Niszczymy naszą Matkę-karmicielkę” to były przygotowania od lat 70-tych ubiegłego wieku. W końcu wbito światłym obywatelom do głowy, że są winni efektowi cieplarnianemu, który jest gorszy od czterech jeźdźców apokalipsy, mechagodzilli i Dartha Vadera razem wziętych.
Przez 400 lat płonęły złoża węgla pod Zwickau i nie przyczyniły się do ocieplenia klimatu bardziej niż człowiek psikający się dezodorantem z freonem?

Mamy poczucie winy.
Teraz odpust.

„Oczywiście zaradzimy temu wprowadzając płatne pakiety klimatyczne, które zmuszą państwa do ograniczenia emisji CO2, który jest sprawcą całego zła.” I w naszym imieniu, naszymi pieniędzmi nasze (?) rządy płacą za odpust.

Czekam teraz na wybawiciela, który objawi się z tego samego kręgu co odkrywca efektu i zakrzyknie. „Słuchajcie ludzie, zostaliście oszukani. Efekt cieplarniany nie istnieje! Idźcie za mną” Za to możecie sobie wybrać uznaniowo płeć, mordować własne dzieci, uznawać niewolnictwo za fajną pracę w korporacji, czy co tam jeszcze wymyśli nowy guru.

Od kiedy zauważyłem analogię, a czas ten się liczy dopiero w dziesiątkach godzin, rozpocząłem poszukiwania końcowej wolty. Analogii do założenia mocarstwa pruskiego. Gdy znajdę, dam znać. Na razie najgroźniej wygląda wizja secesji Śląska Dolnego i Górnego w ramach eksperymentu Europy Regionów.

PS. W trakcie weryfikacji wiadomości o złożach. Natrafiłem na blogera, który „obnaża” i pokazuje „kompromitacje” Coryllusa w głównych elementach układanki uczynionej w „Baśń jak Niedźwiedź”. Bloger, zdaje mi się być wyznawcą Świętego Przypadka. Albo żyjąc w dzisiejszej rzeczywistości nie zauważa intryg, zagrań politycznych, spisków, wywoływania wojen o zasoby.
Albo wzorem fanów Dana Browna, sądzi że ludzie zaczęli myśleć i kombinować dopiero w wieku telewizji. Kolorowej.

*Nagroda za podanie autora :-)

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

... robota!

Zresztą takich para-religijnych analogii jest teraz i od dawna masa.

Czymże jest Wszechmocny i Zawsze Dobroczynny "Wolny Rynek", jeśli nie pokraczną wersją Opatrzności Bożej? Czymże jest dla liberała Władza, jeśli nie Diabłem? (Zaś Władza Państwowa to przecie sam Belzebub.)

Czymże są Prywatni Przedsiębiorcy, jeśli nie Świętymi? Czymże są "nieświadomi" Nieskończonej Dobroci i Wszechmocy "Wolnego Rynku", jeśli nie Poganami-Których-Należy-Nawrócić-Lub-Wytępić?

Są i Misjonarze, a jakże. Są Doktorzy Kościoła - wszystkie te "von" Misesy i Rothbardy. Jak się dokładnie przyjrzeć i chwilę zastanowić, to mamy kompletną parodię katolickiej religii.

A przecie liberalizm, choć w tym błyszczy jak mało co, nie jest jedyną tego typu pseudo-religią.

Pzdrwm
triarius
-----------------------------------------------------
http://triarius.pl - mój prywatny blogasek
http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#371558

 Kiedy widzę gębę Al Gore noż mi się otwiera w kieszeni, szególnie z powodu generacji dzieci, które on okłamuje swoimi fałszywymi "naukowymi" "dowodami", a z których co wrażliwsze niemalże boją się oddychać, aby nie skazić tego świętego środowiska  i nie mogą spać, gdy wyrzucą pustą butelkę do śmietnika, zamiast do pojemnika na odzyski. Doprawdy, trudno wytworzyć więcej winy  u niewinnych, niż to zrobił Gore i jemu podobni.

Jak chodzi o EBENEZERA (czy to jest imię?), to on sam  się kompromituje, tym co pisze, więc nie powinien się martwić o innych:

"Jeśli ktoś woli ekscytację od prawdy, to nic dziwnego, że jego opowieść przypomina potem jedno wielkie pasmo spisków, zdrad, prowokacji, zakulisowych działań i tajnych agentów. Często tak tajnych, że ludzie żyjący w tamtych czasach niczego nie podejrzewali i trzeba dopiero hiperpodejrzliwego baśniopisarza, by to wszystko zdemaskować."

To ci dopiero argument! Większość ludzi żyjących w naszych czasach niczego nie podejrzewa, pomimo, ze umieją czytać i pisać i mają łatwy dostęp do niezliczonych informacji z przeróżnych źródeł, o czym ludziom się nawet nie śniło jeszcze kilka dekad temu, a co ludzie z dawnych czasów uważaliby po prostu za czary. Od Ebenezerów i ich tego typu "prawd" wolę baśnie i legendy, tym bardzej, że legendami często jest zwana historia nie pisana przez zwycięzców, podczas gdy karmi się nas naukowymi baśniami w stylu prawd Al Gora.

Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Lotna

 

#371576

Tak z ciekawości zapytam.
Co zweryfikowałeś o tych złożach?
Że je ktoś podpalił?
Weryfikuj dalej. Proponuję wpisać w google hasła:

"coal fires"
"coal seam fire"

i wreszcie "burning mountain"

Tę ostatnią jakiś australijski Hohenzolern podpalił 6 tysięcy lat temu.

Co zaś do Kompromitacji, to z przyjemnością przeczytałbym choć jedną merytoryczną polemikę z treściami tam podanymi na temat dzieł Coryllusa.
Jesteś lepiej osadzony w temacie, bo ja specjalnie tego nie śledzę i może coś pominąłem. Wskaż mi zatem taką polemikę. Jakiś tekst, który punkt po punkcie wykazuje, że ten facet od Kompromitacji pisze nieprawdę.
Mniej więcej tak, jak on to robi w odniesieniu do prac Coryllusa.

Bo to, co zdarzyło mi się widzieć, to właśnie takie polemiki jak Twoja. Dwa słówka w cudzysłowie i ironiczna uwaga. Albo oczywiste kłamstwa, że on wytyka Coryllusowi literówki i błędy interpunkcyjne.

Sam Coryllus chyba też nigdy na żadną z tych uwag nie odpowiedział, uzależniając ewentualne swoje reakcje od ujawnienia przez blogera Rojta swoich danych osobowych.

Skoro tak lubisz weryfikować, to może podejmiesz próbę skompromitowania tego gościa od Kompromitacji. Najlepiej żebyś uczynił to jego własną bronią. Gołe fakty przeciw faktom.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#371577

przedmiotem notki Autora nie są sposoby manipulacji publicznościa, a nie polemika na temat kto ma ma rację, czy powieściopisarz, czy potępiający go bloger?

Zaiste, zadziwiające jest zacietrzewienie niektórych, jak chodzi o twórczość autora, który sam siebie nazywa baśniopisarzem, a więc dozwala nieścisłości, przy jednoczesnym całkowitym przemilczaniu, przyzwoleniu, a nawet pełnej akceptacji dla mafii wysoko postawionych i obleśnie bogatych, pełnych hipokryzji oszustów i hochsztaplerów, którzy, w majestacie swoich pozycji i politycznych autorytetów, najbezczelniej w świecie ogłupiają i oszukują międzynarodową publiczność,  powołując się na sfałszowane, pseudonaukowe "dowody" i którzy w imię poprawności politycznej nakazują religijną wiarę w kompletne bujdy na resorach, po to, aby nas zniewolić i ograbić i jeszcze bardziej się wzbogacić kosztem naszym i naszych dzieci. Ludzie ci mają nienasycony apetyt na nie tylko pieniądze, bo mają ich już aż nadto, ale na władzą i kontrolą nad innymi, a więc po podatku CO2 można się spodziewać dalszego ciągu opresji.

Proponuję się zbulwersować na ten temat, zanim wszyscy zostaniemy opodatkowani od ilości wdychanego powietrza, włączając blogerów i baśniopisarzy.

Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Lotna

 

#371667

Jak jest baśniopisarzem, to niech pisze o krasnalach, wielkoludach i czarownicach. A nie o ludziach z krwi i kości, których raz lokalizuje w miejscu i czasie historycznie, a kiedy indziej baśniowo.

Dzień w dzień trwa na tym portalu walka o prawdę. Ukazuje się mnóstwo wpisów na tematy historyczne, mniej lub bardziej odległe, których autorzy obnażają przemilczenia i kłamstwa rządowej propagandy, poprawności politycznej itd.

Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego oburzając się na kłamstwa na temat np. roli Henryki Krzywonos podczas sierpniowego Strajku, mamy z uznaniem się pochylać nad co najmniej równie od prawdy odległymi opowieściami baśniopisarza o ludziach, którzy żyli sto czy pięćset lat temu.

Możliwe, że stąd wynikają te nieporozumienia między nami w odbiorze jego twórczości i polaryzacja opinii na temat wartości jego książek.

Dla jednych to czy Jan III Sobieski urodził się w roku 1629 czy też w 1587 ma jakieś znaczenie i autor podający tę drugą datę będzie traktowany jako dostawca bezwartościowego badziewia. Innym jest to kompletnie obojętne, o ile reszta opowiadania jest ładnie napisała i ma morał odnoszący się do czasów współczesnych. Przykład z Sobieskim zmyśliłem, ale oddaje on istotę różnic w naszym myśleniu w tym temacie.

Dla mnie to sprawa cholernie ważna, a dla kogoś innego niestotna literówka. A że w wyniku tej literówki nasz król przyjaznił się lub kłócił z kimś kto umarł nim on się urodził...a nie, to baśń przecież.

Dodam jeszcze, że nie widzę związku między uznaniem dla twórczości baśniopisarza, a bezkrytycyzmem wobec Ala Gore i efektu cieplarnianego.

Do tych hohsztaplerów obleśnie bogatych nie mogę się w żaden sposób ustosunkować, bo nie wiem kogo masz na myśli i jaki ja mam z tymi ludźmi związek, ani gdzie dałem owe dowody religijnej wiary w kompletne bujdy na resorach.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#371674

Mam czas na to?
Zwróć uwagę. Nie czepił się zaboru Czech, Śląska i Moraw. Nie czepił się nie wydrukowania przez niechętnych Inkwizycji dzieł Kopernika. Nie czepił się tego, że Jasienica pieprzył jak potłuczony naginając rzeczywistość za Jagiellonów do marksistowskiej walki klas. Czepił się za to, że NA PEWNO nikt nie podpalił złóż węgla. A Papałę zabili bo chcieli ukraść przechodzone Daewoo. Sekuła postrzelił się śmiertelnie kilkukrotnie w plecy. Lepper powiesił się z rozpaczy po śmierci czterech współpracowników. Samolot zahaczył o brzozę.

Wiesz dlaczego Coryllus nazwał swoje książki baśniami?
W baśniach wszystko składa się do kupy. Uniwersum jest spójne. Nie ma dziur. Stąd pożar ma swoje konsekwencje niezależnie od jego przyczyny. A nasz bohater nie zawahałby się przed podpaleniem. Wcale. W naszych podręcznikach do Historii i książkach pisanych na zamówienie w XIX wieku dziura, dziurę pogania.

___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

#371725

Miło, tak na dobranoc, móc szybko odpowiedzieć:-)

Mi jest bardzo trudno dyskutować o tym czepianiu się, bo ze mną to zupełnie inaczej funkcjonuje.
Ojciec wpoił mi wielki szacunek dla rzetelności w kwestii faktów i źródeł. Kompromitujące było nie popełnienie błędu, a nieumiejętność przyznania się do niego.

Mi się taka postawa bardzo podoba i zawsze mi się w życiu sprawdzała.

No, ale to są moje subiektywne doświadczenia.

W każdym razie we mnie człowiek poinformowany, że w to nie aktorka X grała w filmie, ale aktorka Y, odpowiada beztrosko, że wg niego to zawsze była X, może budzić jedynie mało życzliwe zdumienie.

Napisałem to do Lotnej, powtórzę i Tobie. Jeśli akceptujesz kompletny brak szacunku do faktów u Coryllusa, jeśli tłumaczysz sobie wesoło, że to tylko baśń, to po pierwsze nie każ innym traktować tych bajdurzeń na serio, a po drugie nie miej pretensji do tych, którzy zmieniają dziś w sposób baśniowy historię. Tych, którzy czynią Polaków winnymi II wojny światowej, i zagłady Żydów. Tych, którzy piszą o polskich obozach koncentracyjnych. Tych, którzy uważają, że Bolek nie był Bolkiem, że Krzywonos była ważniejsza od Walentynowicz itd. itd.

Shork, to tylko baśni są...Nawet Rojt się tego nie czepia.

PS. Zarówno Ty, jak i Lotna, wiążecie ze sceptycyzmem do Coryllusa entuzjazm do jakiś głupich teorii. Nie bardzo rozumiem dlaczego piszesz mi o tym Sekule i Lepperze. Może mam sklerozę i nie pamiętam. Przypomnij mi zatem, gdzie i kiedy ja broniłem tez o tym, że samolot zahaczył o brzozę, Lepper się powiesił z rozpaczy i te inne.
Rojta mam w RSS od dawna (jeszcze przed tekstami o Coryllusie), ale też nie przypominam sobie, aby on takie głupoty wypisywał.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#371729

nie wiążę sceptycyzmu z entuzjazmem do głupich teorii, natomiast wywołany do tablicy, musiałem się ustosunkować. A w przypadku rzeczonego krytykanta, bo o nim piszę, nie o Tobie, to nie jest brak entuzjazmu a jawna wrogość, i nie sceptycyzm ale odrzucenie z powodu autorstwa.
Niestety baśnie Coryllusa mają przekaz wielopoziomowy. Ten drugi mówi mi: Nawet jeśli koleś się rąbnie na dacie o parę lat, a nie ma to wpływu na intrygę, to furda. Naprawdę nieważne czy Mickiewicz urodził się w czerwcu czy lipcu. Poszukaj po rodzinie, znajdziesz takich co mają metrykę zmienioną o lata.

Mój sceptycyzm polega na dopuszczalności. Jeżeli jakiś król ma kilka żon i żadna nie daje mu potomstwa to coś się dzieje. Albo choroba, albo wada, albo trucizna. Nie można powiedzieć - na pewno nie trucizna bo 98% dzieci nie jest trutych. Podobnie z podpaleniem czy samozapłonem. Może Fugger podpalił, a może tylko wykorzystał. Skutek ten sam. A ponieważ miał doktrynę imperialną i cel,do tego znał się na tym, mógł podpalić.

Liczy się odbajczenie historii. To że spiski, knucia i wieloletnie planowanie, posuwanie się do morderstw, trucizn, przekupstwa NIE SĄ WYNALAZKIEM WSPÓŁCZESNYM. I zawsze były osoby które katalizowały rzeczywistość poprzez swoje działania.
I zawsze historię pisali zwycięzcy, i lewacy, bo tylko wynurzenia lewaków trafiały pod strzechy. Skoro jakiś tam uparciuch krytykujący Coryllusa czepia się naprawdę mało znaczących fragmentów, Gabriel ma prawo ustalić z góry, że każdy kto chwalił słabego króla w sztuce był na usługach wrogiego wywiadu.

Może to i moja wada ale jestem entuzjastą SF. Książki które przeczytałem z tego gatunku idą już w setki tysięcy, ale między nimi jest dość sporo takich, w których uniwersum trzyma się kupy. U Dicka, Żelaznego czy Dukaja. Nie wetkniesz szpilki i dlatego są wiarygodne. Historia przedstawiana w Bajkach Coryllusa jest setki razy wiarygodniejsza niż ta podawana w podręcznikach czy serwowana przez popularnonaukowych pisarzy. Dlatego na złość historykom zawodowym będę ją chwalił, a na krytykę odpowiadał. "Nie wyszukuj błędów w szczegółach, ale sam napisz coś lepszego"

Dostaje zawsze łomot od współoglądaczy gdy komentuję słynny serial gra o tron. Pełen dziur, głupot, niedopracowanych intryg i całkowicie niewiarygodnych zdarzeń. Przewidywalny dla każdego z wyobraźnią. Mówiąc nie raz, że Martin jest pisarzem poślednim.

Reasumując. Uważam że błędy wytknięte przez pana krytyka nie mają najmniejszego wpływu na cel Coryllusa. Czyli pokazanie, że historia to nie jest bajeczka.

Coryllus ma też drugi cel, o którym być może nie ma pojęcia. Jego teksty, rzutowane na zdarzenia, których byłem świadkiem, dają dowód na powtarzanie się historii. A jedynym wrogim nam bytem, które nie posiada daru kreacji czyli wymyślania nowych rzeczy, przez co skazany jest na powtarzanie, jest szatan.

___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

#371784

1. Nie chcę ciągnąć polemiki na temat Coryllusa, bo stwarza to fałszywe wrażenie, że budzi on moje szczególne zainteresowanie.

2. Nie tyle te błędy mi przeszkadzają, ale kompletne ignorowanie uwag na owe nieścisłości i pomyłki wskazujących. Dlatego m.in. przeczytałem jego wpisy czytywać. Działały na mnie równie irytująco, jak tvn24:-)
Na zwracane uwagi, nawet z podaniem źródła, reagował on kpinami i szyderstwem, niczego nie korygując nawet jeśli chodziło o np. ewidentnie nieprawidłową pisownię jakiegoś nazwiska.

3. Najlepsza książka o powtarzaniu się historii, jaką zdarzyło mi się czytać i którą gorąco Ci polecam, to "Zaledwie przedwczoraj. Historia Ameryki lat dwudziestych" Fredericka Lewisa Allena. Wydał to WIG Press, ale to nie jest o giełdzie. Mimo, ze nie tak dawno wydana, książka ta jest prawie nieosiągalna.

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#371816

Że człowiek, który wszędzie węszy spisek i manipulację, oraz uznaję wagę doktryny, sam może spiskować i manipulować względem swojej doktryny. Ergo. Jego ignorowanie uwag może być wyrazem pychy i buty lub zamierzonym realizowaniem doktryny.

___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

#371916

ιlιι  

nooo, to robi wrażenie

"setki tysięcy" to przynajmniej dwie, trzy - powiedzmy dwie i pół,
dorzucę jeszcze pół setki (tys.) innych (historia, kultura, filozofia, coś o gotowaniu, Adam Słodowy),

mamy zatem 300 000 książek / 365 dni / ... lat
hmm, taki na ten przykład 50-latek w Twoim wieku, czytając równo od pępowiny do dziś,
jechałby tempem 16 książek per day!

nie jest to może jakoś przesadnie dużo (41% ankietowanych czyta więcej),
ale to wiarygodny i przyzwoity wynik - ja sam czytam 4-5 książek już między pierwszym a drugim budzeniem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

<p>ιlιι </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>________VV_i_l_i_s____</p>

#372111

 Podałam jednego, Al Gore, tę twarz "globalnego ocieplenia", która przecież nie mogłaby kłamać, a od niego po nitce do kłębka, masz ochotę wiedzieć, to poszukaj, kto go finansuje, kto popiera i kto czerpie z tego korzyści. Ilu faktycznie renomowanych naukowców podpisuje się pod oszustwem, a ilu się mu sprzeciwia, pomimo szykan, na jakie są narażeni.

Nie wiem, czy wierzysz w tę bujdę, czy nie, ale to nie ma kompletnie żadnego znaczenia, tak długo, jak długo ta pseudonaukowa teoria będze podawana za fakt i podstawę do polityki dotyczącej środowiska naturalnego, a w konsekwencji stanowiła podstawę do narzucania podatku od emisji CO2, czy też do rzekomo mającej nas ochronić, a w rzeczywistości powodującej toksyczne spustoszenie środowiska geoinżynierii, o której oficjalnie mówi się coraz głośniej i która pomału traci status teorii spiskowej, a która jest ponurą rzeczywistością od co najmniej pięciu lat dla kazdego, kto umie myśleć i zobaczy kratkę na niebie, umierające drzewa czy ludzi umierających jak muchy na choroby układu oddechowego, o owadach, ptakach i nietoperzach nie wspomnę, podczas gdy Monsanto produkuje rośliny odporne na dużą zawartość aluminium w glebie. Pogratulować każdemu, kto sądzi, że go to nie dotyczy.

Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Lotna

 

#371790

Mam na tarasie dwa zawieszone pod sufitem grzejniki elektryczne o łącznej mocy 2000 W. Używam ich raz w roku, w czasie tzw. godziny dla Ziemi. Włączam wtedy wszystkie posiadane urządzenia elektryczne, robię pranie, zmywanie itd.
Taki jest mój stosunek do teorii o globalnym ociepleniu.

Kiedy kupiłem ipada wciągnął mnie, nowy wówczas dla mnie, rynek aplikacji na każdą okazję. To mój jedyny bliższy kontakt z Alem Gore. Firmowana przez niego aplikacja "Our choice" wygrała nagrodę na najlepszą aplikację roku i, niestety, nie tylko polityczna poprawność czy polityka o tym zadecydowały. Jest ona, obiektywnie rzecz biorąc, niemal perfekcyjna. Przykre to, ale prawdziwe.

Jeśli potrafisz na to spojrzeć bez uprzedzeń:

https://www.youtube.com/watch?v=U-edAGLokak

Można tylko marzyć, żeby przeciwna, bliższa "niepoprawnym" poglądom strona umiała tworzyć materiały edukacyjne choćby w połowie tak atrakcyjnie podane.

Nie śledzę na bieżąco twórczości Coryllusa. Czytałem "Pitaval prowincjonalny", nic specjalnego. Miałem w ręku I tom Baśni, ale przeczytać tego bym raczej nie dał rady. Czy on zmienił zakres zainteresowań i pisze teraz o efekcie cieplarnianym?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#371818

zweryfikowałem, że płonęły.

___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

#371721